Pokaz ofensywy w San Antonio

Świetna gra duetu Ginobili – Blair przy mocnym wsparciu szerokiego składu Spurs wystarczyła by zdemolować Denver Nuggets.

Podopieczni George’a Karla już po niecałych trzynastu minutach przegrywali dwudziestoma punktami, a w całych zawodach pozwolili na rzucenie sobie aż 126 punktów.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Denver Nuggets 4-6 15 25 28 32 100
San Antonio Spurs 8-2 33 27 30 36 126

W skrócie

W pierwszej piątce Gregga Popovicha znów nastąpiła zmiana. Tym razem nie chodziło o utrzymanie rywalizacji w drużynie, ale o zastąpienie kontuzjowanego Kawhi’ego Leonarda. Miejsce mającego problemy z lewym kolanem skrzydłowego zajął Stephen Jackson, ale to nie on był bohaterem wieczoru.

Takie miano należy się natomiast zarówno DeJuanowi Blairowi jak i Manu Ginobiliemu. Pierwszy świetnie rozpoczął zawody wykorzystując świetne podania partnerów i dobre ustawianie się pod koszem. Jego praca szybko sprawiła, że w problemy z faulami wpadł Kenneth Faried, o którym można swobodnie powiedzieć, że jest kluczowym graczem obrony George’a Karla. Komentatorzy spotkania śmiali się, że DeJuan zaczął spotkanie tak jak Tiago Splitter zakończył mecz z Knicks (wszystkie 13 punktów zdobył w ostatniej kwarcie).

Przewaga gospodarzy cały czas rosła co zawdzięczają niezłej obronie, dobrej grze podaniem i pudłom Nuggets z otwartych pozycji. Po chwili na parkiecie zameldował się wolno wracający do formy Ginobili. Wczoraj Argentyńczyk w końcu przypominał samego siebie. Był szybki, zdecydowany, ale też rozważny. Tak jak Blair trafił 7/10 z gry, z tym że w jego przypadku aż 5/7 wpadło po rzutach z dystansu.

Poza nimi trzeba także wyróżnić Danny’ego Greena, który był bardzo efektywny na obu połowach. Pomijając jego bardzo dobrą skuteczność za trzy, trzeba docenić pracę jaką wkłada w to by być lepszym w ścinaniu pod kosz. Wczoraj, co już zaczyna być tradycją, dwukrotnie uciekł za plecy obrońcy, a przy tak dobrze podających partnerach kończyło się to layupem lub wsadem.

Dobra gra całego zespołu i bezpieczna przewaga pozwoliły Popovichowi na ograniczenie czasu gry swoich graczy. Żaden z zawodników Spurs nie przebywał choćby 30 minut. Niesamowitą statystyką jest to, że miejscowi zaliczyli aż 33 asysty przy 47 celnych rzutach.

Tłumacząc też trochę źle wyglądające 126 punktów, Nuggets trzeba oddać że SAS byli nie do zatrzymania na obwodzie. Trafili stamtąd 16/27, czyli prawie 60%.

W drużynie gości na pochwały zasłużyli Gallinari i McGee. Pierwszy zdobył 15 punktów i zebrał 7 piłek, ale moim zdaniem w takim meczu powinien być jeszcze bardziej agresywny. Drugi po tym jak na samym początku nadział się na Blaira wziął się w garść i zakończył wieczór z 12 punktami i 8 zbiórkami. JaVale zapamięta z tego spotkania jeszcze jedno – swoje dwa potężne wsady i plakat jaki zafundował mu Tiago Splitter w czwartej kwarcie.

Kibiców Nuggets powinna za to martwić gra Ty Lawsona, który nie przypomina siebie samego sprzed roku. Czyżby zaszkodziło mu przedłużenie kontraktu?

Ciekawostki:

  • Swój pierwszy rzut z dystansu w sezonie trafił Tim Duncan, który takim zagraniem z rogu boiska zakończył pierwszą połowę.
  • Nuggets drugi raz w tym sezonie zaliczają serię trzech porażek z rzędu.
  • Gary Neal opuścił drugie spotkanie z rzędu po tym jak rozciął palec niosąc bagaż.
  • Spurs wystąpili wczoraj w swoich alternatywnych, srebrnych strojach, które mają z przodu ich tradycyjne logo. To jednocześnie pierwsze koszulki w historii NBA, które nie mają z przodu żadnego napisu.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=dwb67lzf-fo&w=585]

Boxscore

Nuggets: Gallinari 15, Faried 14, Koufos 2, Lawson 13, Iguodala 9, a także Hamilton 4, Brewer 13, Mozgov 4, McGee 12, Miller 4, Fournier 10

Spurs: Duncan 14, Jackson 9, Blair 19, Parker 14, Green 15, a także Bonner 6, Splitter 5, Diaw 9, Mills 10, de Colo 5, Ginobili 20

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

5 komentarzy

  1. woy9 pisze:

    Tylko Sonics w karierze Karla bronili na świetnym poziomie. Zwróćmy uwagę na fakt, że mimo posiadania solidnych defensorów, rebounderów czy shot blockerów jak Iggy, McGee i Farried nie potrafi ich trener odpowiednio ustawić do lepszej defensywy. Wydaje mi się ,że nadszedł czas na zmianę head coacha w Denver (pytanie kogo wziąć na jego miejsce?)

    • Szerszeń pisze:

      naprawde uwazasz,ze Karl nie jest odpowiednim czlowiekiem na odpowiednim miejscu ? Denver ma mniejszy potencjal od druzyn z Los Angeles,Oklahomy,San Antonio.Porownywalny potencjal maja Miski.Zawodzi Lawson i to jest glowny problem Denver.No i wymiana Nene na McGee to chyba nie byl najlepszy pomysl.

    • woy9 pisze:

      myślę ,że każdy trener kiedyś się wypali i po Philu Jacksonie , Jerrym Sloanie czy Larrym Brownie przyszła pora na Georga Karla.

      Piszesz o niskim potencjale? czy na pewno jest tak niski?? przed sezonem nie jeden ekspert stawiał ich w czubie Western Conference. Przyjście Andre Millera (do świetnego w zeszłym sezonie Lawsona), Andre Iguodali (wyraźnie in plus w porównaniu z Afflalo) miało otworzyć granie o coś więcej niż I runda P.O. Tymczasem coś tam nie gra, Karl zapomina o Wilsonie Chandlerze i daje zbyt wiele minut zawodzącego na całej linii Gallinariego. Nie wykorzystuje do końca potencjału Iguodali , no i jeszcze faworyzuje Kostę Koufosa ponad Javalem McGee. Praktycznie tylko Kenneth Farried gra na poziomie oczekiwanym przez nas. Jak napisałem wyżej coś tam nie gra, chemia, rola trenera czy wewnętrzny konflikt. Jeśli nie idzie Lawsonowi w ataku i pudłuje Gallo to trzeba szukać innego grania np. z z Millerem, Iguodalą, Chandlerem, McGee i Farriedem, począwszy od poprawy defensywy.

  2. goandrewgo pisze:

    Dobrze, że nie oglądałem bo bym nie zasnął ze smutku…. Teraz może być podobnie z Memphis, a potem kilka łatwiejszych meczyków które trzeba wygrać (MIN,GS, NOH)

  3. Kubarobson pisze:

    O ile atak jako tako sie rozkreca to obrona jest zalosna. Tam w ogole nie ma obrony! Jedna akcja pamietam ja Ginobli uciekl bodajze Brewerowi to to sa juz szczyty, gosc zaczal biec a Brewer sobie stal i potem pobiegl w zupelnie innym kierunku !?WTF??
    Manu wyszedl na czysta 3 i spokojnie trafil i takich akcji bylo wieeeeeleee w tym meczu ale nie bede kazdej analizowac. Karl musi ogarnac obrone i niech to robi szybko bo to naprawde idzie zalamac rece jak sie na to patrzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *