Prezentacja: Sacramento Kings

Czy pamiętacie jeszcze Sacramento Kings z Chrisem Webberem, Jasonem Williamsem, Vlade Divacem, Peją Stojakovicem? Był to jeden z moich ulubionych teamów NBA. Wciąż żywię nostalgię do tamtego Sacramento.

Po tamtej drużynie nie pozostało już śladu, a od 2006 roku zespół notuje ujemny bilans w sezonie zasadniczym. Jak będzie w tym roku? Zapraszam do przeczytania zapowiedzi.

Skład zespołu

Nr Imię i nazwisko Poz. Wiek Wzrost Waga Uczelnia Zarobki
3 Aaron Brooks PG 27 183 73 Oregon $3,250,000
15 DeMarcus Cousins (C) C 22 211 122 Kentucky $3,880,800
13 Tyreke Evans SG/SF 23 198 100 Memphis $5,251,824
7 Jimmer Fredette PG 23 188 88 Brigham Young $2,406,240
3 Francisco Garcia SG/SF 32 201 88 Louisville $6,100,000
42 Chuck Hayes PF 29 198 113 Kentucky $5,486,250
9 Tyler Honeycutt SF 22 203 85 UCLA $850,000
52 James Johnson SF 25 206 112 Wake Forest $2,812,006
25 Travis Outlaw PF 28 206 94 Starkville HS (MS) $3,000,000
0 Thomas Robinson PF 21 208 108 Kansas $3,374,640
5 John Salmons SG/SF 33 198 94 Miami (FL) $8,080,000
22 Isaiah Thomas PG 23 175 84 Washington $762,195
34 Jason Thompson PF/C 26 211 113 Rider $5,250,000
23 Marcus Thornton SG 25 193 93 LSU $7,632,500

Pierwsza Piątka

PG – Isaiah Thomas

SG – Marcus Thornton

SF – Tyreke Evans

PF – Jason Thompson

C – DeMarcus Cousins

Liderzy

O talencie DeMarcusa Cousinsa peany wygłaszał sam Charles Barkley, choć równie dużo mówił o tym, że sam talent nie wystarczy. Charakter DeMarcusa jest bowiem jego największym wrogiem. W zeszłym sezonie skonfliktował się z trenerem Paulem Westphalem, który za karę posadził go nawet na trybunach. Konflikt stał się pretekstem do zwolnienia  Westphala przez niezadowolonych z wyników drużyny właścicieli oraz powrotu młodego centra do wyjściowej piątki. Cousins zagrał dobry sezon i ze średnimi na poziomie 18.1 pkt i 11.0 zb był, przynajmniej na papierze, czołowym centrem ligi. Jego największym mankamentem jest szybkie łapanie fauli. Cousins grał średnio o 4 minuty mniej od Thorntona i Evansa notując 6.3 przewinień per 48 minut! Facet wygrał rywalizację z drugim Paulem Millsupem o 1.2 faula! Do tego 12 technicznych (pamiętajmy o skróconym sezonie) plasuje go na 2 miejscu w kategorii dla „najbardziej wybuchowych graczy”. Gdyby tylko udało się dotrzeć do niego, wydobyć potencjał i ujarzmić tą bestię, statystyki na poziomie 25 pkt, 12 zb będą bułką z masłem. Jeżeli nie będzie wyraźnego postępu w tym sezonie, śmiem twierdzić, że nie będzie go w ogóle (a przynajmniej nie w Sacramento).

Gra Kings zależy również od dwóch strzelców – Tyreke’a Evansa i Marcusa Thorntona. Evans w sezonie 2009-2010 zdobył nawet nagrodę dla najlepszego pierwszoroczniaka, ale o dziwo ten pierwszy sezon wciąż pozostał jego najlepszym. Na pewno to nie jest kres możliwości tego efektownie grającego gracza. Thornton, typ shootera, w Sacramento zadomowił się nadspodziewanie dobrze. Jest pierwszym strzelcem drużyny, świetnym uzupełnieniem dla Cousinsa oraz agresywnie wbijającego się pod kosz Evansa. Przyznaję, gra Kings w zeszłym sezonie mogła się podobać, choć trzeba powiedzieć, że od strony mentalnej drużyna przypominała sinusoidę. Nikt nie zna wzoru, dzięki któremu można przewidzieć kiedy Cousins wybuchnie i zacznie faulować ze złości, albo pod nosem wyzywać sędziów.

Silne strony

  • Talent. Może jest to czynnik bardzo niewymierny, ale potencjał graczy od Cousinsa po Thomasa pozwala im przejmować mecze nawet z drużynami o czołowych bilansach w lidze. Kings może wygrać z każdym (i zarazem przegrać z każdym o czym w temacie zagrożeń).
  • Ofensywna tablica. W tej kategorii Kings byli już w zeszłym sezonie na 2 miejscu w lidze, a teraz w składzie mają jeszcze Thomasa Robinsona, który ewidentnie ma do tego dryg. Liczba punktów z ponowienia będzie na pewno ich silną stroną.

Zagrożenia

  • Defensywa. Kings w zeszłym sezonie byli najgorszą defensywą w lidze. Oddawali 104.4 pkt na mecz (30 miejsce w lidze) oraz zbierali zaledwie 70,5% piłek pod własnym koszem (29 miejsce), co jest mocno niezrozumiałe gdy weźmiemy pod uwagę ich potencjał pod koszem. Do tego jeszcze jedna statystyka – przeciwnik miał 47.6% z gry (30 miejsce w lidze), co jest już gwoździem do trumny. Trener Smart liczy na swój nowy nabytek – Thomasa Robinsona. Nie łudźmy się, jeden Robinson za wiele nie zmieni. Smart musi zaprowadzić w tym bagnie jakiś porządek inaczej pożegna się z posadą.
  • Niestabilność i brak doświadczenia. Niestety budowanie drużyny w oparciu o draft ma ten mankament, że młodym graczom brakuje stabilności. Dodatkowo gdy na pokładzie jest DeMarcus Cousins cecha ta potęguje się i przypomina istny rollercoaster. Kings może przegrać z każdym i zamienić w klęskę wygrany mecz. W tym sezonie kończy się kontrakt Evansa, za dwa lata Cousinsa, a dopiero za trzy Thorntona. Niewątpliwie gracze ci potrzebują być otoczeni weteranami. Miejsca w salary cup jest sporo, ale wszyscy mówią, że bracia Maloof będą skąpić grosza póki klub nie przeniesie się do Seattle. Nie wydaje się, żeby rooster zespołu miał się drastycznie zmienić, a mam poważne wątpliwości czy ten zespół jest w stanie ugrać cokolwiek bez dodania 2-3 dobrych weteranów.
  • Brak gry zespołowej. O Kings panuje powszechna opinia, że są to tzw. samotni jeźdźcy. Ofensywa jest akurat dość solidnym punktem zespołu, ale jeżeli nad czymś można jeszcze popracować, to powinna to być zespołowość. 26 miejsce w liczbie asyst w lidze mówi samo za siebie. Isaiah Thomas nie jest w tej kwestii typem swojego słynnego imiennika i można od niego wymagać więcej. Inny młodzian, Jimmer Fredette, PG dobrym nie jest, bo całe życie był SG, a w NBA jest na tą pozycję za niski.

Przewidywania

Powiem wprost. Jeżeli Królowie nie popracują nad obroną, to sezon zakończy się na poziomie 25-28 zwycięstw. Jakieś jaskółki można było dojrzeć w preseason, w którym przeciwnicy tylko 2 razy osiągnęli barierę 100 punktów. Osobiście jestem lekkim pesymistą i uważam, że 32-34 zwycięstwa byłyby ogromnym sukcesem drużyny Smarta. Stawiam na bilans 30-52. Poprawa powinna być widoczna, ale na silnym zachodzie póki co o play-offach można zapomnieć. Chris Webber pytany o najbliższy sezon Kings powiedział, że chciałby, aby drużyna nabrała charakteru i konkretnego stylu, żeby przestała być nijaka. Wszystko w rękach Cousinsa. Choćby Królowie haniebnie tankowali, ja ich kibicem wciąż pozostanę. W imię dawnych lat! A co!

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

7 komentarzy

  1. Szuwarek pisze:

    Oh yeah baby, Tamten team z 2000-2004 był boski. Chyba wolałem Jay Willa od Mike’a B. Idę sobie pooglądać jakiś mecz retro – chlip, chlip.

  2. Skejcik pisze:

    To prawdopodobnie ostatnie 2 sezony tej drużyny pod nazwą Sacramento Kings.

  3. Jabbs pisze:

    NAJLEPSZY TEAM W HISTORII JAK DLA MNIE, SZKODA TYLKO ŻE HORRY TRAFIŁ TĄ TRÓJKĘ WTEDY :/ BO BY BYŁO MISTRZOSTWO

  4. hitta quitta pisze:

    szkoda, ze sedziowie pod wplywem Sterna w 2000r ograbili Kings z finalu :]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *