Knicks nadal niepokonani

                           

Świetna druga polowa i zatrzymanie Mavericks na 37 punktach i 39 procentowej skuteczności z gry pozwoliła drużynie z Nowego Jorku odnieść czwarte kolejne zwycięstwo na starcie sezonu. To ich najlepszy początek rozgrywek od 19 lat

W spotkaniu obok dalej leczącego kontuzję kolana Dirka Nowitzkiego nie wystąpił również Shawn Marion, którego w pierwszej piątce zastąpił wybrany z 34 numerem w tegorocznym drafcie Jae Crowder. Młody rookie spisywał się do tej pory bardzo dobrze, szybko aklimatyzując się w zespole Mavs i stając się ulubieńcem kibiców z Dallas.

Średnie 8,6 punktu (50 proc. z gry) i 3 zbiórki na mecz jak na gracza z drugiej rundy draftu robią wrażenie. Jednak Crowder to jeszcze nie ta klasa co Marion. Gołym okiem było widać, że brakuje defensywy Matrixa na Carmelo Anthonym. W poprzednim pojedynku tej dwójki Melo radził sobie znacznie gorzej zdobywając 6 oczek i trafiając tylko 2 z 12 rzutów. We wczorajszym spotkaniu skorzystał z absencji skrzydłowego Mavs rzucając 31 punktów i zbierając siedem piłek.

W pierwszych minutach meczu prym wśród Nowojorczyków wiedli Anthony (10 punktów) i Raymond Felton, który rozdając 5 asyst i dodając do tego 2 oczka miał udział w połowie punktów zdobytych przez Knicks w pierwszej kwarcie.

Warto również odnotować, że Anthony zdobywając dwa punkty z linii rzutów wolnych w 4 minucie spotkania wyprzedził Dereka Harpera w ilości zdobytych punktów w karierze w NBA. Po meczu z Dallas ma już ich na koncie 16035 i zajmuje 92 miejsce spośród wszystkich graczy występujących na parkietach najlepszej zawodowej ligi na świecie. Patrząc, że Melo rzuca średnio ok. 1750 punktów na sezon jeszcze w tym roku powinien wskoczyć do pierwszej 70.

Podczas meczu była okazja do kolejnego powrotu w drużynie z Nowego Jorku. Kilka dni wcześniej po ponad dwóch sezonach wolnego z koszykarskiej emerytury wrócił Rasheed Wallace. Tym razem powrót miał nieco inny charakter. Na początku drugiej kwarty na boisko, po ponad 10 latach, w barwach Knicks ponownie na parkiet wybiegł Marcus Camby. 38-letni zawodnik w swoim pierwszym meczu sezonu spędził na parkiecie 8 minut i w tym czasie zdobył 2 punkty i zebrał 4 piłki.

Druga kwarta rozpoczęła się od szybkiego runu 8-0 zawodników Dallas, z czego dwa razy zza łuku przymierzył ich najlepszy gracz O.J.Mayo i trener Knicks Mike Woodson poprosił o przerwę w grze nie chcąc dać się za bardzo rozpędzić drużynie gości. Chwilę później rzucający obrońca Mavs szybko złapał dwa faule i do końca pierwszej połowy nie pojawił się już na parkiecie. Następnie, głównie za sprawą Smitha i Anthony’ego Knicks zanotowali run 16-5. Potem jednak gra toczyła się punkt za punkt i po pierwszej połowie gospodarze prowadzili tylko 2 oczkami.

Druga połowa to już popis najlepszej defensywy w NBA, która traci najmniej punktów w lidze. W całej drugiej połowie gracze z Nowego Jorku pozwoli zdobyć Dallas tylko 37 punktów na 39 proc. skuteczności  z gry. To tylko 3 punkty więcej niż Mavs zdobyli w samej drugiej kwarcie. Knicks bardzo dobrze rotowali w obronie wymuszając przy tym dużo start Dallas, których ci w całym meczu popełnili aż 20. Goście w drugiej połowie trafili tylko 13 z 33 rzutów z gry i rzucając tak słabo nie mogli wygrać tego spotkania. W trzeciej kwarcie głównym motorem napędowym gospodarzy był J.R. Smith, który ciągnął ofensywę Knicks po tym jak na ławce z powodu czwartego faulu wylądował Anthony i zdobył w całym spotkaniu 22 punkty. Za sprawą runu 12-4 drużyna z Nowgo Jorku objęła prowadzenie 78-71 i nie oddała go już do końca spotkania. Goście zbliżyli się jeszcze na trzy punkty w trzeciej kwarcie i cztery w czwartej, ale to było wszystko, na co było ich stać tego wieczoru i mecz zakończył się wynikiem 104-94.

Najlepszym strzelcem zespołu Mavericks ponownie był Mayo, który zdobył 23 punkty trafiając przy tym 5 trójek. Rzucający obrońca Dallas przez kłopoty z faulami zagrał jednak tylko 27 minut i popełnił aż 8 strat. Wspierać starali się go Brandon Wright, który w 6 kolejnym meczu zanotował dwucyfrową liczbę punktów (rekord kariery) i rezerwowi  Vince Carter (15 oczek) i Chris Kaman (14 punktów).

Knicks są jak do tej pory jedyną niepokonaną drużyną w lidze i wygrywając cztery pierwsze spotkania zanotowali najlepszy start od sezonu 1993/94. Przypomnijmy, że wtedy w składzie zespołu z Nowgo Jorku grali tacy zawodnicy jak Patrick Ewing czy John Starks. Tamta drużyna awansował później do finałów NBA ulegając w nich Houston Rockets w 3-4. Czy historia znów zatoczy koło i ujrzymy Knicks w czerwcu walczących o najwyższe laury? Z odpowiedzią na to pytanie trzeba się jeszcze wstrzymać.

Teraz przed graczami z Nowego Jorku cztery dni przerwy, a następne spotkanie rozegrają na wyjeździe z Orlando, natomiast Mavs już dzisiaj podejmować będą Charlotte Bobcats.

Dallas Mavericks – New York Knicks 94:104 (23:25, 34:30, 21:29, 16:20)

 

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

10 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    NYK to powazni kandydaci do pierscieni.Na moje zajma 2 miejsce na Wschodzie.A przed sezonem stawialem ich na 5 miejscu.

  2. Jakub Gocoł pisze:

    Było nerwowo momentami, ale od tego mamy Kidda, który szybciutko
    opanował sytuacje w Q3. JR się rozkręca widać to z meczu na mecz, chce
    coś udowodnić. Brewer ???= ktoś pamięta jeszcze naszego L. Fieldsa ???. Z
    wtorku na środę będzie 5-0 i to małym nakładem sił. W przyszłym
    tygodniu gramy cztery mecze w tym trzy „road”. Szkoda tylko że tak późno
    w nocy. Kto nie oglądał meczu z Dallas i poprzednich oto link do strony z meczami knicks i nie tylko: http://www.hd-nba4life.com/category/new-york-knicks/. Jeśli komuś nie odpowiada ten serwer mecz jest już na moim chomiku: „Gociuz”
    PS. Pozdro dla tych co czekali an coś takiego jak ten start sezonu i dla tych co zarywają nocki dla Knicks :)

  3. asdf pisze:

    amar’e niech lepiej nie wraca :)

  4. Carmelo 4 MVP pisze:

    boje sie, co sie stanie, jak do gry wróci Amare. nie zdziwie sie, jak Knicks zajma drugie miejsce na wschodzie, wiem, ze troche za wczesnie na takie przewidywanie, ale maja na prawde fajna, zgrana druzyne, ze swietna lawka i bardzo dobrym trenerem. lubie Amare’a, ale moim zdaniem Knicks powinni go wymienic.

  5. Carmelo 4 MVP pisze:

    a i jeszcze jedno – patrzac teraz na Melo widze tego samego gracza, co LeBron w zeszlym roku – wiadomo, ze Bron jest lepszym zawodnikiem, ale chodzi mi o te pozadanie tytulu, widac, ze na prawde zalezy mu w tym roku na mistrzostwie, nie chce po raz kolejny zawiesc NY. to juz nie jest ten sam Melo, co w ostatnich latach, bardzo poprawił się w obronie i niesamowicie dzieli się piłką. patrzeć teraz na jego gre to sama przyjemność.

    • Szerszeń pisze:

      musze sie z toba zgodzic.W obronie widac poprawe,ale dalej i tak musi duzo nad tym popracowac.Ta druzyna ma wszystko.Swietnych obroncow,weteranow,
      strzelcow,liderow,All-Starów,przebojowośc i trenera,ktory ma leb na karku ale takze przeplaconych graczy.Nie wiem co powinni STAT-em zrobic.Moze bedzie z niego jeszcze pozytek,bo w Suns naprawde gral wysmienicie.

  6. Szuwarek pisze:

    Dobra, dobra. Tak po prawdzie to jeszcze nic wielkiego nie osiągnęli. Wygrana z Miami to ich jedyny prawdziwy skalp. Jeszcze za wcześnie na podniecanie się, że NYK nie skończy podobnie jak w poprzednich sezonach. Nadal widzę ich jak maks przechodzą pierwszą rundę. Za dużo razy się na nich zawiodłem.

    • tmx pisze:

      Swietny poczatek Knicksow, ale faktycznie, objawy geniuszu gry juz dosc czesto widzielismy, a konczylo sie jak zwykle… Knicks to niesamowity, ale i pechowy zespol.

  7. gratek pisze:

    Panowie, nie ekscytujcie się :-) RS to jedno, a PO to zupełnie co innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *