Podsumowanie 4. tygodnia rozgrywek.

Gracz tygodnia:

Mac: Kevin Durant – ciężko zatrzymać młodego lidera ekipy Thunder. Durant cały czas się rozwija i jest jak maszyna do wykańczania swoich wrogów. Szczególnie udowodnił klasę w konfrontacji z Los Angeles Clippers. „Durantula” ma duże szanse na na zdobycie tytułu MVP w obecnym sezonie.

Woy: Tony Parker, za 3 wygrane ze wschodnimi drużynami – Celtics, Pacers i Raptors – oraz zdobycze punktowe odpowiednio 26, 33 i 32.

Dawid Ciepliński: Kevin Durant, który z każdym sezonem poprawia swoją grę i dodał do swojego repertuaru oprócz świetnego rzutu, zbiórki (9,4 na mecz – rekord kariery) i asysty (4,1 na mecz – rekord kariery). Durant chyba zauważył, że bycie tylko dobrym strzelcem nie wystarczy i żeby myśleć o największych laurach trzeba być bardziej uniwersalnym i wszechstronnym zawodnikiem.

Łukasz Siemański: Brook Lopez – gra bardzo dobrze pod koszem, zarówno w ataku jak i obronie. Jest liderem drużyny Nets, sam potrafi sobie wypracować pozycję do rzutu i gra całkiem efektownie. Poprawił się w zbiórkach, a ten tydzień był w jego wykonaniu naprawdę świetny.

Drużyna tygodnia:

Mac: Atlanta Hawks – „Jastrzębie” ostatnio ostro się rozkręcają. W niedalekiej przeszłości doszło tam do poważnych zmian, ale teraz na parkiecie wyglądają naprawdę solidnie. Obecnie mają serię pięciu zwycięstw pod rząd i biją się o czołowe lokaty w Konferencji Wschodniej.

Woy: Charlotte Bobcats – za trzy wygrane w tygodniu tego chyba nie pamiętają najwierniejsi fani Rysiów. Ostatni raz to miało miejsce za czasów G-Force’a oraz Capitana Jacka. Team Mike’a Dunlapa ma bilans 7-5 czyli w miesiąc wyrównał liczbę wygranych z poprzednich rozgrywek. Wielki ukłon w stronę drużyny z Charlotte.

Dawid Ciepliński: Charlotte Bobcats. Troszkę na wyrost, bo w lidze jest dużo więcej lepszych zespołów, ale Bobcats w tym sezonie swoją postawą na boisku zdobyli moje serce i co ważne wygrali już w sezonie 7 spotkań, czyli tyle ile w zeszłym sezonie. Różnica polega tylko na tym, że wtedy potrzebowali na to aż 43 meczy, a teraz zaledwie 12.

Łukasz Siemański: Denver Nuggets – 4-0 w tym tygodniu i to wygrane nad całkiem mocnymi przeciwnikami. Po za przegrywającymi mecz za meczem Hornets, Nuggets wygrali z Grizzlies, i to na wyjeździe! Do tego pokonali bardzo dobrze grających Warriors i przegrywających, ale dalej mocnych Timberwolves. Grają tak jak tego po nich oczekiwano przed sezonem, niech jeszcze Gallinari poprawi skuteczność i powinni być realnym kandydatem do finału Zachodu.

Piątka tygodnia:

Mac: Tony Parker – Kevin Durant – Carmelo Anthony – LeBron James – David West

Woy: Tony Parker – Kevin Durant – LeBron James – Zach Randolph – Kenneth Farried (8 double double w sezonie)

Dawid Ciepliński: Rajon Rondo – Russell Westbrook – Kevin Durant – LeBron James – Zach Randolph

Łukasz Siemański: Tony Parker – Kobe Bryant – Kevin Durant – LeBron James – Brook Lopez

Wydarzenie tygodnia:

Mac: Paul George pobił rekord Pacers w ilości trójek w jednym meczu. W meczu z Hornets miał 9/13 z dystansu. Indiana zawsze była królestwem Reggie’go Millera, a już szczególnie w kontekście rzutów trzypunktowych. George jednak zaskoczył i pobił rekord legendy zespołu. Tego się nie spodziewałem. Żyłem w przeświadczeniu, że pozycja Millera pod żadnym względem nie jest zagrożona, a tu wyskoczył taki George ;).

Woy: Występy graczy Pacers, czyli klubowy rekord trójek Paula George’a oraz triple double z blokami (na Lopezie) Roy’a Hibberta. Rajon Rondo goniący Johna Stocktona oraz Magica Johnsona. Wierzę ,że prześcignie obu wielkich i zapoczątkuje nową historię.

Dawid Ciepliński: Trwająca cały czas seria Rajona Rondo, który zanotował już 37 spotkań z minimum 10 asystami na koncie i zrównał się pod tym względem z drugim w historii Johnem Stocktonem. Wyczyn imponujący. Do pierwszego na liście Magica Johnsona brakuje mu już tylko 9 takich występów. Historia tworzy się na naszych oczach.

Łukasz Siemański: Świetny mecz George’a i Hibberta przeciwko Hornets. George pobił rekord trójek Pacers, trafiając 9 rzutów zza linii 7,24m. Hibbert miał, aż 11 bloków, czym ustanowił nowy rekord klubu. Miał też 11 zbiórek i 10 punktów, dzięki czemu zanotował pierwsze w karierze triple-double. Świetny występ obu i ich zasług wcale nie umniejsza fakt, że Hornets to obecnie jedna z najsłabszych ekip NBA.

Wpadka tygodnia:

Mac: Toronto Raptors seryjnie przegrywa końcówki. Drużyna z Kanady beznadziejnie radzi sobie w przypadku emocjonujących końcówek. Jeśli ostatnie sekundy meczu są bardzo wyrównane to śmiało można stawiać przeciwko Toronto Raptors. Tak było w meczach z Hornets, Pistons i Spurs.

Woy: 40 oczek straconych przez Lakers w czwartej kwarcie meczu z Kings. Również 131 oczek straconych przez najlepszą do piątku defensywę NBA, w meczu przeciwko Rockets – Knicks.

Dawid Ciepliński: Postawa Toronto Raptors. Zespół, który wg niektórych miał w tym roku walczyć o pierwszą 8 na Wschodzie i wejście do fazy play-off przegrał w tym tygodniu wszystkie swoje spotkania, notuje obecnie serię 4 porażek z rzędu i zajmuje przedostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej. Dopełnieniem ich fatalnej serii jest występ Andrea Bargnianiego z meczu ze Spurs, w którym zdobył tylko 4 punkty trafiając tylko 2 z 19 rzutów z gry.

Łukasz Siemański: Andrea Bargnani. Gra bardzo słabo, zwłaszcza zawiódł przeciwko Spurs. 2/19 z gry? Tak gra lider drużyny? Zawodzi w końcówkach i nie trafia rzutów na zwycięstwo. A powinien.

Debiutant tygodnia:

Mac: Damian Lillard – ten młody chłopak stopniowo odskakuje konkurencji. Gra naprawdę świetnie i jest czołową postacią Portland. Główny kandydat do nagrody najlepszego pierwszoroczniaka w tym sezonie.

Woy: Damian Lillard – lider jakiego potrzebowali Blazers, mogący nawet pojawić się w Meczu Gwiazd. Wszytko zależy jak długo utrzyma podobny poziom i będzie prowadził ekipę Terry’ego Stottsa do kolejnych wygranych. Ponad 19 pkt i 6 as robi wrażenie, prawda?

Dawid Ciepliński: Damian Lillard. Gdy Blazers wybierali go z 6 numerem w tegorocznym drafcie, uważałem, że popełnili błąd. Wtedy uważałem, że lepiej było zaryzykować i najpierw wybrać pod kosza Andree Drumonda i poczekać, aż Lillard spadnie do ich drugiego wyboru, czyli numeru 11. Teraz już wiem, że ryzyko byłoby zbyt duże, bo młodego rozgrywającego mogli przejąć New Orleans Hornets. Zresztą wyobrażacie sobie, jak świetnie to by wyglądało, gdyby Hornets rzeczywiście udało się przechwycić Lillarda? Dwóch najlepszy rookies sezonu w jednej drużynie. To robiłoby wrażenie. Tak się jednak nie stało, a Lillard swoją dotychczasową grą pokazuje, że wart był nawet numeru 1 jest teraz głównym faworytem do zdobycia nagrody Rookie of the Year.

Łukasz Siemański: Damian Lillard. W krótkim czasie stał się liderem drużyny i gra na bardzo wysokim poziomie. Statystyki ma bardzo podobne do Kyriego Irvinga z poprzedniego sezonu. A Irving otarł się o All-Stars w poprzednim sezonie. Może Lillard też się otrze, a nawet zostanie All-Starem jako rookie?

4 komentarze

  1. Andrzej pisze:

    Lilliard nie będzie grał w ASG, bo go nie ma na liście, na którą można głosować (swoją drogą niezły zonk). Można dopiero go wpisać w okienku na dole, a wiadomo, że prawie nikt tego nie robi.

    • ralf pisze:

      wtf? Od kiedy to graczy do asg wybiera sie tylko przez glosowanie. Myslalem ze po 7 z 12 wybieraja trenerzy ale widocznie cos sie zmienilo…

    • Woy9 pisze:

      uprzedziłeś mnie z tą odpowiedzią – oczywiście mogą go wybrać trenerzy i jest duża szansa na to by poszedł w ślady Tima Duncana, który jako rookie został wybrany przez coachów.

    • mikrofalowka pisze:

      ja uzupełniam te okienko. Wpisuję tam zawsze Kwame Browna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *