Parker i Duncan bezlitośni dla Pacers

55 punktów, 18 zbiórek i 11 asyst to suma osiągnięć duetu Tony Parker – Tim Duncan z wczorajszego spotkania w Indianapolis. Przy słabszej grze bohaterów ostatniego spotkania Pacers – Paula George’a i Roy’a Hibberta to wystarczyło Spurs by wyszarpać dziesiątą wygraną w sezonie.

Nie było to jednak łatwe spotkanie. O losach meczu zadecydowała dopiero ostatnia kwarta.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 10-3 28 20 25 31 104
Indiana Pacers 6-8 25 27 25 20 97

W skrócie

Pierwsza odsłona wczorajszego meczu była popisem jednego gracza. Tony Parker zdobył w niej 16 punktów rzucając floater za floaterem w pomalowanym i doprowadzając Franka Vogela do rozpaczy.

Na drugiej połowie miejscowych w grze próbowali utrzymywać podkoszowi. Dobrze prezentował się Roy Hibbert, który zaliczył dwie dobitki po niecelnych rzutach partnerów, a także bardzo dobre podanie do ścinającego Hansbrougha.

W końcówce kwarty do gry włączył się także George Hill. Były zawodnik Spurs (wymieniony na Kawhi’ego Leonarda) zawsze jest dodatkowo zmotywowany grając przeciwko San Antonio. Ostatecznie kilka spudłowanych rzutów z czystych pozycji SAS sprawiło, że przed kolejną odsłoną prowadzili zaledwie trzema punktami.

Druga kwarta lepiej układała się dla Pacers. Świetną zmianę dał DJ Augustin, który nie tylko skutecznie rzucał, ale także (a może przede wszystkim) świetnie podawał. Dzięki jego grze gospodarze nie tylko odrobili straty, ale także wyszli na kilkupunktowe prowadzenie.

Pozbawieni Kawhi’ego Leonarda i Stephena Jacksona goście przegrywali wyraźnie w statystyce produktywności zmienników. W tej sytuacji SAS udali się do swojego weterana. Tim Duncan zdobył sześć kolejnych punktów i sprawiał, że Roy Hibbert mógł tylko z uznaniem kiwać głową. Poprawa gry w ataku nie szła jednak w parze z zastawianiem własnego kosza i ofensywne zbiórki Pacers nie pozwalały na zbudowanie przewagi.

Pierwsza połowa zakończyła się czteropunktowym prowadzeniem Pacers po trójce George’a. Co ciekawe, świetni zwykle w tym elemencie Spurs nie trafili choćby jednego rzutu z dystansu przez otwierające 24 minuty.

Trzecia kwarta  dała po niecałych sześciu minutach już siedemnastopunktowe prowadzenie Pacers. Gracze Franka Vogela zaliczyli wtedy zryw 18-2 i mogło się wydawać, że Spurs są już na łopatkach.

Bodaj najbardziej efektowne zagranie w swojej młodej karierze zaliczył Lance Stephenson, po którego crossoverze (z lekką pomocą nogi atakującego) upadł Tony Parker.

Pacers szukali rzutu, który dobije Spurs i przez to zaczęli wpędzać się w kłopoty. Wraz z kolejnymi punktami San Antonio Bankers Life Fieldhouse coraz bardziej cichło. Ekipa miejscowych zaczęła popełniać sporo błędów (złe rzuty, straty, faule w ataku) i po chwili tablica wskazywała już tylko 69-75. Ostatecznie po wejściu Parkera na 12 minut do końca gospodarze mieli tylko cztery oczka przewagi.

Czwarta kwarta nie rozczarowała. Najpierw kolejne wartościowe minuty dali gospodarzom zmiennicy. Dwie trójki z rzędu (Green i Young) sprawiły, że Pacers ponownie prowadzili zdecydowanie 75-86. Po meczu? Nic z tych rzeczy.

Znów uaktywnił się powracający do formy Ginobili. Swoje zaczął dorzucać Splitter i wynik znów zaczął oscylować wokół remisu.

Indiana w okolicach połowy kwarty  z łatwością dobiła do granicy 95 oczek i… od tej pory nie zdobyli już choćby jednego punktu z gry (!). Spurs tymczasem w kolejnych akcjach pokazywali jak efektywnie dzielić się piłką i wykorzystywać umiejętności swoich kolegów. Kluczowe punkty zdobywali Parker i Duncan, ale swoje dorzucili także zaliczający spokojne wieczory Green i Neal.

Ostatnie pięć minut powinno być pokazowym materiałem jak doświadczone ekipy ogrywają bardziej atletyczne, ale mnie ograne drużyny rywali.

Ciekawostki:

  • Roy Hibbert zebrał wczoraj więcej piłek na atakowanej (7) niż na bronionej tablicy (4).
  • Oba zespoły popełniły bardzo mało strat (10 Spurs i 13 Pacers), a przez to było bardzo mało punktów z szybkiego ataku (odpowiednio 7 i 8).
  • Pacers ostatni raz wygrali ze Spurs w kwietniu 2007 (100-99 po punktach Jamala Tinsley’a).
  • Nie widziałem jeszcze meczu Mavs na swoim parkiecie, ale mogę powiedzieć że nowy telebim Pacers jest gigantyczny.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=sMWoDXVJYLc&w=585]

Boxscore

Spurs: Duncan 22, Blair 4, Parker 33, Neal 8, Green 9, a także Bonner 2, Splitter 5, Diaw 2, Mills 0, de Colo 0, Ginobili 19

Pacers: West 22, George 15, Hibbert 10, Hill 1, Stephenson 9, a także Hansbrough 3, Young 6, Green 6, Mahinmi 7, Augustin 8

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *