Ciekawostki statystyczne – 5 listopada

New York Knicks (3-0) 110:88 Philadelphia 76ers (1-2)

  • Co tu dużo mówić – Knicks póki co niszczą. Zaczęli od 3-0 po raz pierwszy od 1999 roku. Sezon 1993/94 Nowojorczycy zaczęli od siedmiu zwycięstw, by przegrać Finał NBA w siedmiu meczach z Houston Rockets.
  • Knicks nie tylko wygrywają – Knicks miażdżą swoich rywali po obu stronach parkietu. Pierwsze trzy mecze wygrali łącznie 60 punktami, nigdy nie pozwalając rywalom na więcej niż 90 punktów. Owszem, to dopiero trzy mecze, ale jest naprawdę dobrze. Z 85.3 pkt rywali na mecz z Knicks Nowojorczycy są najlepsi w lidze.
  • W dzisiejszym meczu NYK trafili wszystkie 19 rzutów wolnych. To największa liczba trafień bez pudła w jednym meczu od 2005 roku.
  • Knicks w tym off-seasonie sprowadzali przede wszystkim doświadczonych (i to bardzo) graczy, ale wygląda na to, że nie był to wcale taki głupi pomysł. Szczególnie krytykowano ściągnięcie Rasheeda Wallace’a z dwuletniej emerytury. Tymczasem Sheed rozkręca się z meczu na mecz, dziś zdobywając 10 punktów. Najlepiej spisał się w trzeciej kwarcie, gdy w ciągu 5 minut zdobył 8 punktów, co jest wynikiem lepszym od dorobku jakiegokolwiek (poza N. Youngiem) rezerwowego 76ers. Wallace był jednym z siedmiu Knicks z double-digits.
  • Wspomniałem o Nicku Youngu – on z kolei wraz z Jrue Holiday’em i Dorellem Wrightem trafili tylko 12 z 41 rzutów. Sixers trafili tylko 33,7% z gry – ich najgorszy wynik w tym sezonie.
  • Ronnie Brewer, obrońca Nowego Jorku, trafił dziś 3 z 4 trójek. To dopiero jego drugi raz w karierze, gdy w jednym meczu trafił trzykrotnie za trzy (2009). Przed tym meczem jego skuteczność zza łuku w karierze wynosiła 24,4%.
  • Szóstkom nie udało się zrewanżować za wczorajszą porażkę w Nowym Jorku. Knicks wygrali 9 z 12 ostatnich meczów przeciwko Philly.

Minnesota Timberwolves 107:96 Brooklyn Nets

  • Czy można stracić 22 punkty przewagi we własnej hali? Można. To właśnie stało się w drugim meczu Brooklyn Nets. Wolves wygrali czwartą kwartę 32:10, dziesięć punktów rzucił w niej Aleksiej Szwed. Ciekawe, co na to jego rodak, Michaił Prochorow. Andriej Kirilenko, który ma za sobą grę w rosyjskiej CSKA Moskwa, zdobył 16 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst.
  • Nets w dwóch pierwszych kwartach zdobyli po 31 punktów, trafiając w pierwszej połowie prawie 60% rzutów i 61,5% trójek. W całym meczu trafili 13 z 23 trójek. Po trzy mieli Bogans, D-Will i Johnson.
  • Największy wkład w to dość niespodziewane zwycięstwo mieli rezerwowi Wolves – Shved, Kirilenko, Chase Budinger (16 pkt, 8 w 4Q, +21) i Dante Cunningham (11 pkt, 11 zb, +18). Ten ostatni najbardziej przyczynił się do 46-30 na tablicach, na korzyść ‚Soty oczywiście.
  • To był czwarty największy come-back w historii Minnesoty. Najlepszym był ten ze stycznia 1998 roku, gdy przegrywali z Mavericks 50:74, by po dogrywce zwyciężyć 113:110.
  • Wolves wygrali 6 z 7 ostatnich meczów z Brooklyn/New Jersey Nets. Na 44 mecze wygrali 25.
  • Nets stracili szansę na drugie zwycięstwo, a przed nimi trudny wyjazd na Florydę. Zarówno Miami, jak i Orlando tanio skóry nie sprzedadzą.

Phoenix Suns 99:124 Miami Heat

  • Kilkudniowy wypad na Florydę.. brzmi świetnie. Nie dla Suns, którzy w dwóch meczach, z Orlando i z Miami, stracili 239 punktów, przegrywając oba spotkania łączną różnicą 46 punktów.
  • Heat zdobywają średnio 112 punktów na mecz i są pod tym względem najlepsi w lidze. Co mecz jednak oddają rywalom średnio 106 punktów, co jest drugim najgorszym wynikiem. Mają najlepszy ORTG ale i najgorszy DRTG w NBA.
  • Suns w drugim meczu z rzędu nie przekroczyli choćby 40% skuteczności z gry. Dziś trafili 35 z 88 prób.
  • Heat trafili 15 z 26 trójek. W drugim meczu z rzędu mieli dwucyfrową liczbę trafień zza łuku. Aż ośmiu graczy miało min. jedną trafioną trójkę. To rekord organizacji.
  • Bardzo efektywnie zagrali LeBron James i Dwyane Wade. Razem ten duet trafił 19 z 31 rzutów z gry i zdobył 45 punktów. Uzupełnili ich trzej gracze Heat z double-digits (Bosh, Haslem, Allen).
  • Dobrze spisał się także Mario Chalmers, który nie tylko trafił wszystkie 3 trójki, ale też po raz drugi w tym sezonie rozdał 11 asyst.
  • Po trzech kwartach tercet LBJ-Wade-Bosh miał 26-39 z gry. Suns z kolei – 26-68.
  • Ostatni z wymienionych, Ray Allen, został dziś 24. graczem w historii NBA, który przekroczył barierę 23000 zdobytych punktów. Spośród grających jeszcze koszykarzy dokonali tego tylko Kobe, KG i Dirk.
  • Sam trochę nie dowierzałem – Allen zdobył w tym sezonie 62 punkty z 33 rzutów.
  • Dwyane Wade rozegrał 600. mecz w karierze.James Jones wyszedł na parkiet NBA po raz 500.
  • Marcin Gortat zdobył 12 punktów i 13 zbiórek. Miał na koncie także 2 bloki. Ze średnią 3,5 bpg jest najlepszy w lidze.
  • Nie najlepszy powrót do Miami zaliczył Michael Beasley (7 pkt, 30 min).
  • Mecz ten był rozegrany w 24. rocznicę pierwszego meczu Miami Heat. Przegrali wtedy 20 punktami z Clippers.

Utah Jazz 94:103 Memphis Grizzlies

  • Zacznę od 22 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst, a więc od dorobku młodszego Gasola w tym spotkaniu. Marc ma taki stat-line po raz drugi w karierze (2010). Pau dokonał tego czterokrotnie. Marc Gasol w każdym meczu tego sezonu osiągał 20 punktów. Sezon all-star?
  • Grizzlies spudłowali 17 z 19 pierwszych rzutów. W pierwszej kwarcie trafili tylko 24% rzutów. Zach Randolph (16 pkt, 18 zb) nie trafił żadnego z pięciu, Rudy Gay 0-4, Tony Allen 0-6.
  • Nie dość, że Gasol rewelacyjnie radził sobie w ataku, to jeszcze udało się Grizzlies powstrzymać jeden z najmocniejszych front-courtów NBA – Jefferson, Millsap – na tylko 24 punktach.
  • Poza tym, gospodarze z Tennessee trafili 22 z 25 rzutów wolnych (Gay 8-8, Gasol 10-10). Cała drużyna Jazz trafiła 9 z 13 osobistych.
  • Grizzlies wygrali 12. z rzędu mecz u siebie, co jest rekordem organizacji. Była to też pierwsza wygrana Memphis w pierwszym spotkaniu w sezonie na własnym parkiecie od 2008 roku (4-14 w takich meczach w historii).
  • W zeszłym sezonie Grizz byli 17-3 w meczach, w których zdobywali 100 punktów. Dwie porażki nastąpiły po dogrywkach.

Portland Trail Blazers 91:114 Dallas Mavericks

  • OJ Mayo skończył w poniedziałek 25 lat. Z tej okazji, w dwóch kolejnych meczach zdobył 62 punkty, trafił 13 trójek (18/27 w sezonie), 22 z 35 rzutów z gry – a to wszystko w nowej drużynie. Mavericks w tych dwóch spotkaniach rzucili 240 punktów, trafiając 61% z gry i 58% trójek. Bez Dirka Nowitzkiego.
  • Mayo zdobył po 30 punktów w dwóch kolejnych meczach po raz pierwszy od lutego 2009.
  • Blazers czwartą kwartę przegrali 12:31. Nic dziwnego, skoro trafili w niej tylko 4 z 22 rzutów przy 14-18 Dallas. PTB przegrali każdą czwartą kwartę w tym sezonie.
  • Podkoszowi Mavericks są jak na razie bardzo skuteczni. Chris Kaman i Brandan Wright trafili dotychczas 38 z 47 rzutów. To daje nam prawie 81%. Kaman trafił dziś 6 pierwszych rzutów, w poprzednim meczu pierwsze 8. Wright po raz czwarty z rzędu osiągnął próg 10 punktów, to najdłuższa taka seria w jego karierze.
  • Damian Lillard po pierwszych trzech meczach był bardzo chwalony, ale dziś przekonał się, że w NBA nie zawsze jest łatwo. Trafił 2 z 13 rzutów (1-8 3pt).
  • Ciekawy stat: Mavericks wygrali 24-2 w punktach z kontry, ale Blazers zebrali 23 piłki w ataku, co zamienili na 21 punktów drugiej szansy (Mavs 2/3).

Indiana Pacers 79:101 San Antonio Spurs

  • Spurs po raz pierwszy w historii wygrali pierwsze cztery mecze. W tej chwili tylko cztery drużyny nie mogą się tym pochwalić – Magic, Raptors, Grizzlies i Bobcats. Są to jednak stosunkowo młode drużyny (od 1989 do nawet 2004), natomiast Spurs istnieją już czterdziesty rok.
  • Ostrogi zdobyły 52 punkty z pomalowanego, Pacers 24.
  • Gary Neal po 1-5 w pierwszym meczu w trzech kolejnych trafił 15 z 20.
  • Tyler Hansbrough trafił 22 z 25 wolnych w tym sezonie (7-9 dziś), ale trafił w tym meczu tylko jeden z siedmiu rzutów z gry.
  • Pacers trafili tylko 35% rzutów z gry, popełniając w drugiej połowie aż 14 strat. Dwudziesty punkt zdobyli dopiero w dwudziestej minucie gry.
  • Pacers przegrali 10 kolejnych meczów ze Spurs. To ich pierwsza dwucyfrowa seria porażek przeciwko jakiejś drużynie od 1991-1993 (Cavs).

Golden State Warriors 92:94 Sacramento Kings

  • Kings przegrali trzy mecze na wyjeździe, ale na własnym parkiecie wygrali już w pierwszym spotkaniu.
  • Klay Thompson zdobył 22 punkty, ale spudłował rzut, który mógł dać prowadzenie w samej końcówce meczu, na 4.8 sekundy do końca. Kings mieli trochę szczęścia, bo pewnie w dziewięciu na dziesięć przypadków rzut Thompsona wpadłby do kosza. Ale tutaj trzeba mieć szczęście.
  • Królowie może nie wygrywają meczów, ale trzeba przyznać, że naprawdę dobrze bronią. Przed tym meczem mieli siódmy DRTG w lidze, natomiast dziś zatrzymali GSW na 92 punktach i 39,7% skuteczności.
  • Bardzo dobry mecz DeMarcusa Cousinsa, który zdobył 23 punkty i 15 zbiórek. W trzeciej kwarcie miał odpowiednio 11 i 5. W ostatnich sześciu meczach z Warriors Cousins zawsze miał min. 12 zbiórek, w czterech z nich osiągał 20 punktów.
  • Reke Evans w przeciwieństwie do DMC zagrał bardzo słabo, pudłując wszystkie 8 rzutów w pierwszych trzech kwartach, kończąc z tylko jednym trafieniem w prawie pół godziny gry.
  • Kings uniknęli startu 0-4, który przydarzył im się po raz ostatni cztery lata temu. W tamtym sezonie Sacto miało najgorszy bilans w lidze (17-65).
  • Warriors z kolei nie udało się zacząć od 3-0 w meczach na wyjeździe. Gdyby dziś wygrali, powtórzyliby sukces z 1994-95.

Cleveland Cavaliers 108:101 Los Angeles Clippers

  • Dion Waiters i Kyrie Irving zdobyli 52 punkty i Cavs niespodziewanie pokonali Clippers w LA. Waiters trafił 7 trójek, Irving 4. Najlepszy debiutant poprzedniego sezonu miał też 10 asyst, natomiast Andy Varejao zanotował 15 punktów i 15 zbiórek. Poza Waitersem świetny mecz rozegrał inny debiutant Cavs, Tyler Zeller (15/7).
  • Waiters jest pierwszym debiutantem w historii ligi, który w którymś z sześciu pierwszych meczów trafił 7 trójek.
  • Cleveland trafili 14 trójek, wymusili 25 strat i zebrali 18 piłek w ataku.
  • Cavs wygrali 11 z 12 ostatnich meczów z Clipps.
  • Po raz pierwszy w tym sezonie najlepszym strzelcem LAC nie był Jamal Crawford (19 pkt). O punkt więcej miał Blake Griffin.
  • Clippers przegrali zbiórkę 40-57. W tym sezonie zebrali o 33 piłki mniej od rywali.
  • CP3 miał 17 punktów i 9 asyst – przerwał więc swoją rozwijającą się serię trzech DD z rzędu.
  • Obie drużyny mają teraz bilans 2-2. Clippers przegrali drugi mecz z rzędu, natomiast Cleveland tym zwycięstwem zakończyli dokładnie taką samą serię.

Trochę okrojone wydanie, ale przez szkołę nie stać mnie na więcej – a szkoda, bo o tym można pisać i pisać… :)

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

2 komentarze

  1. woy9 napisał(a):

    Brawo Żułwik – keep goin’;-)
    BTW. na razie moje przewidywania co do Knicks i ich formy oraz pomocy ze strony Brewera się sprawdzają. Cieszy mnie ,że mój kandydat do MIP – OJ Mayo pokazuje w końcu na co go stać.

  2. saturn napisał(a):

    Na mnie największe wrażenie robi Minnesota. Chłopaki grają bez obu liderów Love i Rubio, a mimo to wygrywają.

    Adelman moim zdaniem buduj bardzo podobny strategicznie zespół do Portland z lat 90-tch. Buduje zespół w oparciu o wielu bardzo solidnych graczy, a nie gwiazdy. Love to nie efektowny Griffin, tylko ciężko pracujący solidny zawodnik. Popatrzcie na skład skrzydłowych:

    Love i Kirilenko… obaj są znakomici, ale jako zmienników mają świetnie spisujących się Cunninghama, Budingera, obiecującego Williamsa.

    Kirilenko, który jest niezwykle kompletnym graczem – znakomicie broni, walczy o każdą piłkę, zbiera, rozgrywa i rzuca. To największe wzmocnienie zespołu w tym roku.

    Na środku kolejny „wyrobnik” który poczynił ogromne postępy, czyli Pekovic, a zmienia go obiecujący Stiemsma. Wsparci Kirilenką Lovem i Cunninghamem stanowią większą siłę na tablicach.

    SG w postaci Roya nie mogącego się nieco odnaleźć (może dojdzie do formy), ale zawsze może go zmienić rosyjski szwed. Dobry zmiennik.

    Na rozegraniu jak wróci to będzie artysta Rubio na zmianę z walecznym, choć nieco chaotycznym Bareą. Dla uspokojenia sytuacji może wejść Ridnour. Wszyscy trzej mogą w pełni grać jako PG. To nieczęsta sytuacja w lidze.

    Moim zdaniem Wilczki nawet bez Rubio powalczą w tym roku w PO. Wszystko w rękach Adelmana, ale to znakomity trener i wierzę, że zrobi świetną robotę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *