Rozkład jazdy, dzień czwarty

Rozkład jazdy w założeniu ma być serią tekstów zapowiadających spotkania, jakie czekają na sympatyków najlepszej zawodowej ligi koszykówki na świecie. Będę starał się prowadzić tą część na stronie regularnie. Być może ewoluuje w jakiś bliżej nieokreślony sposób, ale jeśli nic mnie nie powstrzyma, tak jak huragan Sandy wczorajsze pierwsze derby Nowego Jorku, to możecie spodziewać się codziennie krótkiej zapowiedzi wszystkich rozgrywanych danego wieczoru meczów.

Wczoraj mieliśmy okazję oglądać tylko jedną konfrontację, pomiędzy Spurs i Thunder. Nie wiem, jak wy, ale ja odpuściłem. Po nieprzespaniu pierwszej nocy i trzech godzinach snu w drugiej doszedłem do wniosku, że trochę odpoczynku, dla dopiero przyzwyczajającego się do sezonu organizmu jest konieczne. Dzisiaj jednak nie ma mowy o żadnej wymówce, ponieważ czeka na nas aż 12 spotkań.

Mecz wieczoru: Los Angeles Clippers (1-0) – Los Angeles Lakers (0-2) – godz. 3.30

Ostatni raz Jeziorowcy zaczęli sezon od dwóch porażek w… ubiegłym sezonie, a wcześniej w mistrzowskim sezonie 2002/2003. Wtedy za każdym razem spotkanie numer trzy kończyło się zwycięstwem tej bardziej utytułowanej drużyny z Miasta Aniołów.

Czy dzisiaj mają szansę powtórki z historii? Niekoniecznie, tym bardziej, że w derbach Los Angeles może zabraknąć Steve’a Nasha. Występ kanadyjskiego rozgrywającego określany jest jako wątpliwy i decyzja czy zagra ma zostać podjęta przed meczem. Nash w poprzednich dwóch spotkaniach nie zachwycał i widać po nim, że nie jest jeszcze w pełni formy. 8 asyst jakie ma do tej pory w swoim dorobku nie zachwyca, kiedy przypomnimy sobie, że w poprzednim sezonie notował ich średnio 10,7 na mecz, a teraz za partnerów ma zdecydowanie lepszych zawodników, niż jego byli koledzy z Phoenix. Rozgrywający Lakers nie należy już do najmłodszych i wydaje mi się, że dzisiejszy, choć niewątpliwie prestiżowy mecz powinien odpuścić.

Kto w takim razie zajmie minuty podstawowej jedynki Jeziorowców? Pewnie Steve Blake, a pozostałe minuty będą należeć do sprowadzonego przed sezonem z Orlando Chrisa Duhona. Obydwaj zawodnicy wprawdzie nie gwarantują takiego poziomu jak Nash, ale patrząc na dotychczasową formę Kanadyjczyka nie powinno to stanowić jakiejś wielkiej obniżki jakości.

Z drugie zaś strony, cytując klasyka, mając na pozycji nr 1 takich przeciwników, Chris Paul może rozgrywającym Lakers zrobić z tyłka jesień średniowiecza

Pozostałe spotkania:

Indiana Pacers (1-0) – Charlotte Bobcats (0-0) – godz. 0:00

Chyba najmniej ekscytujące spotkanie wieczoru. Wydarzeniem będzie na pewno debiut w koszulce Rysiów Michaela Kidda-Gilcchrista, czyli zawodnika wybranego z numerem dwa w tegorocznym drafcie. Historią sezonu może być jednak to, czy Bobcats uda się poprawić bilans i osiągnąć lepszy procentowy wynik na koniec niż w poprzednim roku. To będzie ich Mission Impossible.

Denver Nuggets (0-1) – Orlando Magic (0-0) – godz. 0:00

Większości kibiców, blogerów i dziennikarzy uważa, że o miano czerwonej latarni Konferencji Wschodniej obok Bobcats walczyć będą właśnie Magic. Drużyna z Orlando po gruntownych zmianach tego lata będzie celować w czołowe miejsca w przyszłorocznym drafcie i powoli podnosić się po stracie swojego najlepszego zawodnika. Specjalnie zmotywowani na ten mecz powinni być z kolei Arron Afflalo i Al Harrington, którzy trafili do Orlando właśnie z drużyny Bryłek, chociaż występ tego drugiego w dzisiejszym spotkaniu jest niepewny. Polowanie na czarownice zwycięstwa w Amway Arena czas zacząć.

Milwaukee Bucks (0-0) – Boston Celtics (0-1) – godz. 0:30

Nie udało się wygrać z Heat, ale o pierwszą wygraną w sezonie w pojedynku z Bucks powinno być zdecydowanie łatwiej. Rondo, który już w pierwszym meczu flirtował z triple-double (20/13/7) pewnie dalej będzie śrubował rekord z dwucyfrową liczbą asyst na koncie. Do pierwszego w tej kategorii, Magica Johnsona sporo mu jeszcze brakuje – 21 spotkań, ale już dziś ma szansę na dzielenie piątego miejsca wspólnie z Johnem Stocktonem (26 takich spotkań).

Houston Rockets (1-0) – Atlanta Hawks (0-0) – godz. 0:30

37 punktów, 12 asyst, 6 zbiórek i 4 przechwyty w 44 minuty na parkiecie. Tak wyglądał debiut James’a Hardena w barwach drużyny Rakiet. Jeśli jeszcze tego nie widzieliście, to macie czego żałować. Jeśli posiadacz najsławniejszej brody w lidze będzie grał choć na podobnym poziomie przez resztę sezonu, to będzie wart każdego dolara ze swojej nowej umowy, a dodatkowo z miejsca staje się moim faworytem do nagrody za największy postęp w tym roku.

Chicago Bulls (1-0) – Cleveland Cavaliers (1-0) – godz. 0:30

To mógłby być taki piękny pojedynek – Derrick Rose vs. Kyrie Irving. No, ale niestety Byki muszą radzić sobie bez swojego najlepszego zawodnika i w dalszej części sezonu może być bardzo ciężko. Teraz jest właśnie czas, by Carlos Boozer pokazał na co go stać, ponieważ po podpisaniu przedłużenia z Tajem Gibsonem i przy jego słabszej grze plotki o transferze, a nawet amnestii mogą się coraz bardziej nasilać.

Miami Heat (1-0) – New York Knicks (0-0) – godz. 1:00

2 miesiące. Nawet tyle może potrwać absencja Amare’a Stoudemire’a. Co to oznacza dla Knicks? Więcej minut na pozycji nr 4 dla Carmelo Anthony’ego, który pokazał w zeszłym sezonie, że na tej pozycji jest dużo efektywniejszy niż jako niski skrzydłowy. To także odłożenie  w czasie pytania, czy dwójka najlepiej zarabiających zawodników w drużynie Knicks może grać ze soba na parkiecie. Jeśli do czasu powrotu Amare’a nowojorczycy będą wygrywać, Stat może wcale nie wrócić do pierwszego składu, a wylądować na ławce rezerwowych. Byłby wtedy chyba najdroższym zmiennikiem w historii ligi. Słaby powód do dumy.

Utah Jazz (1-0) – New Orleans Hornets (0-1) – godz. 1:00

Bogactwo na pozycji nr 2. To miała być siła szerszeni w tym sezonie. Nic z tego. Gordon dalej jest kontuzjowany, a jego powrót bliżej nieokreślony, zaś jeśli chodzi o Austina Rivers, to przed nim jeszcze długa i wcale nie usłana różami droga, zanim stanie się klasowym rzucającym obrońcą w tej lidze. Kibice Hornets mogą być jednak zadowoleni z postawy Anthony’ego Davisa. Absolwent uczelni Kentucky w meczu ze Spurs pokazał, że już w tym sezonie będziemy go mogli zaliczać do grona najlepszych podkoszowych w lidze.

Portland Trail Blazers (1-0) – Oklahoma City Thunder (0-1) – godz. 1:00

Damian Lillard. To będzie największy rywal Anthony’ego Davisa o nagrodę najlepszego pierwszoroczniaka. Jeśli dalej będzie tak grał, jak w meczu z Lakers, a skazywani na słaby sezon Portland będą wygrywać, to nie zdziwcie się jeśli to on wyprzedzi człowieka z blizną jedną brwią w końcowym głosowaniu.

Sacramento Kings (0-1) – Minnesota Timberwolves (0-0) – godz. 1:00

Men In White Najbardziej biała drużyna w NBA nie ma szczęścia na starcie tego sezonu. Nie dość, że Ricky Rubio od marca jest poza grą, to przed sezonem ze składu Wilków wypadł ich najlepszy zawodnik Kevin Love. Tego ostatniego w pierwszym składzie zastąpi Derrick Williams i będzie to prawdziwy test dla tego młodego gracza. Jeśli mu sprosta o pozycję silnego skrzydłowego do czasu powrotu Love’a kibice w Minnesocie nie powinni się martwić

Detroit Pistons (0-1) – Phoneix Suns (0-1) – godz. 3:00

Greg Monroe vs. Marcin Gortat. Pojedynek Dwóch Wież tej dwójki pod tablicami powinien być ozdobą spotkania. Jeśli zaś chodzi o rolę naszego jedynaka w NBA w ofensywie Suns po odejściu Nasha i po przybyciu nowych zawodników, to ta na pewno nie będzie już tak duża. Pokazało to po części ostatnie spotkanie i Gortat będzie pewnie dopiero trzecią, a może i nawet czwartą opcją w ataku Słońc. Średnie na poziomie 15,4 punktów i 10 zbiórek na mecz. Będzie ciężko, szczególnie jeśli chodzi o punkty.

Memphis Grizzlies (0-1) – Golden State Warriors (1-0) – godz. 3:30

Nowy kontrakt nie podziałał mobilizująco na Stephena Curry’ego. Tylko 5 pkt na 14 proc skuteczności nie zachwyca. W meczu z Niedźwiadkami wcale nie może być lepiej, kiedy stanie naprzeciwko jednej z najlepszych defensywnych jedynek w lidze. Zach Randolph po poprzednim, słabym jak na jego możliwości sezonie wchodzi chyba w beast-mode – 16 zbiórek robi wrażenie. Zobaczymy na ile pozwoli mu w pomalowanym Bogut, który z Suns zagrał tylko 18 minut. Jeśli Wojownicy chcą wygrać Australijczyk musi dziś zagrać dłużej.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

1 Odpowiedź

  1. guest pisze:

    wraca dzisiaj chandler? bo nie wiem czy go w roto wrzucac, na epns pisza ze moze wrocic ale w fantasty jest ciagle DTD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *