Blazers powstrzymali Hardena i jego Rockets

Ponad osiemnaście tysięcy kibiców na trybunach, z czego ogromna ilość przydziana w sztuczne brody … Tak właśnie wyglądało przywitanie nowego bohatera Rockets w Toyota Center przez miejscowych fanów. Na parkiecie jednak dziś lepsi okazali się rywale z Portland i tym samym zespół z Teksasu musiał pierwszy raz w rozgrywkach posmakować goryczy porażki. Goście wygrali po dogrywce 95 -85.

Mecz przeciwko Portland był debiutem w oficjalnym meczu Rakiet na swoim parkiecie ich nowego gwiazdora – Jamesa Hardena. Po wyśmienitych występach w Detroit i Atlancie fani Rockets oczekiwali kolejnego dobrego meczu „Brodacza” – tym razem na własnym parkiecie.

Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli zyskując od początku drobną przewagę, która z każda kolejną minutą gry powiększała się. Efektowne punkty po dunkach Cole Aldricha i Chandlera Parsonsa były ozdobą pierwszej części meczu. W zespole rywali skutecznie punktował LaMarcus Aldridge. Szczególnie jego rzuty z półdystansu napsuły sporo krwi rywalom. Wejście smoka miał też James Harden, który zdobył pierwsze 10 pkt w pierwszych 10 minutach (a jego zespół miał wówczas 14 pkt na swoim koncie).

Po ośmio punktowym prowadzeniu do przerwy Rakiety straciły jakby rezon w drugiej części gry. Nie pierwszy raz zresztą w tym sezonie roztrwaniają przewagę nad rywalami. To sama miało miejsce w dwóch pierwszych spotkaniach. Taka sama sytuacja powtórzyła się i w dzisiejszym meczu i Portland po 3 kwartach prowadziło jednym punktem.

Czwarta kwarta to bardzo wyrównany pojedynek kosz za kosz. Taki scenariusz oznaczał, że kibice w Toyota Center nie będą się nudzić w końcówce meczu … i rzeczywiście się nie nudzili. Bohaterem meczu mógł zostać Harden, do którego należała ostatnia akcja meczu. Przy stanie 81-81 cały zespół przygotował akcję ustawioną pod Hardena. Kiedy na 1 sekundę przed końcem ten składała się już do rzutu mając szansę na buzzer beatera w ostatnim momencie świetnie w defensywie zachował się Wesley Matthews wybijając piłkę z rąk rzucającego, a przy okazji unikając faulu. Harden zatem bohaterem nie został, a powody do radości miał jego rywal.  Taki stan rzeczy oznaczał dogrywkę …

W niej gracze Portland po prostu rozstrzelali swoich przeciwników rzutami za trzy. Trójki Nicolasa Batuma, Damiana Lillarda (dwie w dogrywce) rozwiały marzenia gości o wygranej. Świetliste Smugi zdeklasowały rakiety w dogrywce zdobywając 14 pkt tracąc przy tym ledwie 4 pkt. Tak więc Houston przegrywa u siebie z Blazers 85 – 95 ponosząc pierwszą porażkę w sezonie.

I like every challenge. Defense is where I hang my hat. … I look at it as an opportunity to show [what I can do]. Every time I’m not on the All-Defensive team that pisses me off. I’m checking the best player every night … and I feel like I’m not getting credit for it.” – tymi słowami odniósł się jeden z bohaterów Portland – Wesley Matthews zapytany o to sposób bronienia przeciw Hardenowi.

Do sytuacji z końcówki czwartej kwarty nawiązał także nowy trener Blazers – Terry Slotts – komplementując swojego podopiecznego następującymi słowami:

Wes is a warrior. He took a challenge on James Harden and was physical and tenacious. … He’s as good a competitor as I’ve been around.”

 

Prócz świetnej akcji w obronie w końcowych sekundach regulaminowego czasu Matthews rzucił 16 pkt. Najskuteczniejszy w ekipie gości był LaMarcus Aldridge, którego łupem padło aż 27 pkt, a także 11 zbiórek. Bohater dogrywki – debiutant Damian Lillard uzbierał na swoim koncie 20 pkt notując 50% skuteczność rzutów za 3 (3 celne na sześć prób – z czego dwie celne trójki w doliczonym czasie gry).

W zespole Rakiet najskuteczniejszy był James Harden – autor 24 pkt. To, że nie będzie rzucał po 40 pkt w każdym meczu było oczywiste, ale ewidentnie nie leżał mu dziś rzut z dystansu, co potwierdza statystyka jego celności rzutów zza linii 7,24. Tylko raz trafił oddając sześć rzutów. Udany występ miał Jeremy Lin, który do dorobku punkowego dodał 13 pkt oraz zaliczył 7 asyst. Na tablicach po raz kolejny świetnie walczył Omer Asik. W spotkaniu przeciw Portland zebrał 15 piłek i tym samym wyrasta na jednego z kandydatów na najlepszego zbierającego w sezonie … chociaż do tego jeszcze daleka droga …

Kolejny mecz Blazers rozegrają w Dallas, natomiast podopieczni trenera Kevina McHale‚a odpoczną do środy, kiedy to zagrają z Denver Nuggets we własnej hali.

PORTLAND TRAIL BLAZERS (2-1) – HOUSTON ROCKETS (2-1) 95-85 OT

(17-19, 20-26, 27-18, 17-18, 14-4)

L. Aldridge 27 pkt,  D. Lillard 20 pkt, N. Batum 17 pkt – J. Harden 24 pkt, J. Lin oraz M. Morris po 13 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

3 komentarze

  1. pdxpl pisze:

    Lillard 8 punktow w OT!!! Opanowanie i precyzja weterana…

  2. „Mecz przeciwko Portland był debiutem w oficjalnym meczy Rakiet ich nowego gwiazdora – Jamesa Hardena.” dafaq? niezbyt rozumiem to zdanie.

    • Paweł Kołakowski pisze:

      wybaczcie – już poprawione – umknęła mi główna myśl :-) dzięki za czujność :)
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *