10-na-10 przed sezonem: Konferencja Zachodnia.

Już tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia 67. sezonu najlepszej ligi świata. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy po 10 pytań odnośnie każdej konferencji a swoje przemyślenia wyraziliśmy w rozwinięciu. Jednocześnie zachęcamy do wyrażania własnego zdania w komentarzach. Oto o czym postanowiliśmy podyskutować, m.in. z twórcą bloga Karol Mówi.

1. Która drużyna na Zachodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?
2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?
3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?
4. Obok Sacramento Kings, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?
5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii Miasta Aniołów, Lakers czy Clippers?
6. Mark Cuban i jego nieudane podejścia do transferów Derona Williamsa i Dwighta Howarda; czy Mavs w ogóle mają przed sobą lepszą przyszłość?
7. Jeremy Lin w Rockets, skok do góry całej organizacji czy pulsujące ryzyko i bezzmienny wynik sezonu ligowego średniaka?
8. Twój faworyt Wschodu tuż obok OKC Thunder i L.A. Lakers to..?
9. Czy Warriors znów będą się zmagać ze zdrowotnymi problemami Stephona Curry’ego i Andrew Boguta, bez szans na play offs?
10. Pierwszy trener, który straci pracę na Zachodzie to..?

1. Która drużyna na Zachodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?

Kamil Doliński: Według mnie ciężko znaleźć zespół na Zachodzie, który zanotuje wyraźny skok jakościowy, Wydaje mi się, że różnica między najlepszą dwójką konferencji, a resztą może się pogłębiać, a poszczególne ekipy mogą bardzo często wymieniać się pozycjami. Gdybym miał już postawić na jedną, która może poczynić jakieś, szczególne postępy to wybrałbym New Orleans Hornets, którzy mają za sobą świetny draft, pozyskali Ryana Andersona, a przecież Monty Williams to jeden z najlepszych młodych trenerów ligi.

Karol Śliwa: Minnesota Timberwolves. Sezon temu wygrali tylko 39% swoich meczów (26:40). Patrząc na ich obecny skład można pokusić się o tezę, że Wilki pierwszy raz od ery Kevina Garnetta będą w stanie zakwalifikować się do play-off. Jeśli nie stracą dystansu na początku rozgrywek kiedy kontuzje leczyć będą Love i Rubio, to w pełnym składzie będą bardzo ciekawą drużyną gotową na wygrywanie.

Mateusz Babiarz: Golden State Warriors. W poprzednich rozgrywkach mieli fatalne 23-43. Teraz przy zdrowiejących Currym i Bogucie (trzeba za nich trzymać kciuki) i dodatkach w postaci Jacka i Barnesa mają chyba kompletny skład. Jeżeli wszystko wypali to mogą być przykładem dla innych GMów jak w stosunkowo krótkim czasie z drużyny wybitnie jednostronnej (nastawionej na atak) zmienić się w przynajmniej team na playoffs.

Marek Jaworski: Stawiam na LA Lakers. Jeśli Mike Brown podoła ciężkiemu zadaniu, jakim jest „pogodzenie” na parkiecie Bryanta, Howarda i Nasha, to w tym sezonie Jeziorowcy będą kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa i bić się z Heat oraz Thunder o najlepszy bilans w całej lidze.

Marek Miłuński: Obstawiam Golden State Warriors (powinni osiągnąć bilans bliski 50% zwycięstw). Poprawi się Nowy Orlean (nie tak znacznie, ale jednak) i Minnesota (również około 50% zwycięstw).

Michał Kajzerek: Trudny wybór, ale postawię na Minnesotę Timberwolves. Mam nadzieję, że w końcu uda im się wejść do fazy rozgrywek posezonowych.

Quentin: Patrząc na przedsezonowe potyczki to wydaje się, że progres zaliczą Lakers, gdyż gorzej już nic nie może być pod względem wyników w tej drużynie. A już całkiem serio, to być może będą to Timberwolves mający naprawdę bardzo ciekawy skład.

Adam Wiśniewski: Minnesota Timberwolves i New Orleans Hornets. Obie drużyny wzmocniły swój skład i będą walczyć o miejsce w playoffs. Patrząc względem poprzedniego sezonu. Większy skok zaliczą Hornets. Wybrali porządnych pierwszoroczniaków, którzy będą mieli duży wpływ na wynik zespołu. Anthony Davis już jest reklamowany jako twarz drużyny (albo brew drużyny). Ten zawodnik bardzo ich wzmocni.

Mac: Kilka ekip powinno zrobić wyraźny krok do przodu. Na pewno lepiej powinni poradzić sobie new Orleans Hornets prowadzeni przez Davisa. Nie będzie do jakiś skok do czołówki, ale „Szerszenie” powinny mieć zdecydowanie więcej zwycięstw na swoim koncie. Liczę też na Timberwolves. Powstał tam fajny skład i jeśli nie będą mieli poważnych problemów zdrowotnych to powinni zrobić zdecydowany krok do przodu. Trzecia ekipa to Utah Jazz. Ten zespół powinien bardziej umocnić swoją pozycję na Zachodzie. Denver Nuggets zyskali cenne doświadczenie i też mogą iść jeszcze do przodu.

Nick: Stawiam na Warriors. Ze zdrowym Bogutem i Curry’m są zespołem na miarę playoffs, a przecież Klay Thompson i Harrison Barnes z każdym miesiącem gry powinni stawać się coraz lepsi. Zebrali solidną paczkę, mają solidną głębię (Carl Landry, Jarret Jack to topowi zmiennicy na swoich pozycjach) więc nic tylko życzyć zdrowia i oglądać, bo będą na pewno ciekawym zjawiskiem.

Woy: L.A. Lakers z liczbą 20 więcej zwycięstw (bądź nawet 2-kilku więcej) do poprzednich rozgrywek. Golden State i Denver daję spokojnie +10 lub więcej (12-13) do bilansu skróconego sezonu (czyli 48 dla Nuggets i 36 Warriors). Myślę ,że Szerszenie mają szansę na plus 10 spotkań , co przełoży się na poprawiony wynik – co najmniej 31 wygranych.

2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?

Kamil Doliński: Nie będę oryginalny i postawię na Dallas Mavericks. Wydaje mi się, że czasy świetności tego teamu w aktualnym składzie już minęły i teraz czas na renowację zużytych składowych. Nie zdziwię się, jeżeli niedawnych mistrzów nie zobaczymy w tym sezonie w rozgrywkach posezonowych. Moim drugim faworytem do tego miana jest ekipa Houston Rockets, która będzie jeszcze żałować zatrudnienia Lina.

Karol Śliwa: Rockets. Sezon temu skończyli rozgrywki dwa mecze ponad „kreską”(34:32). Lin, Asik, Delfino i Harden to za mało na wygranie 42 meczów w tej Konferencji. Indywidualnymi talentami będą w stanie pokonać wiele ekip ale nie będzie miało to miejsca każdego wieczoru.

Mateusz Babiarz: Do wczoraj powiedziałbym że Rockets, ale po dodaniu Hardena powinni znów oscylować wokół 50% zwycięstw. Spadek procentowy powinni zanotować Spurs, ale to na pewno nie będzie duża różnica. W tej sytuacji waham się między Mavericks i Trail Blazers. Pierwszym będzie przeszkadzał brak Nowitzkiego na starcie rozgrywek i mocno przebudowany skład. Mimo wszystko trener Carlisle to uznana firma i powinna poukładać ich w taki sposób by doczłapali się do playoff. Padnie więc chyba na PTB, którzy mają bardzo słabą ławkę i dużo młodych graczy. Owszem, mogą wypalić ale stawiam na to że ich bilans będzie gorszy niż 42% z ostatnich rozgrywek.

Marek Jaworski: Z przykrością i bólem serca, ale muszę stwierdzić, że moim zdaniem będzie to Phoenix Suns. Tak naprawdę nie wiadomo, jak zespół Marcina Gortata poradzi sobie bez Nasha. W szeregach „Słońc” brakuje prawdziwej gwiazdy. Jest to zespół solidny, jednak bez prawdziwego lidera.

Marek Miłuński: Nawet po wzmocnieniu Jamesem Hardenem Rakietom z Houston trudno będzie utrzymać bilans dodatni. Obstawiam, że skończą gdzieś w okolicach 30 zwycięstw. Delikatnie słabsi powinni być też gracze z Dallas oraz z Phoenix.

Michał Kajzerek: Największy spadek. Myślę, że Memphis Grizzlies nie będą już tak wysoko w tym sezonie. Niedźwiedzie będą biły się o ósme miejsce w konferencji.

Quentin: San Antonio tym razem nie zdobędzie pierwszego miejsca na Zachodzie. Tylko kosmetyka w transferach bez wyraźnego akcentu w pozyskaniu bardzo wartościowego gracza może odbić się czkawką mając na uwadze kontuzje Ginobiliego, Parkera i Duncana.

Adam Wiśniewski: Mimo, że pozyskali O.J. Mayo to stawiam na Dallas Mavericks, ale nie są oni jedyną drużyną, która może mieć gorszy sezon. Coś mi się wydaje, że Spurs mogą już tak nie dominować jak w poprzednim sezonie. Lata lecą i kluczowi zawodnicy też się starzeją. W playoffs się utrzymają, ale nie zdziwiłbym się gdyby zakończyli rozgrywki na miejscu 5-6.

Mac: Zachód jest bardzo silny i ciężko wytypować drużynę, która dużo straci. Dallas Mavericks mogą być jednak pewnym rozczarowaniem. Podobnie Portland Trail Blazers. Z solei Oklahoma City Thunder może mieć duże problemy, aby powtórzyć aż tak dobry bilans.

Nick: Houston Rockets – rok temu 9 miejsce i ponad 50% wygranych spotkań, teraz nie widzę ich nawet z 35 zwycięstwami. Jeśli Lin podoła będą mogli jeszcze zachować jakieś nadzieje na przyszłość, a jeśli okaże się największymi niewypałem okienka utkną w kontraktowym korku i tuż nad ligową przepaścią.

Woy: Dallas Mavericks powinni zostać na podobnym poziomie wygranych – 36 – ale trzeba dodać , że ten sezon będzie miał 16 spotkań więcej. W efekcie zejdą oni poniżej progu dodatniego. Dalej Grizzlies nie wygrają więcej niż 43-45 spotkania w mojej opinii, a to oznacza, iż mogą zostać z większą liczbą porażek (nawet 12 więcej) niż rok temu (39-37). Na koniec Słońca, które znów wygrają nieco ponad 30 spotkań, ale liczba porażek jeszcze wzrośnie do 40-kilku.

3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?

Kamil Doliński: Tutaj też nie będę oryginalny i będą to Lakers. Nie tylko Howard i Nash, ale też Jamison i Meeks – te nazwiska robią naprawdę spore wrażenie. Osobiście liczę też na wystrzał Michaela Beasleya w Phoenix, co w połączeniu z pozyskaniem solidnych Dragicia i Scoli uczyni z nich drugich królów polowania.

Karol Śliwa: Lakers. Zdobyli Dwighta Howarda oddając tylko Andrew Bynuma. Namówili na grę w L.A. Steve’a Nasha, który mocno zastanawiał się nad powrotem do rodzinnej Kanady. Na koniec ściągnęli Antawna Jamisona i z miejsca stali się faworytem do wygrania Zachodu. Clippers też zrobili dobrą robotę ale nie na taką skalę pod względem „cieżaru” nazwisk pozyskanych graczy.

Mateusz Babiarz: Pod względem ilościowym zdecydowanie Rockets. Pod względem jakościowym oba zespoły z LA. Wiem, że wszyscy lub prawie wszyscy wskażą w tym pytaniu Lakers – ja więc dodam coś o Clippers. W tej chwili wydaje mi się, że drużyna Del Negro ma najlepszą ławkę w lidze. Na każdej pozycji może występować dwóch graczy, którzy znaleźliby miejsce w pierwszym składzie jednego z zespołów NBA. Wystarczy powiedzieć, że rezerwowa piątka składa się z takich nazwisk jak Bledsoe – Crawford – Hill/Barnes – Odom – Hollins. Będąc trochę złośliwym wydaje się, że najsłabszym ogniwem w tej chwili w LAC jest trener.

Marek Jaworski: Oczywiście Lakers. Dwight Howard i Stevie Nash dadzą drużynie z Los Angeles dużo świeżości i wiele możliwości rozegrania ataku. Nowy Center Jeziorowców zdecydowanie poprawi również ich grę w obronie. Prócz tych dwóch gwiazd nie wolno zapominać o takich zawodnikach jak Antwan Jamison i Jodie Meeks. Ci wszyscy gracze mogą dać z siebie bardzo dużo i jeśli utworzą kolektyw, to przed Lakers jeszcze wiele wspaniałych chwil.

Marek Miłuński: Największe transfery zrobili oczywiście Lakers, ale czy to przyniesie im mistrzostwo nie umiem powiedzieć. Bardzo duże roszady wykonał managment w Phoenix, Houston oraz Portland. Każda z tych ekip praktycznie zaczyna budować zespół od nowa. Rozsądnie wzmocnili klub Clippers oraz Wilki z Minnesoty. Wysoko oceniam również transfery Denver i Golden State.

Michał Kajzerek: Los Angeles Lakers, nie ma co do tego wątpliwości. Sprowadzenie Nasha i Howarda, poza tym Jamisona i Meeksa na ławkę było majstersztykiem Mitcha Kupchaka.

Quentin: Timberwolves. Kirilenko ma wiele do udowodnienia, podobnie z dobrej strony będzie chciał się pokazać skreślany Roy, młody Aleksy Shved także powinien się rozwinąć w lidze.

Adam Wiśniewski: Oczywiście największe transfery zrobili Los Angeles Lakers. Mimo, że dodali Nasha, który tak jak Kobe pogra jeszcze pewnie 2 sezony, to był to bardzo dobry ruch transferowy. Pomoże to i Nashowi w zdobyciu upragnionego tytułu jak i Kobe’mu, który chce wyrównać wynik Jordana. Nie można zapomnieć o Howardzie, który zrobił wokół swojej osoby wielki szum, a ostatecznie wylądował tak, gdzie było to najbardziej prawdopodobne od początku. Lakers tak jak Thunder są teraz faworytami na zachodzie.

Mac: Królami lata byli Los Angeles Lakers. „Jeziorowcy” dokonali naprawdę mocnych transferów. Zbudowali niesamowicie silny skład. Ciekawych ruchów wzmacniających ławkę dokonali również Los Angeles Clippers. Z tego powodu trener Vinny Del Negro ma o wiele większe możliwości rotowania składem. Griffin, Paul i spółka zyskali bardzo potrzebne zaplecze.

Nick: Los Angeles Lakers i właściwie nie ma nad czym dyskutować, bo nikt w tej lidze nie byłby w stanie w tym momencie ściągnąć Nasha i Howarda jednego okienka. Nuggets powinni sporo zyskać dzięki Iguodali, a Suns pomimo utraty Nasha wykonali i tak dobrą, choć niedocenianą robotę ściągając niewielkim kosztem 3 solidnych starterów.

Woy: Kolejno Lakers, Clippers, Wolves i Nuggets patrząc na nazwiska. Zobaczymy jak to przerodzi się na bilans klubu pod koniec RS, ale uważam ,że Lakers wygrają dzięki wzmocnieniom konferencję z najwyższym bilansem. Następni będą Thunder, a o wyższe pozycje ze Spurs będą się bili Clippers i Nuggets.

4. Obok Sacramento Kings, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?

Kamil Doliński: Portland Trail Blazers. Dwa dość wysokie wybory w tegorocznym drafcie i tak naprawdę nic ponadto. Oczywiście można zrozumieć motywy, którym kierowały się władze Blazers, ale z drugiej strony jak na drużynę z aspiracjami Play-Offowymi to trochę zbyt mało.

Karol Śliwa: Jarret Jack i Carl Landy tak brzmią nazwiska pozyskanych przez Warriors latem graczy. Robią wrażenie?… no właśnie.

Mateusz Babiarz: Już raz dociąłem moim Spurs, zrobię to jeszcze raz. Nie podważam umiejętności zarządu SAS bo już nie raz udowadniali wszystkim, że jak nikt potrafią ocenić siłę swoich zawodników i drużyny. Mimo wszystko powinni do zespołu wpuścić więcej nowej krwi i spróbować sprowadzić atletycznego podkoszowego. Inna sprawa, że nie zdziwię się jak w obliczu ewentualnej słabszej gry w lutym dojdzie do wymiany, która da Popovichowi kilka wysokich wyborów w nadchodzącym drafcie.

Marek Jaworski: Grizzlies. Według mnie, oddanie Mayo było złym ruchem. Prócz tego brak jakichś spektakularnych wzmocnień i „zbrojenia się” na najbliższy sezon. Taka stagnacja po stronie drużyny z Memphis może ją dużo kosztować – przy ciągle wzrastającym poziomie wielu zespołów w ich konferencji, najbliższe playoffs mogą być dla nich pasmem porażek.

Marek Miłuński: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem stagnacji. W tej grze musi chodzić o to, żeby wygrać, a nie, żeby dostać się do play-off. Dlatego nie do końca rozumiem zachowawczego podejścia Popovica i San Antonio Spurs. Drużyna wygrywa systemem, ale na play-offy ten skład jest już za stary i zwyczajnie jest spora potrzeba wzmocnień. Inaczej znowu 2-3 runda play-off. Nie podoba mi się również stagnacja w Memphis. Po odejściu O.J. Mayo nie przyszedł nikt wartościowy. Więcej spodziewałem się również po Utah, którzy akurat mają bardzo dużą rotację pod koszem i mogli pokusić się o wymianę, aby budować silniejszy backcourt.

Michał Kajzerek: Portland Trail Blazers właścicie stoją w miejscu. Myślę, że powinni oddać Nicolasa Batuma i za te pieniądze zapolować na kogoś innego albo wydać te pieniądze na paru graczy.

Quentin: GSW. To jakaś przeklęta ekipa, która po prostu nie jest stworzona do wygrywania.

Adam Wiśniewski: Grizzlies nie zrobili praktyczne nic by polepszyć swój zespół. Na dodatek odszedł od nich Mayo, który był jednym z lepszych zawodników w drużynie. Podobnie Spurs, którzy pozyskali tylko dwóch zawodników, z czego jeden doszedł przez draft.

Mac: Kings są poważniejszym kandydatem do tego „wyróżnienia”. Nie za bardzo zaszaleli również Portland Trail Blazers. Całą nadzieją jest tam jedynie Damian Lillard.

Nick: Rockets z kuriozalnymi kontraktami Lina i Asika. Jak już wcześniej pisałem mogą zawiesić tymi decyzjami swój rozwój na następne kilka lat. Trail Blazers poza draftem i zatrzymaniem Batuma nie wykonali właściwie żadnych pozytywnych ruchów tak jakby przegrana walka o Roy’a Hibberta kompletnie zniechęciła ich do dalszych prób.

Woy: Grizzlies przespali off-season i stracili O.J. Mayo. Blazers weszli głośno, rzucając sieci na Roy’a Hibberta a zostali z Nicolasem Batumem. Warriors czekają na powrót pary Curry-Bogut ale poza wyciągnięym w drafcie Barnesem nie zyskali specjalnych uzupełnień a raczej solidnych rzemieślników (za dużo znaków zapytania zostaje w składzie).

5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii Miasta Aniołów,Lakers czy Clippers?

Kamil Doliński: Z jednej strony ogromna ilość doświadczenia, a z drugiej młodzieńcza werwa i kierujący nią Chris Paul. W tym przypadku postawię na doświadczenie, bo uważam, że Blake Griffin nigdy nie rozwinie się na gracza, jakiego chcą go widzieć media.

Karol Śliwa: Nie wiem jak będzie w sezonie regularnym ale w play-offach czyli w najważniejszym rozrachunku stawiam, że Lakers zagrają w Finale Zachodu. Za ich rywala stawiam Spurs lub Thunder.Clippers jak przed rokiem znajdą się w najlepszej czwórce Zachodu ale będzie to wszystko, na co będzie ich stać.

Mateusz Babiarz: To zależy w jakim kontekście. W RS stawiam na Clippers, którzy mają szerszy i bardziej wyrównany skład. W perspektywie walki o tytuł wydaje mi się, że mimo wszystko większe szanse mają Lakers. Biorąc pod uwagę, że w kluczowych meczach S5 gra po blisko 40 minut to na papierze w tej chwili może 2-3 drużyny są w stanie wystawić równie utalentowany skład jak LAL.

Marek Jaworski: Od dawna imponuje mi styl, jaki prezentują Clippers. Większość zna pewnie jeszcze pamięta, gdy ten zespół był pośmiewiskiem ligi i praktycznie nikt w LA się nim nie interesował. Teraz efektowne zagrania i skuteczność, przyciągają na ich mecze coraz więcej kibiców – zarówno do hali, jak i przed telewizory. Clippers są budowani konsekwentnie i mądrze. Jednak Lakers wykonali w tym offseason „masę” dobrej roboty i według mnie to oni będą w tym sezonie rządzić w Los Angeles. Pewne jest tylko to, że każda potyczka tych drużyn będzie niezwykle ciekawa i emocjonująca.

Marek Miłuński: Dwight robi niesamowitą różnicę. Natomiast uważam, że w systemie Princeton Offense jest bardzo mało miejsca dla Steve’a Nasha. Potencjał w LAL jest dla mnie nieporównywalnie większy niż w LAC, ale póki co jestem nieprzekonany do trenera Browna.

Michał Kajzerek: Lakers osiagną więcej w ostatecznym rozrachunku. Są lepszym zespołem na papierze, ale jeśli Clippers będą mieli zdrowy skład i weterani sprawdzą się w swoich rolach – to mogą podjąć walkę.

Quentin: Clippers. Mają zdecydowanie szerszą ławkę od swoich rywali zza miedzy. A pierwsza piątka Lakers także jest „podejrzana”. Kobego będzie coraz częściej „coś boleć”, Howard jest zagadką po kontuzji pleców (takie urazy lubią sie powtarzać), Gasol nie znosi trudów sezonu do końca, gdyż widać u niego przemęczenie z każdym miesiącem, a Nash jest już po prostu stary. Brutalne, lecz prawdziwe.

Adam Wiśniewski: Stawiam na Lakers. Spotkania między Clippers, a Lakers będą bardzo emocjonujące i na pewno warte obejrzenia, ale w ostateczności na koniec sezonu to właśnie LA Lakers będą mieć lepszy bilans, możliwe nawet, że najlepszy w całej konferencji. Nash, Howard, Bryant i niezły Gasol w porównaniu do Griffina, Paula i Jamala Crawforda. „Na papierze” lepiej wyglądają ci pierwsi.

Mac: To będzie niezwykle ciekawa batalia. Stawiam jednak na Lakers, którzy mają w sobie o wiele więcej doświadczenia. Zaznaczam, że łatwo nie będzie.

Nick: Lakers to mimo wszystko murowany kandydat do walki o trójkę konferencji, w przypadku Clippers nie byłbym pewien przewagi parkietu przed fazą play off. Wykonali kilka solidnych ruchów (Hill, Odom, Crawford), ale to i tak niewiele przy tym co zrobili ich sąsiedzi. Jakkolwiek oglądanie tych starć w nadchodzącym sezonie powinno przynosić wielkie emocje.

Woy: Cieszy fakt przyciągnięcia kolejnych ciekawych nazwisk przez obie organizacje. Cieszy też rozwój Clippers, którzy myślą jak wyjść z cienia starszego brata. Jednak to co wyczniał w off-season Mitch Kupchak – patrząc na nazwiska Howarda i Nasha – nie może się równać z potencjałem transferów Clippers. Niewiadoma forma Jamala Crawforda, zmierzający ku emeryturze Grant Hill oraz Lamar „nie wiadomo w jakiej będę formie i czy mi się będzie chciało” Odom nie mogą dać gwarancji Clippers na finał konferencji. Ponadto pozycja numer 5 przy osobach Jordana, Hollinsa i Turiafa wygląda ciągle słabo. Lakers wg mnie to pewniak do finału konferencji i stawiam na +10 więcej zwycięstw w ich wykonaniu (np. 63 LAL – 53 LAC).

6. Mark Cuban i jego nieudane podejścia do transferów Derona Williamsa i Dwighta Howarda; czy Mavs w ogóle mają przed sobą lepszą przyszłość?

Kamil Doliński: Mavs mają przed sobą lepszą przyszłość. Cuban to naprawdę mądry i operatywny działacz, który w dodatku jest już doświadczony na rynku transferowym. To wszystko powoduje, że nawet pomimo chwilowej apatii, w Teksasie będzie się jeszcze działo. Gdyby tak nie było ten facet nie nazywałby się Mark Cuban. Poza tym, taki kubeł zimnej wody też często działa mobilizująco.

Karol Śliwa: Oczywiście. Mark to przede wszystkim świetny biznesmen z analitycznym umysłem. Nie zatrzymał mistrzowskiego składu, bo słusznie uznał że dawanie wielkich milionów nie gwarantuje obronienia tytułu a może tylko związać ręce na lata jeśli chodzi o płynność finansową i możliwości wzmocnień. Mavs są w okresie przejściowym a i tak mają skład na play-offy. Są o jedną-dwie gwiazdy od powrotu do elity Zachodu. Nie mają ani Williamsa ani Howarda ale każdego lata do wzięcia są wolni agenci z górnej półki.

Mateusz Babiarz: Przede wszystkim wydaje mi się, że Mavs za bardzo w tym roku się nie obsuną w hierarchii. Ich system i trener, a także mimo wszystko nieźli gracze z krótkimi kontraktami (muszą się starać!) powinien się sprawdzić w przejściowym sezonie. Latem na pewno zaatakują jednego z wolnych agentów, a moim faworytem jest Josh Smith, który mógłby być świetnym uzupełnieniem dla starzejącego się Nowitzkiego.

Marek Jaworski: Nie oceniałbym tego offseason w wykonaniu Mavs tak negatywnie. Co prawda wielkie gwiazdy ominęły Dallas szerokim łukiem, jednak do „Dirka i spółki” dołączyli naprawdę solidni gracze – O.J. Mayo, Darren Collison, Chris Kaman. Może to być początek swego rodzaju przebudowy Mavericks, jednak w tym sezonie nie dadzą oni rady konkurować jak równy z równym przeciwko Lakers, czy Thunder.

Marek Miłuński: Oczywiście, że tak. Cuban jest bardzo dobrym graczem. Przede wszystkim bardzo szanuję go za to, że chce osiągnąć wyniki nie wydając pieniędzy na lewo i prawo (jak choćby Nets czy Lakers). W tym sezonie co prawda ma szansę nie wejść do play-off, ale salary cup jest tak zadbane, że w przyszłym sezonie na pewno zobaczymy tam jakiegoś All-Stara.

Michał Kajzerek: Mavs mają przed sobą lepszą przyszłość. Nieco zakłocił ją transfer Hardena do Houston Rockets, ale pieniądze, jakimi będzie dysponował Cuban w przyszłym roku i w latach kolejncyh mają potencjał. Mark głupi nie jest.

Quentin: Cuban to taki facet, który lubi zaskakiwać. Transfery można przecież zrobić także w trakcie sezonu, więc w Dallas nic straconego.

Adam Wiśniewski: Zawalili bardzo dobrą okazję i może to ich dużo kosztować. Mimo dobrych chęci Cubana, Mavs ciągle nie mają nikogo poza Nowitzkim, który pociągnąłby drużynę w trudnej sytuacji. Kolejne lata mogą nie być tak piękne jak chciałby Mark Cuban.

Mac: „Mavs” polowali na gwiazdy, ale nic z tego nie wyszło, więc ratowali się takimi nazwiskami jak Brand, Kaman czy Mayo. Skład cały czas mają ciekawy, ale spodziewam się raczej kroku wstecznego w ich grze. Na dodatek jeszcze ta sprawa z Delonte Westem. To na pewno nie będzie działać mobilizująco. Cuban jest jednak taką osobą, że jego ekipa bardzo szybko może wrócić do ścisłej ligowej czołówki.

Nick: Cuban broni nie złoży i na pewno będzie ostro walczył w następnych 2 okienkach, ale jeśli Mavs obleją najbliższy test i nie dostaną się do playoffów bez wątpienia będzie to wielka kompromitacja. Ich dużą przewagą będzie w dalszym ciągu to, że są mocnym rynkiem i z solidną podstawą – dlatego właśnie gwiazdy będą chciały tam grać.

Woy: Czasami się zastanawiam czy Mark Cuban nie za bardzo biznesowo postępuje w swoim klubie? Nie wiem czy pamiętacie jak przed rokiem uważałem ,że brak walki o Tysona Chandlera i odpuszczenie swoich zadaniowców osłabi cały zespół (głównie puszczenie wolno Carona Butlera). Cuban sporo ryzykował na jakości i dziś myślę, że przy braku większego zaangażowania w sprowadzenie Derona Williamsa ugrzązł z problemem rozwinięcia Mistrzów z 2011 na dobre. Jeśli mialbym być w skórze GM’a rok temu przekroczyłbym podatek od luksusu a dziś miałbym nowy silnik w osobie D-Willa i drużynę ciągle odbieraną jako contender. Dziś nazwiska: Brand, Kaman, Collison i nawet Mayo – przy całym szacunku dla ich awansów do All Star Game (dwóch pierwszych) i talentach dwóch młodszych – nie dadzą w najbliższej przyszłości sukcesów (co najmniej awansu do II rundy PO) teamowi z Texasu.  Ktoś może powiedzieć 76-78 mln dla Chandlera to sporo! ale przy dzisiejszym nieurodzaju na pozycji numer 5 lidze, to czy posiadanie najlepszego defensora NBA poprzedniego sezonu oznacza chybiony biznes czy nie? Zwłaszcza, że do minimum spadły akcje pozyskania Dwighta Howarda, szans na Williamsa już nie ma, a James Harden wyleciał do Houston.

7. Jeremy Lin w Rockets, skok do góry całej organizacji czy pulsujące ryzyko i niezmienny wynik sezonu ligowego średniaka?

Kamil Doliński: Nie chcę wychodzić na hejtera Jeremy’ego Lina, bo nikomu nie odmawiam prawa do odniesienia sukcesu. Moim zdaniem jednak Rakiety będą bardzo długo żałować tego ruchu, bo Goran Dragić przy Linie jest naprawdę superrozgrywającym. Oczywiście trudno wyciągać wnioski tylko po preseason, ale póki co utwierdzam się w przekonaniu, że to wszystko jest jakieś przekombinowane.

Karol Śliwa: Rockets będą przeciętni w tym sezonie ale to akurat nie będzie wina Lina. Klub miał szaloną wizję pozyskania Dwighta Howarda. Praktycznie za bezcen oddał latem swoich najlepszych zawodników z Luisem Scolą na czele. Lin, Asik, Delfino i pozyskany z Thunder James Harden na pewno wygrają dla Rakiet niejeden mecz ale na regularne sukcesy na zatłoczonym Zachodzie to po prostu za mało.

Mateusz Babiarz: Szczerze nie wiem. W tej chwili w Houston jest zbyt wiele niewiadomych, a gra Rockets nie będzie przecież zależała tylko od jednego gracza. Wydaje mi się, że szybko swoją wartość pokaże Asik. Dobrze wkomponuje się w zespół także Harden. Z Linem mam trochę problemów. Wiem, że jest bardzo utalentowany, ale to będzie jego sezon próby. Co do bilansu Rockets – stawiam na bilans nieznacznie poniżej 50% i walkę do końca o playoff.

Marek Jaworski: Nigdy nie darzyłem Lina szczególną sympatią i nie rozumiałem do końca tego całego balona, który był pompowany przez kibiców Knicks, jak i całe NBA. Gdy cała otoczka wokół Lina ucichła, zamienił on Nowy Jork na Houston. Samej organizacji może to dać pewien skok marketingowy, jednak przekład na ogólne wyniki zespołu będzie niewielki. Rockets byli i pozostaną ligowym średniakiem.

Marek Miłuński: Ten transfer będziemy oceniać dopiero po kilku latach. Nie da się osiągnąć wielkich wyników wymieniając praktycznie całą s5 i nie ściągając prawdziwego franchise playera. Póki co niech budują drużynę w oparciu o Hardena (ten ruch jest na pewno pozytywny).

Michał Kajzerek: Jeremy Lin w Rockets ok, ale nie za 25 milionów dolarów. Myślę, że Rakiety przepłaciły, choć mogę się mylić. Równie dobrze może okazać się, że Jeremy utrzyma poziom z sezonu 2011/2012 i będzie gwiazdą.

Quentin: Nawet po dojściu do składu Hardena wydaje mi się, że Rakiety będą po prostu słabe. Za słabe nawet na awnas do PO.

Adam Wiśniewski: Raczej stawiałbym na to lepsze rozwiązanie, czyli znaczny skok w górę drużyny z Houston. Lin potrafi grać i nie pokazał tego tylko w jednym czy w dwóch meczach. Szał na Lina trwał około miesiąc lub nawet więcej o ile dobrze pamiętam, a jak już raz się dobrze zagra, to dalej powinno być podobnie. Nie mówię o średnio 25 punktach na mecz, ale na pewno Lin będzie notował przyzwoite statystyki. Ma talent. Może wchodzi w swój „prime”. Wszystko okaże się już niebawem.

Mac: Podpisanie Lina to według mnie ogromne ryzyko. Chłopak podczas ubiegłego sezonu wystrzelił jak prawdziwa rakieta. Był prawdziwym objawieniem i zaskoczeniem. Nie pokazał jednak czy jest w stanie utrzymać taką formę przez cały czas, bo został wyłączony z gry przez kontuzję. Podpisywanie tak wysokiego kontraktu z Linem to według mnie ogromne ryzyko i wręcz pomyłka. To się nie sprawdzi.

Nick: Będzie albo kluczem do sukcesu albo gwoździem do trumny. Houston nie mają szans na poprawę bilansu już z samego faktu ich sporego osłabienia dlatego w najbliższym sezonie postawa Lina i tak nie zrobi dużej różnicy. Sam na miejscu Morey’a jednak bym nie ryzykował. Chciał w jakiś sposób ratować przegrane okienko transferowe, ale może na tym stracić zdecydowanie więcej niż zyskać.

Woy: do wczoraj powiedziałbym, że raczej źle zainwestowane pieniądze jeśli chodzi o wynik sportowy organizacji. Po dodaniu Jamesa Hardena mamy potrzebne wsparcie na obwodzie dla Lina, możliwość szerszego grania Rakiet jak i poprawy zdolności defensywnych. Samemu Jeremy’emu życzę jak najlepiej, choć wiem ,że presja na dobre granie w jego przypadku będzie kosmicznie wysoka. Z pomocą może mu przyjść nie wybrany w drafcie, Scott Machado. Osobiście stawiam na bilans zbliżony do poziomu Warriors (36-38).

8. Twój faworyt Zachodu tuż obok OKC Thunder i L.A. Lakers to..?

Kamil Doliński: Nie widzę innych faworytów Zachodu, ale osobiście bardzo liczę na Memphis. Groźni standardowo będą Spurs, choć wydaje mi się, że poprzedni sezon był końcem ich dominacji w swojej dywizji. Liczę też, że krok naprzód postawi Minnesota i dzięki temu będzie w Play-Offach.

Karol Śliwa: Spurs i Clippers. Moim zdaniem taki będzie skład najlepszej czwórki Zachodu.

Mateusz Babiarz: Clippers i Spurs. Nie lekceważyłbym także drużyn Nuggets i Grizzlies, które są bardzo mocne i mogą napędzić stracha nawet wspomnianej w pytaniu dwójce.

Marek Jaworski: Clippers. Są nieobliczalni i mogą napsuć krwi niejednej drużynie. Fakt, to młody zespół, jednak mają w sobie potencjał, by walczyć o wysokie cele już w tym sezonie.

Marek Miłuński: Po cichu liczę na Denver Nuggets. Ofensywnie nie będą mieć problemu, a Iggy może im wydatnie pomóc w defensywie.

Michał Kajzerek: San Antonio Spurs – oni słyną z tego, że zaskakują całą ligę w sezonie regularnym. Powoli kończy się tam pewna era, dlatego będą zmotywowani.

Quentin: Clippers. Jeśli będą tylko zdrowi.

Adam Wiśniewski: Clippers. Wcześniej pisałem, że Spurs nie powinni już znaleźć się tak wysoko jak rok temu, więc poza LA Lakers i OKC Thunder stawiam na drugą drużynę z Los Angeles. Mają młody, ale dość dobrze zgrany skład. Trochę więcej doświadczenia i za parę lat mogą być naprawdę wysoko.

Mac: Na Zachodzie po prostu zawsze jest groźne San Antonio Spurs. Zawsze. Nie można zapominać o tej ekipie. To już pewna tradycja, że „Ostrogi” są czołówką swojej konferencji. Poza tym jeszcze groźniejsze może być Los Angeles Clippers.

Nick: Denver Nuggets są niedoceniani, bo nie mają zdecydowanej postaci numer 1 co paradoksalnie może być ich zaletą. Lawson i Gallinari już trafiali duże rzuty, a Iguodala wniesie tam wielkie doświadczenie i poprawę jakości na bronionej stronie parkietu. Będą mocniejsi nie tylko ze względu na niego. Każdy istotny gracz Denver za wyjątkiem Andre Miller będzie się rozwijał, a co najmniej 4 z nich ma potencjał all-stara.

Woy: Denver Nuggets oraz Los Angeles Clippers. Pierwsi świetnie uzupełnili skład Andre Iguodalą czyli graczem formatu All Star, wykorzystaując szansę w wymianie na linii LAL – Orlando. Oddanie Harringtona i Afflalo w zamian za AI uznałbym w pierwszej piątce transferów tego lata, patrząc też przez pryzmat zdolności defensywnych byłej Szóstki. Jak wiadomo George Karl kocha ofensywę i od zawsze świetnie sobie radził z graczami w tym aspekcie. Andre daje mu możliwość posiadania stopera na Bryanta i Duranta, a to może przerodzić się w wyrównaną walkę z najlepszymi. Nie zapominam też o Ty’u Lawsonie, Javale’u McGee, rozwiającym się Kennethcie Farried oraz Danillo Gallinarim. Skład Nuggets jest dla mnie bardzo ciekawie zbilansowany i żal byłoby nie wykorzystać potencjału drużyny. Clippers z kolei na bardzo wartościowe wzmocnienia przy nazwiskach Granta Hilla, Jamala Crawforda, Lamara Odoma i Matta Barnesa. Oczywiście powinno to wszystko odbić się na wszchstronnym graniu całej ekipy, poprawie defensywy i ofensywy również. Weterani dodadzą utalentowanym graczom, których znamy z poprzedniego sezonu, więcej pewności siebie.

9. Czy Warriors znów będą się zmagać ze zdrowotnymi problemami Stephona Curry’ego i Andrew Boguta, bez szans na play offs?

Kamil Doliński: Trudno powiedzieć – kontuzje to jest taki czynnik, który może spotkać każdego gracza i każdą drużynę. Oczywiście taki Curry, a szczególnie Bogut, to w ostatnich latach nie kojarzy się z niczym innym jak właśnie z urazami i na jego zdrowie trzeba będzie zwracać szczególną uwagę. Liczę za to na Harrisona Barnesa. Mimo to Warriors spędzą kolejny sezon gdzieś na obrzeżach ligi.

Karol Śliwa: Są bez szans na play-offy. A jeśli chodzi o zdrowie to zawsze kibicuję graczom po kontuzjach w ich drodze do powrotu do zdrowia. Curry mnie martwi. Ma za sobą 2 czy nawet 3 operacje kostki a z Oakland napływają informacje, że Steph znów ją sobie podkręcił podczas jednego z meczów przedsezonowych. To zły znak. Jeśli będzie ją skręcał co kilka miesięcy, nie ma szans na prawidłowy rozwój jako gracz a przecież jest nieprzeciętnym strzelcem. Bogut z kolei to kolos na glinianych nogach. Australijczyk gdy grał w Milwaukee częściej niż na treningach i meczach widywany był w gabinetach lekarskich. Oby zmiana otoczenia wpłynęła pozytywnie na jego zdrowie.

Mateusz Babiarz: W zasadzie napisałem już o nich w pytaniu nr 1. Podjęli ryzyko z Bogutem, ale według moich informacji Australijczyk mógł już grać w preseason, ale na ławce zatrzymał go klub, który jest świadomy jego wartości. To oznacza, że będą na niego bardzo uważać i nie wypuszczą na parkiet dopóki nie będzie w 100% zdrowy. Podobnie z Currym. Kluczem tutaj jest to, że Jack i Ezeli (nie wierzę w Biedrinsa) dają wartościowe rzeczy GSW i powinni w razie czego utrzymać zespół na powierzchni do czasu powotu gwiazd. Stawiam na ich progres i awans do playoff.

Marek Jaworski: Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy dani zawodnicy doznają urazu w konkretnie określonym terminie. Przy zdrowych Bogucie i Curry’m Warriors będą mogli sporo namieszać, jednak jeśli tych dwóch znowu będzie się „użerać” z urazami, to nie mają oni szans na Playoffs.

Marek Miłuński: Co do Stephona Curry’ego to raczej tak, ale mają porządnego zmiennika w postaci Jacka. Co do Boguta mam nadzieję, że w końcu będzie zdrowy. Bez obydwu będzie o play-offy bardzo ciężko, ale z Bogutem bez Curry’ego myślę, że będzie dobrze. Skład jest wyjątkowo głęboki. Na pewno będzie lepszy bilans zwycięstw.

Michał Kajzerek: Nie wiem, czy Warriors będą się zmagać z problemami swoich graczy. Życzę im, aby tego uniknęli. Nawet jeśli ta dwójka będzie zdrowa – to Warriors nie mają szans na PO, rywalizacja w tej konferencji stoi dla nich na zbyt wysokim poziomie.

Quentin: Jak już wyżej napisałem GSW trzeba czym prędzej opuścić. Tam nawet James/Wade/Bryant by nie pomogli razem wzięci. Po prostu.

Adam Wiśniewski: Niestety tak właśnie może być. Curry ostatnio ciągle łapie jakieś kontuzje, a Bogut nie jest wcale lepszy. Jedyną nadzieją jest młoda krew – Harrison Barnes. Oczywiście bez sprawnych gwiazd drużyny sam Barnes nic nie zrobi tak więc mogą zakończyć sezon poza najlepszą ósemką. Nie życzę im tego, ale trzeba mieć zdrową drużynę, by myśleć o dobrym wyniku.

Mac: Curry to ogromny talent. Można powiedzieć, że jestem fanem jego umiejętności. Jest jednak strasznie wyniszczany przez kontuzje i boję się, że w przyszłości będziemy o nim pamiętać tylko w kontekście niespełnionej nadziei. Skład Warriors jest bardzo ciekawy i daje nadzieje na walkę prawie z każdym. Tylko jest jeden warunek – ten skład musi być zdrowy. Bez w pełni sprawnych Boguta i Curry’ego ekipa GSW będzie raczej dołować. Czasy „Run-T.M.C.” czy zaskakującego wyeliminowania „Mavs” nie wrócą.

Nick: Zawsze wierzę, że „wiecznie kontuzjowani” przełamią swój stereotyp i zrealizują w NBA pełnię swojego potencjału. Dlatego życzę Warriors jak najlepiej, także ze względu na to, że chciałbym zobaczyć jak będzie funkcjonować ta drużyna. Twardy, wszechstronny center + świetny ofensywnie PF + 3 wielkie strzelby na obwodzie to może być coś zupełnie odmiennego od tego co oglądamy zazwyczaj.

Woy: Nie chcę być złym prorokiem ale nie wierzę w cudowne ozdrowienie dwójki Stephon Curry i Andrew Bogut. Mark Jackson postawił na podantych na kontuzje graczy, wprawdzie też dostał wsparcie w postaci Harrisona Barnesa, ale Wojownicy znów będą bliżej dna niż szczytu Konferencji Zachodu. Stawiam na 36-38 wygranych i znów obejście się ze smakiem pod kątem play offs.

10. Pierwszy trener, który straci pracę na Zachodzie to..?

Kamil Doliński: Rick Carlisle.

Karol Śliwa: Mark Jackson. Nie ma składu na wygrywanie a ma za to wymagający zarząd nad sobą.

Mateusz Babiarz: Keith Smart z Kings lub Alvin Gentry z Suns. Pierwszy stanie się ofiarą źle budowanego składu i niepewności w organizacji. Drugi może wylecieć z klubu, jeżeli drugi raz z rzędu Phoenix nie wejdzie do Playoff.

Marek Jaworski: Keith Smart. Jeśli kolejny sezon Kings będzie tak mierny, włodarze mogą szukać zmian w kolejnej zmianie szkoleniowca

Marek Miłuński: Vinny del Negro? Osobiście chciałbym kogoś za Mike’a Browna, bo LAL nie wygra z nim ligi.

Michał Kajzerek: Trudno powiedzieć, pozycja każdego jest w miarę bezpieczna. Pod czują obserwacją swoich pracodawców będą Mark Jackson z Warriors, Vinny Del Negro z Clippers i Terry Stotts z Blazers.

Quentin: Keith Smart w Kings.

Adam Wiśniewski: To najtrudniejsze pytanie, ale mam dwóch kandydatów: Keith Smart z Kings, albo Tyrone Corbin z Jazz. Możliwe jest też, że jeśli Lakers w tym składzie nie zdobędą tytułu to drużyna zmieni Mike Browna na kogoś innego, ale trudno powiedzieć. Może nie będą mieć nikogo lepszego od Browna i zostanie tak jak jest teraz.

Mac: To trochę takie wróżenie z fusów ;). Strzelam, że to może być ktoś z trójki Terry Stotts (Portland), Keith Smart (Sacramento) czy Kevin McHale (Houston). Nie zdziwię się jednak jeśli Lakers będą grali poniżej oczekiwań i poleci Mike Brown.

Nick: Stołek Gentry’ego nie wytrzyma ciężaru, który spadnie na niego po ewentualnym rozczarowaniu na początku sezonu. W Phoenix chcą się przełamać i po dużej przebudowie składu może przyjść kolej na wymianę trenera.

Woy: Nie będę oryginalny, gdy wskażę Keitha Smarta z Kings. Nie wiem czy cały sezon z presją wyższego wyniku wytrzyma mój ulubieniec, Vinny Del Negro. Na gorącym krześle siedzi też Terry Stotts z Portland, a w jego drużynie poczyniono małe wzmocnienia. Na koniec Mark Jackson, który po sezonie przetarcia staje już przed presją wyniku i pożądanego awansu sportowego po transferach Boguta czy Barnesa.

Zobaczcie też jak omawialiśmy Wschód.

9 komentarzy

  1. Guest pisze:

    Interesująca składnie leadu ;)

  2. MentorFCB pisze:

    Interesująca składnia leadu ;)

  3. Skejcik pisze:

    Quentin to chyba jakiś hejter Warriors bo tego jego wypowiedzi na temat tego klubu są żałosne.

  4. saturn pisze:

    1. Jeśli tylko będzie im zdrowie dopisywać to powinni Minnesota TW. Mają na prawdę solidny skład a praca Adelmana powinna przynieść efekty. Jeśli nie oni to pewnie Clippers albo Hornets.

    2. Bez wątpienia Phoenix Suns. Bez Nasha gra nie będzie taka sama.

    3. Moim zdaniem obie drużyny z LA. Clippers mają teraz długą ławkę, a ten sezon powinien ogólnie być dla nich lepszy od poprzedniego. Lakers to wystarczy wymienić: Howard, Nash, Jamison.

    4. Na pewno nic dobrego nie podziało się w Portland, ale też i Niedźwiadki nie wyglądają na mocniejszych. To oprócz mnie dwie największe gapy obok Sacramento.

    5. Jeśli tylko uda im się zgrać zespół to Lakers z Howardem powinni być mocniejsi. Moim zdaniem stać ich na wszystko… jeśli zapanują nad ilością indywidualności w zespole. Clippers są na pewno mocniejsi i poprawili skład, ale nie wiadomo jak będzie ze zdrowiem Billupsa i Hill’a, a od tego dużo zależy. Clippers nie mają w składzie odpowiedzi na Howarda, a to może być kluczowe w bezpośrednich konfrontacjach. Lakers mogą bardzo skutecznie grać systemem dwóch wierz, bo Gasol będzie trudny do upilnowania, gdy obrona skupi się na podwajaniu Howarda.

    6. Mam mieszane uczucia, bo wiele zależy od Dirka, który miewa różne sezony. Sytuacja wydaje mi się podobna jak z San Antonio, czyli Dallas mogą zaskoczyć w obie strony, bo stać ich na finał konferencji, ale przy niedyspozycji Dirka mogą odpaść w pierwszej rundzie z dużo słabszym rywalem.

    7. Nie wiem… poczekam na RS.

    8. Zawsze groźni są starzy wyjadacze z San Antonio… ale teraz bardziej bym stawiał na młodych i głodnych sukcesów Clippers. Jeśli będą weterani zdrowi, to kapitan CP3 jest gotowy na walkę z każdym. Jest jeszcze zespół zagadka, czyli Denver. To spora ekipa przyzwoitych zawodników, którzy otrzymali nowego lidera. Sam jestem ciekaw co z tego wyniknie.

    9. Na papierze oczywiście stać ich na PO, ale niestety warunkiem jest zdrowie liderów. Bez Australijczyka raczej nie.

    10. Będą to albo trener LA Clippers na którym ciąży ciężar oczekiwanego sukcesu, ale Kings, którzy nie mogą wygrzewać się z ligowych marginesów.

  5. Kreciczeq :) pisze:

    Kiedy opis drugiej ligi fanstasy :( ?

  6. hitta quitta pisze:

    1.Nuggz i Warriors – pierwsi zabiegaja reszte druzyn a drudzy z 23 wygranych latwo sie podniesc.
    2.Blazers – nie wiem ile mozna grac 7 graczami. Suns i Tunder.
    3.Clipps, Warriors,Lakers,Kings,Rox,Mavs,Nuggz,T-Wolves i Suns ale jesli chodzi jakosc tych wzmocnien to Warriors, Mavs, Nuggz i Minny.
    4.w ogole dlaczego niby Kings sie nie popisali w off season? 7-8 druzyn zrobilo gorsze badz zadnych ruchow. Nie uwaazam ze Robinson, Johnson i Brooks to niepopisanie się, zupelnie nietrafiony pkt. Ale jesli juz wymienic tych co sie nie popisali to zdecydowanie Blazers.
    5.ta lepsza z druzyn czyli Clipps ;]
    6.maja, Cuban dosc szybko zareagował na ubytki i z rozkładajacej sie druzyny zrobił na tu i teraz w miare mocna ekipe by dac jeszcze Novikowi jakies wsparcie a jak nie wypali nie wpierniczyłsie w mega kontrakty jak Rox. Coc uwazam ze tegoroczny projekt Mavs nie wypali to jednak Cuban zrobil co mogl i to calkiem przyzwoicie.
    7.Lin to bust transferowy a dodatkowo jeszcze Asik, podpisujac tych dwóch za takie pieniadze Rox skazali sie na bycie w elicie sredniakow na kilka lat i dojscie Hardena tu wiele nie pomoze bo sam brodacz ich nie zbawi, szczegolnie, ze ma byc tam samcem alfa. Mlodzi beda sie rozwijac ale trzon druzyny mocno zawala im salary i ciekawe co zrobia za 2-3 lata jak drugoroczniakom-debiutantom beda sie konczyc umowy.
    8.Grizz.
    9. Będa sie zmagac, generalnie obstawiam,ze jak ta dwójka łacznie rozegra 82 mecze bedzie dobrze, w Warriors chyba tez na tyle liczą. Co jednak nie zmienia faktu,ze ta druzyna w tym sezonie bedzie w walce o 8seed.
    10.mam nadzieje, ze Jackson, w tamtym sezonie co prawda jako ‚trener-rookie’ pokazal,ze sobie nie radzi, mmentami w ogole bez reakcji do tego co na boisku, ponadto zmarnowal sezon Wrighta w ogole nie umiejac go wykorzystać, boje sie,ze podobnie bedzie z Barnesem i Landryną.
    Rowniez licze, ze niedlugo na stolku utrzyma sie Del Negro.
    No i jesli w UtaH nie bedzie jakichs ruchow to Corbin.
    Gentry,Smart,Scotts w sumie z takimi rosterami/organizacja tylko niepoprawny optymista nastawia sie na jakies cuda, wiec co da zmiana trenera? w Sacto moze by cos dala gdyby sprawy władz klubu i pozaboiskowe były poukładane.
    10.

  7. Adrian89 pisze:

    1. Która drużyna na Zachodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?

    Myślę że typów jest wiele większość opiera się na słaby poprzedni sezon. Po cichu moim zdaniem umknęła drużyna Kings. Może troche zbyt optymistycznie podchodzę do tematu ale dołączył do nich Robinson który o dziwo ma pomóc w defensywie ( wcześniej chyba zapomniano o istnieniu czegoś takiego ) ten zespół ma mnóstwo talentu a jeśli Robinson okażę się strzałem w 10 Cousins zacznie grać jak na niego przystało. Kings byli jedną z najlepszą ekip pod koszem rywali Robinson ma pomóc pod własnym . Na obwodzie talentu jest sporo Thornton dziurawił obronę trójkami raz po raz, Thomas jest wybawieniem dla kolejnej gwiazdy zespołu Tyreke w końcu ma pozycję określoną ( choć nie wiadomo czy to jego miejsce) wcześniej latał co tydzień od 1-3 i tak w kółko. Z ławki jest Thompson i Fredette, pierwszy już się pokazywał z dobrej strony drugi może pełnić rolę shootera z ławki.

    2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?
    Suns- kompletnie nie widzę dokąd to zmierza. Marcin nie wypracuję sobie sam zbyt wielu pozycji, Dragić nie jest typem pass-first może Beasley w końcu wypali? Ale to za mało.

    3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?

    Minnesota zrobiła naprawdę solidną robotę. Może nie tak spektakularną jak Lakersi ale mają to czego im brakowało czyli shootera z prawdziwego zdarzenia , do tego Kirilenko. Poza tym przyszła masa graczy którzy mogą być naprawdę solidni np Chase czy Amundsen a odeszli graczy o których mało kto pamięta. Webster miał kilka dobrych spotkań . Beasley to wiadomo- wieczne problemy i niespełniony talent ( jak dotąd). A poza tym Darko who ?

    4. Obok Sacramento Kings, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?

    Tu poniekąd bym polemizował – nie zrobili wiele bo tak naprawdę talentu jest tam dużo, wiadomo brakuje weterana. Ale słabo pod tym kątem wypadli w Portland – fakt Lillard może być strzałem w 10 ale on i Leonard to może być za mało.

    OKC można traktować że są solidną ekipą i nie potrzebne zmiany. Ale pomijając transfer Hardena to tylko draft. A licząc transfer to są słabsi. A rok temu im zabrakło ,rywale się wzmocnili to dlaczego ich nie uwzględniać w tej kategorii?

    5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii Miasta Aniołów, Lakers czy Clippers?

    Clippers, Lakersi z Nashem coraz starszym Kobasem i Gasolem + Howard po kontuzji pleców – z dużej chmury mały deszcz. Wiadomo jak to Lakers PO może nawet drugą runda ale tam zabraknie.
    Clippersi to rok temu była solidna ekipa Paul grał z urazem Deandre był do niczego ( teraz coś tam mu się udaje, i za to szacunek że trenował) Mnóstwo wsadów będzie a Paul w końcówce będzie czarował jak on to potrafi. A kobe coraz mniej skuteczny w końcówkach.

    6. Mark Cuban i jego nieudane podejścia do transferów Derona
    Williamsa i Dwighta Howarda; czy Mavs w ogóle mają przed sobą lepszą
    przyszłość?

    Właśnie nie bardzo wiem dokąd to zmierza. Collison ma być nową twarzą Dallas czy może Mayo? Obaj mogą pokazać jak ich poprzedni pracodawcy się mylili – ale czy to nawet by wystarczyło? Jedno jest pewne ta ekipa zmieniła oblicze rok temu pod koszami nie mieli nic do powiedzenia teraz gorzej jest na obwodzie. Choć może Mayo wystrzeli i okaże się że wszyscy błądzili.

    7. Jeremy Lin w Rockets, skok do góry całej organizacji czy pulsujące ryzyko i bezzmienny wynik sezonu ligowego średniaka?

    On będzie miał występy świetne przeplatane fatalnymi. Harden niewątpliwie pomoże, ale moim zdaniem all stara ( prawdziwego nie w głoswaniu) nie będzie. Choć niech chłopak gra jak najlepiej.

    8. Twój faworyt Wschodu tuż obok OKC Thunder i L.A. Lakers to..?

    Denver Manimal – robi świetną robotę , Gallinari już rok temu był wielkim zagrożeniem. Ty i Miller robią swoje no i najważniejsze dodanie Iguodali to strzał w 10. Pozycja Centra trochę niepokoi ale Mcgee potrafił rozgrywać świetne mecze przeciwko lakers w Po . To może powtórka pierwsza runda i awans Denver? Będzie ciekawie. Ja osobiście mam nadzieję że obie ekipy spotkają się w PO.

    9. Czy Warriors znów będą się zmagać ze zdrowotnymi problemami Stephona Curry’ego i Andrew Boguta, bez szans na play offs?

    Mam nadzieję że tak, jeśli będą zdrowi to moim zdaniem GSW powalczy o PO.

    10. Pierwszy trener, który straci pracę na Zachodzie to..?
    Kompletnie nie mam pojęcia, może Brown jeśli późno zaskocza?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *