Prezentacja: Orlando Magic

W ostatnich latach drużyna Orlando Magic kojarzyła się przede wszystkim z osobą Dwighta Howarda, najlepszego środkowego NBA i jednego z najlepszych koszykarzy ligi. Taki gracz nie zdarza się często, dlatego trzeba było jak najlepiej wykorzystać szansę, jaką Magic dostali w dniu Draftu 2004. Niestety jednak, po Finale 2009 i ECF 2010 wszystko zaczęło się sypać. Ostatnie dwie edycje play-offs kończyły się dla Orlando już po pierwszej rundzie, Howard zaczął narzekać, kłócić się z trenerem i z dnia na dzień zmieniał zdanie na temat tego, gdzie chce grać. Magic, Nets, Magic, Nets, Nets, Nets, Magic, Lakers.. To nie mogło skończyć się dobrze.

10 sierpnia 2012 roku rozpoczął się nowy rozdział w historii Orlando Magic. Bez Dwighta Howarda, który nareszcie dostał to, co chciał – gwiazdorską ekipę w dużym mieście. 3543 kilometry od Los Angeles, w mieście, które ma mniej więcej tyle samo mieszkańców co Częstochowa, rozpoczęto całkowitą przebudowę. Najbliższe lata nie będą łatwe dla kibiców Magic. Dopóki Rob Hennigan nie znajdzie nowego franchise-playera, Orlando będzie bić się prędzej o 25% szans na wygranie loterii niż o play-offs.

 

Trzeba to powiedzieć – w czterostronnym dealu, w którym znaleźli się Howard, Andre Iguodala, Andrew Bynum, Magic byli jedynymi przegranymi. Owszem, z góry stali na straconej pozycji, bo musieli dokonać jakiejś wymiany, by nie zostać z niczym, ale chyba zbyt długo czekali. Nie bez winy był tu sam Howard, który robił Magic nadzieję, a gdy przyszło co do czego, zmienił zdanie i zażądał trade’u. Dobrze, że GM dokonał tej wymiany przed sezonem, a nie w jego trakcie, bo wtedy dostałby pewnie jeszcze gorszą propozycję. Teraz wszyscy w Orlando wiedzą, na czym stoją, zaczął się proces całkowitej przebudowy zespołu, który nie skończy się szybko. Najpierw trzeba oczyścić salary cap, potem poszukać kogoś w Draftach (nieprzypadkowo liczba mnoga), ewentualnie na rynku FA, ale na rozważania o dalszej, lepszej mam nadzieję przyszłości Magic przyjdzie jeszcze czas.

Trzeba również wspomnieć o zmianie na stanowiskach managera i GM’a. Stana van Gundy’ego i Otisa Smitha zastąpili Jacque Vaughn i wspomniany już Rob Hennigan.

Teraz spójrzmy na skład Magic:

Arron Afflalo (SG, 196 cm, 98 kg, 6. sezon w lidze) – najlepszy gracz, jaki przyszedł do Orlando za Dwighta Howarda. Coraz lepszy gracz ofensywny, bardzo dobry strzelec (40% za trzy, 80% z wolnych). Jego PPG co roku wzrasta (3.7 -> 4.9 -> 8.8 -> 12.6 -> 15.2). Teraz, w Magic, gdzie będzie jedną z najważniejszych postaci, znów może dokonać progresu, być może na miarę nagrody Most Improved Player. W defensywie nie jest już „plastrem”, jakim był jeszcze kilka lat temu, w zeszłym sezonie widać było regres. Tu jednak ma okazję na odbudowanie się pod tym względem. Jeśli Magic nie wejdą w tym sezonie do play-offs (nadzieja umiera ostatnia), Afflalo po raz pierwszy w karierze zakończy sezon w kwietniu.

Gustavo Ayon (PF/C, 208 cm, 113 kg) – gdy Magic postanowili nie podpisywać Ryana Andersona (MIP) i oszczędzić parę groszy, oddali go do Nowego Orleanu za właśnie Ayona. Myślę, że był to dobry ruch. Oszczędności swoją drogą, ale taki gracz jak Ayon w obecnej sytuacji Magic przyda im się moim zdaniem bardziej. Anderson bez Howarda nie byłby już chyba tak efektywnym graczem. Ayon może grać na obu pozycjach pod koszem i jest w stanie dobrze bronić. W poprzednim sezonie w średnio 20 minut na mecz notował 6 punktów i 5 zbiórek. Według Johna Hollingera z ESPN Meksykanin będzie jedynym graczem Orlando, który przekroczy próg 15 PER (średnia ligowa). Na razie Ayon jest poza grą, ale gdy wróci – warto będzie mu się przyjrzeć. Poza tym – on też dostał nagrodę za największy postęp, tyle że nie w NBA, a w ACB, w sezonie 2011/12 (Rising Star Award).

Glen Davis (PF/C, 206 cm, 131 kg) – dołączył do Magic rok temu (za Brandona Bassa) w celu zatrzymania w Orlando Dwighta Howarda. Cóż, Howarda już nie ma, ale jest Disneyland. W nadchodzącym sezonie może być najlepszym graczem swojej drużyny, bardzo prawdopodobne jest, że będzie jej najlepszym strzelcem. Bardzo dobrze spisał się w zeszłorocznych play-offs (19/9 na mecz), bardzo podobną rolę będzie pełnił w sezonie 2012/13. W siedmiu meczach presezonu zdobywał średnio ok. 17 punktów i 6 zbiórek w 26 minut gry. Widać duży postęp, jeśli chodzi o wykonywanie rzutów wolnych (70% w karierze, 82% w presezonie). Jeśli uda mu się powstrzymać swoje zapędy strzeleckie i nie będzie już zasypywał kosz cegłami z szóstego metra, będzie moim ulubionym graczem tej drużyny, jednak jeśli wciąż będzie to robił, jego skuteczność z gry (42,1%, ale w presezonie już 50%) i TS% (46,6%) znów pójdą w dół, a team tylko na tym ucierpi (choć biorąc pod uwagę ostateczny cel Magic – loterię – może niekoniecznie:).

Maurice Harkless (SF, 203 cm, 95 kg) – wybrany z 15. numerem w tegorocznym Drafcie przez Philadelphię 76ers, do Magic trafił na mocy czterostronnego porozumienia (nie muszę chyba przybliżać szczegółów). Do Draftu zdecydował się przystąpić już po pierwszym roku gry w NCAA. Biorąc pod uwagę jego grę w zespole St. John’s Red Storm (najlepszy debiutant konferencji Big East), ta decyzja jest jak najbardziej uzasadniona. Może stać się w przyszłości dobrym obrońcą. Według niektórych źródeł już uporał się z przepukliną, która wyeliminowała go z gry w pre-seasonie, ale chyba nie jest jeszcze gotowy do debiutu. W przeciwieństwie do Turkoglu, którego będzie pewnie zmieniał, umie zbierać (8.6 rpg na mecz w NCAA). Kolejny z młodych (ma dopiero 19 lat), którego warto będzie obserwować.

Al Harrington (SF/PF, 206 cm, 111 kg) – wraz z Afflalo przybył tu z Denver. Według statystyk bardzo dobrze wpływał na jego grę (więcej tutaj). Na ich pierwszy wspólny występ w barwach Magic będziemy musieli jednak poczekać do połowy listopada (kontuzja kolana Harringtona). W nowym klubie Harrington będzie najpewniej rozciągać grę jako stretch-four (35,3% 3pt w karierze). Nie słynie z dobrej obrony ani ze zbiórek, ale w ostatnim sezonie Denver z nim na parkiecie tracili o 3.3 pkt mniej w przeliczeniu na 100 posiadań, a silni skrzydłowi rywali notowali przeciwko niemu PER 13.7.

Ciekawostka: PER Harringtona w poprzednim sezonie był o 3 punkty lepszy od tego w 2010/11. Oznacza to, że według tzw. Fluke Rule (Hollinger) w tym sezonie zrobi krok w tył. Już wyjaśniam, o co chodzi: reguła ta polega na tym, że jeśli jakiś gracz w wieku +28 lat zrobi z sezonu na sezon postęp o min. 3 punkty PER, a statystyka ta będzie wynosić min. 14 PER, szansa na regres w kolejnym sezonie wynosi 94%. Dla przykładu – do Fluke Rule w poprzednim sezonie łapało się siedmiu graczy. Spośród nich tylko Tony Parker i Tyson Chandler nie obniżyli lotów pod względem tej statystyki. PER Lamara Odoma spadł o aż 10 punktów (sezon wcześniej progres o 6 pkt), Brad Miller i Chris Wilcox o ok. 5.6. W sezonie 2012/13, jeśli wierzyć Hollingerowi, poza Harringtonem regres poczynią Anderson Varejao (really? 9/23/9) i Jarrett Jack. Oczywiście podchodzę do tej zasady z dystansem, wszak są to tylko wyliczenia, które nie uwzględniają czynników pozaboiskowych itd. ale w ramach ciekawostki chciałem Wam to przybliżyć.

 

DeQuan Jones (SF, 203 cm, 100 kg) – pominięty w Drafcie, otrzymał od Magic szansę i z pewnością ją wykorzystał. Rewelacja pre-seasonu, w którym notował średnio mniej więcej 10/3/1/1/1 przy skuteczności 55% z gry. Nie ma rzutu za trzy, ale dawno nie było w Orlando tak efektownego obwodowego. Mam nadzieję, że dostanie w którymś z rozstrzygniętych meczów (a tych będzie niemało) dostanie kilka minut i pokaże się z dobrej strony. Więcej o nim tutaj.

Josh McRoberts (PF, 208 kg, 109 kg) – trafił do Orlando z LA Lakers. Do dziś kojarzę go ze spudłowaniem rzutu, który zaprzepaścił szansę Pacers na 100% skuteczności w trzeciej kwarcie meczu z Nuggets. W poprzednim sezonie w barwach Jeziorowców znacząco obniżył loty, zdobywając tylko 7.7 pkt w przeliczeniu na 40 minut gry (najgorszy wynik wśród 70 PF’ów). Jeśli chodzi o usage, był w trójce najbardziej ‘bezczynnych’ w ataku  silnych skrzydłowych, na pewno woli podawać niż samemu rzucać, ale jeśli chce zasłynąć jako dobry passer, musi ograniczyć straty. Po drugiej stronie parkietu również może być lepiej, power-forwards rywali notowali przeciwko niemu 18.6 PER, a z nim na parkiecie Lakers tracili o 7.9 pkt na 100 posiadań więcej. Nie wiem, czy zmieści się w rotacji.

E’Twaun Moore (PG/SG, 193 cm, 87 kg) – debiutancki sezon rozegrał w Celtics, po czym wskutek trzystronnej wymiany BOS-POR-HOU (z Courtney’em Lee w roli głównej) trafił do Rockets, skąd szybko został zwolniony. Na początku września związał się z Magic. Moje pierwsze skojarzenie z jego osobą to jego występ przeciwko Orlando jeszcze w barwach C’s, kiedy to zaaplikował swojej obecnej drużynie 16 punktów (4-4 3pt). Nie jest typowym rozgrywającym, bardziej strzelcem i to w dosłownym tego słowa znaczeniu – w debiutanckim sezonie oddał 85 rzutów z wyskoku, tylko 12 rzutów spod kosza i 7 osobistych (trafił wszystkie). Przy 3.7 apg popełniał 2.3 straty na mecz.

Jameer Nelson (PG, 183 cm, 86 kg) – w ciągu trzech następnych sezonów zarobi 25 milionów dolarów. Choć Magic powinni w tej chwili oszczędzać, a płaca Nelsona jest zwyczajnie zbyt wysoka, to jednak Jameer może okazać się dobrym liderem w szatni, jako ktoś, kto zna tę organizację bardzo dobrze, jest z nią bardzo związany i ma już jakieś doświadczenie (30 lat). Ktoś będzie musiał pocieszać najmłodszych graczy po porażkach:) Dobry strzelec (37,7% w poprzednim sezonie), szczególnie po pick-n-rollach. Zdecydowanie woli rzucać niż podać, ale rozegrać także potrafi. Częściej jednak decyduje się na rzut po koźle lub wjazd pod kosz. Jeśli chodzi o defensywę – nie będzie miał już Howarda za sobą. Ech, gdyby udało mu się wrócić do formy z sezonu 2008-09 (all-star, 16.7 ppg, 5.4 apg, 50,3% FG, 45,3% 3pt)..

Andrew Nicholson (PF, 206 cm, 113 kg) – wybrany z 19. numerem w tegorocznym Drafcie. Jeśli będziecie szukać go na Wikipedii, uważajcie, bo możecie trafić na Andrew Nicholsona jeźdźca lub Andrew Nicholsona panczenistę. Potrafi rzucić (w ostatnim sezonie w NCAA 59% za dwa, 43% za trzy, 78% wolnych), zebrać i zablokować. Niektórzy eksperci porównują go do Davida Westa. To jednak wciąż nie ta półka. W pierwszym meczu Ligi Letniej zrobił 24/12, czekam na to samo w NBA – może kiedyś.. Musiałby jednak poprawić swoją grę z piłką, bo w NCAA popełniał zbyt dużo strat. Pre-season był jednak dla niego naprawdę dobry, średnio 10/5 w 20 minut.

Kyle O’Quinn (C, 208 cm, 109 kg) – wybrany w drugiej rundzie Draftu 2012 z 49. numerem. W ostatnim meczu przedsezonowym przeciwko Rockets nie oddał ani jednego rzutu, ale miał 10 zbiórek i 5 asyst. Nie za wysoki jak na środkowego, ale nadrabia walecznością. Może mu brakować minut, bo przecież jest Ayon, Davis, Vucevic, Nicholson, Harrington. Może trafić do D-League.

JJ Redick (SG, 193 cm, 86 kg) – jeden z najlepszych Magic w preseason, średnio 13.7 ppg, 5 apg, 54% z gry, 52% za trzy, 90% z wolnych. Sześć meczów to oczywiście mała próbka, ale nie obraziłbym się, gdyby był to przedsmak tego, co zobaczymy w RS. Bardzo dobry strzelec zza łuku, w poprzednim sezonie trafił prawie 42% trójek (17. miejsce w lidze). 91% trafionych wolnych to drugi wynik w poprzednim sezonie (za Jamalem Crawfordem). Po tym sezonie kończy mu się kontrakt i kto wie, czy jakiś contender nie skusi się na jego usługi, wszak tak dobry strzelec przydałby się dosłownie każdej drużynie w NBA. W poprzednim sezonie był trzecim najlepszym punktującym drużyny (w przeliczeniu na 36 minut) po Howardzie i Andersonie. Najprawdopodobniej będzie wchodził z ławki.

Ish Smith (PG, 183 cm, 79 kg) – z Magic związał się w lutym tego roku, w off-seasonie podpisał trzyletnią umowę za niecałe 3 miliony dolarów. Bardzo szybki, ale też niski, co może odbijać się na jego defensywie. Poza tym kuleje jego rzut – w poprzednim sezonie (Magic/Warriors) trafił tylko 38,3% rzutów, a jego TS% wynosił 42,3%. W 20 meczach w barwach Orlando wymusił tylko osiem rzutów wolnych, trafił tylko jedną trójkę.

Hedo Turkoglu (SF, 208 cm, 100 kg) – turecki point-forward, z dobrym przeglądem pola (oraz z przewagą wzrostu) i w miarę dobrą trójką, ale już nie tak dobrą jak kiedyś (35,3% do 40% w niektórych sezonach). Po drugiej stronie parkietu – słaby defensor i zbierający. Mimo 208 cm wzrostu  w 2011/12 zbierał gorzej niż Jarrett Jack. Ma już 33 lata i dwa lata do końca kontraktu (zarobi w nich 24 mln $ chyba, że zrezygnuje z opcji gracza, ale musiałby oszaleć). Za rok najprawdopodobniej zostanie wymieniony jako spadający kontrakt. Mam przynajmniej taką nadzieję.

Nikola Vucevic (C, 213 cm, 109 kg) – wraz z Harklessem do Magic trafił z Philadelphii. Drugoroczniak, najwyższy gracz w zespole. Grywa dalej od kosza, ma całkiem duży zasięg rzutu, ale zbyt rzadko trafia. Jego TS wynosił fatalne jak na środkowego 46%. Z odległości +3m od kosza w debiutanckim sezonie trafił tylko 35,7% rzutów. Stamtąd pochodziła prawie połowa jego rzutów. Nie wymusza praktycznie rzutów wolnych, tylko 34 w 51 spotkaniach (najgorszy center w lidze pod tym względem). Blokował tylko 0.7 rzutu na mecz przy 2.2 faulu. Ten urodzony w Szwajcarii Czarnogórzec popełnia mało strat (0.6 na mecz) i dobrze zbiera (11 zbiórek per36). Kolejny, któremu warto się przyjrzeć.

To już wszyscy. Cała piętnastka Magików 2012/13. Obsada jest generalnie całkiem solidna, jest kilku perspektywicznych młodych graczy, ale to zdecydowanie za mało, by walczyć o play-offs. Cel Magic jest w tej chwili inny, trzeba czerpać radość z gry, trafiać trójki, ogrywać młodzież, grać twardo, nie odpuszczać, pokazać pazur, nauczyć się bronić (bo po stracie defensive-anchora obrona zawsze idzie w dół, jest nowy trener, będzie nowy system) – wyniki nie są w tej chwili najważniejsze. Podobnie będzie najprawdopodobniej także i w kolejnych sezonach, bo wątpię, by stał się cud i jakaś gwiazda zdecydowała się przenieść swoje talenty do Orlando. Moim zdaniem w tym sezonie Magicy zajmą 13. – 14. miejsce (mimo wszystko mają głęboki skład), wygrają loterię draftową, wybiorą jakąś przyszłą gwiazdę, na niej zbudują bardzo dobrą drużynę, dotrą do Finałów i je przegrają, a następnie oddadzą superstara do Los Angeles za Dariusa Johnsona-Odoma i picki zastrzeżone w Top 40.

PG: Jameer Nelson, E’Twaun Moore, Ish Smith

SG: Arron Afflalo, JJ Redick, DeQuan Jones

SF: Hedo Turkoglu, Moe Harkless, DeQuan Jones

PF: Glen Davis, Al Harrington, Andrew Nicholson, Josh McRoberts

C: Gustavo Ayon, Nikola Vucevic, Kyle O’Quinn

Mój typ: 21-61.

To oczywiście nie ostatni mój tekst o Orlando Magic. Jak już zapowiadałem, co jakiś czas będę starał się podsumować, co się aktualnie dzieje w Orlando. Wiem, że wśród stałych czytelników Enbiej Akszyn jest min. kilku fanów Magic, trzymajcie się chłopaki i dziewczyny, to nie będzie łatwy sezon. Ale będzie lepiej. Sezon zaczynamy już dziś, o północy, meczem z Denver Nuggets.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

3 komentarze

  1. Kubarobson pisze:

    GO Denver! :D Trzeba zmyc plame po ostatnim blamazu z Phily i pewnie wygrac w Orlando :D

  2. Kubarobson pisze:

    jednak nie ;d

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *