67. sezon NBA – startujemy!

Z cyklu „Gwiezdnych Wojen”

Dzisiejszej nocy, spotkaniem pomiędzy Washington Wizards z Cleveland Cavaliers zainaugurujemy rozgrywki 67. sezonu najlepszej koszykarskiej ligi świata. W szranki znów stanie 30 drużyn, które w podczas 82 spotkań sezonu zasadniczego powalczy o 16 miejsc premiowanych awansem do play offs. Ten sezon to też powrót do normalności po poprzednich skróconych przez lock out rozgrywkach z 66 meczami i skróconymi przygotowaniami. Faworytów do wielkiego finału jest co najmniej 4 – Miami Heat, Oklahoma City Thunder, Los Angeles Lakers i Boston Celtics a o niespodzianki chcą się pokusić choćby drużyny wywodzące się z Nowego Jorku – Knicks i Nets. Big Apple bowiem wzorem Los Angeles będzie miało swoje dwie drużyny w lidze i ich wspólne spotkanie za 48h otworzy nową historię NBA. Nowy sezon to również sporo znaków zapytania, począwszy od występów przemeblowanych Phoenix Suns z Marcinem Gortatem, ale i z Goranem Dragicem czy Michaelem Beasley’em, przebudowanych Houston Rockets z pozyskanymi Jeremym Linem oraz Jamesem Hardenem oraz rosnących pod względem potencjału obwodowego i podkoszowego Philadelphia 76ers. To również wielka niewiadoma w Orlando po wstrząsie związanym z odejściem Dwighta Howarda czy takie zagadki związane ze zdrowiem graczy w Minnesocie oraz Oakland. Jak to wszystko będzie wyglądać?

Na odpowiedź będziemy musieli poczekać co najmniej 4 miesiące, gdyż wówczas to wyklaruje nam się sytuacja związana z ligową czołówką i top8 drużyn każdej konferencji.

Przez off-season (wakacje) staraliśmy się na bieżąco donosić Wam o wydarzeniach każdego dnia, związanych niemal z każdą ekipą i również podczas regular season będziecie mogli śledzić rozgrywki za naszym pośrednictwem. Nasza 12-osobowa redakcja również tego lata pozyskała wartościowe wsparcie w osobach młodszych kolegów i cieszymy się, że znów zyskaliśmy na popularności dzięki WAM. Tak jak czynimy od 4 sezonów, tak i tym razem postaramy się przekazywać Wam bieżące analizy meczowe i wnioski z najciekawszych pojedynków Waszych ulubionych drużyn. Również możecie liczyć na gromkie dyskusje w cyklach tygodniowych podsumowań czy redakcyjnych bataliach (pięć na pięć). Wrócimy z słownymi bataliami on-line i będziemy liczyć na Wasze pytania oraz zdania. Będą też podsumowania dnia w liczbach i nagrodach oraz cykle felietonów odwołujących się do bieżących wyników czy wydarzeń. Na pewno znajdą coś dla siebie pasjonaci historii czy lig fantasy. Liczymy też, że czasami przymkniecie oko na nasze literówki, popełnianie przez wołające spać oczy;-)

Wracając do ligi, mamy znów cztery widoczne poziomy, które w mniejszym lub większym stopniu powinny się uwyraźniać a następnie zacierać. Tak też w pierwszej grupie contenderów, głównie po ostatnich transferach umieściłem ekipy, które w mojej opinii powinniśmy ujrzeć w finałach konferencji 2013. Do tej grupy zaliczam Miami Heat, wsparte Ray’em Allen i Rashardem Lewisem, czyli aktualnych Mistrzów. Również Boston Celtics, którzy uzupełnili rotację podkoszową ciekawymi debiutantami oraz zalepił luki obwodowe przy kontuzji Avery’ego Bradley’a oraz odejściu Ray Ray’a. Po drugiej stronie USA nie spał generalny manager Lakers, który przechwycił dwie wielkie gwiazdy, Steve’a Nasha i Dwighta Howarda. I tylko Sam Presti zszokował w ostatnią niedzielę opinię publiczną, robiąc wszystkim bombową niespodziankę przy wymianie swojego najlepszego rezerwowego Jamesa Hardena. Mimo tej straty, głodni sukcesu Thunder wciąż powinni się liczyć w walce o awans do topowej czwórki, wsparci Kevinem Martinem oraz wyciągniętym z draftu Perrym Jonesem.

Drugą grupę i tzw. peleton pościgowy w walce o awans do finału konferencji będą tworzyć w moim przekonaniu ekipy: San Antonio Spurs (poza Nando DeColo nie zyskali jakiś wielkich nazwisk, ale nie wolno ich lekceważyć), Denver Nuggets (wzmocnieni Andre Iguodalą) i Los Angeles Clippers ( z całkiem solidnym wianuszkiem weteranów przy osobach Granta Hilla, Lamara Odoma i Jamala Crawforda). Na Wschodzie o laury postarają się bić przemeblowani na obwodzie Knicks (z Rayem Feltonem, Jasonem Kiddem i Ronniem Brewerem – pierwsze 6 tygodni to mecze bez kontuzjowanego Amar’e Stoudemire’a) czy budujący nowy image Nets (doszedł do nich Joe Johnson, a skorzystali też na amnestii Andray’a Blatche). Ciągle silni będą Pacers, którzy zdołali zatrzymać swoją gwiazdę Roy’a Hibberta, podczas gdy fani Chicago Bulls czekają na powrót Derricka Rose’a (Tom Thibodeau zbada wartość swoich zakupów – K. Hinrich, N. Robinson, N. Mohammed oraz graczy walczących w poprzednim sezonie z kontuzjami – R. Hamilton, J.Noah i w końcu D. Rose). Do elity będą znów pukali Sixers, Douga Collinsa, a wiele będzie uzależnione od zdrowia pozyskanego z Lakers, Andrew Bynuma. Da o sobie znać wachlarz strzelców z Nickiem Youngiem, Jasonem Richardsonem i Dorrellem Wrightem.

Trzeci poziom będę widział przy drużynach próbujących ze wszystkich sił dostać się do czołowej ósemki, ale patrząc na potencjał każdej z nich, wiele będzie zależeć od zdrowia liderów czy ominięcia problemów kontuzji. Wiele też będzie należało od nowych postaci, pozyskanych tego lata czy tej jesieni. W tej grupie są na pewno przemeblowani Atlanta Hawks (bez J.Johnsona i M.Williamsa, ale z D.Harrisem oraz L.Williamsem), Milwaukee Bucks ze zgrywającymi i poznającymi się lepiej na parkiecie Brandonem Jenningsem oraz Montą Ellisem czy Cleveland Cavaliers zatrudniających kolejnych utalentowanych młodzianów z Dionem Waitersem i Tylerem Zellerem na czele. Po drugiej stronie zobaczymy rosnących w siłę lub grzęznących w szarości Houston Rockets (J. Lin, O. Asik i przede wszystkim J. Harden wzmocnili Rakiety), Phoenix Suns (wielkie nadzieje związane z parą Dragić – Beasley), Memphis Grizzlies (o dziwo team zaprezentował się słabo podczas off-season i stracił m.in. OJ Mayo), Golden State Warriors (z powracającymi do zdrowia lub nie ? Currym i Bogutem), wiecznie ambitnymi Utah Jazz (czekającymi na większe przebudzenie Enesa Kantera i Derricka Favorsa, wzmocnieni Mo Williamsem). Są też zespoły czekające na swoich wielkich liderów, pauzujących przez najbliższe 5-6 tygodni, Minnesota T-Wolves i Dallas Mavericks. Tak naprawdę dopóki nie wrócą Dirk Nowitzki i Kevin Love, to nie poznamy prawdziwej wartości ekip wspartych OJ Mayo, Darrenem Collisonem, Chrisem Kamanem czy Brandonem Roy’em i Andrei’em Kirilenką. Gdzieś z tyłu lub z boku całej tej walce o ósemkę będą przyglądać się Portland Trailblazers, wraz z nowym trenerem Terrym Stottsem.

Obok Smug to Charlotte Bobcats (Mike Dunlap) i Orlando Magic (Jaques Vaughn) zaliczamy do ekip zmieniających w wakacje – trenerów. Obie jednak nie zdołały przyciągnąć do siebie jakiś większych nazwisk by wybić się ponad przeciętność.. Te dwie ostatnie powinny znajdować się w dolnych rejonach konferencji wschodniej i obok Detroit Pistons (z Andre Drummondem), Washington Wizards (z pauzującym na starcie Johnem Wallem, ale z ciekawym duetem Okafor-Nene) czy Toronto Raptors (czekamy na oficjalne debiuty Jonasa Valanciunasa i Terrence’a Rossa) powinny zamykać dolne rejony Eastern Conference, w nadziei na zakończenie sezonu z 30 wygranymi czy też więcej. Dolny poziom na Dzikim Zachodzie powinni z kolei tworzyć Sacramento Kings (z nowym podkoszowym Thomasem Robisonem) i czekający na powrót do pełnego zdrowia swoich obwodowych, New Orleans Hornets (tutaj zespół wzmocnili Austin Rivers i Anthony Davis).

Jak widać z takiej prostej symulacji, siły na zachodzie są bardziej wyrównane a zespołów realnie walczących o bycie w play offs jest zdecydowanie więcej, to też ta konferencja powinna przyciągać więcej fanów NBA na całym świecie. Ponadto należy przypomnieć starą maksymę, iż na zachodzie właśnie gra się efektowniejszą, szybszą i milszą dla oka koszykówkę, czasami z pominięciem defensywy;-)

Jeśli miałbym wytypować ósemkę do play offs już dziś to wyglądałoby to następująco:
EAST – Heat, Celtics, Pacers, Knicks, Bulls, 76ers, Nets i Bucks.
WEST – Lakers, Thunder, Clippers, Spurs, Nuggets, Jazz, Grizzlies i Timberwolves.

Na koniec o innych wyścigach, które będą nas elektryzowały przez całe rozgrywki i 82 spotkania. Król strzelców, MVP ligi, Najlepszy Obrońca, Trener Roku czy Rezerwowy Roku.

MVP ligi: główni faworyci – LeBron James (obrońca trofeum), Kevin Durant (król strzelców sezonu 2012-13), Rajon Rondo, Chris Paul i Kevin Love. Mój typ to Kevin Durant, od którego to będzie jeszcze więcej zależeć po odejściu Jamesa Hardena z OKC.

Król strzelców: główni aktorzy – Kevin Durant (obrońca trofeum), LeBron James, Kevin Love, Kobe Bryant, Carmelo Anthony i Blake Griffin. Mój typ to znów Kevin Durant.

Obrońca Roku: czołowe postacie – Tyson Chandler (obrońca trofeum), Dwight Howard (poprzedni rokroczny zwycięzca), Josh Smith, Serge Ibaka i LeBron James. Faworytem jest wracający do pełni sił Dwight Howard, którego dyspozycja powinna znacząco poprawić defensywę Lakers.

Trener Roku: największe szanse – Gregg Popovich (obrońca trofeum), Tom Thibodeau (poprzedni zwycięzca), Doug Collins, Scott Brooks, George Karl, Rick Adelman, Frank Vogel, Doc Rivers i Erik Spoelstra. Mój faworyt to Tom Thibodeau (grający co najmniej ½ sezonu bez Rose’a).

Debiutant Roku: czołowe wybory w drafcie 2013 – Anthony Davis, Michael Kidd-Gilchrist, Thomas Robinson, Andre Drummond, Dion Waiters, Terence Ross, Bradley Beal, Harrison Barnes, Damian Lillard. Typ na zwycięstwo 99% fanów dziś to nowy podkoszowy NOH, Davis.

Podsumowując: jeśli dziś miałbym wskazać drużynę po której obiecuje sobie wiele dobrego grania i w końcu spełnienia oczekiwań swoich fanów, to wyciągnąłbym palec wskazujący w kierunku Knicks. Mike Woodson dostaje swoją szansę, dostaje też solidnych weteranów i ma szansę na stworzenie w Nowym Jorku świetnej drużyny, zdolnej pokazać swoje wszystkie pozytywne talenty – zwłaszcza Melo –  oraz nawiązującej do wyników Celtics i Heat. Indywidualnie najwięcej oczekuję od Dwighta Howarda, który ma pomóc Lakers w odrodzeniu i powrocie do finałów NBA. Być może zapoczątkuje on nowy etap w dziejach klubu, a za jakiś czas stworzy swoją dynastię, godną konkurować z LeBronem Jamesem i Miami Heat. Zapowiada się bardzo mocne granie i wiele ciekawych spotkań.

Na koniec: Hej, hej tu Enbiej!! Witamy po przerwie i liczymy na wiele ciekawych oraz nieprzespanych nocy we wspólnym gronie;-) „Show must go on”.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. goandrewgo@wp.pl pisze:

    Celtics dolecieli na Florydę czy ich wiatr porwał? ;D

  2. jnsiuvvch pisze:

    A według mnie Bucks nie wejdą do play offów. W ich miejsce widziałbym Raptors albo Wizards. Zresztą mało ważne kto wejdzie do play off. Ważne aby grali kawał dobrej koszykówki :)

  3. maxacid pisze:

    ech i znowu będę musiał zaczynać dzień od przewertowania Waszej strony zaczytywać się w artykułach i znowu szefowa będzie na mnie krzyczeć,to Wasza wina ale jakoś jestem w stanie to wybaczyć :) dzięki za zajebistą robotę

  4. kyter pisze:

    wiecie co wpisąc w pole promotion code – league pass na nba.com?

  5. Jordan pisze:

    Dzięki za wszystko co robicie, nie jestem w stanie sobie wyobrazić ile roboty i czasu trzeba włożyć w prowadzenie takiego serwisu. Wakacje się skończyły, pora na kolejny niesamowity sezon, hej hej tu enbiej!! zaczynamy!

  6. Michal pisze:

    mógłby ktoś obeznany wytłumaczyć dokładnie jak to jest z tym ILP trial ?

  7. Szuwarek pisze:

    Super, keep going! Od jutra NBA rulez :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *