Boozer znów się nie popisał. Clippers z najlepszą serią od lat.

Zaliczył 10 double-double w sezonie, notując 24pkt i 13zb podczas zeszło nocnej konfrontacji z L.A. Clippers. Bił się w najlepsze z Blakem Griffinem (22pkt i 10zb) i stanął przed szansą wygrania spotkania dla Bulls w finałowych 3 minutach meczu. Gospodarze United Center, którzy wygrali 4 z ostatnich pięciu potyczek, wskutek dwóch niecelnych osobistych swojego punktowego lidera oraz jego przewinienia ofensywnego sprezentowali Clippersom 8 wygraną z rzędu. Ta seria jest najlepszą klubu z L.A. od sezonu 1991-92.

To była druga potyczka obu ekip w tym sezonie i zarazem koniec batalii na linii Bulls – Clippers w obecnych rozgrywkach. Podopieczni Vinny’ego Del Negro zgarnęli sweepa (2-0), pierwszy raz nad Bykami od sezonu 2009-10. Była to ważna wygrana gości, których trener miał wcześniej okazję prowadzić team z United Center (m.in. doprowadził ich do II rundy play offs).

Wracając do Boozera to nie pierwsza wpadka Carlosa w tym sezonie. Podobne błędy i pokazy nieporadności w obronie lub ataku (pudła spod kosza, niecelne wolne, przewroty w tył przy kryciu rywala czy „zasypianie”) zdarzały mu się w meczach z Pacers, Bucks, Rockets i Hornets, kiedy to Bulls przegrywali same końcówki spotkań. W dodatku słabo dysponowany był drugi z punktowych liderów zespołu, Luol Deng, który podczas 40 minut spotkania trafił tylko 3 z 14 rzutów. 7 oczek to jego najgorszy wynik od inauguracji sezonu.

Mimo tych faktów, zespół Toma Thibodeau pozostawał w grze dzięki swoim rezerwowym. Najlepsze spotkania z zeszłego sezonu przypomniał sobie Taj Gibson (10pkt i 6zb), a pod koszami udanie wspierał Joakima Noaha (10pkt,11zb,6as). Również swoje zrobił Nate Robinson, autor 9pkt,5as,4zb.

Gracze z L.A. zbudowali swoją zaliczkę na przestrzeni pierwszej połowy, kiedy to za sprawą solidnej defensywy i skutecznych kontr ograli miejscowe Byki. Blake Griffin zanotował w tym czasie 9 oczek, a były gracz Bulls – Jamal Crawford – znów popisał się po wejściu z ławki, zdobywając 10 pkt. 7 punktowe prowadzenie gości było zagrożone tylko na starcie trzeciej odsłony, kiedy mocniej do gry włączył się duet obrońców Chicago, Marco Belinelli i Kirk Hinrich. Ich trzy celne trójki doprowadziły do wyniku 63-61 na korzyść gospodarzy. Tuż przed końcem 3 kwarty bardzo dobrą zmianę dał Matt Barnes, trafiając osobiste i w końcu przełamując słabszą skuteczność, celną trójką ( 69-63 ).

Czego zabrakło Bykom w ostatnich akcjach?

Przede wszystkim skuteczności na dystansie. Team Thibodeau trafił rekordowe w sezonie 10 trójek, ale 9 z nich znalazło się koszu przeciwnika przed 4 kwartą. W finałowej odsłonie trafili oni tylko raz przy sześciu próbach, i było to trafienie z ręki Marco Belinelliego. Wówczas to Bulls doszli rywala na 2 oczka (87-89) i praktycznie to było wszystko na co pozwolili im L.A. Clippers.

Podsumowując: Czwarta kwarta pokazała różnicę w obu drużynach na pozycji numer 1. Nieobecność Rose’a jest zbyt duża dla Byków i jego koledzy wyraźnie odstają od ligowej czołówki, gdyż najpierw ataki gości udanie prowadził Eric Bledsoe (szybkie 6 oczek) a w końcówce , do wygranej gości poprowadził Chris Paul. CP-3 trafił rzut z półdystansu i dodatkowo wykończył wygraną 3 celnymi osobistymi.

Wynik: Chicago Bulls – Los Angeles Clippers 89:94 (18:21,22:26,25:22,24:25)

Najlepsi strzelcy: Boozer 24, Belinelli 18, Noah 10 oraz Griffin 22, Paul 18, Barnes 14.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *