Światełko w tunelu Lina, Rakiety lepsze od Memphis

Najwyraźniej pozytywnie podziałała na grę Jeremy Lina jednomeczowa przerwa, gdyż w dzisiejszym meczu z Memphis Grizzlies absolwent Harvardu wreszcie rozegrał dobre spotkanie. Powód do radości tym większy, że jego drużyna pokonała rywali z miasta Elvisa Presleya 109 – 102.

Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia gości 9 – 2. Z tym, że później do roboty wzięli się już gracze z Houston i szybko nadrobili straty. Od tego momentu to oni kontrolowali wynik stopniowo powiększając swoją niewielką przewagę. W pewnym momencie wynosiła ona nawet 13 pkt, ale ostatecznie Rakiety wygrały siedmioma punktami. O zwycięstwie zadecydowały dwa elementy. Pierwszy to świetna skuteczność z gry, która w przypadku podopiecznych McHale’a  wyniosła niewiele ponad 50%. Drugi element to poniekąd przyczyna pierwszego, a dokładniej szybkie kontry po których gospodarze w łatwy sposób kończyli akcję rzutowe zdobywając kolejne punkty. Mimo wszystko jest to spore zaskoczenie, że to akurat Teksańczycy dominowali w grze z kontrataku bowiem w zeszłym sezonie to Grizzlies byli jedną z najszybszych ekip w całej NBA, która szybko przechodzi z obrony do ataku.

Kolejny dobry mecz rozegrał Kevin Martin, który trafiając m. in cztery trójki na pięć prób i zanotował łącznie 22 pkt. Wspomniany Jeremy Lin, który o wcześniejszych meczach pre-season chciałby pewnie jak najszybciej zapomnieć zaliczył dziś udany występ. Zdobył siedem pkt oraz miał, aż 12 asyst będąc jednocześnie jednym z głównych inicjatorów szybkiej gry swojego zespołu. Pod koszami znowu panował Omer Asik. Turecki środkowy zebrał 11 piłek i dołożył do tego jeszcze 9 pkt oraz jeden zablokowany rzut rywali.

W zespole z Memphis najskuteczniejszy okazał się Mike Conley, który rzucił 18 pkt. Drugim strzelcem zespołu ze stanu Tennessee był Rudy Gay – autor 13 oczek.  Warto jednocześnie wspomnieć, że Conley bardzo łatwo ogrywał Jeremy Lina pokazując tym samym swemu rywalowi, że jeszcze powinien jeszcze wiele poprawić w obronie.  Słabo spisał się Marc Gasol, który trafił tylko jeden rzut z gry mimo, że rzucał, aż siedem razy. Zdobył w sumie cztery punkty, zebrał 5 piłek i … z siedmioma asystami był najlepiej podającym swojej drużyny.

MEMPHIS GRIZZLIES – HOUSTON ROCKETS 102 – 109

(24-29, 25-22, 27-34, 26-24)

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. wariat pisze:

    boże Lin jest nikim w porównaniu do CP3 albo Rondo, więc po co podnieta nim ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *