Irving wraca i psuje show Kobemu.

Po 11 meczach rozbratu z parkietami NBA minionej nocy wrócił do gry najlepszy debiutant poprzednich rozgrywek. Po urazie złamanego palca nie było ani śladu podczas nocnej konfrontacji z przeżywającymi kolejny kryzys Lakers. Spotkanie toczyło się tak naprawdę pod dyktando 5 głównych aktorów – Irvinga, Milesa, Varejao, Bryanta i Howarda.

Cavs od początku zaatakowali rywala wygrywając pierwszą odsłonę 29-23. W imponującym stylu rozpoczął spotkanie CJ Miles, autor dwóch z rzędu trafień za trzy punkty. Drugą opcją w ataku pozostawał Anderson Varejao (8pkt i m.in. efektowny slam dunk w jego repertuarze). Z minuty na minutę rytm gry też łapał Kyrie Irving, notujący 7pkt i 4as w pierwszej kwarcie. Po stronie gości naturalnie – dominował Kobe Bryant (12pkt w 1kw).

Początek drugiej ćwiartki to fatalna dyspozycja rzutowa po obu stronach, a niemal trzyminutową niemoc przerwał trójką ex Kawalerzysta, Antawn Jamison (5 pkt w serii). Z pomocą rezerwowemu przyszedł inny zmiennik – Jodie Meeks – aplikując rywalom kolejną trójkę ze strony Lakers. Kiedy wydawało się, że gra się wyrównuje, ale Lakers zbilansowali grę w ataku, znajdując nowe opcje, ich rytm zakłócił CJ Miles serią 3 trafień (3 raz za 3pkt). Przez ponad 2 minuty drugiej odsłony miejscowi zanotowali zryw 11-2 wychodząc na 11 punktowe prowadzenie (44-33). Lakers próbowali przenieść ciężar zdobywania punktów na Dwighta Howarda, ale ich plan legł w gruzach, gdyż Cavs ani nie zwalniali tempa, ani też nie robili sobie nic specjalnego z obrony gości. 7 asyst Irvinga i alley oop nagrany do Alonzo Gee (8pkt przed przerwą) mocno rozochocił publikę w Quicken Loans Arena (54-39 przed przerwą).

Trzecia partia gry to popis Bryanta, który imponował wysoką skutecznością. Lakers wzięli się do roboty wymuszając serie niecelnych rzutów gospodarzy oraz zmuszając ich do strat (m.in. poprzez lepszą pracę w obronie na Irvingu i graczach obwodowych). Kobe jak w pierwszej kwarcie, przejął pałeczkę w ataku i wzbogacił swój dorobek punktowy o kolejne 12 oczek. Gdyby nie dwa celne rzuty zza łuku, znanego z występów w lidze polskiej, Alonzo Gee, to Kawaleria nie wyszłaby z tarapatów. Bryant i Jeziorowcy zniwelowali straty do 3 oczek (62-65), ale kiedy wydawało się, że czwartą kwartą rozpoczną z niewielką stratą do rywali, wówczas równo z syreną z dystansu trafił Irving (19pkt na koncie). Wynik 68-62 dla Cavs. Lakers zatrzymali miejscowych na 14 oczkach w kwarcie.

Kobe Bryant musiał o tym pamiętać przez całe 3 minuty przerwy, bo kolejną akcję czwartej kwarty rozpoczął od celnego trafienia zza 7 metrów. Jednak co z tego, jeśli również charakter w grze pokazał Miles, trafiając po raz 4 zza łuku?! Dwa kolejne zagrania ex zawodnika Jazz, pozwoliły Cavs na trzymanie przewagi (77-71), a po chwili w ofensywę jeszcze mocniej zaangażował się Irving. Wprawdzie w gazie zostawał Bryant (kolejna trójka i po chwili 3 osobiste po faulu Irvinga) i ratował sytuację dla gości (81-84), ale jego zapędy szybko tonowali kolejni gracz Byrona Scotta – jak Tyler Zeller (86-81).

Na 4 minuty przed końcową syreną Bryant nareszcie dostał wsparcie od Howarda i MWP. Trójka Ron Rona i celny lay up pozwolił Lakers jeszcze marzyć o wygranej. Marzenia jednak szybko prysły, gdyż boiskowym cwaniactwem wykazał się Brazylijczyk Varejao. Dwójkowe zagranie z Kyriem oraz seria celnych osobistych (w sumie 5 bardzo ważnych oczek) zapewniła Cavs tryumf nad bardziej utytułowanym i wyżej notowanym jak na razie rywalem.

Mankamentem Lakers po raz kolejny w tym sezonie była duża liczba strat (19 do 14 rywala), a ponadto przy takiej samej liczbie oddanych rzutów zza łuku obu ekip (27) trafili oni 4 mniej od rywala (7 do 11). Ponadto cieniem dla fantastycznie dysponowanego lidera gospodarzy (29pkt i 11as) byli wszyscy rozgrywający L.A. (Duhon 2pkt,2as,3zb w 33 minuty – Morris bez punktu w 7 minut). Dodatkowo fani Lakers zastanawiają się czy dłużej niż planowano (jeszcze oficjalnie miało to trwać 2 tygodnie) nie potrwa przerwa w grze Steve’a Nasha (naruszony nerw w lewym podudziu). Bryant zdobył 42 oczka na świetnej skuteczności (16-28) ale obok niego Lakersom wyraźnie zabrakło siły ognia obwodowych zawodników (2-6 Meeksa, 3-10 Jamisona). Jeziorowcy znów nie byli sprawni by korzystać z taktyki ich head coacha, zdobywając 11 punktów z kontr..Rekordy sezonu w punktach Bryanta i w zbiórkach Howarda (20) nie pomogły przerwać złej passy L.A. 4-8 bilans to wizytówka na dziś coacha D’Antoniego.

Ciekawostka: wszystkie trzy mecze z 40 punktowymi zdobyczami Bryanta, Lakers przegrali!

Nieoficjalnie wiadomo, że Mitch Kupchak i Mike D’Antoni dyskutują, w wąskim gronie, na temat dodania nowego obwodowego do ich zespołu – na celownik bowiem trafili Eddie House i Delonte West.

Wynik: Cleveland Cavaliers – Los Angeles Lakers 100:94 (29:23,25:16,14:23,32:32)

Najlepsi strzelcy: Irving 28 (11as), Miles 28 (5x3pkt), Varejao 20 oraz Bryant 42, Howard 19 (20zb), World Peace 13.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

8 komentarzy

  1. Bart pisze:

    Brawo Cavs! Wielki powrót Irvinga, a lakersi coraz bardziej żenujący:)

  2. Bloniek pisze:

    kiedy Waiters wraca?

  3. Raxaf23 pisze:

    Lakers… miało być zagrożone 72-10 O.o…. co jest??

  4. saturn pisze:

    Jestem pełen podziwu dla spokoju w LA. Jak się przegrywa kolejne mecze z coraz słabszymi drużynami w NBA, to można się zirytować. Ciekaw jestem, kiedy ta bomba wybuchnie, bo nie wierzę, żeby do PO wytrzymali w tym składzie. Nie powinni.
    Howard widać, że na prawdę się stara. 19 pkt i 20 rbs to nie przypadek. Niemniej widać, że kompletnie nie odnajduje się w grze tego zespołu.

    No super Kobi jest w gazie, ale kompletnie nie przekłada się to na grę zespołu. Kolejny fatalny mecz LA, gdy Kobi wrzuca 40 pkt.
    Dla wszystkich fanów porównywania Kobiego do Jordana: jak MJ był w gazie to cały zespół grał jak uskrzydlony. Był przede wszystkim liderem w obronie, w ataku i motywatorem. Kobi możliwe że ofensywnie jest już nawet lepszy od Jordana, może i za chwilę przebije go ilością punktów w karierze, ale wciąż będzie w jego cieniu.

    • Szuwarek pisze:

      Jak już mamy być dokładni, Kobe ma szanse prześcignąć Jordana tylko dlatego, że Jordan miał przerwy w karierze, a dodatkowo Kobe trafił do ligi wcześniej bez gry w NCAA. Średnią z kariery i tak Bryant będzie miał o wiele niższą.

  5. adam23 pisze:

    jak obstawiacie, Mike D. utrzyma sie do konca roku???

    • saturn pisze:

      Kalendarzowego może i tak, ale do końca RS to wątpię.
      Współczuje każdemu kto go zastąpi. Ze zbieraniny gwiazd zrobić drużynę nie jest łatwo.

    • woy9 pisze:

      teraz przypominam sobie osoby, które mówiły ,że łatwo będzie Heat i zdobędą tytuł z marszu. trzeba przyznać ,że Heat dostali dobrą nauczkę w finale 2011, a LeBron lekcję pokory i dopiero zmiana mentalna, poprawa gry w post up etc. przyniosły mu tytuł. Ciekawe co muszą zmienić Lakers (odp. WSZYSTKO) ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *