Nets ciągle mocni na Brooklynie.

Ozdobą spotkania pomiędzy Siatkami i Smugami był pojedynek rozgrywających, Derona Williamsa z Damianem Lillardem. Jeszcze do początku czwartej kwarty oglądaliśmy zacięte widowisko i niemal remisowy pojedynek playmakerów. Nets do ostatniej konfrontacji z zespołem Terry’ego Stottsa notowali bilans 5-1 przed własną publicznością i również z Blazers chcieli przechylić szalę wygranej na swoją korzyść. Na wynik tego meczu w ogromnym stopniu rzutowała forma lub jej brak, ze strony rezerwowych. Znów o sobie dała znać słaba defensywa w pomalowanym zespołu z Portland.  Blazers bowiem nie mogli liczyć na osobę pauzującego LaMarcusa Aldridge’a.

Mecz najlepiej po stronie gości rozpoczął duet Lillard i Matthews, a ich punkty pozwoliły Blazers na niskie prowadzenie (27-25). W tym samym czasie najlepszą skutecznością wśród miejscowych popisywał się Joe Johnson, autor 11 oczek.

W drugiej kwarcie niewiele się zmieniło i śmiem twierdzić, iż drugie 12 minut było najsłabszym momentem spotkania. Rezerwowi z jednej i drugiej strony razili nieskutecznością, tracili zbyt wiele piłek i generalnie zapanował mały chaos na parkiecie. Nets utrzymywali się w grze dzięki kolejnym trafieniom JJ’a, ale reszta graczy odbiegała formą od swojego lidera na dystansie. Goście z kolei nie potrafili wrzucić piłki do kosza przeciwnika przez kilka kolejnych akcji i 3 minuty odsłony. Dopiero seria zagrań Lillarda, Leonarda oraz Hicksona przebiła niemoc graczy Stottsa. Do końca kwarty Smugi zyskały jeszcze dwa oczka zapasu (łącznie 50-46), miejscowych wspierał mający przebłyski dobrej gry Andray Blatche.

Problemem narastającym gości okazywała się walka na tablicach i małe wsparcie zmienników. Praktycznie te dwie cechy zadecydowały o dalszych losach potyczki.

9 oczek w grę włożyli rezerwowi z Portland, w tym samym czasie aż 31 punktów dostarczyli zmiennicy Nets. Za sprawą tercetu Reggie Evans (14 zbiórek w 20 minut), Kris Humphries (DD – 14pkt i 10zb) oraz Brook Lopez (15pkt i 8zb) miejscowi przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na boisku i właśnie do nich należały kolejne minuty meczu.

Trzecią odsłonę udanie rozpoczął Deron Williams, który najpierw penetrował pod kosz, po chwili wykorzystał przewinienie techniczne na Hicksonie, by na koniec trafić zza łuku. D-Will był najjaśniejszą postacią tych dwunastu minut, a udało mu się również zablokować motor napędowy Blazers – Damiana Lillarda. Liderowi gości na szczęście z pomocą przyszli inni pierwszo piątkowi gracze, i tak seria dwóch trójek Matthewsa i Batuma (wymuszona pod presją czasu) a następnie 6 ostatnich zdobyczy Matthewsa uratowały remis w tej kwarcie dla gości. Warto też dodać, iż ostatnie minuty Siatki grały w rezerwowym składzie, a akcje Blatche, Bogansa (trójka) i Brooksa też znajdowały drogę do kosza.

W finałowych minutach potyczki, miejscowi poważniej zabrali się za grę, przede wszystkim zawężając w defensywie strefę podkoszową (praktycznie poza solowymi akcjami Hicksona niewiele wnieśli wysocy do zdobyczy punktowych Blazers). Agresywniejsza obrona to również efekt nacisku Derona Williamsa na pierwszoroczniaku Lillardzie. Wymuszona strata i kolejny blok D-Willa na rookie dobitnie o tym świadczyły. Williams (15pkt i12as) w tym spotkaniu zaliczył rekordowe w karierze, dla siebie, 4 bloki. Od stanu po 74 gospodarze rozpoczynali swój finałowy bieg po zwycięstwo, wykorzystując podkoszowe manewry Brooka Lopeza (który może mało efektownie, ale efektywnie korzystał z dograń Williamsa) oraz przewagę fizyczną w post-up Joe Johnsona. Dwa zagrania JJ’a były najwyższej klasy i podręcznikowo wykorzystał on przewagę nad rywalami. Po trójkach Derona oraz lay up’ie Humprhiesa Nets osiągnęli dystans 14 oczek, mocniej odskakując rywalom.

Ostatecznie Nets odnieśli 6 wygraną w Barclays Center oraz 8 w obecnych rozgrywkach, pozostając w wyrównanej walce z Knicks o pierwsze miejsce w Atlantic Division. Kolejna konfrontacja będzie znacznie mocniejsza, bo w szranki staną obie nowojorskie ekipy i być może będziemy świadkami zmiany lidera dywizji?

Wynik: Brooklyn Nets – Portland Trail Blazers 98:85 (25:27, 21:23, 24:20, 28:15

Nets: Johnson 21, Williams 15, Lopez 15, Humphries 14, Blatche 13.
Trail Blazers: Matthews 20, Hickson 19, Lillard 13, Leonard 12, Batum 12.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *