Prezentacja: Indiana Pacers

Indiana PacersNazwa drużyny prowadzonej drugi rok przez Franka Vogela oznacza „Nadający tempo” i wywodzi się od samochodu prowadzącego wyścig – w stanie słynącym z wyścigów – formuły Nascar. Wielu z Was Indianapolis kojarzy pod względem koszykarskim z epoki najsłynniejszego strzelca NBA – przy akcjach 3+1 – Reggiego Millera. Również z defensywnego stylu, niemal równego New York Knicks z najlepszego okresu gry obu drużyn. W NBA swój największy sukces osiągnęli Pacers 12 lat temu, kiedy udało im się awansować do finału NBA 2000 roku.

Dziś przede wszystkim jest to zespół Danny’ego Grangera oraz Roy’a Hibberta, toczący w poprzednich play offs bardzo mocną batalię z Miami Heat. W ciągu minionego lata udało się w Indianapolis dokonać małego wietrzenia składu i przede wszystkim zmieniono rozgrywającego. Popatrzmy zatem, w którą stronę może iść prezentowana Wam dziś drużyna i czy w ogóle ma szansę na sukces (czyli wyjście wyżej niż druga runda play offs) ?

Odrobina trudnej historii.

Do 1976 roku drużyna Pacers świetnie sobie radziła w rozgrywkach ligi ABA, zdobywając 3 tytuły mistrzowskie kolejno w : ’70, ’72 i ’73. Następnie zdecydowano się, po usilnych staraniach, na przenosiny do NBA. W silniejszym otoczeniu debiutantom nie szło najlepiej a zaczęło się od problemów z frekwencją na spotkaniach. Wymagane przez ligę było 8 tys. fanów podczas widowiska w Market Square Arena (grali w niej przez 25 lat) i dopiero na kilka minut przed zakończeniem przedsprzedaży karnetów udało się osiągnąć wymagany przez sterników ligi pułap. Kolejne problemy dotyczyły popularności nowo wchodzącej drużyny, a TV związana z NBA niechętnie transmitowała mecze z prowincji..Początkowo przygoda Nadających tempo z nową ligą była trudna i właściwie całe klubowe otoczenie mogło tylko pomarzyć o play offs.

Pierwsze większe nazwiska związane z granatowo – żółtymi to Adrian Dantley i Alex English – ale obaj nie zagrzali w Indianie miejsca na dłużej i byli wymieniani na kolejne nazwiska. Nadzieja nadeszła w 1982 roku przy osobie Clarka Kellogga, który w debiutanckim sezonie notował 20pkt i 10zb. Niestety po sezonie, w którym niski skrzydłowy oczarował fanów Market Square Arena rozpoczęły się problemy z kolanami zawodnika. W efekcie począwszy od trzeciego sezonu, częściej spędzał on czas w gabinetach lekarskich aniżeli z drużyną, na parkiecie. W 1986 roku zakończył Kellogg przygodę z koszykówką zawodową. W sezonie 86-87 trenerem został Jack Ramsay i doprowadził swój nowy team, do drugiego play off oraz wyniku 41-41. Po nim nastała era Reggiego Millera;-)

Killer-Miller zawładnął Indianą przez następną dekadę, ale kolejni solidni ligowcy jak np. Detlef Schrempf (dwukrotnie wybrany najlepszym rezerwowym ligi w Indianie), Rik Smith oraz Dale i Antonio Davisowie wzmacniali defensywę Pacers, otaczając swojego lidera mocną opieką m.in. pod tablicami. W 1990 Reggie został pierwszym z Pacers od 1976 goszcząc w meczu gwiazd, przy okazji rzucając średnio 24 oczka w meczu sezonu zasadniczego. W ’91 zespół Indiany wrócił do play offs, eliminując z batalii o 8 miejsce na Wschodzie, Orlando Magic z Shaquillem O’Nealem. Dalszą historię już na pewno znacie, regularne walki o finał konferencji lub finał NBA z Knicks, Bulls oraz konfrontacja Millera z Johnem Starksem oraz Michaelem Jordanem. Dopiero po zakończeniu kariery przez słynnego Byka, sen Millera i ówczesnego opiekuna drużyny, Larry’ego Birda się spełnił, a był nim awans do finału ligi w 2000 roku.

Kolejne lata to mocne wejście do zespołu takich walczaków jak Jermaine O’Neal oraz Ron Artest, kolejnych liderów z awansem do ligowej czołówki gwiazd. To również transformacja ofensywnej gry pod skrzydłami kolejnych trenerów – głównie Ricka Carlisle – walczących z Detroit Pistons o ponowny awans do ligowego czuba.

Zmiana Larry’ego Birda na Donniego Walsha oraz Davida Morway’a na Kevina Pritcharda.

Minione lato nie było jakieś niespokojne czy obfitujące w transfery w stanie wyścigów samochodowych. Największa strata dotyczyła osoby legendy, Larry’ego Birda, który mimo mocnych nacisków Herba Simona, nie dał się skusić na kolejny rok na fotelu prezydenta klubu. W efekcie obejrzeliśmy powrót do źródeł Pacers i powrót do roli prezydenta Donniego Walsha (ex Knicks). Po chwili Walsh wydał swój pierwszy wyrok, zwalniając Davida Morway’a i promując na pozycję generalnego managera, Kevina Pritcharda (ex Blazers).

Pod względem kadrowych roszad, udało się wyrównać ofertę Blazers, dla Roy’a Hibberta (4 lata za 58 mln USD) co jest uznawane za mały sukces. Dalej, przedłużono kontrakt z Georgem Hillem (5 lat za 40 mln USD)i podpisano kontrakt z Geraldem Greenem (3 lata za 10,5 mln USD). Następnie wymieniono Darrena Collisona i Dahntay’a Jonesa za Iana Mahimniego. Największym pozyskanym nazwiskiem okazał się być DJ Augustin, czyli bezpośrednie zastępstwo dla odchodzącego (i chyba trzeba powiedzieć nie spełniającego oczekiwań) Collisona. Nowy playmaker będzie walczył o minut na parkiecie z Georgem Hillem, a kluczowa może się okazać walka o play offs i wyższą lokatę niż dolne rejony konferencji z Bobcats. Jeśli Augustin okaże się pracusiem, podejmie rywalizację i świetnie wtopi się w nowe otoczenie to może również występować w jednej piątce z rotującym pomiędzy jedynką i dwójką Hillem. Tego gracza będziemy obserwować z większą uwagą w nowym trykocie.

Pierwsza piątka: G. Hill (DJ Augustin) – P. George (L. Stephenson) – D. Granger (G.Green) – D. West (T. Hansbrough) – R. Hibbert (I. Mahinmi )

Liderzy i ich wsparcie

George Hill – w drugiej połowie skróconego sezonu przypominał już siebie z czasów gry dla Spurs (przy nieobecności Tony’ego Parkera). Teraz dostał nowy kontrakt, podczas gdy oddano walczącego o minuty z nim Darrena Collisona do Dallas, czyniąc z Hilla swój pierwszy wybór na jedynce. George to przede wszystkim solidny defensor, momentami wykorzystywany jako stoper na niższych strzelców, zawodnik potrafiący grać na dwóch pierwszych pozycjach i przy swoim dniu potrafiący dorzucić kilka ważnych punktów. Dla 26-latka pierwszoplanowa rola w Indianie może być szansą do sportowego awansu. Nasuwa się pytanie; czy podoła wyzwaniu czy raczej Frank Vogel będzie musiał śmielej i częściej korzystać z usług DJ Augustina?

Danny Granger – skrzydłowy ten w 2009 roku wykonał prawdziwy skok w hierarchii i na swojej pozycji. Awansował do All Star Game, a następnie odebrał wyróżnienie za największy postęp. Chwilę później powoli fani Pacers widzieli i nadal widzą w nim następcę Reggiego Millera. Granger to typ strzelca seryjnego i jeśli ma swój dzień na dystansie to potrafi rozbić najszczelniejszą defensywę NBA. Poprzedni jednak sezon to nie najrówniejsza forma gracza, który zdobył Mistrzostwo świata w 2010 roku. 42% skuteczności z pola okazały się najniższe w karierze (patrząc na ostatnie lata) a średnie punktowe spadające do 18,7 okazały się najniższymi od początków przygody z ligą. Wg mnie 29-latkowi brakuje cech lidera z prawdziwego zdarzenia, który w ważnym momencie , w najważniejszej fazie sezonu (patrz play offs 2012 przeciwko Heat) wyciągnie swoją drużynę z opresji i zmieni losy meczu.

David West – 32-letni skrzydłowy, któremu po zakończeniu nowego sezonu wygaśnie 2-letnia umowa z klubem. Dwukrotny uczestnik All Star Game ma najwięcej do udowodnienia w swojej drużynie, bowiem jego średnie 12,8pkt i 6,6zb były najniższymi od drugiego sezonu w lidze. Co gorsza, z drużyny odszedł jego dobry kolega z czasów wspólnej gry dla Hornets, a teraz będzie musiał się na nowo uczyć grania z nową jedynką, DJ Augustinem. Wg mnie West – ostatecznie wywalczył miejsce w pierwszej piątce kosztem Tylera Hansbrougha w rotacji trenera Vogela – musi pokazać się z lepszej strony niż podczas pierwszego roku w Indianie oraz na serio powalczyć o swój przyszły kontrakt (i jego wysokość – 10 mln USD za sezon na dziś).

Roy Hibbert – człowiek, który był jedną nogą w Portland, center, któremu udało się awansować do Meczu Gwiazd w poprzednich rozgrywkach. 25-letni Hibbert to przede wszystkim solidny fundament w defensywie Pacers, notujący co mecz blisko 9 zbiórek oraz 2 bloki. Na dzień dzisiejszy, po odejściu Dwighta Howarda na zachodnie wybrzeże, czołowy podkoszowy Eastern Conference. 4-letni kontrakt na sumę 58 milionów USD będzie wisiał teraz nad nim a fani będą oczekiwali najlepszych występów ze strony środkowego. Na pewno przez najbliższe lata powinien on popracować na poprawą manewrów podkoszowych (lekcje z Olajuwonem) oraz wydobyć z siebie większą zdolność do zdobywania punktów. Jako wieżowiec na poziomie 218 cm wzrostu powinien wg mnie jeszcze więcej zbierać na tablicach niż 9 piłek na mecz. By udowodnić swoją wartość musi też w większym stopniu stać się liderem drużyny, a poprawione statystyki są w stanie mu w tym pomóc.

Słabe i mocne strony

Plusy – najbardziej zbilansowany ofensywnie skład na wschodnim wybrzeżu, tuż obok Boston Celtics. Granger,West,Hansbrough, Hibbert i Hill wszyscy z nich mogą punktować na poziomie +10 w każdym meczu. Ponadto zespół Franka Vogela to czwarta siła w defensywie podczas poprzednich rozgrywek i patrząc na zmiany w składzie nie wierzę by w tym sezonie Pacers szło gorzej pod względem traconych punktow. Osoby liderów, Danny’ego Grangera oraz Roy’a Hibberta, gwarantują solidną jakość po obu stronach parkietu. Cennym nabytkiem okazać się może DJ Augustin, w nowym otoczeniu ma szansę na grę o wynik, a i również o podnoszenie swoich możliwości w grze, przy osobie George’a Hilla (również w rywalizacji z nim).

Minusy – patrząc na całą ławkę Indiany, to brakuje mi w tym nadchodzącym sezonie shootera czyli zadaniowca spełniającego rolę Leo Barbosy. Snajper, dorzucający kilka oczek z dystansu na pewno powiększyłby ofensywne zdolności teamu z Indiany (rozciągając defensywę przeciwnika). Bardziej znak zapytania niż minus postawię przy dyspozycji Danny’ego Grangera (który minionej nocy rozegrał dopiero pierwszy mecz pre-season). Jeśli lider Pacers podąży w sezon z podobnymi statystykami jak w poprzednim to może być ciężko klubowi wyjść ponad drugą rundę play offs. Szczerze mówiąc – wracajac do wydarzeń poprzedniego lata – byłem przeciwny transferowi Davida Westa nie widząc w nim prawdziwego lidera (mniej użytecznego gracza bez Chrisa Paula) oraz przy posiadaniu perspektywicznego Tylera Hansbrougha. Nie wiem czy klub po tym sezonie – przy braku poprawy wyników ex All Stara – nie zrezygnuje z jego usług.

Zagrożenia

Presja na wynik. Przy nieobecności Derricka Rose’a na starcie sezonu i przy bardzo zagadkowej formie NY Knicks oraz Brooklyn Nets, w Indianie otwarcie mówi się o wygraniu dywizji centralnej oraz wyprzedzeniu Boston Celtics (również NY Knicks i Brooklyn Nets) w tabeli konferencji wschodniej. Jak wiemy każdy z wymienionych wyżej liderów – czyli 3 gracze pierwszej piątki – mają, nowe, wysokie kontrakty, i muszą oni udowodnić swoją wartość sternikom klubu. Pytanie czy któryś z zawodników (a bywało w NBA tak w przeszłości) po podpisaniu lukratywnej umowy nie obniży swoich lotów, zadawalając się wysokim kontraktem?

Oczekiwania

Zwycięstwo w Central Division, awans do finału konferencji to plan na sezon 2012-13. Potencjał pierwszej piątki Pacers pozwala na tak wysokie zawieszenie poprzeczki graczom Franka Vogela. Zeszło-playoff’owe, zaciekłe walki z Heat dają nadzieję kibicom klubu na równie udane występy klubu w następnym roku. Ważne dla kibiców Indiany będzie by ich klub wyśrubował najlepszy z możliwych wyników w sezonie zasadniczym i by na taką siłę jak Heat trafił dopiero w finale konferencji. Do tego ostatniego celu droga jest niezwykle daleka.

Podsumowanie czyli okiem autora:

Indiana Pacers to klub z perspektywami, który dzięki pracy trenersko-managerskiej Larry’ego Birda rósł niczym „dobre ciasto” w hierarchii NBA. Zastanawiam się na ile odejście legendy Celtów zmieni wizerunek i pracę klubu. Odnoszę to do odejścia w przeszłości Jerry’ego Westa z L.A. Lakers, w konsekwencji spadek Jeziorowców. Myślę, że zespół mający tak młody i głodny sukcesów skład musi w końcu zbierać swoje żniwa i wyjść wyżej niż druga runda P.O. Mam jednak małe wątpliwości przy osobie Danny’ego Grangera; czy D.G. będzie tym (go-to-guy’em) Reggie Millerem XXI wieku ??
Prognozuję 50 zwycięstw w sezonie – wygraną w Central Division – i zakończenie przygody z play offs w drugiej rundzie. Realnie patrzę na zagrożenia ze strony Knicks, Nets oraz budzących się do walki w stawce z powracającym Derrickiem Rosem, Bulls, gdyż każda z tych drużyn jest w stanie ograć Pacers. Play offs dla Indiany to już inna para kaloszy..gdyż w nich decydują wybitne jednostki.

Zobacz też poprzednie prezentacje:

Warriors, JazzHawks, Wolves, Blazers

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. sopranos11 pisze:

    Indiana to będzie 2 w Central. Tam jeszcze gra taki zespół jak Chicago Bulls.

    • woy9 pisze:

      jednak mają grudzień i styczeń bez Rose’a a w tym czasie Pacers mogą już 6-8 meczów zapasu nad Bulls. W tym upatruję tryumfu teamu Vogela.

    • sopranos11 pisze:

      Wiem, że grają bez Rose’a. Nie zmienia to faktu, że dalej upatruję Bulls przed Pacers. To jest najbardziej zgrana i zespołowa drużyna w lidze. Ze znakomita obroną. 8 meczów zapasu Indiany? Nie wierzę w to.

  2. Erwin Pysiak pisze:

    Nie obraź się autorze, ale pisanie o Indianie i nawet nie wymienienie największego talentu jakiego mają, zawodnika, którego upside jest kosmiczny i kreowany jest na wieloletnią twarz organizacji zakrawa o kompromitację. W tym zespole gra jeszcze ktoś taki jak Paul George, przez którego jest multum plotek o transferze „Millera XXI wieku” (jak to brzmi w odniesieniu do Grangera, serio lubię faceta, ale to zupełnie inny typ). Na tym należy się skupić i to tylko i wyłącznie od jego rozwoju i umiejętnego podpisaniu kogoś za te 10 baniek na czwórkę po Wescie na przyszły sezon, zależy czy Indiana przejdzie do finału. Jeżeli George byłby takim liderem, wszystkie pozostałe klocki mamy na miejscu, bo jeżeli sprawdziłby się mój scenariusz i zamiast Westa, który strasznie mnie zawiódł w Pacers podpisać (pal licho) nawet za te 15 milionów Josha Smitha to mamy team, który jest gotowy przeciwstawić się nie tylko moim ulubionym Celtom, ale też Heat, a do tego nieziemsko się z nimi matchupuje. Zostawiam temat do przemyśleń i pozdrawiam.

    • Portland89 pisze:

      o Pacers ze Smithem to lubię :) ale w sumie na PG ciągle bieda chyba że DJ się sprawdzi

    • woy9 pisze:

      nie ma mowy o obrażaniu się i dzięki za treściwy komentarz. takiego typu dyskusje i odniesienia do tekstu lubimy tutaj. nie na zasadzie jednego zdania ,że coś jest ‚BE’;-)
      Tak jak widzisz, tekst jest podzielony i wg pewnych podziałów staram się prezentować kolejne ekipy, które zlinkowałem pod tekstem. Ktoś może mi zarzucić ,że za mało było o Derricku Williamsie w Wolves, Derricku Favorsie w Jazz etc.
      Georga cenię, ale na razie to gracz o wielkim potencjale, jednak jeszcze nie lider drużyny. Jak wiesz wymaga się dużo więcej od zarabiających miliony Grangera, Westa i Hibberta. Ma dopiero 22-lata i na pewno przyszłość jest przed nim, a ten sezon może być jego przełomowym tak jak całych Pacers. Mógłbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że zostawiłbym Westa kosztem Smitha w post season i poszukałbym wymiany za Grangera za jakąś mocną dwójkę. Szczerze żałuję ,że nie ma z Pacers zdrowego Ericka Gordona. (Hibbert-Smith-George-Gordon-Augustin/Hill)
      Również pozdrawiam!

  3. Szuwarek pisze:

    Paul George może zaskoczyć, to fakt. Niemniej ja aż tak bardzo zawiedziony Westem nie jestem, dużo bardziej Grangerem. West świetnie grał w play-off. Ja nie wierzę w ten team z prostej przyczyny. Tam nie ma ani jednego gracza z poziomu All-Star. Ani Granger, ani West, ani George, ani Hibbert takimi nie są. Na samych dobrych graczach nie da się wygrać tytułu. Musi być gracz wybitny w składzie. W sezonie zasadniczym Indiana będzie silna choćby z powodu obrony. Myślę, że mogą się pokusić o bilans ponad 50 zwycięstw i start z top 3, ale w play-off nie przejdą drugiej rundy.

  4. hitta quitta pisze:

    nie trzeba sięmartwic o DJa bo starterem pg bedzie Hill, bez watpienia, nawet pod koniec ubieglego sezonu ciezko mowic o rywalizacji Collisona z nim bo Hill wygryzl go swietna gra z piatki i dlatego dostal(imo jednak ciut za duzo) nowy kontrakt w dodatku to jest homeboy. O ile jeszcze jako kreator moglby Augustin jakos rywalizowac z Hillem to w D juz jest wrecz przepasc. Acz kontuzjogennosc to jst weak side Hilla tak wiec tu jest szansa tez dla DJa. Indy naprawde maja jedna z najlepszych defensyw, byc moze Hibbert nie jst wiodacym centrem i tez zapewne przeplaconym ale trzyma swietna D Pacers. Najwiekszym pytaniem bedzie kwestia Grangera, gdyby dodac do niego widacego PFa to jako druga opcja mysle bylby bardziej efektywny. West po kontuzji nie gral nic nadzwyczajnego ale w PO pokazal doswiadczenie jakkolwiek GM Pacers nie bez przypadku podpisal z nim tylko nie ryzykujac nic dwu letni kontrakt tak wiec teraz bedacy w CY West albo pokaze wiecej niz w ubieglym sezonie albo juz go nei zobaczymy w przyszlym w trykocie tej druzyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *