Knicks bronią (!) i wygrywają drugie spotkanie

Pamiętacie jak jeszcze miesiąc temu wszyscy uważali, że Nash jest szczęściarzem, a Kidd zrobił bezsensowny krok przenosząc się do Nowego Jorku? Coż, w tej chwili wygląda jakby to Jason był w lepszej sytuacji…

W dużym stopniu (nie zawsze widać to w boxscore!) dzięki jego świetnej grze Knicks bardzo dobrze zaczęli sezon. Różnica w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami wynika głównie z tego, że po raz pierwszy od dawna naprawdę przykładają się do obrony.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 1-1 25 19 22 18 84
New York Knicks 2-0 31 26 18 25 100

W skrócie

Wystarczy wspomnieć, że wczoraj Carmelo Anthony przynajmniej dwukrotnie nurkował po bezpańską piłkę z czego raz przeskakując przez pierwszy rząd trybun i wpadając wprost na kibiców siedzących dalej. Takich obrazków w jego wykonaniu nie oglądaliśmy dotąd zbyt często.

Moim zdaniem to zasługa wyśmiewanych przez pół Internetu weteranów z NYK. Tacy gracze jak Kidd, Prigioni, Camby, Thomas czy Wallace nie przyjeżdżają do MSG by pogrzać się w świetle reflektorów. Oni są tam, ponieważ mają zadanie. Mało tego – widać już w tej chwili, że mają wpływ na resztę drużyny, a zwłaszcza na Anthony’ego. Oczywiście, gwiazdor Knicks wciąż oddaje najwięcej rzutów z czego co najmniej 25% jest bezsensowna, ale ewidentnie pracuje dla drużyny.

Kolejny przykład? Proszę bardzo – JR Smith wczoraj poza 20 zdobytymi punktami miał 9 zbiórek i 2 przechwyty. Mało? Znani z szybkiej gry Sixers zdobyli 2 (dwa) punkty w kontrze.

Nie można też zapomnieć o roli Mike’a Woodsona. Woody świetnie odnalazł się w Nowym Jorku sięgając do korzeni i Knicks z lat 90-tych, gdy ich obrony obawiała się większość ligi. W tej chwili w S5 tego zespołu jest dwóch bardzo dobrych defensorów (Chandler i Brewer), niedoceniany w tej roli Kidd (świetnie łączy siłę i doświadczenie), a także autentycznie robiący postępy Melo i Felton.

Warto jeszcze dodać, że Anthony bardzo dobrze sprawdza się grając jako silny skrzydłowy. Gdy wystawi się przeciwko niemu gracza takiego jak Thaddeus Young to z łatwością go przepycha pod koszem. Z drugiej strony nad Allenem czy Hawesem ma zdecydowaną przewagę mobilności. Nie wiem jak w to wszystko wpasuje się powracający do zdrowia Stoudemire.

Samo spotkanie było miłym do oglądania tylko dla fanów Knicks. Kibice Sixers, jak ja, klęli co chwilę pod nosem. Ekipa Douga Collinsa katastrofalnie broni na starcie rozgrywek, a dodatkowo oddaje masę głupich rzutów.

Nie można tego niestety tłumaczyć brakiem Andrew Bynuma. 76ers nie zmierzyli się jeszcze z zespołem, który ma w składzie dominującego centra. Problemem jest to, że praktycznie nie ma pomocy w obronie i po minięciu zawodnika rywal ma czystą drogę do kosza.

Knicks kontrowali przebieg meczu i przegrywali tylko przy wyniku 0-2 w pierwszej minucie. Sixers do walki zbierali się dopiero wtedy gdy przewaga zaczynała zbliżać się do dwudziestu oczek. Dzięki temu nie skończyło się blamażem, ale styl tej porażki musi przysporzyć Collinsowi bólu głowy.

Martwi także forma Nicka Younga, który zupełnie zatracił skuteczność z preseason. W ostatnich dwóch spotkaniach trafił tylko 5 z 19 oddanych rzutów. Co dziwniejsze, wygląda to tak jakby sam utrudniał sobie życie – wszystkie rzuty oddaje z dużego odchylenia, nawet gdy nie ma takiej najmniejszej potrzeby.

Jedynymi jasnymi punktami przed dzisiejszym rewanżem byli Jrue Holiday (27 punktów, 5/6 z dystansu, 7 asyst, ale też 6 strat) i Dorell Wright, który okazuje się być zdecydowanie więcej niż tylko spot-up shooterem.

Czyżby Knicks znów się liczyli na Wschodzie?

Ps. według ostatnich informacji – Jason Richardson, który wczoraj po wejściu pod kosz nadepnął na nogę kamerzysty nie będzie gotowy do gry także dzisiaj.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=A6S1rZ-IKnU&w=585]

Boxscore

76ers: Allen 6, T. Young 16, Turner 11, Holiday 27, Richardson 0, a także Wright 11, Hawes 8, Wayns 0, Ivery 0, N. Young 5

Knicks: Anthony 27, Chandler 2, Kidd 12, Felton 11, Brewer 9, a także Thomas 5, Wallace 3, Novak 6, Copeland 2, Prigioni 2, White 1, Smith 20

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. blabla pisze:

    jestem pod wrażeniem gry Knicks. Mam nadzieje, że utrzymają tą formę.

  2. mac_3 pisze:

    Gra Knicks jest bardzo przyjemna dla oka :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *