Prezentacja: Atlanta Hawks

Atlanta Hawks logoPoczątek nowej ery w stolicy stanu Georgia a wszystko rozpoczęło się od angażu byłego GM’a Cavaliers, Danny’ego Ferry. Zatrudnienie byłego Mistrza NBA – z czasów jego gry w Spurs – ruszyło lawinę w Atlancie począwszy od dwóch dużych wymian z udziałem sporo zarabiających graczy Hawks czyli Joe Johnsona i Marvina Williamsa. Następnie sprowadzono nowych strzelców, którzy mają wypełnić przysłowiowe ubytki. Dziś przebudowana drużyna z nowymi nazwiskami ma nie tylko zagwarantować udział w play offs ale również – dzięki solidnym wynikom nadchodzącego sezonu – zachęcić do pozostania na następne lata w zespole Josha Smitha.

 Układankę rzuconą na stół przez Ferry’ego składa długoletni pracownik klubu, były asystent Mike’a Woodsona, Larry Drew. Szkoleniowiec bowiem zapowiada jeszcze mocniejszą obronę i bardziej zbilansowany atak.

Odrobina historii czyli od Bizonów do Jastrzębi!

Przeszłość omawianego teamu to jedna z najbardziej zawiłych historii w lidze zawodowej. Zaczęło się w 1946 roku i w Buffalo, a zespół dostał nazwę .. Bizonów. Chwilę później zdecydowano się na przeprowadzkę do stanu Illinois i drużyna grała przez niemal 5 lat jako Tri-Cities Blackhawks (nazwę pewnie kojarzycie z hokeistami Chicago). Trenerem ich była m.in. legenda NBA, Arnold Red Auerbach i zespół w loterii draftowej wyciągnął prawa do Boba Cousy’ego.To jednak nie koniec długiej drogi Jastrzębi do Atlanty. Kolejne cztery lata Hawks spędzili w Milwaukee by w 1955 roku przenieść się do St. Louis (jak Buffalo i Chicago lubują się tam w NHL). Największym szczęściem zespołu w Wisconsin było pozyskanie legendarnego Boba Pettita, który zapewnił w 1958 roku jedyne mistrzostwo NBA rosnącej drużynie. Pettit zasłynął z faktu, iż podczas jednego meczu finałowego potrafił wrzucić rywalom 50 oczek! Ziemia St. Louis była bardzo żyzna dla rozwijającej się ekipy, młodych Jastrzębi. Za czasów gry w tamtym mieście zawsze the Hawks odbierani byli jako kandydat do walki o tytuł i wielki przeciwnik Celtów. Od 1968 roku team już na stałe rezyduje w mieście letnich igrzysk 1996 roku poprzez kupno akcji drużyny przez firmę deweloperską Toma Cousinsa i byłego gubernatora Carla Sandersa. Inwestycja w Omni Colliseum to też dzieło Cousinsa, który miał okazję wywrzeć wielki wpływ na rozwój drużyny, przyciągnięcie uwagi fanów i połączenie sił z teamem hokejowej ligi NHL. Innym wielkim, który wyraźnie wywarł wpływ na rozwój był Ted Turner , magnat telewizyjny oraz twórca CNN Center. Atlanta to miejsce w którym swojej kariery rozwijali Pete Maravich, największa legenda klubu Dominique Wilkins oraz drugi w ilości wygranych meczów, trener, Lenny Wilkens. W ostatnich latach – wspominanych  bliżej przez kibiców w okolicach trzydziestki – w pamięci naszej utkwiły nazwiska Steve’a Smitha, Dikembe Mutombo oraz Christiana Leattnera.

Letnia transformacja czyli oddajemy Johnsona i bierzemy Korvera z Williamsem.

Lipiec 2012 będzie pamiętany jak okres rządów Danny’ego Ferry. W tym czasie nowa miotła szybko zaznaczyła swoją obecność czyszcząc klubowe manko i pozbywając się gigantycznego kontraktu uczestnika niejednego meczu gwiazd, Joe Johnsona. Ponadto – co przyszło mu z dużo większą łatwością i większą aprobatą fanów drużyny – udało się Ferry’emu nakłonić do wymiany Utah Jazz, wysyłając do Salt Lake City, Marvina Williamsa. Pozyskano w ich miejsce Devina Harrisa (z Jazz), Lou Williamsa (wolny agent z Sixers), Kyle’a Korvera (przyszedł z Bulls), Anthony’ego Morrowa i DeShawna Stevensona (dwaj z Nets). Pozbyto się lukratywnych kontraktów, a ściągnięto mieszankę graczy, mającą zapewnić bardziej zbilansowaną grę w ataku. „Problemem” Ferry’ego i Drew był fakt posiadania trzech znanych graczy – Horford, Johnson i Smith – z których żaden nie gwarantował wyższego wyniku niż II runda play offs. Ciekawe zatem; czy oddanie jednego z wieloletnich liderów drużyny przyniesie pozytywny efekt, a może raczej spadek w notowaniach przy rosnącej sile rywali ze wschodniego wybrzeża?

Pierwsza piątka: Jeff Teague (Devin Harris) – Lou Williams (Anthony Morrow) – Kyle Korver (DeShawn Stevenson) – Josh Smith (Anthony Tolliver) – Al Horford (Zaza Pachulia).

Liderzy drużyny – Smith i Horford – ale kto jeszcze?

Nikomu nie trzeba tłumaczyć i udowadniać przydatności najlepszych podkoszowych Hawks czyli Josha Smitha i wracającego po poważnej kontuzji, Ala Horforda. O ile Smith będzie znów przydatny w obronie i mocno skoncentrowany na zbiórkach oraz blokach, o tyle na Horforda – w moim przekonaniu – spadnie rola większego dostarczyciela punktów. Wg nowej strategii, z wykorzystaniem Harrisa, Williamsa, Korvera i Morrowa – będziemy świadkami częstszej gry „do środka i na zewnątrz”, co objawi się większą liczbą izolacji dla Ala oraz bardziej przestrzennym graniem Hawks (nieco na wzór czasów wspólnej gry z tyły Jamala Crawforda z Johnsonem). Nasuwa się tylko jedno pytanie; jak z roli wypełnienia miejsca po JJ’u wywiążą się nowo kreowani liderzy punktowi? Bardziej przekonywujący mnie Lou Williams i nieco statyczny, bazujący na dużej liczbie zasłon Kyle Korver. Trzeba zwrócić uwagę, że ci zawodnicy będą zmuszeni grać również skutecznie w obronie przeciwko takim tuzom jak Dwayne Wade, LeBron James, Danny Granger, Carmelo Anthony, Paul Pierce oraz Joe Johnson. Wydaje się, że coach Drew postara się uzupełnić swój podstawowy skład zadaniowcami pokroju DeShawna Stevensona (szykowany do roli stopera) oraz Anthony’ego Tollivera (przy nim J-Smoove może momentami schodzić na pozycję numer 3).

Devin Harris to osobna historia, gdyż trzeba się zastanowić w jakiej roli będzie on występował? Od lat bowiem przyzwyczajony on był do roli startera czy to w Nets czy to w Jazz. Teraz możemy być świadkami narodzin wchodzącego z ławki Harrisa, momentami wykorzystywanego w duecie z Jeffem Teaguem. Nie jest też tajemnicą, że Devin zawodził w Salt Lake City i przybywa do Hawks z nadziejami na odbudowę własnego ja.

Słabe i mocne strony czyli mocny front court i zagadkowy back court.

Minusy – Nisko oceniani przeze mnie pod kątem defensywnym nowi gracze obwodowi: Korver, Morrow, Williams a nawet Harris. Wszyscy oni będą musieli dobrze się zmobilizować by grać z nową drużyną o play offs. Ponadto problem pierwszej jedynki; czy Harris okaże się rozważnym graczem i zaakceptuje rolę zadaniowca, a może tak szybko się odnajdzie w nowej taktyce i przy Larrym Drew, że nagle zagości w pierwszej piątce? Brak wartościowych zmienników dla pary Smith-Horford to w starciu z Boston Celtics i New York Knicks czy Indianą Pacers oraz Chicago Bulls może być widoczne.

Plusy – duża liczba strzelców obwodowych co daje trenerowi bogactwo wyboru.  Wskazywana wyżej para Teague-Harris jeśli znajdzie wspólny język i zacznie współpracować dzieląc się piłką i minutami może być czołową dwójką rozgrywających po wschodniej stronie wybrzeża amerykańskiego. Josh Smith i jego walka o wysoki kontrakt, może odbić się na jego mocnym przygotowaniu do sezonu i awansie do All Star Game, dalej skrzydłowy może w końcu bez Johnsona stanie się liderem z prawdziwego zdarzenia. Pozbycie się wysokich kontraktów Joe Johnsona i Marvina Williamsa też można potraktować pozytywnie pod względem przyszłości finansowej klubu i okazji do ściągnięcia wartościowego wolnego agenta.

Zagrożenia.

Pierwsze to równowaga między obroną i atakiem. Williams, Korver i Morrow to nie są gracze gwarantujący solidną defensywę jaką będzie trzeba sformować przeciwko czołowych ekipom Wschodu. Drugie to jak w przypadku niejednej, przebudowanej ekipy ligi, czy szybko poznamy efekty zgrania i czy nie będzie potrzebna jakaś jedna czy druga dodatkowa zmiana/wymiana podczas sezonu? W końcu zdrowie i forma Ala Horforda, który zmuszony był do opuszczenia niemal całego poprzedniego sezonu, to znak zapytania. Na pewno trochę czasu minie zanim wróci on do swojego szczytowego grania. No i coś o czym wspominałem powyżej – pogodzenie ról Harrisa z Teaguem (?)

Oczekiwania: play offs obowiązkiem.

Atlanta Hawks przez ostatnie lata, w erze Smitha i Johnsona, wydała się być przysłowiowym pewniakiem do gry w drugiej fazie sezonu. Utarła się też pewna ale niepisana zasada, że Jastrzębie będą grały w play offs, ale nie wyżej niż w drugiej rundzie. Tym razem mam pewne wątpliwości, z racji wzmocnień poczynionych przez ekipy Nets, Sixers, Cavs i Bucks. Jedno jest pewne, ten sezon wymagał będzie więcej efektywności od pary Smith-Horford na których trener Drew będzie liczył mocniej niż w poprzednich latach, kiedyś przy obecności a dzisiaj bez Johnsona.

Podsumowanie czyli okiem autora:

Nawiązując do pozycji wybitnych skrzydłowych – Pettita i Wilkinsa – i zarazem obserwując potencjał Smitha, Jastrzębie zawsze miały mocne skrzydła;-) Jak będzie w tym roku i następnym? Uważam, że sezon 2012-13 to będzie ciężki kawałek chleba dla coacha Hawks. Uporządkowanie gry nie przyjdzie mu tak łatwo a utrata Johnsona może być większa niż nam się wszystkim zdaje wydawać. Dziś Jastrzębie postrzegam jako ekipę niżej notowaną od Heat, Celtics, Knicks, Bulls, Sixers i Pacers, walczącą o play offs z Nets oraz Bucks. 40 wygranych mogą zobaczyć w nowym sezonie kibice teamu ze stanu Georgia.

Poprzednia prezentacja: Golden State Warriors.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. Portland89 pisze:

    bardzo dobre artykuły ale jednak zarówno tutaj jak i w przypadki GSW nie zgadzam się z wizjami Nets za Hawks i Knicks oraz Utah przed GSW. Nets i Gsw przy braku kontuzji moim zdaniem mogą powalczyć nawet o rozstawienie w PO.

  2. pitrekk pisze:

    co do Nets to się zgadzam, natomiast Warriors raczej nie awansują do PO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *