Pistons nadal bez zwycięstwa

0-8. Tak źle sezonu Tłoki nie zaczęły jeszcze nigdy w historii organizacji. Przez pierwsze trzy kwarty spotkanie szło po myśli drużyny z Detroit i zapowiadało się na pierwszą wygraną w sezonie. Wszystko zmieniło się jednak w czwartej kwarcie…

Początek meczu był bardzo wyrównany. Pistons byli bardzo zmotywowani by odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie i wyszli na prowadzenie 9-6. Prym wśród graczy tłoków wiedli przed wszystkim Greg Monroe i Rodney Stuckey.

Swoje cegiełkę dołożył też Tayshaun Prince, który trafiając do kosza w 3 minucie spotkania wskoczył na 8 miejsce w ilości zdobytych punktów w historii drużyny z Detroit. Wyprzedził tym samym obecnego gracza Los Angeles Clippers – Granta Hilla, który bronił barw Tłoków jeszcze w poprzednim stuleciu – od 1994 do 2000 roku.

Na dobra grę gospodarzy odpowiadali przede wszystkim liderzy Thunder – Russell Westbrook i Kevin Durant, którzy po pierwszej kwarcie zgromadzili na koncie odpowiednio 11 i 7 punktów. Z tym pierwszym, szczególnie na początku spotkania nie potrafił poradzić sobie Brandon Knight i pod dwóch szybkich faulach musiał zostać zastąpiony przez rezerwowego rozgrywającego Pistons – Willa Bynuma. Mocne wejście pod koniec pierwszej kwarty miał również wybrany z numerem 9 w tegorocznym drafcie Andre Drummond zaliczając potężny wsad i blokując Nicka Collisona, ale i tak na drugą kwartę to goście wychodzili na parkiet prowadząc minimalnie 25-23.

Druga część spotkania toczyła się głównie pod dyktando graczy z Detroit, którzy szybko osiągnęli  5 punktowe prowadzenie i trener Oklahomy Scott Brooks był zmuszony poprosić o czas. Przerwa w grze wcale nie ostudziła zapędów gospodarzy, którzy w dalszym ciągu prezentowali się znakomicie i odskoczyli na aż 12 oczek. Następnie sygnał do ataku dał obchodzący tego dnia 24 urodziny Westbrook i ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 51-45 dla Pistons.

Trzecia kwarta zaczęła się od szybkiej wymiany ciosów i Detroit dalej utrzymywali przewagę w okolicach 10 punktów. Najlepszym zawodnikiem tej części meczu był zdecydowanie Jason Maxiell. Silny skrzydłowy Pistons bardzo dobrze radził sobie głównie w defensywie, dwa razy świetnie blokując Duranta i Westbrooka skutecznie zniechęcając ich do jakichkolwiek prób wjazdów pod kosz i zdobywania punktów z pomalowanego. Oklahoma bardzo słabo spisywała się szczególnie na dystansie, a pierwszą i jak się potem okazało jedyna trójkę w meczu zdobył Kevin Martin na minutę i 30 sekund przed końcem trzeciej kwarty. W kłopoty z faulami wpadli również Collison (5 przewinień) i Serge Ibaka (4) i przed decydującą częścią spotkania Tłoki prowadziły 73-62.

Czwarta kwarta to jednak ogromna niemoc strzelecka gospodarzy i duże kłopoty z wyegzekwowaniem jakiejkolwiek pozycji od rzutu. Thunder zaczęli grać lepiej w defensywie m.in. trzykrotnie wymuszając na przeciwnikach błąd 24 sekund. Ponadto goście świetnie radzili sobie w ofensywie wymuszając faule i zdobywając łatwe punkty z linii rzutów wolnych. Zanotowali przy tym run 17-2 i wyszli po raz pierwszy na prowadzenie w meczu od początku drugiej kwarty. Pistons wprawdzie jeszcze doprowadzili do remisu po 79, po dwóch udanych akcjach Stuckey’a, ale to już było wszystko, na co było tego dnia stać drużynę gospodarzy. Końcowy wynik brzmiał ostatecznie 92-90 dla Oklahomy i 8 porażka Detroit na rozpoczęcie sezonu stała się faktem.

Do zwycięstwa w spotkaniu poprowadzili Thunder Durant (26 punktów i 9 zbiórek i Westbrook (33 punkty, 10 zbiórek i 4asysty) przy wsparciu Kevina Martina, który zdobył 13 punktów. Co prawda na słabej skuteczności 2-8 z gry, ale świetnie wymuszał faule i był bezbłędny z linii – 8 celnych wolnych.

W drużynie gospodarzy aż czterech zawodników zakończyło mecz z liczba 12 lub więcej oczek (Prince – 12, Maxiell -13, Monroe – 17, Stuckey – 19), ale nawet to nie wystarczyło by pokonać tego dnia zespół z Oklahomy.

Oklahoma City Thunder – Detroit Pistons 92:90 (25:23, 20:28, 17:22, 30:17)

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *