Prezentacja: Denver Nuggets

Nie ma już tam Carmelo Anthony’ego. Mało tego – pozbyto się innych graczy,  z którymi miano wiązać przyszłość w Kolorado.

Ale nikt o nich już nie pamięta, gdyż nadchodzi „Nowe”.

Trochę historii

Denver Nuggets nie jest zespołem, który wymienia się obok Bulls, Celtics, Lakers czy Heat. Zespół z Kolorado nigdy nie zdobył mistrzostwa ligi NBA,  nie dotarł nawet do finału. Największym osiągnięciem jest awans do Finału Konferencji w 1985, kiedy zespół był napędzany przez Alexa Englisha. Tam nie sprostali już neistety Los Angeles Lakers z Magic Johnsonem. Kolejne lata to ciągły regres, a koszykówka w stylu „run and gun” nie przyniosła efektów w postaci dobrego wyniku.
W 1992 roku do NBA trafił Dikembe Mutombo, mistrz obrony i bloków, i Denver w latach 90 właśnie z Zairczykiem jest najbardziej kojarzone. Nie znaczy to jednak, że Nuggets pomimo braku spektakularnych wyników nie zapisało się w historii NBA. Otóż  zapisało. W 1994 roku jako ósma drużyna Zachodu wyeliminowała jako pierwsza w historii najlepszą drużynę Konferencji w pierwszej rundzie playoffs. Gary Payton oraz Shawn Kemp wraz ze swoim Supersonics pamiętają to zapewne do dziś.
Później było już tylko gorzej. Mutombo odszedł do Hawks, a Nuggets zostali z nikim, kogo można by zapamiętać. Denver grało wówczas tak, jak mówił o nich Dennis Rodman – ‚Oni zaczną dobrze grać i zwyciężać dopiero wtedy, kiedy ja już umrę” – ten cytat miał miejsce 2 lutego 1998 roku, kiedy Bulls zbili Nuggets 111:72.
Rodman wciąż żyje, a Nuggets zaczęli w końcu zwyciężać i dobrze grać. Choć upłynęło sporo czasu od tamtego meczu. W 2003 roku do klubu trafił Carmelo Anthony, który stawiany w jednej linii z LeBronem Jamesem miał dzielić i rządzić w lidze. Niestety, czas pokazał, że Anthony strasznie się męczył w Kolorado. Wprawdzie osobiste rekordy miał niezłe, jednak nie przekładało się to na wyniki zespołu. Gdy dołączył do niego Allen Iverson w 2006 roku wydawać my się mogło, że Nuggets zyskają jeszcze bardziej w ofensywie. Nic z tych rzeczy. Ta kompilacja nie wypaliła, a zespół bronił wręcz tragicznie. A najtragiczniejsza była nagroda, jaką NBA przyznało wówczas Marcusowi Camby – Obrońca Roku. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia…

Czasy obecne

Nuggets ciągle jest budowane. Kontrakty są podpisywane jako długoterminowe, ale z graczami bez żalu się żegna. Tak jak przed rokiem, gdy zespół opuścili po podpisaniu gigantycznych umów Nene Hilario i Aron Afflalo.
Co można powiedzieć o obecnym składzie Nuggets? Że ma przyszłość. Większość graczy to młodzi zawodnicy, a jedynym wyjątkiem jest Andre Miller 936 lat), który jednak swoją nieszablonowością nie odstaje stylem gry od pozostałych graczy.

Lider

Ty Lawson – dla mnie osobiście ma sporego minusa za swoją przygodę w Żalgirisie Kowno, gdzie kompletnie się nie sprawdził i grał fatalnie jak na swoje umiejętności. Myślałem, że być może całkowicie przespał sezon przygotowawczy, ale nie – po prostu europejski styl wyraźnie mu nie służył. Tym bardziej byłem zaskoczony, gdy po prowrocie do NBA odnalazł swój styl i formę. Gracz ten ma ogromny potencjał, a wbijanie się pod kosz w jego rozpędzonym stylu lepiej dopracowane ma chyba tylko Derrick Rose i Chris Paul.

Plusy

Wiek zespołu- drużyna jest młoda, co za tym idzie mniejsze prawdopodobieństwo urazów niż w drużynach złożonych z weteranów jak Celtics, Spurs, Lakers. Kolejnym jest szeroki skład, z którego prawie każdy może „wystrzelić” w dowolnym momencie i poza Lawsonem w pojedynczym meczu ciężar gry na swoje barki mogą wziąć jeszcze Gallinari, Chandler, Iguodala czy nawet Brewer. Obrona w ubiegłym sezonie była kiepska, jedna z najgorszych w lidze. Przy obecnym składzie czas na wyraźną poprawę w tym zakresie. Szybkie ręce Lawsona i Iguodali, pod koszem trwardo grający Faried i robiący ciągłe postępy w grze McGee to ciekawa mieszanka.
Postać trenera Karla także powinna być zapisana po tej stronie.

Minusy

Brak doświadczenia – Niestety, jeśli jest się młodym w NBA, to zwykle nie ma się za sobą wielu gier w playoffs, a to przecież one tak naprawdę określają wartość zawodnika. Poza Iguodalą i Millerem w zespole nie ma graczy, którzy mają takich meczów za sobą zbyt wiele. Minusem może okazać się także zbyt mała ilość czasu spędzanego na parkiecie przez siłą rzeczy pomijanych zawodników- to może rodzić pewne konflikty, gdyż każdy będzie chciał grać jak najwięcej,a  mecz ma tylko 48 minut. Przy tak skonstruowanym zespole sztuka rozporządzania czasem może okazać się ciężkim zadaniem. Między innymi dlatego w NBA nie widzimy już Rudy Fernandeza

Oczekiwania

Od Denver Nuggets wymaga się z pewnością więcej niż w poprzednim sezonie. Wielu liczy na ich awans do playoffs, co z jednej strony może wydawać się trudne przy tak silnie obsadzonej Konferencji, jednak w poprzednich sezonach, gdy skład nie był wcale mocniejszy ta sztuka udawała się im z powodzeniem. Miejsce w przedziale 5-8 jak najbardziej możliwe.

Okiem autora

Lubię oglądać ten zespół w akcji. Mogą pokonać każdego (jak i przegrać z każdym ) i wydaje mi się, że Nuggets rozpoczną sezon od mocnego uderzenia, plasując się przez około dwa miesiące w czubie całej ligi. Kryzys może ich dopaść w okolicach ASG, ale w playoffs widzę ich na szóstym miejscu. Walka w playoffs rządzi się swoimi prawami i druga runda dla tej ekipy będzie jeszcze w tym sezonie poza zasięgiem.

Skład:
8     Gallinari Danilo     6’9” (205)     SF     88
35     Faried Kenneth     6’8” (203)     F     89
21     Chandler Wilson 6’8” (203)     F/G     87
24     Miller Andre     6’2” (188)     PG     76
1     Hamilton Jordan 6’7” (200)     G/F     90
13     Brewer Corey     6’9” (206)     G/F     86
10     Stone Julyan     6’6” (198)     G/F     88
3     Lawson Ty     5’11” (180)     PG     87
25     Mozgov Timofey 7’1” (215)     C     86
41     Koufos Kostas     7’0” (213)     C     89
94     Fournier Evan     6’7” (199)     SG     92
9     Iguodala Andre     6’6” (198)     SF     84
15     Randolph Anthony 6’11” (211)     F/C     89
30     Miller-Scott Quincy 6’9” (206)     F     92
34     McGee Javale     7’0” (213)     C     88

Pierwsza piątka

Lawson – Iguodala – Gallinari – Faried – McGee

3 komentarze

  1. kubarobson napisał(a):

    Wydaje mi sie ze spokojny awans do PO bedzie, a tam max. 2 runda

  2. sopranos11 napisał(a):

    Poza 6 nie wypadną. A mogą być wyżej. Skład mają ciekawy i będę im kibicował. A w PlayOff mogą zaskoczyć.

  3. Szuwarek napisał(a):

    Na zachodzie tylko pierwsza 3 wydaje się dość prawdopodobna – LAL, SAS, OKC (w kolejności dowolnej). Denver będzie walczyć o top 4 z LAC i Memphis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *