KG i Green zrewanżowali się Sixers

Zaledwie dzień po bolesnej porażce w Filadelfii kibice Boston Celtics mogli zobaczyć zupełnie inny zespół. Poprawiona obrona ekipy Doca Riversa sprawiła, że do przerwy goście zdobyli tylko 28 punktów!

To w połączeniu ze skuteczną grą skrzydłowych – Kevina Garnetta i Jeffa Greena wystarczyło by nie pozostawić złudzeń w TD Garden.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 11-9 16 12 29 22 79
Boston Celtics 11-9 24 24 22 22 92

W skrócie

Celtics już od pierwszego gwizdka sprawiali wrażenie bardziej zmotywowanych. Agresywnie zawody rozpoczął Paul Pierce, a swój pierwszy rzut trafił mający wielkie problemy w Filadelfii Jason Terry.

Z drugiej strony gra Sixers przypominała trochę końcówkę wczorajszego meczu. Goście  zbyt długo dryblowali z piłką wchodząc w ofensywną zagrywkę dopiero przy kilku sekundach na zegarze. To sprawiało, że większość rzutów oddawali z nieprzygotowanych pozycji, a to od razu rzutuje na skuteczności.

Po chwili na placu gry zameldował się Jeff Green, a to oznaczało jeszcze więcej problemów przyjezdnych. Doug Collins nie miał odpowiedzi na silnego, wysokiego i szybkiego skrzydłowego, który raz za razem mijał swojego obrońcę i atakował obręcz. Takie akcje musiały wywoływać uśmiech u Doca Riversa ponieważ Green dodaje jego drużynie bardzo dużo uniwersalności, a jego ścinanie pod kosz otwiera grę dla Pierce’a, Terry’ego i innych strzelców na obwodzie.

Pozbawieni wciąż kontuzjowanego Nicka Younga goście nie mieli pomysłu jak rozerwać szczelną defensywę Bostonu. Celtics bardzo dobrze zamknęli strefę pomalowaną, świetnie poruszali się na nogach i bardzo aktywnie grali rękami co jeszcze dodatkowo utrudniało podania bliżej kosza.

W końcówce kwarty uaktywnił się Kevin Garnett, który spokojnie, nie forsując niepotrzebnych rzutów powiększał przewagę gospodarzy. Do przerwy wynik wskazywał 28-48 i biorąc pod uwagę klasę i doświadczenie Celtów, a także słabiutką grę Sixers tego wieczora można było spokojnie stwierdzić, że jest już po emocjach.

W trzeciej kwarcie mieliśmy mini-pojedynek KG i Younga, którzy wymieniali się koszami. Gościom udało się zmniejszyć przewagę Bostonu, ale gdy zbliżyli się na 8 punktów po zrywie 13-0 Rivers i Celtics błyskawicznie zareagowali. Gra momentalnie się poprawiła, a Sixers stracili wiarę w końcowy sukces.

Widząc przebieg meczu obaj szkoleniowcy postanowili dać pograć więcej zmiennikom. Dzięki temu mogliśmy dłużej pooglądać choćby Maalika Waynsa (dobre 10 minut) czy Chrisa Wilcoxa (bardzo aktywny pod obiema obręczami).

Rajon Rondo otarł się o drugie triple-double z rzędu. Rozgrywającemu Bostonu zabrakło tylko 3 punktów i 1 zbiórki.

Plusy / Minusy:

+ Skuteczność Kevina Garnetta: 9/11 z gry i 19 punktów w zaledwie 23 minuty

+ Aktywna gra Jareda Sullingera

+ Równa forma Thaddeusa Younga, który w końcu ustabilizował się na bardzo dobrym poziomie 18 pkt, 6 zb

– Brak zbiórek KG i Jeffa Greena

– Strzelecka forma Jasona Terry’ego w grudniu: 33.3% z gry (które i tak mocno podniosło 7/10 vs T’wolves)

– Brak wsparcia punktowego zmienników Sixers – od takich graczy jak Hawes, Wright trzeba wymagać więcej

Ciekawostki:

  • Kevin Garnett rozegrał swój mecz nr 1275 w NBA i zajmuje teraz 17 miejsce na liście wszechczasów
  • Ostatni raz Garnett zaliczył mecz bez zbiórki 15 lat temu – w styczniu 1997
  • Paul Pierce przekroczył barierę 4000 asyst i do 4-tego na liście najlepiej podających Celtów – Billa Russella brakuje mu już mniej niż 100 ostatnich podań.
  • W czasie spotkania reporter lokalnej stacji przeprowadzał wywiad z Markiem Wahlbergiem, który wykazał się niezłym refleksem i dobrym chwytem łapiąc odbitą w trybuny piłkę.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/0VOp4ZtpOzs&w=585]

Boxscore

Sixers: Allen 4, T. Young 22, Turner 13, Holiday 11, Richardson 8, a także Moultrie 4, Wright 4, Hawes 6, Wayns 7, Wilkins 0

Celtics: Garnett 19, Bass 10, Pierce 13, Rondo 7, Terry 9, a także Green 16, Sullinger 7, Wilcox 8, Lee 3, Barbosa 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. Grown pisze:

    „Paul Pierce przekroczył barierę 4000 asyst i jest już w tej chwili 5-tym najlepszym podającym w historii Celtics.”

    5-tym asystującym to on już był od dłuższego czasu :)

  2. Szuwarek pisze:

    Obrona Celtics w pierwszej połowie miodzio. Celtics moim zdaniem weszli na nowy tor. Mam nadzieję, że to już będzie norma i ich defens pozwoli powoli odrabiać straty do czołówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *