10-na-10 przed sezonem: Konferencja Wschodnia.

Już tylko 4 dni i kilka godzin dzielą nas od rozpoczęcia 67. sezonu najlepszej ligi świata, NBA. Specjalnie dla Was, również by poznać Wasze zdanie i zachęcić do dyskusji, przygotowaliśmy po 10 pytań odnośnie każdej konferencji a swoje przemyślenia wyraziliśmy w rozwinięciu. Oto o czym postanowiliśmy podyskutować, m.in. z twórcami blogu o Chicago Bulls – Michałem Kajzerkiem oraz Markiem Jaworskim.

1. Która drużyna na Wschodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?
2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?
3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?
4. Obok Orlando Magic, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?
5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii nowojorskiej, Nets czy Knicks?
6. Danny Ferry w Atlancie i jego transfery, czy to oznacza początek nowej ekipy Hawks czy jastrzębi lot w dół?
7. Andrew Bynum w Sixers, skok do góry czy ciagle pulsujące ryzyko i bezzmienny wynik sezonu?
8. Twój faworyt Wschodu tuż obok Miami Heat to..?
9. Czy Bobcats wygrają 20 spotkań czy znów będą pośmiewiskiem ligi?
10. Pierwszy trener, który straci pracę na Wschodzie to..?

1. Która drużyna na Wschodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?

M. Babiarz: To muszą być Brooklyn Nets. Masa pieniędzy wpompowana w ten projekt musi zaowocować dodatnim bilansem i awansem do Playoff. Biorąc pod uwagę ich bilans z zakończonych rozgrywek (22-44) wydaje się, że to właśnie ich czeka największy progres. Na drugim miejscu będą 76ers, których do góry powinny podciągnąć ostatnie transfery i przede wszystkim Andrew Bynum (o ile wytrzymają jego kolana).

M. Jaworski: Według mnie największy progres odniesie zespół Brooklyn Nets. W poprzednim sezonie ta drużyna tułała się w „ogonie” konferencji wschodniej, mając dwa razy więcej przegranych, niż zwycięstw (22-44). Przy zachowaniu trzonu zespołu, czyli m.in. Derona Williamsa i Brooka Lopeza, Nets udało się wzmocnić pierwszą piątkę np. Joe Johnsonem, jak również podwyższyć poziom ławki rezerwowych.

Mac: Największego skoku spodziewam się po ekipie Nets. Rok temu to było New Jersey, a teraz już Brooklyn, ale nikt nie ma chyba wątpliwości, że chodzi o tę samą drużynę. Zespół zasiliło kilku interesujących graczy i powinni nawet stać się czołową siłą Konferencji Wschodniej. Bilans powinni poprawić również Charlotte Bobcats ;)

M. Miłuński: Po takich wzmocnieniach zdziwiłbym się, gdyby była to inna drużyna niż Brooklyn Nets. Poza Netsami myślę, że nieco lepiej powinno być w Bobcats, Wizards i Raptors.

M. Kajzerek: Brooklyn Nets zerwą na dobre z wizerunkiem Nets z New Jersey i wejdą do fazy play-off. Jest to najbardziej prawdopodobna opcja, bowiem zespół jest traktowany jako czarny koń sezonu 2012/2013.

Quentin: Brooklyn Nets dzięki zachowaniu w składzie Derona Williamsa oraz utrzymania Geralda Wallace’a. Naturalnie przyjście do Joe Johnsona nie da się nie zauważyć.

Nick: Bezapelacyjnie Brooklyn Nets. Z ligowego outsidera przeradzają się właśnie w drużynę z potencjałem na walkę o top 4 konferencji. Oczywiście trochę obciąża to kieszeń Prokhorova, ale kilkanaście milionów w jedną czy w drugą dużej różnicy mu nie robi.

A. Wiśniewski: Brooklyn Nets. Pozyskali bardzo dobrego zawodnika, na którego ostatnio patrzyliśmy tylko przez to, że miał ogromny kontrakt w Hawks, ale Joe Johnson potrafi grać na wysokim poziomie i na pewno pomoże Nets zaliczyć spory skok w porównaniu do ostatniego sezonu.

Woy:Ciężko odnieść ten nadchodzący i pełny sezon do wydarzeń skróconego, po lock outowego sezonu. Inna intensywność grania, wiele zmian w składach i oczywiście w końcu normalnej długości sezon przygotowawczy. Zaznaczę, że trudy grania na Igrzyskach w Londynie mogą wcześniej czy później odczuć gracze z 12stki Mike’a Krzyzewskiego (patrz L. James, C. Anthony, T. Chandler, D. Williams etc). Stąd też uważam, że największy skok procentowy – po bardzo wartościowych wzmocnieniach – mogą uczynić Boston Celtics (bilans 39-27 mogą wywindować do np. 50-32) . Dalej na Wschodzie widzę Brooklyn Nets oraz Detroit Pistons (oba w granicach +10). Również Cleveland Cavaliers powinni być w granicach 30-32 zwycięstw w sezonie, co przełoży się na wynik o 10 lepszy niż w poprzednich rozgrywkach.

2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?

M. Babiarz : O to miano będą rywalizować Bulls i Magic. Bulls oczywiście z powodu straty Derricka Rose’a (stawiam na to, że na cały sezon), grupy wartościowych zmienników i tego, że w poprzednim roku osiągnęli świetny bilans (50-16). Magic tymczasem rozpoczynają przebudowę i trudno im będzie się otrząsnąć po stracie Dwighta Howarda i Ryana Andersona. Niedoświadczony szkoleniowiec jest ich kolejnym zagrożeniem.

M. Jaworski: Są dwie możliwości, a mianowicie największe ofermy tegorocznego offseason – Atlanta Hawksa i Orlando Magic. Ci pierwsi, po utracie Joe Johnsona, zachowali choć cień szansy na przyzwoity bilans w nadchodzącym RS, zatrzymując Horforda i Smitha. Jastrzębie nadal będą solidnie prezentować się pod koszem. Magic mogli pozbyć się Howarda na wiele sposobów, które byłyby chociaż w pewnym stopniu dla nich korzystne. Wybrali najgorszy, nie dający im praktycznie NIC. Jeśli miałbym stawiać na największy spadek jakości, zdecydowałbym się obstawić właśnie zespół z Florydy.

Mac: Przede wszystkim Orlando Magic. To było bardzo burzliwe lato w tej ekipie z Florydy. Stracili swój największy argument w postaci Howarda, a na dobrą sprawę nie otrzymali nic na tyle wartościowego, żeby utrzymać swój poziom. Wydaje się nawet, że Orlando będzie obijać się o ligowe dno. Podejrzewam również, że swojego wyśmienitego bilansu nie poprawią Chicago Bulls. „Jastrzębie” z Atlanty też mogą zacząć latać niżej.

M. Miłuński: Orlando Magic :). Wydaje mi się, że jednak dość spory spadek zanotują Byki ze względu na brak Rose’a oraz wymianę kilku podstawowych graczy. Nie mam wątpliwości, że awansują do play-off z ich obroną, ale jednak raczej z miejsc 5-8. Nie jestem wciąż przekonany do Atlanty Hawks. Odszedł Joe Johnson, ale być może spowoduje to, że talent Josha Smith’a jeszcze bardziej rozbłyśnie.

M. Kajzerek: Będę w miarę zachowawczy i postawię na Orlando Magic. Nie oczekuję, że z nowym trenerem i bez Dwighta zespół będzie w stanie wejść do play-offów.

Quentin: Orlando Magic – wobec takiej straty jak Howard jest to raczej nieuniknione.

Nick: Także nie mam wątpliwości, że będą to Orlando Magic. Trochę na własne życzenie, bo porównując deal za Howarda i deal Nuggets z Knicks (Melo) z ubiegłego roku widać kto po prostu ma stalowe nerwy i umie robić korzystne biznesy. Większe szanse niż na playoffy mają na 1 pick w drafcie. Małym pozytywem może być Andrew Nicholson.

A. Wiśniewski: Oczywiście wszyscy pewnie wspomną tu Orlando Magic, a ja nie będę wyjątkiem. Przez oddanie Howarda, Magic spadną na dno tabeli. Dostali może parę picków, ale to w nadchodzących draftach. Na powrót do playoffs będzie trzeba parę lat poczekać. Pewnie zakończą sezon na miejscu 12 lub 13.

Woy: 50-16 i poziom 76% będzie poprzeczką nie do dogonienia przez ekipę Chicago Bulls. W tym wypadku – bez kontuzjowanego Derricka Rose’a – bardzo dobrym wynikiem będzie osiągnięcie 50 wygranych (32 przegrane czyli dwa razy więcej).

3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?

M. Babiarz: Największy transfer na wschodzie zrobili oczywiście Sixers sprowadzając Bynuma. Bardzo dobrze oceniam również angaż u nich Dorella Wrighta i Nicka Younga. Na drugim miejscu widzę bogatych Nets, którzy ostro szastali pieniędzmi. Ściągnięcie Johnsona, zatrzymanie Lopeza i Wallace’a, a także wzmocnienie ławki to drogie, ale mimo wszystko chyba dobre ruchy. Na trzecim miejscu stawiam Celtics, którzy uzupełnili skład o zawodników brakujących w Bostonie w ubiegłym roku. Mamy więc dodatkowych podkoszowych (Sullinger, Melo, Milicic) i dwóch bardzo dobrych SG (Lee, Terry).

M. Jaworski: Na wschodzie bardzo dobrze offseason rozegrali Brooklyn Nets, o czym pisałem już wyżej. Zachowali fundamenty zespołu, wzmacniając przy tym drużynę pod bardzo wieloma względami.

Mac: Ponownie wytypuję Brooklyn Nets. Byli bardzo aktywni na rynku transferowym i sprowadzili w swoje szeregi kilku ciekawych graczy z Joe Johnsonem na czele.To był pierwszy wielki transfer tego lata. Nie można również zapominać o Miami Heat. Mistrzowie zasilili swój skład weteranami (Lewis i Allen), którzy mogą okazać się bardzo przydatni w ciężkich chwilach. Boston Celtics zanotował pewne ubytki, ale starał się to jak najbardziej zakryć i zastanawiam się czy nawet lepiej na tym nie wyjdzie.

M. Miłuński: Bardzo podobają mi się transfery Boston Celtics, o których pisałem więcej w prezentacji Celtów. Na pewno sprowadzenie Joe Johnsona do Nets jest warte wyróżnienia oraz sprowadzenie Andrew Bynuma do 76ers, które stawia ich w roli contendera.

M. Kajzerek: Boston Celtics i Miami Heat, na pewno weterani znów okarzą się wartoścowymi uzupełnieniami. Ponadto Celtics dobrali ciekawych rookies.

Quentin:  Jak dla mnie Miami Heat, zwłaszcza przy osobie Ray’a Allena. Nie zdziwię się jak nagle się okarze, że Rashard Lewis przejdzie cudowne ozdrowienie w świetnym gronie.

Nick: 76ers z Bynumem wyszli pozytywnie na największej wymianie lata (paradoksalnie stracili tylko Magic…). Brooklyn w ostatnim czasie został trochę zapomniany, ale jakby nie patrzeć złożyli świetny zespół z naprawdę imponującą głębią.

A. Wiśniewski: Celtics dokonali wzmocnień w formie Terry’ego, a parę dni temu dołączył jeszcze Barbosa. Będą w top 3 wschodu.

Woy: Miami Heat dokonali rewelacyjnych uzupełnień w składzie pozyskując Ray’a Allena i Rasharda Lewisa. Nie spali Celtowie, angażując Jasona Terry’ego, Leo Barbosę czy wyciągając w drafcie Jareda Sullingera i Faba Melo. Za świetny ruch uważam dodanie do Derona Williamsa (sukcesem Nets jest nakłonienie do pozostania na Brooklynie D-Willa) – Joe Johnsona. JJ ma swoich fanów jaki i antyfananów, ale prawdą jest, że to ciągle top5 rzucających obrońców, dostarczający regularnie blisko 20 oczek w meczu. Jego transfer może dać Sieciom powrót do play offs.

4. Obok Orlando Magic, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?

M. Babiarz: Bulls (rozumiem ich w kontekście rehabilitacji Rose’a) i Knicks. Drużyna z Chicago nie chciała płacić sporych pieniędzy za zadaniowców wiedząc, że bez Derricka może im być ciężko nawet z awansem do drugiej rundy playoff. Knicks tymczasem pozwolili odejść Linowi na którym marketingowo by i tak zarobili. Dodatkowo zamiast otoczyć Anthony’ego i Stoudemire głodnymi gry zawodnikami sprowadzili samych weteranów (Camby, Thomas, Prigioni, Kidd) i ograniczonego pod względem talentu, ale nie obżarstwa Feltona. Ich jedyny dobrze oceniony przeze mnie ruch to sprowadzenie Brewera z… Bulls.

M. Jaworski: Obok Magic okienko transferowe fatalnie rozegrali Hawks. Pozbyli się swojego lidera, nie zastępując go żadnym zawodnikiem podobnego formatu, nie mówiąc już o kimś na równorzędnym poziomie.

Mac: Hmmm. Ciężki wybór. Bezdyskusyjnie Orlando wypadło w tej kategorii najgorzej, ale kto jeszcze? Mało ciekawych ruchów widziałem w Cleveland Cavaliers, Sporo straciła również Atlanta Hawks. Joe Johnson był dla nich naprawdę ważną postacią.

M. Miłuński: Może jestem zbyt wymagający w stosunku do słabszych drużyn, ale uważam, że Pistons, Bobcats i Cavaliers poza draftem praktycznie nie wzmocnili swoich składów mając jeszcze trochę miejsca w salary cup (Pistons najmniej).

M. Kajzerek: Bobcats i Cavaliers nie wzmocnili się jakoś specjalnie. Czyżby przesadna wiara w debiutantów?

Quentin: Znów Orlando Magic. Nie przyszedł tak naprawdę nikt godny, kto mógłby wzmocnić ten zespół. Odeszli natomiast Richardson i Howard a to zbyt wielkie ubytki.

Nick: Charlotte Bobcats, którzy poza ofensywnymi Kiddem-Gilchristem, Benem Gordonem i Ramonem Sessionsem zapomnieli o poprawie strefy podkoszowej i uzupełnieniu rotacji specjalistami od obrony.

A. Wiśniewski: Patrząc na każdą drużynę na wschodzie, to najmniej zrobili Bobcats.

Woy:  Orlando Magic i Charlotte Bobcats. Pierwsi zmarnowali szansę wyciągnięcia gracza dużego kalibru za Dwighta Howarda (spójrzymy na środek – Ayon i Vucević za Supermana?!).  Drudzy zapomnieli ,że najbardziej w poprzednim sezonie szwankowała im obrona i wypadałoby pozyskać walczaków czy zadaniowców do brudnej roboty.

5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii nowojorskiej, Nets czy Knicks?

M. Babiarz: Nets w preseason wyglądają bardzo przeciętnie. W zasadzie podobał mi się tylko Lopez i Wallace. Widać, że mają jeszcze problemy ze zgraniem, ale talent tam jest. Knicks mają dwie armaty, z których druga (STAT) jest coraz częściej kontuzjowana. O jakość gry wymienionych przeze mnie wcześniej weteranów nie ma się co martwić, ale wydaje mi się, że w tej chwili Nets mają większe możliwości i to oni powinni być wyżej w RS. Ta walka będzie wyrównana.

M. Jaworski: Ten pojedynek może być bardzo ciekawy. Dużo w poprzednim sezonie mówiono o tym, że w Knicks brak jest rozgrywającego, który poukładałby cały system gry, wprowadził spokój i „okiełznał” indywidualności pokroju Carmelo Anthony’ego i Amare Stoudemire’a. W tym roku taka osoba się pojawiła – Jason Kidd może okazać się „lekiem na całe zło” w Knicks. Jednak czy wystarczy on, by stawić czoło Nets? Czas pokaże, ale jedno jest pewne, ta rywalizacja będzie niezwykle interesująca.

Mac: Ta rywalizacja bardzo mnie kręci. Projekt NYK działa już w sumie od dwóch sezonów i na dobrą sprawę nic wielkiego nie osiągnął. Cały czas co jakby nie grało we wnętrzu tej maszyny. Dlatego jestem bardziej przychylny nowej sile z Brooklynu.

M. Miłuński: W tym sezonie stawiam na Knicks, którzy będą walczyć o top 4. Nets wywalczą miejsce w play-off na miejscach 6-8.

M. Kajzerek: New York City nadal będzie należało do ekipy z Madison Square Garden. Nets muszą najpierw odnaleźć swoją tożsamość na parkiecie, aby zaczynać jakąkolwiek batalię z Knicks. Ale kto wie? Może nas zaskoczą.

Quentin: Knicks. Jak nie teraz, to kiedy?

Nick: Nie jestem w stanie się zdecydować. Szansę oceniam 50/50. Zarówno Nets jak i przebudowani (postarzeni) Knicks będą wielką zagadką. Równie dobrze i jedni i drudzy mogą walczyć o pierwsze 3 pozycje konferencji, a w trochę bardziej pesymistycznej wersji zająć w niej 7/8 miejsce.

A. Wiśniewski: New York Knicks. Dlaczego? Są po prostu lepsi od Nets. Brooklyn dokonał niezłych wzmocnień, ale to nie wystarczy, żeby w pierwszym sezonie wzbić się tak znacząco w górę.

Woy: Myślę ,że walka o dominację w Wielkim Jabłku będzie trwała cały sezon. Różnica w składzie jest na korzyść Knicks, patrząc na pozycje numer 4 i 5 a przede wszystkim doświadczenie jest po stronie teamu Mike’a Woodsona. Spekulując, pokuszę się o 5-7 zwycięstw więcej dla NYK, ale być może w play offs los skrzyżuje oba teamy w jednej parze i wówczas poznamy na ile stać daną ekipę? To byłaby świetna pointa dla obu teamów, lokalne derby w najważniejszej fazie sezonu;-) p.s. świetny ruch Knicks to przyciągnięcie Ronniego Brewera.

6. Danny Ferry w Atlancie i jego transfery, czy to oznacza początek nowej ekipy Hawks czy jastrzębi lot w dół?

Bob: W tej chwili moim zdaniem tam wciąż jest status quo. Pozbyto się najlepszego (lub drugiego najlepszego po J-Smoove) gracza i Marvina Williamsa, a pozyskano całą grupę mniej lub bardziej utalentowanych, ale raczej jednowymiarowych graczy. Mamy więc ofensywnych Korvera i Williamsa, a także defensywnego Stevensona i wciąż wspominającego lata świetności Harrisa. Bilans powinni mieć moim zdaniem gorszy niż rok temu (bliżej 50%) wygranych, ale do playoff raczej się dostaną i odpadną w pierwszej rundzie. Kończąc – Ferry jest dobrym GM i uważam, że ten sezon jest przygrywką do głębszych (i dobrych) zmian.

M. Jaworski: Według mnie są Jastrzębie będą pikować w dół. Nigdy nie widziałem w tej drużynie wielkiego potencjału. A jeśli takowy był, nie został wykorzystany w pełni. Teraz wszyscy w Atlancie mówią, że nadchodzi „Rebuilding”. Jednak tegoroczny offseason mówi bardzo dużo. Dobrze wiadomo, że transfery w NBA to sprawa długofalowa, ale jak pokładać w nadzieje w osobie, która z taką łatwością pozbywa się gracza na poziomie All-Star i nie wzmacnia praktycznie nikim swojej drużyny?

Mac: Następuje pewna przebudowa Hawks. Pierwszym znakiem będzie spadek w dół, ale przyszłość już powinna być jaśniejsza. Atlanta może odrodzić się niczym feniks z popiołów.

M. Miłuński: Jestem dobrej myśli. Wszystko zależy od przedłużenia kontraktu z Joshem Smithem. Jeżeli Smith odejdzie wszystko się rozsypie, ale jeżeli zostanie może być bardzo ciekawie. W sezonie 2013/2014 Atlanta ma jedynie gwarantowane umowy z Horfordem, Williamsem i Jenkinsem. Uwolnione finanse po pozbyciu się Johnsona, mogą zainwestować w jeszcze jednego All-Stara i ekipa Smith-Horford-X może wtedy bardzo dużo namieszać.

M. Kajzerek: Danny Ferry zdaje się postępować według konkretnego planu i dla Hawks to było optymalnie dobre okienko transferowe. Pozyskując Lou Williamsa zyskał zaufanie, a wytransferowanie – największego malkontenta – Joe Johnsona będzie na korzyść Jastrzębi w dłuższej perspektywie.

Quentin: W tym sezonie raczej to drugie, ale już w następnym sezonie może tam być ciekawie.

Nick: Hawks przynajmniej pokazali, że „coś tam” robią i mają jakiś plan. Nie jestem zwolennikiem talentu Lou Williamsa czy połączenia Devina Harrisa z Jeffem Teague na pozycjach 1/2, ale jest coś co może sprawić, że w lipcu 2013 o tym wszystkim nie będziemy pamiętać. 1 warunek to przedłużenie kontraktu z Joshem Smithem, 2 to próba skuszenia Chrisa Paula lub Dwighta Howarda (albo obu). Brzmi jak abstrakcja, ale Atlanta finansowo może temu sprostać.

A. Wiśniewski: O zmianach czy wyjdą na dobre czy nie można mówić po pierwszym sezonie. Na tą chwilę mało można powiedzieć. Myślę, że Hawks nie zanotują jakiegoś znaczącego skoku w górę, ale spaść niżej też za bardzo nie powinni. Dalej będą się kwalifikować do playoffs.

Woy: Stawiam na lot w dół, bo działania Ferry’ego idą w kierunku pozostawienia Smitha w składzie na długie lata. Niestety sam Smith nie gwarantuje wysokich lotów Hawks i już dziś radziłym GM’owi rozglądać się za zastępstwem dla silnego skrzydłowego, który w moim przekonaniu ucieknie ze stolicy Georgii. Nie przekonują mnie też osoby Kyle’a Korvera i Devina Harrisa, mające być pewnymi opcjami trenera Drew.

7. Andrew Bynum w Sixers, skok do góry czy ciągle pulsujące ryzyko i bezzmienny wynik sezonu?

Bob: Wydaje mi się, że nawet gdyby pół sezonu spędził w gabinetach lekarskich to Sixers zanotują progres. Sprowadzenie tak potrzebnych shooterów (Young, Wright), dołożenie Richardsona, Moultrie i Waynsa -wszystko to sprawia, że drużyna z Filadelfii ma coraz mniej słabych punktów. Ryzyko które podjął zarząd jest skalkulowane. Z Iggym mielibyśmy stagnację, Drew może poprowadzić drużynę nawet do finału konferencji.

M. Jaworski: Póki Bynumowi dopisuje zdrowie, jest wszystko dobrze. Jednak jest to gracz swego rodzaju tragiczny. Gabaryty równie wielkie, co pech i problemy ze zdrowiem. Można dywagować na temat, jaki to by AB nie był, gdyby nie kontuzje. Należy jednak pozostać realistą i nie liczyć na zbyt wiele. Jeśli kolana nowego centra 76’ers będą nadal „odmawiać współpracy”, jego nowa drużyna może zanotować nawet regres, jeśli chodzi o bilans w Regular Season.

Mac: Andrew Bynum ma chyba na drugie imię „ryzyko”. Jest to człowiek, który miewał w przeszłości naprawdę bardzo duże problemy ze zdrowiem. Na dodatek czasami trudno okiełznać jego psychikę. To cały czas taki duży dzieciak w tym gorszym znaczeniu. Można śmiało nazwać Bynuma tykającą bombą. Jeśli jednak jego zdrowie i to co ma w głowie wypali chociaż w 80& to „Sixers” będą mieli z niego ogromny pożytek. Ten chłopak to wielki talent.

M. Miłuński: Wydaje mi się, że to ryzyko było konieczne, aby rozwinąć organizację. Owszem Iguodala jest graczem, który nie ma problemu z kontuzjami, ale widać, że półfinał konferencji był w poprzedniej konstelacji ich „dachem”. Bynum w składzie sprawia, że 76ers mają realną szansę na walkę z Heat i Celtics, może nie w roli faworyta, ale posiadając atut, na który tamte kluby nie mają odpowiedzi.

M. Kajzerek: Wszystko zależy od tego, czy kolana Andrew Bynuma wytrzymają drugi sezon na tak wysokim poziomie. Rozgrywki 2011/2012 były powrotem tego gracza do wielkiej formy, jeżeli znów będzie ograniczany – to nici z dominacji pod koszem.

Quentin: Jeśli będzie zdrowy, to 76ers mogą zajść z nim bardzo daleko. Ponad drugą rundę play offs.

Nick: Ten ruch zdecydowanie przemawia na korzyść Sixers. Zdrowy Bynum będzie dominował wśród centrów na Wschodzie, a Philadelphia będzie miała franchise playera na lata (jeśli przedłuży kontrakt). Evan Turner wyjdzie z cienia Iguodali i jeśli będzie grał na miarę swojego talentu za 2/3 lata może być równie dobrze all-starem. To wszystko łączy się w jedną ciekawą koncepcję. Oczywiście znamy warunek – Bynum musi na boisku spędzić więcej czasu niż na rehabilitacji, ale mimo wszystko taki ruch był warty ryzyka.

A. Wiśniewski: Bynum może sporo wnieść do drużyny, ale czy jest gotowy być samotnym liderem? Jeśli sobie z tym poradzi to Sixers powinni skoczyć o parę miejsc do góry w tabeli wschodu, ale jeśli Andrew się nie odnajdzie, to może być nieciekawie. Ja liczę na to, że potrafi on być liderem drużyny i poprowadzi ich może nawet do drugiej rundy w playoffs (jeśli nie trafią na Heat oczywiście).

Woy: Wydaje mi się, że jednak wzmocnienie i to dużego kalibru – patrząc na to kogo zastępuje – Eltona Branda (bo Spencer Hawes przesunie się na czwórkę). W dodatku należy pamiętać, że Szóstki dostały ciekawy wachlarz graczy obwodowych : Nicka Younga, Jasona Richardsona i Dorrella Wrighta. Każdy z nich gwarantuje odpowiednie zagrożenie dla defensywy rywala, a jeśli Bynum będzie zdrowy to Doug Collins z powodzeniem może realizować założenia taktyki inside-outside. Szóstki to również ogromny potencjał z rozwijającymi się Jrue Holiday’em oraz Evanem Turnerem. Zakładam ,że z przyjemnością będę śledził grę tej ekipy.

8. Twój faworyt Wschodu tuż obok Miami Heat to..?

Bob: Pacers, Celtics i Sixers. Spodobało mi się porównanie jednego z fanów Pacers do dawnych Pistons (Wallace – Wallace – Prince – Hamilton – Billups). Drużyna bez supergwiazdy, ale pełna świetnych zawodników. Trudno wskazać jej słabą stronę, a w tych rozgrywkach powinna być jeszcze mocniejsza po dodaniu Mahinmi’ego, Augustina i Greena. O Celtics i Sixers już mówiłem wcześniej – jeżeli wszystko zaskoczy i ominą ich urazy kluczowych graczy to też mogą namieszać.

M. Jaworski: Nie da się wymienić jednego. Moim zdaniem oprócz pierwszego miejsca, które zgarnie Miami Heat, miejsca 2-5 będą obstawione przez zespoły ze zbliżonym bilansem. Do tego grona zaliczyłbym Brooklyn Nets, Chicago Bulls, New York Knicks, czy 76ers.

Mac: Boston Celtics to zawsze groźna drużyna. Trochę się u nich pozmieniało, ale i tak trzeba zwracać szczególną uwagę na ten zespół. Brooklyn Nets też mogą sporo namieszać. Nowe środowisko, nowi gracze i duża dawka energii. Może nie będą walczyli o ligowy triumf, ale w Konferencji Wschodniej powinni być bardzo ważnym pionkiem.

M. Miłuński: Boston Celtics, a w dalszej kolejności Philadelphia 76ers oraz New York Knicks. Być może powinienem jeszcze wymienić Indianę, ale po prostu nie wierzę, że drużyna bez pełnowartościowego All-Stara (moim zdaniem ani Danny Granger, ani Roy Hibbert nie zasługują na to miano) może wygrać z Miami czy Bostonem.

M. Kajzerek: Postawię na Boston Celtics, choć w głębi serca liczę na Byczki z Chicago. Celtics wydają się być rozsądnym wyborem, zwłaszcza, że na papierze mogą nawet podjać walkę z Miami Heat o prymat na wschodzie, w której i tak wielu skazuje ich na porażkę.

Quentin: Boston Celtics. Ostatnia ich szansa w składzie z Pierce’m i Garnettem.

Nick: Głębia składu Boston Celtics imponuje, ale Indiana Pacers będzie w tym roku jeszcze trudniejsza do ogrania. Różnice będą minimalne zwłaszcza kiedy wmiesza się w to wszystko Brooklyn czy Knicks, ale jednak niewielka przewaga na koncie Pacers. Stabilność przemawia za nimi.

A. Wiśniewski: Indiana Pacers. Już w zeszłym sezonie byli nieźli, a teraz może być jeszcze lepiej, szczególnie jak Bulls odpadli z wyścigu o pierwsze miejsce na wschodzie.

Woy: W pierwszej kolejności New York Knicks, z grającym na równym poziomie swój duży sezon, Carmelo Anthonym. Mike Woodson od początku za sterami, odradzający się Raymond Felton i doradzający oraz dbający o należytą chemię w drużynie Jason Kidd. Pod koszami doświadczeniem wesprą kolegów Marcus Camby, Kurt Thomas i Rasheed Wallace, czyli tercet, którego nie powstydziłby się Greg Popovich (to Spurs do tej pory mieli łatkę starych graczy). Dalej nieco „przepakowana”  nazwiskami ale ciągle wielka duchem ekipa Boston Celtics;  jak dla mnie ze zbyt szeroką i nie do końca wykorzystaną rotacją graczy jak Lee i Barbosa. Tuż za nimi Indiana Pacers, krocząca po tytuł mistrza Central Division.

9. Czy Bobcats wygrają 20 spotkań czy znów będą pośmiewiskiem ligi?

Bob: Dobrze ustawiona linia i wydaje mi się, że powinni się przynajmniej otrzeć o ten wynik. Kidd-Gilchrist ma być syndromem nowych Bobcats, ale skład wciąż ma więcej znaków zapytania (Gordon, Sessions, Mullens, Biyombo, Thomas) niż odpowiedzi. To też nie będzie dla nich łatwy sezon, ale powinno być lepiej niż w zakończonych rozgrywkach.

M. Jaworski: Zawsze staram się brać poprawkę na preseason, jednak w przypadku Bobcats mecze przedsezonowe są dosyć wymowne. Nie widać w tym zespole żadnych rewolucji. Moim zdaniem gracze z Charlotte będą kolejny sezon cieszyć kibiców drużyn przeciwnych i komików związanych z koszykówką w całej Ameryca, a również samych internautów. Naprawdę trzeba być odważnym, cierpliwym i wytrwałym, żeby kibicować Bobcats. Współczuję wszystkim ich fanom.

Mac: Bobcats po prostu muszą zacząć grać lepiej. W Charlotte powstał ciekawy skład. Myślę, że jakieś 18-22 zwycięstwa powinni ugrać.

M. Miłuński: Moim zdaniem wygrają nieco więcej, jakieś 25-30 spotkań. Ważne, żeby zaczęli bronić, bo to podstawa i widać, że nad tym pracują, a Michael Kidd-Gilchrist wydatnie im w tym pomoże.

M. Kajzerek: Bobcats wygrają 20 spotkań i będą prezentowali bardziej konkurencyjną formę. Ramon Sessions to bardzo dobry dodatek. Liczę także na to, że formę odnajdzie drugi numer draftu Michael Kidd-Gilchrist, który w Kentucky tuż obok Anthony’ego Davisa – tworzył wielkie widowisko.

Quentin: Nie ma na to szans, by wygrali nawet 15…

Nick: Myślę, że nie ma sensu nabijać się z Bobcats. Poczynione ruchy nie przyniosą natychmiastowych sukcesów, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że wreszcie Rick Cho zaczął czuwać nad tym by podejmowane decyzje były mądre i przemyślane. Kidd-Gilchrist, Walker i Biyombo to za 2/3 lata może być trio, któremu będzie kibicował prawie każdy.

A. Wiśniewski: 20 spotkań w 82 meczowym sezonie wydaje się i tak mało. Chciałbym żeby im się udało, bo mają potencjał, ale nie umieją go wykorzystać, a MJ nie sprawdza się w swojej roli i mimo to, że był i ciągle jest żywą legendą koszykówki, to właścicielem jest beznadziejnym. Stawiam na 23 wygrane mecze. Taka nie przypadkowa liczba.

Woy: 23 wygrane (plus/minus 2). Jak wspomniałem wyżej brakuje mi wśród Bobcats defensywnie nastawionych graczy. Drużynie nie udało się też pozyskać gracza z nazwiskiem, lidera dla młodszych kolegów. Może kimś takim będzie Ramon Sessions? Druga wada zespołu to osoba kompletnie niedoświadczonego w NBA trenera. Sam Jordan chyba nie mógł wybrać gorzej..i aż żal ,że nie udało się przywrócić do ligowej hierarchii Jerry’ego Sloana, który mógłby sporo nauczyć utalentowanych Kembę Walkera, Michaela Kidd-Gilchrista oraz Bismacka Biyombo. Szarości ciąg dalszy w Charlotte.

10. Pierwszy trener, który straci pracę na Wschodzie to..?

M. Babiarz: Zaryzykuję i postawię na Woodsona, który może stać się ofiarą ewentualnych słabszych wyników Knicks. Jeżeli jeszcze na horyzoncie pojawi się za niego uznany następca… Pozostali kandydaci: Byron Scott (Dan Gilbert jest już podrażniony pierścieniem Jamesa), Lawrence Frank (za ew. słabe wyniki i złe rotowanie składem) i Scott Skiles (Bucks).

M. Jaworski: Obstawiam Dunlapa, albo Vaughna. Obaj mogą tak szybko stracić swoje posady, co je otrzymali. Choć wątpię, że utrata posady przez któregokolwiek z nich zmieniłaby coś w zespołach Bobcats lub Magic. Przy tak miernej kadrze, trudno uzyskać pozytywny bilans.

Mac: Nie lubię obstawiać przyszłości trenerów. Jeśli musiałbym jednak obstawiać to mam swoją trójkę: Randy Wittman z Washington Wizards, Mike Dunlap z Charlotte Bobcats lub Scott Skiles z Milwaukee Bucks.

M. Miłuński: Trudne pytanie. Kandydatami będą raczej trenerzy, których właściciele mają aspiracje, a coś nie wyjdzie. Może to być Avery Johnson, z którym pewnie bogaty właściciel Nets nie będzie się patyczkował podczas gorszej serii. Może to być Mike Woodson z Knicks, czy Randy Wittman z Wizards.

M. Kajzerek: To trudny wybór, ale ostatecznie postawię na Randy’ego Wittmana. Czarodzieje nie mają wielkich planów, a z wszystkich pozostałych trenerów, to Wittmana jest według mnie – najbardziej wątpliwym.

Quentin: Nie podejmę się takiego typu, nie chcę nikomu aż tak źle życzyć.

Nick: Stawiam na Scotta Skilesa. Jeśli Milwaukee nie będą w stanie utrzymywać tempa czołowej ósemki cierpliwości może zabraknąć. 3 rok z rzędu utrzymywać 9 miejsce w konferencji?

A. Wiśniewski: Mike Dunlap moze okazać się niewypałem w Bobcats. Stawiam na niego.

Woy: Mam kilku faworytów i wymieniam ich w następującej kolejności: Jacques Vaughn (Magic), Randy Wittman (Wizards), Mike Dunlap (Bobcats). Pierwszy i trzeci sami mogą rzucić ręczniki na deski nie widząc głębszego sensu dalszej pracy..

7 komentarzy

  1. widac ze quentin wzial sie za odpowiadanie na powaznie…

  2. Szuwarek pisze:

    Chyba się tylko nie zgadzam z tym potraktowaniem Ferryego. Johnson będzie olbrzymim bagażem finansowym dla każdego. Taki gracz stoi mniej więcej na 12-16 mln, a za Johnsona można by mieć jeszcze jednego bardzo solidnego gracza. Bez pozbycia się go nie było szans na zmianę jakościową, a przecież na nic poza 2 rundę play-off w tej sytuacji ich nie było stać. Trzeba ryzykować.

  3. kosmos11 pisze:

    ktoś chyba coś źle wkleił (odp. na pytanie 5 – Jaworski pisze o Hawks)

  4. saturn pisze:

    1. To dość oczywiste: na wschodzie Brooklyn i nie muszę pisać dlaczego

    2. Będzie to oczywiście Chicago. Mieli znakomity bilans nie do utrzymania bez Derricka. 42-45 zwycięstw to na obecną chwilę wspaniały wynik dla Byczków.

    3. Bardzo dobre to wbrew pozorom Miami i Boston, choć wszyscy pewnie wskażą Brooklyn. Boston nieco odmłodził skład, choć nie wiadomo co z tego wyjdzie, a Miami znakomicie uzupełnili skład. Lewis może odżyć w tym gronie, a Allen to klasa sama w sobie.

    4. Atlanta i Chicago. Atlanta robi rewolucję, ciężko powiedzieć, czy mądrą, a w Chicago ruchy były raczej skromne. Moim zdaniem należało odważniej.

    5. Nieznacznie lepiej wypadać będą Knicks, ale Nets jak się ograją mogą przechylić szalę na swoją korzyść. Szczególnie po wiosennych transferach

    6. Boję się, że w dół. Będą słabsi niż przed rokiem.

    7. Jeśli tylko będzie zdrowy to oczywiście, że wzmocnienie. Na wschodzie drużyny nie mają odpowiedzi na jego grę.

    8. Marzę o Bulls, ale uwzględniając stan zdrowia Derricka to rozsądek podpowiada mi że Pacers. Myślę, że młodość jest już w stanie wypierać doświadczenie z Bostonu.

    9. Dalej będą pośmiewiskiem ligi. Nie zrobili nic takiego, co odmieniło by ich grę w zdecydowany sposób.

    10. To może być trener Kniks, jeśli szybko nie będzie poprawy wyników sprzed roku. Jest też duża szansa na trenera Charlotte, bo tam łatwo o konflikty.

  5. Y pisze:

    Bezzmienny? Skąd wy takie słowa bierzecie?

  6. swistusmen pisze:

    1. Na papierze największy postęp powinni zaliczyć Nets, jednak wystarczy że zabraknie chemii, i wszystko się zepsuje.Myślę że największy postęp zaliczą Raptors.Litwin im w tym pomorze. Myślę że Valanciunas ma ogromne szanse zostać najlepszym debiutantem.

    2.Bulls lub Magic

    3. Myślę że Boston

    4.Myślę że pistons, poza draftem nie zrobili nic

    5.Nets

    6.Stracili Johnsona, więc raczej stracą

    7.Według mnie w tym sezonie nie będzie większego skoku, ale jeśli przedłuży kontrakt to w przyszłym sezonie szóstki będą 3-4 na wschodzie, kto wie może zagrają w finale konferencji
    8. GO BOSTON!!!
    9.Według mnie mają szanse na wygranie tych 20 spotkań
    10.Myślę że trener Magic

  7. Jordan pisze:

    1. Która drużyna na Wschodzie zanotuje wg Ciebie największy skok w górę patrząc na wyniki RS?

    – Ameryki nie odkryję – Brooklyn Nets.

    2. Która z kolei największy spadek jakościowy, pod kątem bilansu?

    – Orlando Magic, razem z Houston i Atlantą to najbardziej osłabione zespoły tego roku. W Chicago też może nie być za ciekawie, ale do PO wejdą na pewno więc różnica nie będzie aż tak odczuwalna.

    3. Jak oceniasz drużyny pod względem wzmocnień, kto zrobił największe transfery w off-season?

    -Zasadniczo poza kilkoma drużynami to wzmocnił się cały Wschód. W Bostonie rozbito big four, widać że działacze myślą przyszłościowo. Do Jeta, Lee i Barbosy dodamy Sullingera i Melo i Boston może zaskoczyć nie raz, nie dwa. Brooklyn wiadomo, Phila wzmocniona drugim centrem ligi, Toronto Jonasem, Lowrym, Miami Allenem i Lewisem, Wizards dobrym rookiem, Detroit gigantem Andre Drummondem, dlatego wydaje mi się że Wschód wykonał kawał dobrej roboty przez ten off-season.

    4. Obok Orlando Magic, który team nie popisał się w letnim okienku transferowym?

    – Atlanta, Milwaukee, Cleveland, Knicks.. Charlotte ciężko mi oceniać, bo oni są z gatunku chce ale nie moge.

    5. Która drużyna osiagnie więcej w bezpośredniej batalii nowojorskiej, Nets czy Knicks?

    – Wydaje mi się że jednak Knicks. Zawodnicy będą się bardziej mobilizować na ten pojedynek bo cena tu jest bardzo wysoka – szacunek kibiców z Big Apple.

    6. Danny Ferry w Atlancie i jego transfery, czy to oznacza początek nowej ekipy Hawks czy jastrzębi lot w dół?

    – Ten sezon to będzie opadanie postrzelonego jastrzębia. Także będziemy świadkami budowania nowej ekipy, kto wie, może Hawks będą tankować żeby wyciągnąć w przyszłym sezonie jakiegoś dobregoo rookiego i spróbują budować skład sposobem Oklahomy City Thunder.

    7. Andrew Bynum w Sixers, skok do góry czy ciagle pulsujące ryzyko i bezzmienny wynik sezonu?

    – Moim zdaniem to będzie skok w górę, Lakers to jest zespół Kobego, i nawet Nash czy Howard tego nie zmienią, tym bardziej nie mógł zmienić tego Bynum. 76ers bardziej stanowią kolektyw, aniżeli zespół jednego gwiazdora, więc Bynum może sie tam dobrze czuć.

    8. Twój faworyt Wschodu tuż obok Miami Heat to..?

    – Mój ulubiony zespół – Boston Celtics. Ale nawet obiektywnie rzecz biorąc to Boston na papierze wydaje się faworytem.

    9. Czy Bobcats wygrają 20 spotkań czy znów będą pośmiewiskiem ligi?

    – Pośmiewiskiem raczej nie będą bo przy obecnych składach Orlando, Atlanty czy Houston będą mieli towarzystwo na dnie ligi. 20 zwycięstw raczej nie osiągalne, ale te 13-15, przy dobrych wiatrach 17.

    10. Pierwszy trener, który straci pracę na Wschodzie to..?

    – Osobiście wydaje mi się że żaden, ale jeśli mam typować to pewnie coach Atlanty lub Orlando.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *