Dylemat Princeton Offense

Temat Princeton Offense oczywiście wywołany jest nową taktyką ataku Los Angeles Lakers. Drużyna prowadzona przez trenera Mike’a Browna przegrała wszystkie 8 spotkań preseason oraz 2 pierwsze spotkania sezonu zasadniczego.

Czym tak właściwie jest Princeton Offense? Na czym polega ta taktyka, jakie są jej słabe i mocne strony? W tym felietonie postaram się odpowiedzieć na te pytania oraz pokazać schemat typowej zagrywki tej taktyki.

Princeton offense jest rodzajem ataku pozycyjnego, w którym główna strategia podkreśla nieustanny ruch zawodników bez piłki, częste podania, zasłony i ścięcia pod kosz, ogólnie bardzo zdyscyplinowaną grę zespołową. Taktyka ta jest przewidziana dla 5 graczy, z których każdy potrafi podawać i operować piłką na poziomie powyżej średniej.

Wszystko polega na tym, aby wykorzystać pojawiające się korzystne zmiany krycia oraz otwarte pozycje. Utrzymywany tradycyjny podział na pozycję rozgrywającego, skrzydłowych i centra ma znacznie mniejsze znaczenie. To tak w telegraficznym skrócie. Poniżej schemat jednej z typowych zagrywek tego systemu:

W tym diagramie 3 kozłuje piłkę. Podanie do 4 jest blokowane więc 4 ścina do końcowej linii. 1 wychodzi na miejsce 4, aby otrzymać podanie.

W przypadku gdy 4 otrzyma podanie przy ścięciu zaczyna grę w pozycji post-up.

Jeżeli 4 nie dostanie piłki, podanie idzie do 1, a 5 stawia zasłonę 3 na wysokości górnej części koła pola trzech sekund.

Jeżeli obrońca 4 uniemożliwia jego ścięcie pod kosz zobacz poniżej kolejny wariant tej zagrywki.

W przypadku gdy obrońca 4 uniemożliwia mu ścięcie pod kosz, 1 ustawia na niego zasłonę, po której 4 zbiega wzdłuż linii za trzy punkty. 5 stawia zasłonę 3. Możliwości są takie:

3 podaje do 4, który może oddać rzut

1 po postawieniu zasłony roluje i ścina pod kosz (potencjalne podanie od 4 na lay-up)

 

Wracamy do sytuacji, gdy 3 znalazła się na środku, oddała piłkę 1, 5 postawiła zasłonę 1, a 4 znalazła się w pozycji post tuż przy linii pola trzech sekund. Jakie mamy możliwości:

W pierwszej kolejności 1 patrzy, czy nie może zagrać do 4.

Jeżeli 4 przegrała walkę o pozycję i podanie do niej jest zagrożone, 1 zaczyna kozłować w kierunku środka boiska wzdłuż linii pola trzech sekund. Dzięki temu zbliża się do 3 oraz 5 i potencjalne podanie ma mniejsze szanse na przechwyt przez przeciwnika.

Jeżeli 1 zaczęła kozłować w kierunku środka, 4 wraca na obwód. Jeżeli obrońca 3 został zatrzymany na zasłonie przez 5, albo ominął zasłonę za 5, podanie jest kierowane do 3.

1. 3 może rzucić za 3 punkty.

2. 3 może wchodzić pod kosz z prawej strony boiska

3. 3 może podać do 2 i ściąć pod kosz. Jeżeli nie dostanie podania, 5 również może ściąć pod kosz.

Generalnie gra się toczy aż do otwartej pozycji, któregoś z graczy. Oczywiście zagrywek Princeton Offense jest znacznie więcej. Jeśli ktoś jest zainteresowany schematami tej taktyki polecam gorąco tę stronę.

Idea jaka przyświecała Brownowi to próba skorzystania z umiejętności wszystkich All-Starów, którzy dość nagle pojawili się w składzie Lakers. Faworyzowanie jednego z graczy, np. Howarda, zawsze odbędzie się kosztem innego. Dlatego zgodnie z założeniami Princeton Offense każdy ma takie same szanse na wykorzystanie nadarzającej się okazji. Można powiedzieć rodem klasyków socjalistycznych „każdy ma po równo” (w tym momencie ci złośliwi zwykli dodawać „czyli g…„).

We wtorkowym programie Inside NBA Kenny Smith i Charles Barkley wypowiadali się szerzej na ten temat. Głównym argumentem przeciw jest to, że Princeton Offense nie wykorzystuje najlepszych umiejętności Steve’a Nasha – gry piłką i nadawania tempa gry przez niego (tylko 4 asysty w pierwszym meczu), Dwighta Howarda, jego dominacji pod koszem i bardzo dobrej gry pick and rollem oraz Kobego Bryanta i jego gry 1 na 1. Jedynym graczem, który na niej korzysta to Pau Gasol, który jest właśnie graczem uniwersalnym. Trudno się z tym nie zgodzić.

Argumentem za system i przeciw słabym wynikom zespołu jest brak zgrania. Potrzeba czasu na tak dużą zmianę filozofii gry. Poza tym nie ważne jak gra zespołu wygląda teraz, ale jak będzie wyglądał w marcu, kwietniu (zdanie Reggiego Millera). Według Barkleya rzecz jednak nie jest w tym czy ofensywa z Princeton zaskoczy w drugiej połowie sezonu, ale w tym, że zawsze nie będzie wykorzystywać najlepszych cech Nasha, Howarda oraz Bryanta i dlatego nie powinna być dalej rozwijana.

Kenny Smith zwracał uwagę na to, że PO cechuje stosunkowo wolne tempo gry. Rzuty oddawane są po 14-16 sekundach akcji, a przy takim rozgrywającym jak Nash, powinny być oddawane znacznie wcześniej po 8-10 sekundach akcji (promuje to również dominację pod koszem pary Howard-Gasol i zwiększa ilość akcji z ponowienia).

Osobiście chyba bardziej przychylam się do zdania Barkleya, ale połowicznie. Były momenty, w których Lakers grali nieźle. W dwóch pierwszych meczach początkowe minuty układały się dla nich dobrze. Punktowali z dobrych pozycji, na bardzo wysokiej skuteczności z gry.

Widać, że z Princeton Offense nie radzą sobie rezerwowi. Być może Brown powinien trzymać się systemu dla wyjściowej piątki, a potem zostawiać na boisku przez jakiś czas albo Howarda, albo Bryanta i grać pod nich. Czyli taka hybryda. Wydaje mi się, że w tej chwili znacznie bardziej palącą sprawą jest zajęcie się defensywą.

Bardzo jestem ciekaw waszego zdania. Jaka jest wasza opinia na temat gry LAL? Czy powinni zmienić system, czy jeszcze nie teraz?

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

9 komentarzy

  1. hitta quitta pisze:

    jak zostalo zauwazone miedzy innymi ten system wymaga wiekszej niz przecietna umiejetnosci dzielenia sie piłką przez cała piątkę wiec w Lakers to nie wypali chociazby z tego prostego zalozenia wyjsciowego.

    • woy9 pisze:

      nie tylko, bo ta taktyka wymaga spostrzegawczości i ciągłego ruchu typu kolega się rusza do piłki to ja idę w przeciwnym kierunku by również stworzyć zagrożenie (ucieczka za plecy obrońcy lub ścięcie). Gracze muszą stale obserwować ruch kolegi i piłki, ponadto mówi się ,że ci którzy ją używają muszą wykazywać się dużym boiskowym IQ. Tutaj mam wątpliwości przy osobach MWP i Howarda. Jak wiemy Dwight też słabiej podaje i w moim przekonaniu tylko Nash,Bryant i Gasol nadają się do tej ofensywy. Bolączką jest fakt, iż DH12 nie grozi rzutem czyli gdy go odpuścisz w okolicach 4-5 metra możesz spokojnie podwoić Gasola lub Bryanta pewniej czujących się w niej. co nieco pisałem o tym wcześniej http://www.enbiej.pl/2012/10/04/zmiana-systemu-gry-jeziorowcow-nash-nowym-liderem/

    • Szuwarek pisze:

      A w takim razie jakie jest twoje zdanie na ten temat? Z tego co piszesz jesteś chyba przeciw. Może byście zrobili jakąś sondę, albo w 5 na 5 zadali takie pytanie.

    • woy9 pisze:

      Szuwarek, uważam ,że nie można graczy przyklejać do żelaznej taktyki bo to nie są roboty;-) Na dziś ofensywa trójkątów wydawałaby się lepsza, ale trzeba pamiętać by w systemie doskonale czuli się wszyscy gracze a przede wszystkim Nash i Howard , bo bez ich wielkiego wsparcia Lakers nic większego nie ugrają. Trzeba taktykę dobierać pod umiejętności graczy, a np. granie pick’n’rollami Nasha z Gasolem i Howardem mogłoby przynieść świetne efekty dla widza i kibica Lakers. Baa Ci trzej w trójkątach też czuliby się dobrze bo Gasol i Nasha trafiają z obwodu. Dla Kobego trójkąty są najlepsze na dziś, mając obok Nasha (razi trójką) oraz Gasola.

    • hitta quitta pisze:

      dlatego napisalem miedzy innymi, po pierwszym meczu liczba asyst-4 obwodowych graczy nie powalala jak na taki system grania heh

  2. Szuwarek pisze:

    No, no. Muszę przyznać, że poziom portalu wzrasta. Taki artykuł to przyjemność. Wiele nowego się dowiedziałem i Princeton Offense przestał być dla mnie hasłem.
    Generalnie po tym opisie uważam, że faktycznie nie ma to sensu. Z definicji pozbawiać się swoich atutów? Brown chyba się jednak nie popisał.

  3. Pucol pisze:

    Według mnie LAL najlepiej radziliby sobie grając w „trójkątach”, czyli tak jak za czasów „Zen master’a”

  4. saturn pisze:

    Marku bardzie dziękuję za ten materiał. Teraz w pełni rozumiem o co chodzi w PO.
    Zrozumiałem także, dlaczego pan Brown powinien stracić pracę.
    PO to bardzo skuteczna metoda gry dla zespołu, który nie posiada jednego rasowego play makera, ale kilku uniwersalnych graczy obwodowych, którzy mogą grać wymiennie jako PG SG albo SF. Zespołu, który nie ma jednego dominującego środkowego, tylko kilku panów, którzy mogą się wymieniać na pozycji PF i C. To schemat taktyczny uwzględniający operowanie całą rzeszą dobrych (nie ma potrzeby wybitnych) graczy, którzy są na podobnym poziomie wyszkolenia i obserwacji gry.
    PO spokojnie można by wprowadzić do Detroit, Denver, Indiany, może nawet Philadephi, ale to kompletnie nie jest metoda gry jak się ma przewagę na poszczególnych pozycjach. A LA Lakers mają na obecną chwilę przewagę na pozycjach C, PF, SG i PG. PO do pewnego stopnia to niweluje.
    Najczęściej jestem daleki od tak radykalnych poglądów i przyjmuję wersję, że to ja czegoś nie rozumiem… ale tym razem uważam, że pan Brown chyba nie rozumie jaki zespół trenuje. Ma najbardziej naszpikowany gwiazdami i indywidualnościami zespół w NBA, a próbuje ich traktować jak uczniaków. Albo zmieni swoje podejście, ale szybko straci pracę. Nie jestem fanem LA Lakers, ale uważam, że w tym składzie stać ich na wszystko, może nawet na mistrzostwo. No tylko trzeba im dać grać to co potrafią najlepiej, a nie uczyć ich od podstaw.

  5. Piotr pisze:

    Oczywiscie, ze powinna byc zmiana. W ogole nie jest wykorzytsywany potencjal kobiego I howarda a to przeciez najlepsi zawodnicy w tym zespole. Kobe jest wg mnie najlepszym graczem nba I potrafi wspiac sie na wyzyny I uratowac druzyne swoimi akcjami 1 na 1 ale to nie wystarcza. Gdy wroci Nash powinien tworzyc akcje, grac szybkie pilki na howarda czy gasola, oczywiscie na kobiego czy na mette ktory umie rzucic trojke, a gdy nie bedzie calej piatki na parkiecie powinien faworyzowanym byc w akcjach jeden z tych dwoch (Kobe, Dwight) to moja opinia. Nie wspomne juz o obronie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *