Słońca zgasły w Filadelfii.

Autor: Wojciech Świąder

Dzisiejszej nocy w Wells Fargo Center Philadelphia 76ers po emocjonującej końcówce wygrała z Phoenix Suns przerywając tym samym serię dwóch kolejnych porażek. Ojcem zwycięstwa Sixers był Jrue Holiday zdobywca 33 punktów (rekord kariery) i 13 asyst.

Pierwsza kwarta spotkania zaczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy,po dwóch trójkach Evana Turnera i punktach Holidaya Sixers szybko objęli prowadzenie 8-0 i już po dwóch minutach gry o czas musiał poprosić trener Suns Alvin Gentry. Po przerwie na rządnie do głosu zaczęli dochodzić goście,wychodząc nawet na prowadzenie w końcówce kwarty za sprawą trzech kolejnych celnych rzutów z półdystansu Sebastiana Telfaira,który chwile wcześniej zmienił Dragica a także dzięki fatalnej skuteczności „szóstek” w drugiej części pierwszej odsłony.

Początek drugiej kwarty to ciągłe problemy z ofensywą Sixers,sytuacja zmieniła się dopiero po wprowadzeniu na parkiet pomijanego ostatnio pierwszoroczniaka Maalika Waynsa,który najpierw świetnym spin movem przerwał serial punktowy Suns 9-0,po czym trafił swoją pierwsza trójkę na zawodowych parkietach zmniejszając prowadzenie „słońc” do jednego punktu. Podkreślić trzeba,że Wayns wniósł do gry Philly dużo świeżości, na pewno więcej niż Ivey,który pełnił ostatnio rolę back upu dla Holidaya ,jednak zbytnio forsował swoje rzuty gdyż w 7 minut gry oddał ich aż 7 trafiając 3. Końcówka pierwszej połowy to nieco lepsza gra gospodarzy co pozwoliło im schodzić do szatni z prowadzeniem 46:41. Warto zauważyć wyraźna przewagę na tablicach po pierwszej połowie ekipy z Arizony,którzy wygrali ten element aż 26-16, jednak Sixers zniwelowali tą różnicę popełniając w pierwszej połowie tylko dwie straty (obydwie w 1 kwarcie) przy 9 Phoenix.

Druga połowa zaczęła się od dobrej gry w ofensywie obu drużyn i akcji kosz za kosz,dopiero w 6 minucie trzeciej kwarty po trójce Jrue Holiday’a przy stanie 59-55 trener Alvin Gentry poprosił o czas dla swojego zespołu. Druga część trzeciej kwarty to pojedynek „szóstek” z Marcinem Gortatem, który w samej trzeciej kwarcie zdobył 13 ze swoich 18 punktów trzy raz grając akcje dwa plus jeden w tym dwa razy w dziecinny sposób ogrywając Spencera Hawesa zagraniem do linii końcowej. Ta część meczu to popis gry Polskiego środkowego,który sam utrzymywał korzystny wynik dla Suns,którzy na czwartą kwartę wychodzili przegrywając tylko różnicą pięciu punktów.

Ostatnią odsłonę meczu lepiej zaczęli goście kontynuując swój run 11-0 z trzeciej kwarty wychodząc nawet na jedno punktowe prowadzenie,gospodarze w tym fragmencie meczu nie mieli w ogóle pomysłu na wypracowanie sobie pozycji do rzutu o czym świadczy fakt,iż w pierwszy czterech posiadaniach popełnili aż trzy straty a niemoc gospodarzy przełamał dopiero Lavoy Allen trafiając z półdystansu. Kolejny fragment meczu to popis gry rozgrywającego Sixers Jrue Holidaya,który najpierw trafił trójkę z rogu boiska,po czym uratował piłkę wychodzącą na aut nabijając jeszcze Jermaine’a O’Neal’a po czym zebrał piłkę na atakowanej tablicy kończąc akcje punktami z faulem. Po czasie dla Suns przy stanie 98:91 dwoma szybkimi koszami odpowiedział Michael Beasley wykorzystujący przewagę warunków fizycznych nad Turnerem,dwa punkty spod kosza dołożył O’Neal i zrobiło się tylko 98:97 na minutę i sześć sekund przed końcem spotkania. Kluczowa akcja meczu miała miejsce na 26 sekund przed końcem meczu,kiedy to nie do zatrzymania tego dnia Holiday minął Telfaira i z zachwianej pozycji trafił za dwa z półdystansu wyprowadzając Sixers ponownie na trzy punktowe prowadzenie. Po tej akcji ostatni czas w meczu postanowił wykorzystać Gentry,który rozrysował akcje na dobrze dysponowanego w ostatniej kwarcie Beasley’a a ten zamienił ją na szybkie dwa punkty. Po wznowieniu gry faulowany został Holiday, który trafił jednak tylko raz i Phoenix miało 14 sekund na przynajmniej doprowadzenie do remisu przy stanie 103 do 101 dla Sixers. Piłka trafiła ponownie w ręce Beasleya, który dość łatwo minął Turnera, jednak nie trafił z łatwej pozycji spod samego kosza co pozwoliło na zebranie piłki właśnie Turnerowi, który na 1 sekunde i 9 dziesiątych przed końcem meczu trafił jednego z dwóch osobistych wyprowadzając gospodarzy na trzy punkty przewagi. Po drugim celnym osobistym piłkę ze swojej połowy wyprowadzali gracze Suns,ta trafiła w ręce Dudley’a ,który jednak rzutem rozpaczy nie zdołał już odwrócić losów meczu i tym samym po emocjonującym spotkaniu Philadelhpia 76ers przerwała serię dwóch zwycięstw z rzędu gości z Arizony wygrywając z nimi po raz 4 z rzędu.

Lubię grać pod presję i mieć wtedy piłkę w rękach. Wydaje mi się, że w najważniejszych momentach wykonałem odpowiednie decyzje – powiedział Holiday, który przed sezonem podpisał czteroletni kontrakt z Sixers, wart 41 milionów dolarów.

Boxscore: Philadelphia 76ers – Phoenix Suns 104:101 (23:20, 23:21, 34:34, 24:26)

Suns: Beasley 21, Gortat 18, Telfair 12, O’Neal 11, Scola 10, Dragić 10, Morris 8(10 zbiórek), Dudley 7, Brown 4(7 asyst), Tucker 0.

Sixers: Holiday 33(rekord kariery,13 asyst), Turner 16(9zbiórek), Allen 11, T.Young 10, Richardson 8,Wright 8,Wayns 7, Hawes 6 , N.Young 3, Brown 2,Moultrie i Wilkins 0

7 komentarzy

  1. Szuwarek pisze:

    Powiecie mi może dlaczego po tak świetnej trzeciej kwarty w ostatnich minutach grał O’Neal a nie Gortat? Ja chyba czegoś nie rozumiem…

  2. sunsphoenix pisze:

    dla mnie też to była strasznie dziwna decyzja, może Gentry chciał pokazać Marcinowi że on tu rządzi. Nic dobrego z tego nie wyszło.

  3. pichu pisze:

    Ogladałem ten mecz i taka myśl mi sie pojawiła w głowie , ktorą chciałbym sie z wami podzielić.
    KRÓTKA OPOWIEŚĆ DLACZEGO ALVIN GENTRY TO IDIOTA.
    ALVIN GENTRY TO IDIOTA PONIEWAŻ PRZY 18 PUNKTACH , 7 ZBIORKACH , 2 ASYSTACH, 1 BLOKU MARCINA GORTATA ORAZ SKUTECZNOŚCI 7-11 NASZEGO RODAKA ( M.G GRAŁ 25 MIN.) NIE WPUŚCIŁ GO W 4 KWARCIE NA PARKIET I PRZEGRAŁ MECZ .
    DZIĘKUJE.

  4. GPRbyNBA pisze:

    Przypominam że „Marcin jest od obrony”. Sońca przegrywały więc co Gentry miał zrobić? Te 18 wześniejszych punktów to po prostu „wypadek przy pracy”. Każdemu może się zdarzyć. Poza tym Gorti zmęczył w 3 kwarcie więc musiał trochę odpocząć.

  5. pichu pisze:

    GPRbyNBA pewnie masz racje .TYlko ze dobry gracz w obronnie jakim jest Marcin oraz jego bardzo dobra dyspozycja w ataku w meczu z Filadelfią powinna moim skromnym zdanie byc wykorzystana w jak największym procencie przez trenera. A Gentry co zrobił to każdy widział. A sadze ze młody człowiek koszykarz jakim jest Marcin po zagraniu solidnej 3 kwarty nie musiał odpoczywać aż 12 min w kwarcie 4, bo prawdopodobnie jakby odpoczął z 5 min to i tak dal by rade dobrze zagrać. A podobno mecze wygrywa sie obroną , tak przynajmniej mi trener powtarzał. Pozdro ale nie dla Gentrego.

    • GPRbyNBA pisze:

      serio nie zauważyłeś? Przeczytaj jeszcze raz. A trzecie i czwarte zdanie 2 razy. Nie wiem jak „grał” Gorti jednak jeśli w 3 kwarcie się rozkręcił to wypadało by przypuszczać że w 4 może pójść za ciosem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *