Tercet 76ers minimalnie lepszy od Mavs

Tercet graczy Sixers w osobach Thadda Younga, Evana Turnera i Jrue Holiday’a zdobył w sumie 60% punktów swojego zespołu by dać mu ciężko wywalczone zwycięstwo przeciwko niedocenianym Mavs.

Podopieczni Ricka Carlisle mimo licznych przeciwności losu są bardzo dobrą drużyną i wczoraj w końcówce byli bliscy nawet przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę po rzucie Crowdera.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Dallas Mavericks 7-8 31 25 17 25 98
Philadelphia 76ers 9-6 28 25 22 25 100

W skrócie

Philadelphia 76ers świetnie rozpoczęli spotkanie. Jason Richardson i Evan Turner szybko trzykrotnie trafili z dystansu, a drużyna trenera Collinsa prowadziła dziewięcioma oczkami. Zmieniona przez Carlisle podstawowa piątka (Crowder i Dominique Jones w miejsce Collisona i Dahntey Jonesa) nie spisywała się dobrze słabo broniąc i grając zbyt indywidualnie w ataku.

Odpowiedni rytm zagwarantowało dopiero wprowadzenie wymienionych zmienników i dołożenie pod kosz Eltona Branda. Były gracz Sixers klasowo wypowiadał się przed meczem, że rozumie dlaczego klub z Filadelfii musiał z niego zrezygnować i uważa zmiany w składzie za korzystne dla organizacji. Jednocześnie powiedział, że wciąż kibicuje 76ers, ale w tym meczu nie życzy im zwycięstwa.

Z biegiem czasu Mavs zaczęli przeważać. Na przełomie kwart Collison wykorzystywał swoje doświadczenie przeciwko pierwszoroczniakowi Maalikowi Waynsowi. Jednocześnie chciał pokazać swojemu szkoleniowcowi, że jego miejsce jest w podstawowej piątce. W tym miejscu trzeba docenić umiejętności Carlisle – w tak prosty sposób umotywował gracza, który błyskawicznie się odbudował po 1/10 z gry przeciwko Lakers.

Pierwsza połowa zakończyła się trzypunktowym prowadzeniem gości, którzy otrzymali 13 punktów od Kaman i 12 oczek od Eltona Branda co było jednocześnie już w tym momencie jego rekordem sezonu.

W trzeciej kwarcie do gry włączyli się Shawn Marion i Thaddeus Young. Pierwszy podobnie jak Brand bardzo szybko ustanowił nowy rekord sezonu w ilości zdobytych punktów. Drugi wykorzystywał przewagę szybkości i atut lewej ręki w grze pod koszem. Jeżeli Thadd zrozumie jaką bronią może być jego lewy półhak to po powrocie do gry Bynuma Sixers mogą być bardzo, bardzo groźni.

Mecz bardzo się wyrównał. Poprawiła się też obrona obu zespołów. Trudno się to pisze, ale dobrze prezentował się Kwame Brown, który robił to czego od niego wymaga Collins – zbierał (w sumie 8 zbiórek, 4 w ataku).

W okolicach połowy czwartej kwarty Sixers zaliczyli zryw 12-0 wykorzystując sześć kolejnych strat Mavericks. Wynik wskazywał wówczas 81-91 i mogło się wydawać, że już nie będziemy mieli emocji. Goście przez blisko 4 minuty nie byli w stanie nie tylko zdobyć punktu, ale nawet oddać rzutu (!). Ich niemoc przerwał dopiero Vince Carter.

W końcówce miejscowi zaczęli sprawiać sobie kłopoty przez przesadne spowolnienie gry. Dwukrotnie ratował ich Thadd Young, ale Mavs mieli swojego lidera w osobie Air Canada. Na 30 sekund do końca Sixers prowadzili dwoma punktami i mieli piłkę. Rzut Holiday’a był jednak niecelny i na 17 sekund goście stali przed szansą na remis lub zwycięstwo.

Na 3 sekundy przed końcową syreną przy wejściu pod kosz został sfaulowany Mayo. Świetnie rzucający wolne gracz pomylił się jednak przy pierwszej próbie i musiał celowo przestrzelić drugi by Mavs mieli jeszcze szansę. Po rzucie piłka trafiła do Jae Crowdera, który oddał dobrze wyglądający rzut z dystansu, ale piłka po odbiciu się od tablicy i obręczy wypadła z kosza, a Sixers mogli się cieszyć z dziewiątej wygranej w sezonie.

Drużynę z Filadelfii pomimo wygranej powinna martwić niska produktywność duetu Dorell Wright – Nick Young. Zawodnicy sprowadzeni po to by służyć jako strzelcy mają ostatnio duże problemy z wyregulowaniem celowników i wczoraj zakończyli wieczór z 2 trafieniami w 10 próbach.

Zaskakująco pasywny jest też Spencer Hawes. Wchodzący z ławki podkoszowy po raz piąty z rzędu nie był w stanie osiągnąć granicy 10 zdobytych punktów.

Sixers przez całe spotkanie dobrze radzili sobie z OJ Mayo, ale część z tego wynikała z problemów z kostką rzucającego obrońcy Mavs. Jak poinformowali dziennikarze, OJ nastąpił na nogę jednego z kolegów w czasie treningów i doznał lekkiego skręcenia stawu skokowego.

Ciekawostki:

  • Przed meczem zawodnicy i kibice w Wells Fargo Center uczcili minutą ciszy śmierć córki Kevina McHale’a.
  • Zawodnicy Mavericks swój pierwszy faul zanotowali dopiero w 14 minucie spotkania.
  • Jae Crowder, Shawn Marion i Troy Murphy zaliczyli bardzo wyraźne airballe przy swoich pierwszych rzutach z dystansu.
  • Chris Kaman dwa razy stawał wczoraj na linii rzutów wolnych. Oba kończyły akcje 2+1 po rzutach z półdystansu.
  • Darren Collison trafił równo z syreną kończącą trzecią kwartę po rzucie z dystansu z blisko połowy, ale jak się okazało na powtórkach piłka opuściła jego rękę o jakieś 0.1 sekundy za późno.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=UA-6vAifWtw&w=585]

Boxscore

Maverics: Marion 17, Crowder 2, Kaman 20, Mayo 11, Jones 2, a także Murphy 0, Brand 17, Collison 12, Jones 2, Carter 15

76ers: Allen 6, T. Young 20, Turner 22, Holiday 18, Richardson 6, a także Wright 2, Hawes 6, Brown 6, Wayns 10, Wilkins 2, N. Young 2

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. kosmos111 pisze:

    Collison zdegradowany do wchodzenia z ławki od razu pokazał, że Carlisle się myli

    • Moim zdaniem to było w pełni przemyślane tak jak pisałem w tekście. Rick wie, że Collison to jego najlepszy PG, ale musiał dać mu motywacyjnego kopa bo chyba poczuł się zbyt pewnie przy braku choćby D. Westa za plecami.

    • kosmos111 pisze:

      Też tak myślę, ale niech wraca do s5, bo mam go w paru ligach h2h w fantasy… (i niech gra tak jak dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *