Holiday i Turner zatrzymali Pistons

Pod nieobecność Andrew Bynuma w zespole 76ers zaczął klarować się trzon zespołu oparty na trójce Holiday – Turner – T. Young. Dzięki jasnemu podziałowi obowiązków i zrozumieniu, że ich najwyżej opłacany gracz może w tym roku w ogóle nie zagrać w Filadelfii znów króluje gra zespołowa, która przekłada się na osiągne wyniki.

Wczoraj mimo przejściowych problemów w drugiej kwarcie gospodarze zanotowali pewną wygraną i wyprzedzili w tabeli dywizji atlantyckiej Boston Celtics.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Detroit Pistons 7-16 21 28 26 22 97
Philadelphia 76ers 12-9 25 21 30 28 104

W skrócie

Wspomniany wcześniej tercet odpowiada ostatnio za średnio 2/3 ofensywy. Jednocześnie odbywa się to kosztem blisko 40 minut na mecz każdego z nich co może mieć wpływ na wynik przy wyrównanych spotkaniach.

Wczorajszy mecz miał być pojedynkiem młodych rozgrywających. Z jednej strony mieliśmy świetnie grającego w tym sezonie Jrue Holiday’a, z drugiej wciąż rozwijającego się Brandona Knighta. Playmaker Pistons miał pełne ręce roboty pilnując większego i silniejszego rywala. Co ciekawe, obaj rozgrywający oddali najwięcej rzutów w swoich zespołach (odpowednio 20 i 18).

O ile w Filadelfii jest to w zasadzie normą, o tyle w Detroit moim zdaniem dużo bardziej gra powinna się koncentrować pod koszem. W meczach gdy rywalami Monroe są słabsi fizycznie Allen czy Hawes jego zaledwie 13 prób wygląda śmiesznie. Szczególnie w sytuacji, gdy miał najwyższą skuteczność spośród wszystkich graczy gości.

Co do przebiegu meczu to Sixers powinni zdecydowanie prowadzić już po pierwszej kwarcie. Raz za razem pozwalali jednak na ofensywne zbiórki Jasona Maxiella.

To plus poprawiona ofensywa Pistons prowadzona przez Rodney’a Stuckey’a w drugiej kwarcie sprawiły, że do przerwy przyjezdni prowadzili 49-46.

Po zmianie stron gospodarze rozpoczęli natarcie. Szybko zaliczyli zryw 14-0 i z trzypunktowej straty zrobiło się prowadzenie 49-60. Szarżą dowodził Jrue Holiday i bardzo nieregularny w tym sezonie Spencer Hawes.

Jrue poza świetną grą zaliczył najlepszy crossover spotkania podczas którego wyrwał z butów swoje vis-a-vis, a bezwładny Knight tylko potoczył się po parkiecie.

Gdy wydawało się, że po mału kończą się emocje, Pistons podjęli rękawicę. Po potężnym wsadzie Jasona Maxiella przewaga zmalazła do trzech punktów i do ostatnich minut miała już trwać walka na dystansie 1-2 posiadań.

W czwartej kwarcie Sixers udało się ponownie odskoczyć na dwie minuty do końca gdy po punktach Holiday’a widniał wynik 93-98. Po chwili po niecelnym rzucie spod obręczy Monroe’a było już 95-100. Katem gości ponowie był rozgrywający Filadelfii, a po kolejnych 40 sekundach było już po zawodach.

Poza Jrue Holiday’em (25 punktów, 8 asysty, 5 zbiórek) najefektywniejszymi graczami gospodarzy byli Thadd Young i Evan Turner. Obaj oddali po 13 rzutów, pierwszy trafił 9, a drugi 8 z nich. Young poza 20 punktami dołożył 4 zbiórki i 5 przechwytów. Turner zaliczył 18 oczek, 11 zbiórek i 7 asyst.

76ers wczorajszą wygraną zmazali porażkę 94-76 z początku sezonu, gdy dali mającym wielkie problemy Pistons (do tego czasu 0-8) pierwszą wygraną w sezonie.

Ciekawostki:

  • Sixers mają bilans 11-0 w tym sezonie gdy prowadzą po trzech kwartach.
  • Andrew Bynum powiedział, że jego prawe kolano ma się dobrze, ale lewe boli nawet gdy chodzi.
  • Data kolejnego badania centra Filadelfii została ustalona na 20-tego grudnia.
  • Pistons wygrali w tym sezonie tylko 1 spotkanie gdy pozwolili rywalom na minimu 100 punktów (bilans 1-10).
  • Jason Maxiell spudłował pierwsze 10 rzutów z gry.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/v-L5OOcJWSA&w=585]

Boxscore

Pistons: Maxiell 2, Prince 16, Singler 5, Monroe 22, Knight 22, a także Villanueva 8, Maggette 3, Drummond 0, Stuckey 19

Sixers: Allen 4, T. Young 20, Turner 18, Holiday 25, Richardson 13, a także Moultrie 0, Wright 3, Hawes 15, Wayns 3, N. Young 3

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *