Hornets bezradni w Houston

Houston Rockets odnieśli drugie zwycięstwo w rozgrywkach przedsezonowych. W rozegranym minionej nocy meczu w Toyota Center pokonali New Orleans Hornets 95-75. Dla gości osłabionych brakiem Anthony Davisa była to pierwsza porażka w piątym meczu Pre-season.

Wybrany z numerem pierwszym w tegorocznym drafcie Anthony Davis oglądał wczorajsze spotkania z ławki rezerwowych. Taka była decyzja trenera Monty Williams’a, który po prostu chciał dać odpocząć swojemu młodemu graczowi. Zatem Davis mógł tylko oglądać bezczynnie poczynania swojego kolegi z uczelni Kentucky – Terrence’a Jones’a, który wystąpił w barwach Rakiet.

Mecz bardzo szybko zaczął układać się po myśli gospodarzy, którzy systematycznie z kwarty na kwartę powiększali swoją przewagę. Ogromna w tym zasługa dobrej gry w defensywie, która pozwalał wyprowadzać podopiecznym Kevina McHale’a szybkie kontry kończone zazwyczaj efektownymi wsadami. To właśnie był klucz do wysokiej wygranej w spotkaniu z Szerszeniami, które pod zupełnie nie mogły sobie poradzić z twardą obroną oraz powrotem pod własny kosz po straconych piłkach w ataku.

Bardzo dobrze wyglądał Kevin Martin, który zdobył 17 pkt dla swojej drużyny, będąc jednocześnie najlepszym strzelcem w meczu. Pod bronionym koszem śnie do zatrzymania był Omer Asik, który zebrał 15 piłek (w tym, aż 13 w obronie), zdobył 6 pkt oraz przechwycił dwie piłki. Nie wypada także nie wspomnieć o Donatasie Motiejunasie, który z dorobkiem 13 pkt był drugim strzelcem Rakiet.

Goście natomiast w ataku mieli nie wiele do zaproponowania. Jedyne jasne punkty to Al-Farouq Aminu oraz Robin Lopez. Pierwszy rzucił piętnaście, a drugi jedenaście punktów dla Hornets. Słabo wyglądał Austin Rivers. Przez ponad pół godziny przebywania na parkiecie zdobył siedem punktów trafiając 3 rzuty z gry na 12 prób.  Słaba skuteczność doskwierała zresztą całej drużynie z Nowego Orleanu. W całym meczu trafiali na poziomie 33% oraz oddali jedynie 26% celnych rzutów za trzy punkty. Ta statystyka pokazuje najlepiej, że podopieczni Williamsa nie mieli dobrego dnia.

NEW ORLEAN HORNETS – HOUSTON ROCKETS 75-95

(20-24, 21-24, 10-22, 24-25)

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *