Koncert Melo w derbach Nowego Jorku

Kibice zgromadzenie w Barclays Center mogli zobaczyć niesamowite, pełne zwrotów akcji widowisko. Mieliśmy świetny start gospodarzy, walkę o powrót Knicks, niesamowity występ Carmelo Anthony’ego i wynik meczu, który ważył się do ostatniego rzutu.

Jakkolwiek nagłówki donoszą przede wszystkim o 45 punktach wywodzącego się z Brooklynu Melo, to bohaterem NYK był Jason Kidd, który trafił decydują trójkę na 24 sekundy do końca.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
New York Knicks 16-5 16 33 25 26 100
Brooklyn Nets 11-9 30 23 26 18 97

W skrócie

Pierwsza kwarta rozpoczęła się zdecydowanie lepiej dla gospodarzy. Prowadzeni przez zastępującego w pierwszej piątce Lopeza Andray’a Blatche’a Nets trafiali raz za razem wykorzystując przewagę siły pod koszem. Za zbiórki odpowiedzialny był inny nominalny zmiennik – Reggie Evans, który szybko pokazał że Knicks nie mają po co skakać gdy piłka leci w zasięgu jego rąk.

Knicks w tym samym czasie mieli duże problemy ze skutecznością. Spudłowali kilka prostych rzutów, a dodatkowo co dla nich nietypowe popełniali sporo strat. Na szczęście dla nich w końcówce kwarty dały o sobie znać ich rzuty z dystansu, które zniewelowały trochę straty i pozwoliły na zakończenie odsłony z przynajmniej 16 punktami na koncie.

Wspomniany Blatche miał już w tym momencie na koncie 12 punktów. Najskuteczniejszy z zawodników gości – Carmelo Anthony – 8.

Mimo poprawy gry NYK w drugiej kwarcie wynik cały czas wskazywał kilkunastupunktową przewagę Nets. Aktywny JR Smith, zmotywowany Jason Kidd (były gracz Nets) i wciąż mający wiele trików w zanadrzu Rasheed Wallace byli w stanie punktować, ale problemem gości była przede wszystkim obrona.

Niebezpiecznym znakiem dla ekipy Avery’ego Johnsona było to, że coraz pewniej czuł się Melo. Lider Knicks na dystansie dwóch minut trafił trzy razy za trzy i na tablicy było już tylko 36-47.

Bardzo cichy wieczór zaliczali obaj rozgrywający. Zarówno Ray Felton jak i Deron Williams mieli spore problemy ze skutecznością, ale nadrabiali to kreowaniem pozycji dla partnerów.

W końcówce pierwszej połowy ofensywna gra derbowych rywali koncentrowała się w zupełnie innych miejscach. Nets wykorzystywali przewagę wzrostu i siły praktycznie na każdej pozycji dążąc do gry pod kosz, a Knicks w swoim stylu rozciągali grę rzutami z dystansu.

Przed drugą odsłoną z przewagi gospodarzy zostały tylko cztery punkty, a Anthony miał na koncie już 22 oczka.

Po niecałych dwóch minutach trzeciej kwarty Knicks po raz pierwszy prowadzili. Kolejne akcje pokazywały, że czekać nas będą emocje do ostatnich minut. Po kolei z dystansu trafiali Williams, Anthony i Johnson, a pod koszem obrona zaczęła w końcu przypominać tą znaną z playoff.

Fantastyczne spotkanie cały czas zaliczał Jason Kidd, którego było wszędzie pełno. Blisko 40 letni obrońca nie oddaje niepotrzebnych rzutów, wciąż notuje świetne asysty i bardzo dobrze zbiera pokazując jak wiele znaczy wysokie koszykarskie IQ.

W kolejnych minutach przewaga Nets zaczęła ponownie rosnąć. Uaktywnił się Blatche, który do końca kwarty zdobył kolejne 7 punktów, a przed kluczowymi 12 minutami mieliśmy wynik 72-79.

Wchodząc w czwartą kwartę można się było spodziewać, że Carmelo Anthony będzie chciał przejąć mecz. Nie musieliśmy długo czekać by tak było. Po trafieniu Williamsa od wyniku 81-87 do końca spotkania Melo zdobył 13 z 19 punktów gości.

Po trójce Jasona Kidda na 4 minuty do końca mieliśmy remis po 91. Po chwili sędziowie anulowali punkty po dobitce Blatche’a, a Melo poprawił swoje pudło spod kosza by goście prowadzili 93-91. Kolejne dwie akcje kończyły się rzutami wolnymi Nets, ale zarówno Williams jak i Wallace byli w stanie trafić tylko 1/2 z linii i mieliśmy znów remis.

Jak można się było spodziewać piłka trafiła do Melo, który wykorzystał to, że Crash ucierpiał pod drugim koszem w zderzeniu ze Smithem i trafił z półdystansu. Wallace zemścił się po kilku sekundach dobijając niecelny rzut Williamsa.

Carmelo po chwili wykorzystał przekazanie przy obronie pick-and-roll i faulowany trafił dwa razy z linii. Wejściem pod kosz odpowiedział Joe Johnson – po 97.

Nets dobrze obronili pierwszą akcję gości, ale Tyson Chandler zbił zbiórkę na swoją połowę i czekała nas kolejna próba Knicks. W niej miejscowi zupełnie zgubili krycie Jasona Kidda, który został jeszcze sfaulowany przy celnej trójce przez Stackhouse’a. Gospodarze mieli jeszcze dwie próby, ale najpierw nieudaną akcję w ofensywie musiał kończyć trudnym rzutem z dystansu Wallace, a po zbiórce i odegraniu na obwód jeszcze jedną szansę miał Williams. Dwa pudła sprawiły, że NYK mogli się cieszyć z 16 wygranej w sezonie.

To jest prawdziwa rywalizacja. Oni są w naszej dywizji, gramy ze sobą cztery razy w sezonie. To świetne dla Nowego Jorku by mieć te spotkania na Brooklynie i Manhattanie. Gdy tu przyjeżdżamy jest walka. Gdy oni jadą do nas też jest walka. Oczekujemy tego. – Carmelo Anthony

Bohaterami spotkania po stronie Knicks byli oczywiście Anthony i Kidd, ale trzeba docenić także to co robili JR Smith i Sheed Wallace. Obaj są w tej chwili kluczowymi graczami rotacji Woodsona i jedynymi zmiennikami, którzy regularnie są w stanie dostarczać punkty wchodząc z ławki.

Ciekawe z punktu widzenia kibica Nets jest to jak w trakcie sezonu minuty między siebie będą dzielić Evans i Humphries. Nie zdziwię się, jeżeli  po powrocie do gry Lopeza to Reggie będzie podstawowym podkoszowym. W każdym bądź razie w tej chwili z nimi i Blatchem rotacja wysokich Brooklynu wygląda bardzo dobrze.

Ciekawostki:

  • W trzeciej kwarcie w Barclays Center można było uslyszeć głośne „M-V-P” dla… Carmelo Anthony’ego.
  • Melo wyrównał punktowy rekord sezonu Jamesa Hardena.
  • Knicks kolejne 6 spotkań rozegrają na swoim parkiecie by udać sie do LA na świąteczne spotkanie przeciwko Lakers.
  • Następne derby Nowego Jorku już za tydzień.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/nLT-VwaFVw8&w=585]

Boxscore

Knicks: Anthony 45, Brewer 0, Chandler 5, Kidd 18, Felton 8, a także Wallace 8, Novak 0, Prigioni 0, White 0, Smith 16

Nets: Evans 5, Blatche 23, Wallace 17, Williams 18, Johnson 16, a także Humphries 2, Stackhouse 0, Watson 7, Brooks 9

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. oxlade pisze:

    Co za mecz! Emocje do końca. GO NYK! GO MELO!

  2. Currose301 pisze:

    Specjalnie wstałem na ten mecz po 2 godzinach snu,mimo iż nie jestem kibicem żadnej z drużyn. Liczyłem na wielkie emocje i się nie przeliczyłem brawo dla obu ekip za tak świetne widowisko!

  3. GPRbyNBA pisze:

    luknąłem na staty Kidda. Może mniej asystuje i rzuca ale jak już to robi to na jakiej skuteczności w tym sezonie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *