Druga wygrana Suns na wyjeździe

20 punktów i 18 zbiórek Andersona Varejao nie wystarczyło, aby Cleveland Cavaliers odnieśli czwarte zwycięstwo w sezonie. Tym razem, lepsi od zespołu z Ohio okazali się Phoenix Suns, którzy wykorzystali błędy Cavs. Kolejne słabe spotkanie rozegrał Marcin Gortat.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Phoenix Suns 7-8 19 18 34 20 91
Cleveland Cavaliers 3-12 13 19 27 19 78

Dawno nie widziałem tak dziwnego spotkania, jak to, które zostało rozegrane we wtorek w Quicken Loans Arena. Po pierwszej kwarcie, w której Cavaliers rzucili całe 13 punktów, bałem się o poziom i niestety były to słuszne obawy. Suns kontrolowali sytuację przez pierwszą połowę, po czym dostali obuchem w głowę na początku drugiej połowy. A właściwie powinienem napisać, że to Marcin Gortat dostał porządna lekcję od Andersona Varejao.

Brazylijczyk od pierwszych minut zdominował walkę na tablicach, a Suns w pierwszych 24 minutach pozwolili rywalom na zebranie 12 piłek pod własnym koszem. Naturalną konsekwencją powinny być zatem łatwe punkty zdobywane przez Cavs po ponowieniach. Otóż jednak nie. Pisałem, że ten mecz oglądało się dziwnie i właśnie choćby ta statystyka mocno mnie zaskakuje. Gospodarze mieli 12 zbiórek ofensywnych w pierwszej połowie i tylko 3 punkty drugiej szansy.

Ciężko jednak myśleć o łatwych punktach, skoro pudłuje się niemal 3/4 swoich prób. Cavaliers trafili tylko 27.3% rzutów z gry w pierwszych dwóch kwartach i Suns dzięki niezłemu transition-offense prowadzili do przerwy 37-32, a Marcin Gortat nie wyglądał jeszcze tak źle, dwukrotnie ośmieszając nawet zupełnie zagubionego Tylera Zellera.

Jednak to co nastąpiło w trzeciej kwarcie wstrząsnęło podwójnie. Najpierw mocne uderzenie otrzymali kibice „Słońc”, a potem Cavs. Z tym, że ci drudzy, po takim knockdownie mogli w spokoju opuszczać halę.

Pierwsze minuty trzeciej odsłony to popis Cavs, a głównie Varejao. Duża w tym zasługa defensywy Suns na czele z Marcinem Gortatem, która co i rusz dawała się nabrać na tą samą akcję. Brazylijski środkowy rzucił w 6 minut 14 punktów, trafiając między innymi cztery niemal identyczne rzuty z 5-6 metra na przeciwko kosza po asyście Diona Waitersa (16 pkt, 7 ast, 7-20 FG). Gortat dobiegał tylko z wyciągniętą ręką, za każdym razem spóźniony.

Po trafieniu tego ostatniego na 3:28 przed końcem trzeciej kwartyCavs objęli prowadzenie 59-57, miejscowi fani szykowali się na świetne widowisko w ostatnich 15 minutach i… I ich team przestał grać, dosłownie. Zawodnicy z Phoenix zakończyli kwartę runem 14-0, kiedy na parkiecie zamiast Gortata przebywał już Jermaine O’Neal (9 pkt, 6 zb, 2 blk), a w końcu aktywniejszy pod koszami okazał się Luis Scola, który rozegrał najlepsze spotkanie, odkąd wchodzi do gry z ławki rezerwowych. Argentyńczyk miał 14 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty.

Przed ostatnią kwartą było już 71-59 dla gości, ale nic nie zapowiadało, aby zgaszeni Cavs mogli odrobić straty. I dokładnie tak się stało. Gospodarze ostatecznie odpuścili, kiedy na 5;22 do końca Luis Scola zebrał piłkę po swoim niecelnym rzucie, dobił i dodatkowy był faulowany. Kiedy trafił rzut wolny zrobiło się 82-67. Po chwili, dwie trójki z prawego narożnika, po świetnym rozrzuceniu piłki po obwodzie trafił najlepszy zawodnik Suns – Goran Dragic. W tym momencie hala Cavaliers wydawała się być już opustoszała.

Dragic zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów, 7 asyst, 5 zbiórek oraz 5 strat. Suns trafili 46.8% rzutów z gry, przy kompromitujących 35.7% Cavs. Gospodarze, mimo że wygrali walkę na tablicach (45-39, 14 zbiórek w ataku), nie potrafili przełożyć tej przewagi na punkty spod kosza. Pierwsze trafienie z pomalowanego w tym meczu zanotowali dopiero w połowie drugiej kwarty, a w sumie rzucili tylko 28 oczek w paint, podczas gdy Suns 42.

Goście zdobyli 22 punkty z szybkiego ataku i 14 po stratach Cavaliers, a nas może martwić kolejny już nieudany występ Macina Gortata. Polak przebywał na parkiecie 24 minuty, rzucił 6 punktów i zebrał 3 piłki, a w ostatniej kwarcie nie pojawił się już na boisku. Niestety został totalnie zdominowany przez Varejao, gubiąc się przy bronieniu Brazylijczyka na półdystansie. Varejao trafiał w tym sezonie 37% rzutów z 5-6 metra, a przeciwko Gortatowi trafił 5 z 6 takich prób. W sumie miał 20 punktów, 18 zbiórek i trafił 10 z 15 prób z gry, a już w szóstym meczu z rzędu miał przynajmniej 15 zbiórek.

Było to drugie z serii sześciu spotkań Suns na wschodnim wybrzeżu. W najbliższym tygodniu zmierzą się jeszcze z Pistons, Raptors i Knicks.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

2 komentarze

  1. pitrekk pisze:

    nie wierzyłem przed rozpoczęciem sezonu w wielki sezon Gortata, nie wierzyłem w wielki powrót Roya. Po tygodniu rozgrywek myślałem, że będę musiał to wszystko odszczekać, ale minął miesiąc i niestety wygląda na to, że miałem podwójnie rację…

  2. goandrewgo pisze:

    Teraz to Gortata zechcą jedynie w Philadelphi za Kwame Browna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *