Harden prowadzi Rockets do czwartej wygranej

Dzięki świetnej postawie swojego lidera – Jamesa Hardena,  Houston Rockets pokonali na własnym parkiecie New Orleans Hornets 100-96. Goście po fatalnej pierwszej połowie meczu zaczęli gonić wynik jednak większy spokój w końcówce przeciwników oraz trochę brak szczęścia spowodowały, że w ostatecznym rozrachunku Szerszenie doznały trzeciej porażki w sezonie. 

Rakiety bardzo dobrze rozpoczęły spotkanie i głównie po indywidualnych akcjach Jamesa Hardena powiększali swój dorobek punktowy. Goście natomiast byli bardzo skuteczni zza linii 7,24 co pozwoliło im utrzymać niewielki dystans do oponentów, a nawet zakończyć I kwartę dwupunktowym prowadzeniem.

W dalszej części gry do głosu coraz wyraźniej zaczęli dochodzić gospodarze, a cztery kolejne celne trójki dały  dziewięciopunktową przewagę (47-39), która zwiększyła się jeszcze bardziej po powrocie na parkiet w końcówce drugiej odsłony Hardena. Przed przerwą na tablicy widniał wynik 64-45 i wydawało się, że to zawodnicy z Teksasu bez większego problemu odniosą zwycięstwo.

Nic jednak bardziej mylnego bowiem w połowie trzeciej kwarty goście zaliczyli run 11-0, a ogromna w tym zasługa dwójki Vasquez – Aminu. Dopiero punkty Omera Asika przerwały serię rywali i wydawało się, że wszystko wróciło do porządku. Rockets utrzymali bezpieczną 10 punktową do końca tej części gry, ale z pewnymi obawami podchodzili do decydującej kwarty zamykającej spotkanie.

Obawy te wcale nie okazały się bezpodstawne z dwóch powodów. Po pierwsze nie było meczu, w tym sezonie, w którym zespół Houston gra równo – tzn. scenariusz dobry początek i koszmarna końcówka miał miejsce także w starciu z Hornets. Po drugie to goście zagrali na prawdę dobre zawody i może zabrakło im czasu na dogonienie rywala. Na trzy minuty przed końcem było jeszcze 98-88 dla Rakiet. Natomiast po trójcę Vasqueza na minutę i 49 sekund przed końcem gospodarze prowadzili już tylko 98-96. Ostatnie punkty w meczu zdobył Chandler Parsons i chociaż koszykarze Nowego Orleanu desperacko rzutami trzypunktowymi Ryana Andersona, Al-Faraq’a Aminu oraz Greivisa Vasqueza starali się jeszcze walczyć o wygraną to wszystkie ich próby do kosza nie wpadły i ostatecznie musieli pogodzić się z porażką.

Po wygranej Rakiet 100-96 obie ekipy mają obecnie równy bilans wygranych do porażek. Rakiety wygrały czwarty mecz w ósmym spotkaniu. Dla Hornets była to trzecia porażka przy wcześniejszych trzech wygranych.

Najskuteczniejszym graczem Rockets był James Harden, który zdobył 30 pkt. Mimo dobrej skuteczności z gry (10 celnych rzutów na 20 prób) to nie grzeszył on celnością rzutów za trzy,  gdyż trafił tylko raz na siedem prób. Znakomity mecz rozegrał Omer Asik, który wyraźnie poprawił grę w ofensywie. Do sporej ilości zbiórek (co stało się już standardem w jego wykonaniu), a miał ich 12 dorzucił 15 punktów zaliczając double-double.

Liderem Szerszeni był Greivis Vasquez – autor 24 punktów oraz 9 asyst. Bardzo dobrze zagrał także Ryan Anderson, który zdobył dla zespołu gości 20 pkt oraz zebrał aż 12 piłek. Po meczu niesmak pozostawiła fatalna II kwarta w wykonaniu podopiecznych Monty Williamsa, czego wyraz dał sam coach w pomeczowej wypowiedzi:

„We’re out there playing like we’re the [Harlem] Globetrotters or something in the second quarter. [Houston] was trying to kick our butt, and we have to have a mindset of playing a tough, nasty style of basketball. I just didn’t see that in the second quarter.”

W piątek zespół z Nowego Orleanu zagra u siebie z OKC Thunder. Houston Rockets zaś tego samego dnia rozegrają w Toyota Center mecz z Portland Trail Blazers.

NEW ORLEANS HORNETS (3-3) – HOUSTON ROCKETS (4-4) 96-100

(27-25, 18-39, 31-21, 20-15)

G. Vasquez 24 pkt, R. Anderson 20 pkt, A. Aminu 14 – J. Harden 30 pkt, O. Asik 15, M. Morris oraz Ch. Parsons po 13 pkt

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

2 komentarze

  1. sopranos11 pisze:

    Harden musi w koncy zacznie regularnie trafiać. Pięknie Asik.

  2. GPRbyNBA pisze:

    EE tam Harden. jak cieńko gra Lin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *