Prezentacja: Boston Celtics

Jednym z najpoważniejszych kandydatów do zwycięstwa w konferencji wschodniej będzie w najbliższym sezonie drużyna Boston Celtics. Zespół budowany przez Danny’ego Ainge’a i Doca Riversa jest pewniakiem do awansu do play-off. Od 2008 roku nie odpadli wcześniej niż w półfinale konferencji. Ten sezon będzie jednak inny. Przemija era Big 3. Zabraknie Raya Allena, który przywdział trykot największego rywala z Miami. Pierwszą twarzą zespołu nie będzie już Paul Pierce czy Kevin Garnett, ale genialny rozgrywający Rajon Rondo.

Skład zespołu

Nr Imię i nazwisko Poz. Wiek Wzrost* Waga** Uczelnia Zarobki
30 Brandon Bass  F  27  203 113 LSU $6,500,000
 0 Avery Bradley  G  22  188 82 Texas $1,630,800
12 Dionte Christmas  G  26  196 93 Temple $
98 Jason Collins  C  34  213 116 Standford $1,352,181
55 Micah Downs G/F  26  203 91 Gonzaga $
 5 Kevin Garnett F/C  36  211 115 Farragut HS $12,467,532
 8 Jeff Green  F  26  206 107 Georgetown $
43 Kris Joseph  F  24  201 95 Syracuse $473,604
63 Rob Kurz  F  27  206 105 Notre Dame $
11 Courtney Lee G/F  27  196 91 Western Kentucky $5,000,000
13 Fab Melo  C  22  213 116 Syracuse $1,254,720
99 Darko Milicic  C  27  213 125 Serbia $
34 Paul Pierce (C)  F  35  201 107 Kansas $16,790,345
 9 Rajon Rondo  G  26  185 84 Kentucky $11,000,000
26 Jarmar Smith  G  25  191 84 Southern Indiana $
 7 Jared Sullinger  F  20  206 118 Ohio State $1,306,920
 4 Jason Terry  G  35  188 82 Arizona $5,000,000
44 Chris Wicox F/C  30  208 107 Maryland $1,352,181

* wzrost w centymetrach ** waga w kilogramach

Pierwsza piątka

Rozgrywający: Rajon Rondo

Rzucający obrońca: Courtney Lee/Jason Terry

Niski skrzydłowy: Paul Pierce

Silny skrzydłowy: Brandon Bass

Środkowy: Kevin Garnett

Historia

Nowa era zespołu Boston Celtics zaczęła się w 2007 roku. Wtedy to skompletowano „Big 3” – Paul Pierce, Kevin Garnett, Ray Allen. Sezon zasadniczy 2007/8 zakończył się świetnym bilansem 66-16 i upragnionym mistrzostwem NBA po trudnych play-offach (pierwsza runda z Atlantą 4-3, druga z Cleveland 4-3, finał konferencji z Detroit 4-2 i finał NBA z Lakers 4-2). Następne sezony były jednak coraz słabsze i tylko w 2010 roku Celtics zagrali w finale NBA (przegrana z Lakers 3-4). Przez ostatnie dwa lata byli zatrzymywani przez Miami Heat i wydaje się, że w tym roku ekipa z Miami będzie wciąż ich najtrudniejszym rywalem.

2007/8 – 66-16 (0.805) – Mistrzostwo NBA

2008/9 – 62-20 (0.756) – przegrana w półfinale konferencji z Magic 3-4

2009/10 – 50-32 (0.610) – przegrana w finale NBA z Lakers 3-4

2010/1 – 56-26 (0.683) – przegrana w półfinale konferencji z Heat 1-4

2011/2 – 39-27 (0.591) – przegrana w finale konferencji z Heat 3-4

Liderzy

Paul Pierce i Kevin Garnett to filary, na których opiera się gra drużyny. W tym roku jednak liderem będzie po raz pierwszy ten trzeci – Rajon Rondo. Poprzedni sezon był dla niego przełomowy, w którym wzniósł się na poziom All-Star. Rondo wchodzi w swój prime i chyba wszyscy jesteśmy ciekawi czy może grać jeszcze lepiej. Na pewno musi dostarczyć zespołowi więcej punktów. Dotychczasowe średnie na poziomie 10-13 punktów są zbyt niskie, bo Paul Pierce i Kevin Garnett zapewne zanotują pod tym względem niewielki regres. Od Rajona oczekujemy statsów rzędu 15 pkt., 12 as.

Słabe i mocne strony

Plusy:

Umiejętność gry w play-off. Gdy przychodzi do play-off jakość gry Celtów wzrasta o cały poziom i czyni z nich team, z którym trzeba się liczyć. Mało jest zespołów, które potrafią grać w play-offach wytrzymując ciśnienie w taki sposób.

Głęboka ławka rezerwowych. W tym roku Doc Rivers dysponuje bardzo bogatą ławką. Zamiast coraz słabszego w obronie Raya Allena jest Courtney Lee i Jason Terry. W trakcie sezonu dojdzie Avery Bradley. Do tego w przedsezonowych grach bardzo dobrze pokazują się Jeff Green i Jared Sullinger. Rezerwowy center Darko Milicic nie jest może graczem wybitnym, ale zapewni znacznie większy spokój pod bronionymi tablicami niż Stiemsma, Hollins czy Wilcox. Drugi garnitur będzie bardzo dobry pod tablicami.

Obrona. Można powiedzieć w ciemno, że ten zespół będzie walczył o prymat w defensywie z Bykami.

Minusy:

Atak. W zeszłym sezonie atak Bostończyków plasował się daleko w trzeciej dziesiątce ze średnią 91.8 punktów na mecz (w sezonie 2010/2011 było to 96.5, a w sezonie 2009/2010 99.2). Celtics pod okiem Riversa zawsze wygrywali obroną, ale w zeszłym sezonie atak był tak dramatycznie słaby, że dopiero przesunięcie Garnetta na pozycję centra i kilkupunktowy wzrost jego zdobyczy punktowych pozwoliło im zacząć wygrywać. W tym sezonie pod tym względem można liczyć na lekką poprawę. Po pierwsze drugi unit jest bogaty w graczy zdolnych do punktowania (Sullinger, Green, Lee/Terry). Po drugie Rondo jest nastrajany do bardziej agresywnej gry przez wszystkich. Wydaje się, że jednak Celtics nadal będą 18-24 ofensywą w NBA.

Tablica. W zeszłym sezonie przegrywana tablica była jedną z największych bolączek zespołu z TD Garden. Poprawa będzie widoczna w rezerwowej piątce, ale pierwszy unit nadal będzie borykał się z tym problemem. Na blogach Celtics dość często zaczęto mawiać, że właśnie z tego powodu w połowie sezonu Brandona Bassa w pierwszej piątce zastąpi Jared Sullinger.

Zagrożenia

Zdrowie. W zeszłym sezonie kontuzje wyeliminowały w decydujących grach świetnego defensora Bradleya i poważnie dały się we znaki Rayowi Allenowi i Paulowi Pierce’owi. Całego sezonu nie zagrał Jeff Green. Doc Rivers musi wykazać się niesłychaną konsekwencją w oszczędzaniu swoich liderów na play-offy. Terry, Pierce, Garnett są już w końcu mocno po trzydziestce. Drugie zagrożenie jakie widzę, to osiągnięcie zbyt słabego bilansu zwycięstw w sezonie zasadniczym i wpadnięcie na mocny team już w pierwszej rundzie. Każdy mecz więcej w play-offach, a już z całą pewnością trafienie na Heat bądź Byki ze zdrowym DRose’m już w drugiej rundzie, może być zbyt trudną przeszkodą.

Oczekiwania

Celtics polują po raz kolejny na mistrzostwo NBA i niewątpliwie należy ich zaliczyć do ścisłego grona contenderów. Druga runda play-0ff to absolutne minimum. Przez ostatnie dwa lata na ich drodze do tytułu stawało drugie Big 3 z Florydy. O dziwo jednak w zeszłym sezonie zespół grał lepiej niż 2 sezony temu i od wygranej dzielił ich przysłowiowy włos (bardziej precyzyjnie genialna gra LeBrona Jamesa, na którego nie było odpowiedzi). Niewątpliwie kadra Celtics jest szeroka jak nigdy. Sezon zasadniczy powinien być znacznie bardziej spokojny od poprzedniego roku, w którym do Meczu Gwiazd Celtics mieli spore problemy z utrzymaniem bilansu powyżej 0.500. Jeżeli ten cykl rozgrywek zakończy się bilansem w top 4, a kontuzje ominą Rondo, Garnetta i Pierce’a Celci znowu będą postrachem play-off. Wszyscy zadają sobie jednak pytanie – czy to wszystko wystarczy na Miami Heat? Mimo wszystko na dzień dzisiejszy ekipa z Florydy wciąż wydaje się silniejsza.

Podsumowanie, czyli okiem autora

W tym sezonie ekipa z TD Garden wzmocniła się. Z ważnych graczy odszedł jedynie Ray Allen, ale zamiast niego Doc Rivers ma do dyspozycji Courtneya Lee, Jasona Terry. Jako zmiennik Paula Pierce’a zamiast Pietrusa będzie grał zdrowy Jeff Green, a wśród wysokich za Rayana Hollinsa, Grega Stiemsmy i ciągle kontuzjowanego Jarmaina O’Neala kontrakt podpisali Darko Milicic, największy steal tegorocznego draftu Jared Sullinger oraz Fab Melo. Nie mogę się jednak uwolnić od wrażenia, że ten sezon dla Celtics jest sezonem przejściowym. Gwiazdy – Pierce i Garnett – odejdą w ciągu dwóch, może trzech lat. Danny Ainge ewidentnie stawia na Rajona Rondo jako przyszłego lidera zespołu, a zarys przyszłego zespołu już zaczął się tworzyć. Na pozycji numer dwa mamy solidnego Lee oraz świetnego defensywnie Bradleya. Jeżeli Green i Sullinger sprawdzą się, mamy już 4 zawodników do przyszłej drużyny. Nie mam żadnych wątpliwości, że ten team awansuje do play-off i będzie tam mieszał. W serii z Heat nie będą faworytami, ale Pierce i spółka potrafią zaskoczyć. W 2010 o mały włos nie wygrali mistrzostwa, a w sezonie zasadniczym osiągnęli zaledwie 4 bilans w swojej konferencji. Czemu i w tym sezonie nie mieliby pokusić się o taką szarżę?

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

4 komentarze

  1. Szuwarek pisze:

    Bardzo fajna prezentacja. Do plusów dodałbym jeszcze osobę trenera, który moim zdaniem jest ścisłym top 3 coachów w lidze.

  2. Patryk pisze:

    Tak sobie myślę. 16 kafli dla Paula, 12 dla Garnetta a tylko 11 dla Rondo. Jak mu za 2 lata nie dadzą maksymalnego kontraktu to chłopak zwieje gdzie pieprz rośnie.

  3. Podkoszowy pisze:

    Ciekawa prezentacja. Czekam na następne. Dobra robota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *