Prezentacja: Oklahoma City Thunder

Oklahoma City Thunder od kilku lat, krok po kroku, buduje swoją pozycję w NBA. Trzon zespołu cały czas tworzą młodzi zawodnicy. Z roku na rok wykonywali zauważalne postępy. Mają za sobą bardzo udany sezon i na pewno będą chcieli jeszcze iść do przodu. To jednak będzie bardzo trudne zadanie, bo konkurencja nie śpi. Czy „Grzmot” uderzy z jeszcze większą siłą niż przed rokiem?

WSPOMNIENIE POPRZEDNIEGO SEZONU:

Ubiegłe rozgrywki były udane dla ekipy OKC. Jak już wspomniałem siła Thunder od lat była młodość. Trzon zespołu z każdym rokiem zyskiwał cenne doświadczenie i w sezonie 2011/2012 uderzyli prawdziwym grzmotem. Praktycznie przez całe rozgrywki bardzo dobrze sobie radzili. W sezonie zasadniczym zdarzały im się dwie serie spotkań zakończone siedmioma zwycięstwami.  Rozgrywki zakończyli z bilansem 47-19. Dzięki temu uplasowali się na drugiej pozycji w Konferencji Zachodniej, lepsi byli tylko San Antonio Spurs (20-19), a w całej NBA był to trzeci bilans (50-19 mieli też Chicago Bulls). Do Playoffs „Grzmot” z Oklahomy podchodził w roli czołowego faworyta. W pierwszej rundzie szybko rozprawili się z Dallas Mavericks. Mistrzowie z 2011 roku nie byli nawet w stanie wyrwać jednego spotkania. Wtedy ludzie, którzy jeszcze nie wierzyli w siłę OKC chyba wreszcie uwierzyli. W drugiej rundzie los Oklahomy został skrzyżowany z Los Angeles Lakers. „Jeziorowcy” również musieli uznać zdecydowaną wyższość młodego pretendenta. Batalia zakończyła się wynikiem 4-1. Bardzo poważna przeprawa czekała na Thunder w finale konferencji. Musieli zmierzyć się z najlepszą drużyną sezonu regularnego – San Antonio Spurs. Pierwsze dwa mecze to dwa zwycięstwa SAS. Słaby początek serii wpłynął jednak wręcz motywująco na ekipę Thunder. OKC podkręcili obroty i wygrali cztery kolejne spotkania, a zarazem całą serię. Przed nimi pozostał tylko Wielki Finał. O mistrzowskie pierścienie musieli zmierzyć się z Miami Heat. Pierwszy mecz wygrali, ale z każdym kolejnym było już tylko gorzej. Ostateczny wynik tej serii to 1-4. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to był dość udany sezon dla Thunder. Zrobili kolejny ważny krok na swojej koszykarskiej drodze. Cały czas się rozwijają. Do wygrania tego mistrzostwa czegoś im zabrakło. Nic jednak nie jest całkowicie stracone dla tych młodych chłopaków.

 

 

LETNIE TRANSAKCJE:

Lato dla OKC rozpoczęło się od draftu. Większość fanów ekipy uważa, że to był bardzo udany dzień dla organizacji. Thunder wybierali dopiero z 28 numerem. Trafił im się jednak Perry Jones. Były gracz Uniwersytetu Baylor był typowany do wyboru w pierwszej dziesiątce draftu. Wszystkich jednak odrzuciły jego potencjalne problemy z kolanem. Takim sposobem Jones przetrwał do wyboru Thunder i właśnie oni na niego postawili. Wiąże się to z pewnym ryzykiem, ale jeśli wszystko pójdzie pozytywnie to Thunder zyskają naprawdę solidnego gracza. Jones w NCAA notował średnio 13.5 pkt oraz 7.6 zb.

Jeśli chodzi o inne transakcje to w OKC było bardzo spokojnie. Dochodziło tylko do bardzo kosmetycznych zmian w składzie. Prawdziwy grzmot uderzył dopiero wczoraj. Doszło do wymiany z Houston Rockets. Z OKC odeszli James Harden, Daequan Cook, Cole Aldrich oraz Lazar Hayward. W drugą stronę powędrowali Kevin Martin, Jeremy Lamb i picki w drafcie. Szczególnie szokuje odejście Hardena. Najlepszy rezerwowy ubiegłego sezonu był swego rodzaju fundamentem Thunder. Ciężko wyobrazić sobie „Grzmot” bez charyzmatycznego brodacza. Będzie trzeba jednak szybko się przestawić, bo jego miejsce zajęli już Lamb i Martin, którzy szybko będą chcieli wypracować swoją pozycję w nowym otoczeniu.

 

 

OBROŃCY:

Wśród obrońców Thunder prym na pewno będzie wiódł Russell Westbrook. Jest to niezwykle dynamiczny gracz i bez wątpienia druga siła OKC. W ubiegłym sezonie wykręcał cyferki na poziomie 23.6 pkt, 5.5 as i 4.6 zb. Dwukrotnie potrafił przekroczyć granicę 40 „oczek”. Pozycja rozgrywającego w drużynie należy właśnie do Westbrooka. Tylko… No właśnie Russell to nie jest typowy PG. Zawodnik bazuje przede wszystkim na swojej fizyczności. Gra momentami świetnie. Przytrafiają mu się jednak głupie zagrania. Potrafi np. rzucać na siłę nawet, gdy zupełnie mu nie wchodzi. Od dawna uważam, że jeśli Westbrook zacznie więcej myśleć na parkiecie to on sam na tym zyska oraz cały zespół. Thunder mają w swoich szeregach super-strzelca i Russell musi tylko dobrze wykonywać zadania „tego drugiego”, a nie kreować się na zbawiciela drużyny. Za plecami Westbrooka powinno znaleźć się miejsce dla Erica Maynora. Ten były gracz Jazz ma potencjał i całkiem nieźle realizuje się jako PG. Niestety, ostatnio przeżywa duże problemy z kontuzjami i nie można być na niego w ogóle pewnym.  Dlatego w zespole jest jeszcze młodziutki Reggie Jackson. Ten chłopak pewnie znowu będzie dostawał tylko kilka minut w meczu i przez to nikt go na dłużej nie zapamięta. Królowanie Westbrooka trwa.

Ciekawie zrobiło się na pozycji rzucającego obrońcy. Stałym rytuałem było, że w pierwszej piątce wychodził Thabo Sefolosha, a w jego miejsce pojawiał się James Harden, który był motorem napędowym. Teraz Hardena jednak już nie ma. Są za to Kevin Martin oraz Jeremy Lamb. Ciekawe jak po tych zmianach będzie wyglądała rotacja Thunder. Sefolosha ma raczej pewny grunt. Każdy zespół mierzący wysoko musi mieć tego typu defensora. Martin ma ogromny bagaż doświadczenia, a do tego jest świetnym snajperem. Podejrzewam, że będzie wchodził z ławki i odgrywał rolę typowego „kilera”. Ustawi się na pozycji, dostanie piłkę i skarci rywali celnym rzutem. Z kolei Lamb to dopiero 20-letni chłopak. Pod tym względem idealnie pasuje do Thunder. Podejrzewam, że na razie jego rola będzie raczej marginalna. Jest jednak nutką przyszłości. Z czasem jednak jego rola będzie wzrastać i może być cennym elementem układanki. To w końcu 12 numer ostatniego draftu. Całości dopełnia jeszcze, w razie czego, DeAndre Liggins. Jeśli jednak pojawi się na parkiecie to będzie święto, a i tak szybciej pewnie rozstanie się z zespołem.

 

 

SKRZYDŁOWI:

Kevin Durant to wizytówka OKC. Najlepszy strzelec NBA trzech ostatnich sezonów. A ma dopiero 24 lata. Jego rozwój jest wprost proporcjonalny do rozwoju całej drużyny. Można nawet powiedzieć, że Durant = Thunder. Cały czas jest to młody chłopak, ale ma już pokaźny bagaż doświadczenia i prze wszystkim umiejętności. Potrafi w niezwykły sposób umieszczać piłkę w koszu. Jest już liderem z krwi i kości. Czy teraz zrobi jeszcze krok na przód i zostanie MVP? To bardzo możliwe. Wie już przecież jak smakuje walka o najwyższe cele, a latem został jeszcze mistrzem olimpijskim (podobnie jak Westbrook).

Wśród innych skrzydłowych Thunder na pewno ciekawą postacią jest Perry Jones, o którym już pisałem. Może bezpośrednio zmieniać Duranta lub też grać bliżej kosza. Zdobycie tego gracza na pewno jeszcze bardziej rozwija wachlarz trenera Scotta Brooksa. Jones może być naprawdę pozytywnym zaskoczeniem tej ligi.

Bliżej kosza są jeszcze Serge Ibaka oraz Nick Collison. Hiszpan afrykańskiego pochodzenia niczym wielkim już nas raczej nie zaskoczy. W zdobywaniu punktów nie będzie przodował, ale to nie jest jego rola. Ibaka ma walczyć na tablicach i straszyć przeciwników blokami. Z tych zadań wywiązuje się znakomicie. Jest trochę człowiekiem od czarnej roboty, ale przez to jest niezwykle szanowany. Ibaka jest naprawdę bardzo dobry w tym co robi. Collisona jeszcze niedawno uważałem za solidnego rezerwowego. Czas jednak leci, a konkurencja rośnie. Tym samym podejrzewam, że rola tego silnego skrzydłowego rodem z Iowa jeszcze spadnie. Collison w ostatnich sezonach notuje powolny spadek w każdym elemencie i podejrzewam, że będzie to postępować.

 

 

ŚRODKOWI:

Uważam, że pod samym koszem Thunder mają największy problem. Ani Kendrick Perkins, ani tym bardziej Hasheem Thabeet nie są w stanie zagwarantować całkowitego spokoju. Były gracz Celtics zapewne znowu coś zbierze, coś tam rzuci i przede wszystkim będzie twardo bronił przeciwko podkoszowym rywali. Nie jest w stanie jednak zostać imperatorem „pomalowanego”. Thabeet miał być wielkim talentem i został wybrany z drugim numerem w drafcie 2009 przez Grizzlies. Do dzisiaj zwiedził trzy zespoły NBA (Memphis, Portland i Houston) i nie zrobił nawet milimetrowego kroku w stronę spełnienia pokładanych w nim nadziei. Jego srednia punktowa w najlepszej lidze świata wynosi zaledwie 2.2. Oklahoma wyciągnęła do niego rękę i dała mu kolejną szansę. Dlatego Thabeet oprócz całego mnóstwa centymetrów może chcieć również choć trochę odpłacić się dobrą dobrą grą. Na przebudzenie olbrzyma z Tanzanii nie ma co jednak liczyć.

W taktyce OKC centrzy nie odgrywają jednak znaczącej roli i to może wystarczyć. Poza tym mamy takie czasy, że na pozycję środkowego mogą spokojnie przechodzić Ibaka czy Collison. Wtedy Thunder mogą w piątce grać nawet Durantem – Jonesem – Ibaka. To nawet trochę takie w ich stylu. Oczywiście w przypadku, gdy rywal będzie miał jakieś dwie wieże to zupełnie może nie zdać egzaminu.

 

 

 PROGNOZA:

Oklahoma City Thunder straciła człowieka na którym zawsze mogła polegać, czyli Jamesa Hardena. W jego miejsca pojawiła się jednak dwójka innych bardzo ciekawych graczy. Tylko od zawsze „Grzmot” kojarzył mi się z Westbrookiem, Hardenem, Durantem, Ibaką oraz z ich zgraniem. To był fundament siły tego zespołu. Zapewne minie trochę czasu jak Martin i Lamb wkomponują się w tę układankę. Duża teraz rola trenera Scotta Brooksa, który musi to wszystko jakoś logicznie poskładać. Sztab szkoleniowy powinien również zadbać, żeby Russell Westbrook obudził w sobie większą cząstkę typowego rozgrywającego. Teraz Thunder będą tego potrzebowali jeszcze bardziej.

Jeśli to wszystko zostanie odpowiednią ułożone, a pomysł z Jonesem wypali to OKC będą znowu bardzo, bardzo groźni. Mimo tego, że rywale bardzo się wzmocnili i Thunder raczej nie powtórzą świetnego bilansu z poprzedniego sezonu to i tak będzie ich stać, aby ponownie znaleźć się w wielkim finale. Na mistrzostwo myślę jednak, że są cały czas za słabi.

 

SKŁAD ZESPOŁU:

 

#4 Nick Collison

#35 Kevin Durant

#9 Serge Ibaka

#15 Reggie Jackson

#3 Perry Jones

#11 Jeremy Lamb

#24 DeAndre Liggins

#23 Kevin Martin

#6 Eric Maynor

#5 Kendrick Perkins

#2 Thabo Sefolosha

#34 Hasheem Thabeet

#0 Russell Westbrook

4 komentarze

  1. qumawan pisze:

    może ktoś powiedzieć czy LP jest za darmo jakiś czas w tym roku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *