Siódma porażka Suns z rzędu

Phoenix Suns nie wykorzystali szansy na przerwanie fatalnej serii porażek, przegrywając tym razem na własnym parkiecie z Orlando Magic 90-98. Marcin Gortat zdobył 12 punktów przeciwko swojej poprzedniej drużynie.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Orlando Magic 8-12 20 33 18 27 98
Phoenix Suns 7-15 23 25 22 20 90

Choroba Gorana Dragica spowodowała, że Alvin Gentry musiał użyć już czwartej w tym sezonie kombinacji pierwszej piątki. Słoweńca w wyjściowym składzie zastąpił Sebastian Telfair, a Jared Dudley wrócił do piątki w zamian za kompletnie nieprzydatnego w obecnych rozgrywkach Michaela Beasley’a.

Początkowo wydawało się, że nieobecność Dragica może wpłynąć bardzo pozytywnie na grę Suns, która – przynajmniej w pierwszych minutach – wydawała się być ułożona, bez szalonych akcji, którymi często próbuje rozruszać ataku Suns Dragic.  Gospodarze wygrali pierwszą kwartę 23-20, a grający bardzo aktywnie po obu stronach parkietu Marcin Gortat trafił 4 z 5 rzutów z gry, do spółki z Markiefem Morrisem skutecznie powstrzymywali zapędy Glena Davisa i Nikoli Vucevica.

W drugiej kwarcie, kiedy na parkiecie pojawili się rezerwowi, w tym Wesley Johnson i Diante Garrett, którzy rzadko otrzymują szansę od Gentry’ego, Magic nieco odskoczyli, głównie za sprawą skutecznego JJ Redicka. Snajper Magic już do przerwy uzbierał 17 ze swoich 20 punktów, trafiając między innymi 3 z 6 trójek.

Suns najlepszy moment w tym meczu zanotowali w ciągu sześciu minut trzeciej kwarty, kiedy rzuty głównie Shannona Browna (17 pkt, 6-16 z gry) przyczyniły się do runu 19-4 i prowadzenia 67-61. Były to jednak ostatnie przyjemne chwile dla kibiców z Arizony. Suns zupełnie nie radzili sobie na tablicach, przegrywając walkę o zbiórki w całym spotkaniu aż 29-44.

Morris, Gortat, Luis Scola i Jermaine O’Neal do spółki uzbierali tylko 18 zbiórek, tyle co sami Glen Davis i Andrew Nicholson. Ten drugi, tegoroczny debiutant okazał się decydującym ogniwem po stronie Magic, notując 19 punktów, 9 zbiórek, 4 przechwyty i 3 zbiórki, rzucając 9 oczek w decydującej, czwartej kwarcie.

Błędem Gentry’ego było trzymanie na parkiecie na początku ostatniej ćwiartki duetu O’Neal – Scola, który pozwalał niemal bezkarnie rzucać spod kosza Davisowi i Nicholsonowi. Kiedy trener Suns zdecydował się wpuścić najpierw Morrisa, a potem na niespełna pięc minut przed końcem meczu Gortata, wynik był praktycznie rozstrzygnięty. Jumpera z rogu trafił Arron Afflalo (14 pkt, 4 zb, 3 ast), pudłowali Dudley i Brown, a na tablicy pojawił sie wynik 82-91. Na nic zdały się już celne rzuty Dudley’a i Gortata, bo na 1:22 przed końcem, daggera z lewego rogu rzucił ponownie Afflalo.

Sebastian Telfair miał 8 asyst, próbując kilka razy grać pick&rolle z wysokimi Suns, ale zawiódł rzutowo, pudłując 6 z 7 rzutów z gry. Suns przegrali jednak mecz głównie na deskach oraz pozwalając Magic na świetne dzielenie się piłką. Zespół z Florydy zanotował aż 31 asyst przy 40 celnych rzutach z gry, a przy słabszej dyspozycji Jameera Nelsona, świetnie w rolę podającego wcielił się Redick, który rozdał 9 asyst.

Kryzys Suns trwa w najlepsze, nie pomagają zmiany w ustawieniu pierwszej piątki oraz ograniczenie roli Beasley’a, który tym razem spędził na parkiecie tylko 15 minut. Spudłował w tym czasie oba rzuty z gry, a Suns byli w tym czasie 17 punktów na minusie. GM Suns już pewnie myśli jakby tu pozbyć się takiego balastu, ale wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby znalazł się klub, gotów przejąć umowę zawodnika, który nie wnosi zupełnie nic do gry zespołu.

Marcin Gortat trafił 6 z 8 rzutów, miał 12 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty i 2 bloki. Obiektywnie, był najlepszym graczem Suns w tym meczu, ale ponownie zbyt długo siedział na ławce, kiedy rywale powiększali przewagę.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

1 Odpowiedź

  1. adam napisał(a):

    . Gentry w 2 kwarcie wpuscił rezerwową piątke i w około 8 min zrobiło się +8 dla Orladno. No i tu sie dziwnie trenerowi Gentremu bo przy prawie remisowym stanie 70 Suns – 71 Orlando, w 4 kwarcie znowu wpuszcza praktycznie rezerwową piątkę i w 7 min robi się +9 dla Orlando. Co było pózniej to kto ogladął mecz ten widział , ze podstawowy skład Suns walczył jak przysłowiowy lew zeby wygrać ten mecz ale mu sie nie udało.
    i Ciekawostka na koniec.
    4 gracze z pierwszej piątki Suns mieli +/- na poziome dodatnim (Dudley +5, Morris +9, Gortat +7, Telfair +8), tylko Brown miał 0. Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *