Wade poprowadził Heat do zwycięstwa

                             

W pierwszej połowie spotkania górą byli zawodnicy Brooklynu. Jednak w drugiej części meczu Miami Heat podkręcili tempo pozwalając rzucić Nets tylko 11 punktów w czwartej kwarcie i głównie za sprawa Dwayne’a Wade’a, który rzucił 34 punkty w całym spotkaniu, wygrali 102-89

Zarówno jedna jak i druga drużyna rozpoczęła spotkanie bez jednego z zawodników pierwszej piątki. Kontuzjowani zarówno Shane Battier, jak i Brook Lopez opuścili już drugie spotkanie z rzędu, a ich miejsca w wyjściowych składach zajęli po raz drugi odpowiednio Rashard Lewis i Andray Blatche.

Na początku spotkania zdecydowanie lepiej prezentowali się goście z Noego Jorku i po 5 minutach prowadzili już 13-4, a trener Erik Spoeltsra był zmuszony prosić o czas. Przerwa nie zmieniła jednak niczego w grze obu zespołów i dalej na boisku rządzili zawodnicy Nets, osiągając nawet 11 punktową przewagę, a ostatecznie wygrywając pierwszą kwartę 24-16. Świetnie po stronie przyjezdnych spisywali się przede wszystkim Gerald Wallace, autor 7 punktów i Deron Williams, który rzucił 5 punktów i rozdał 5 asyst.

Druga kwarta to prawdziwy popis strzelecki obu drużyn, które zdobyły razem w tej części meczu 69 punktów. Ofensywę Heat napędzali głównie Dwayne Wade i Lebron James, którzy zdobyli odpowiednio 12 i 9 punktów w drugiej kwarcie, natomiast po stronie Nets Jerry Stackhouse (9 punktów) Joe Johnson (7 punktów) i po pierwszej połowie Heat przegrywali 50-59.

Jak w pierwszej połowie to zawodnicy Brooklynu byli dominującą stroną na parkiecie, tak w drugiej połowie role się odwróciły. Przełomowym momentem spotkania było zdobycie 10 punktów z rzędu przez Miami w przeciągu zaledwie półtorej minuty, które pozwoliły im wyjść na prowadzenie 75-73. Nets co prawda w następnej akcji doprowadzili do remisu, ale po wsadzie Wade’a i trójce Mike’a Millera Heat nie oddali już prowadzenia do końca spotkania.

Pomimo tego, że na ostatnia kwartę Miami wychodziło z tylko 4 punktową przewagą ich zwycięstwo nie było ani przez moment zagrożone, a dodatkowe zamknęli Nets w czwartej kwarcie na tylko 11 punktach i skuteczności 2 z 15 z gry, ostatecznie wygrywając 102-89.

Najlepszym zawodnikiem spotkania był Wade, który w całym meczu zdobył 34 punkty, trafiając 14 z 20 rzutów z gry i rozdając do tego 7 asyst. Był to najlepszy występ obrońcy Heat w tym sezonie i największa jego zdobycz punktowa od 6 meczu półfinałów konferencji z Indianą, kiedy to rzucił 41 punktów. Wade’a świetnie wspierał James, autor 21 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst. Dla LeBrona był to już kolejny mecz w tych rozgrywkach, w którym rzucił minimum 20 punktów. Do tej pory udało mu się to we wszystkich spotkaniach tego sezonu.

Dwóję gwiazd świetnie wspierał duet rezerwowych Ray Allen (13 punktów) i Norris Cole (12). W dzisiejszym spotkaniu słabo zagrał trzeci w Wielkiej Trójki – Chris Bosh, który rzucił tylko 8 punktów (2-7 z gry) i zebrał 2 piłki.

W zespole Nets aż 7 zawodników miało na koncie minimum 10 punktów, a najlepszy pod tym względem był Blatche – 20 oczek i 8 zbiórek. Słabo natomiast pod względem strzeleckim spisali się przede wszystkim Johnson – 12 punktów, ale tylko 5-14 z gry, wtym 2-9 za trzy i Williams – 10 punktów, 3-11 z gry, chociaż temu drugiemu na plus można zapisać 12 rozdanych asyst.

Dla Miami było to już 8 spotkanie w sezonie wygrane we własnej hali i 12 z rzędu z Nets. Dzięki niej Heat mają taki sam bilans, jak najlepsi w lidze Memphis Grizzlies – 12 zwycięstw i tylko 3 porażki.

We wtorek przed graczami z Brooklynu kolejne wyzwanie. Pojedynek u siebie z Oklahomą City Thunder, natomiast Miami zagrają na wyjeździe z najgorszymi w lidze Washington Wizards.

Brooklyn Nets – Miami Heat 89:102 (24:16, 35:34, 19:20, 11:20)

Liderzy zespołów: Nets – Heat

Punkty: Blatche 20 – Wade 34

Zbiórki: Wallace 9 – James 9

Asysty: Williams 12 – Wade 7

Przechwyty: Williams 2 – Chalmers, Cole 3

Bloki: Humphries 2 – Bosh 3

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

1 Odpowiedź

  1. FanMiami pisze:

    Brawo DWade! W końcu porządny mecz w jego wykonaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *