Nash debiutuje, Lakers dostają łomot.

Nie tak wyobrażał sobie debiut w złoto-purpurowych kolorach Steve Nash. Innego stylu oczekiwali od swoich pupili, mimo, że grających bez Dwighta Howarda, na starcie przedsezonowych rozgrywek fani drużyny z Miasta Aniołów. Team Mike’a Browna podczas pierwszej konfrontacji pre-season został zmieciony z parkietu przez Golden State Warriors podczas trzeciej odsłony.

Pierwszą kwartę – zgodnie z oczekiwaniami – wygrali Jeziorowcy kierowani przez swojego playmakera a także Paua Gasola (8pkt w pierwszych minutach). Lakers radzili sobie bez Dwighta Howarda, a miejsce wracającej do zdrowia gwiazdy zajął debiutant, Robert Sacre (4pkt w odsłonie). 26-17 widniało na tablicy wyników w Savemart Center po dwunastu minutach meczu.

W drugiej odsłonie obie drużyny zapomniały o obronie i obejrzeliśmy typowe dla drużyn zachodu run and gun. Na parkiecie pojawili się rezerwowi a wśród nich były czołowy wybór draftu Wojowników, obecnie zawodnik Lakers, Antwan Jamison. Po stronie drużyny Marka Jacksona wynik trzymali Richard Jefferson i czujący się z każdą minutą pewniej, Harrison Barnes. Mimo udanych akcji takich graczy jak Jarett Jack oraz Klay Thompson Wojownicy nie mogli objąć prowadzenia, gdyż skutecznie oni byli kontrowani przez obrońców Lakers m.in. Nasha i Bryanta. W grze skutecznie zapisał się również Metta World Peace (dwie trójki w II odsłonie). Zespół Mike’a Browna prowadził do przerwy 7 oczkami.

Trzecia kwarta okazała się kluczową dla wyniku meczu a w niej dominowali podopieczni trenera Jacksona. Mike Brown dał odpocząć swoim liderom, a do gry wrócili rezerwowi: David Ebanks, Jordan Hill, Antawn Jamison czy nawet Chris Duhon. Tę sytuację wykorzystali Brandon Rush (2 szybkie trójki) i David Lee (13 pkt w III odsłonie!). Trener Lakers próbował reagować wpuszczając na parkiet kolejnych zmienników – z nadzieją na poprawę skuteczności w grze – i tak byliśmy świadkami zerowej poprawy. Efekt piorunujących ataków Warriors to wynik 37-10 w tej części gry i rezultat 86-66.

Golden State Warriors zdobyli 46 punktów z kontrataków.

Niemoc Jeziorowców trwała jeszcze na początku finałowej odsłony, w której Wojownicy poszli za przysłowiowym ciosem i położyli przeciwnika na łopatki (LAL byli ponad 3 minuty bez punktów). Mimo faktu, że to to tylko sparing to moglibyśmy wyjść z założenia, że to team Jacksona a nie L.A. Lakers jest głównym faworytem nadchodzącego sezonu. Trafienia Carla Landry’ego i Harrisona Barnesa dały GSW najwyższą przewagę w meczu 93-66!

Najważniejsza statystyka: skuteczność z gry 56% GSW i 39% LAL. Warriors mieli też 56% na dalekim dystansie.

Wynik: 110-83 dla Warriors.

Punkty: Lee 19 i 7zb, Thompson 18, Barnes i Landry po 13 oraz Bryant, MWP i Hill po 10.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. Gienek pisze:

    Nash nie tak sobie wyobrażał? Według mnie jak się dowiedział, że starterzy pograją po 15-16 min to właśnie tak sobie to wyobrażał…Chyba jakiś kretyn mógł sądzić, że Lakers wygrają z Golden State grając przez połowę meczu głównie zawodnikami, którzy wylecą po obozie oraz wspierającymi ich jednostkami , które nie są kompletnie zgrane w postaci Jamisona czy też przez krótki okres Meeksa i CDR…

    • Enbiejpl Woy pisze:

      nie wiem czy zauważyłeś ale potencjałem to Lakers byli górą patrząc na ubytki w postaci Curry’ego i Boguta w Warriors. Druga sprawa to po tym co widziałem to Jeziorowcy dobrze się bawili i prowadzenie przyszło z uśmiechem ich, bardzo łatwo. Podejrzewam ,że nawet jakby Brown chciał gonić Kobem i Nashem to mogłoby się to nie udać przy wysokiej skuteczności teamu Jacksona.

      I najważniejsze, nie wprowadzajmy ludzi w błąd ,że oni trenują parę dni. Tak naprawdę po po obiektach treningowych, salach i siłowniach stąpają od początku września i spędzają godziny na zajęciach taktycznych. Obie drużyny są w podobnej fazie przygotowań, stąd nie dziwiła mnie porażka Celtów w Stambule z czołową euroligową drużyną ,która zacznie sezon za 3 dni.

      W składzie Lakers od zeszłego tygodnia doszedł tylko CDR. O innych transferach pisaliśmy na bieżąco przy osobach Sacre lub Nelsona. Poza tym nie oszukujmy się, Lakers mierzą w mistrzostwo ligi i nazwiska Jamisona, Hilla, Blake’a czy Meeksa powinny prezentować wyższy poziom w konfrontacji z niżej notowanymi rezerwami GSW.

      Podejrzewam ,że nawet Nash i Kobe nie zakładali takiego dna przy występie swoich back upów. Odpowiadając na pytanie czy Nash sobie wyobrażał czy nie, podejrzewam ,że ciągle podpisując się pod własną opinią: WĄTPIĘ ,że tak.

    • Gienek pisze:

      Nie tylko CDR doszedł w ostatnim momencie, tzn tylko on, ale nie ćwiczył również Meeks oraz Blake, bo mieli urazy…Jamison trochę zawiódł , ale widać , że potrzebuje czasu, aby się wpasować…

      I sorry, ale naprawdę uważasz, że GSW mieli gorszy team, kiedy na parkiecie biegały takie tuzy jak D.Morris, Nelson, Somogyi, Sacre, Darius Johnson-Odom czy też Ronnie Aguilar ?

    • Enbiejpl Woy pisze:

      przecież oni razem nie zagrali w jednym zestawieniu kiedy ważyły się losy meczu i połowa z nich pójdzie do odstrzału. na 7 minut do końca Brown wpuścił Aguilara, Goudelocka i CDR kiedy dawno już było po meczu. Weszli w jednej zmianie. Co do Blake’a to trenował od początku września, następnie miał przerwę 8-9 dni i znów wrócił do treningu (pisaliśmy o tym na stronie, że wrócił nad wyraz szybko ,gdyż diagnozowano 3 tyg przerwy).

    • Gienek pisze:

      Co nie zmienia faktu, że w każdym zestawieniu jakim grali Lakers w 3 i 4 kwarcie mieli gorszy potencjałem team od GSW…Bo ci grali starterami, starterami wymieszanymi z młodzieżą i samą młodzieżą, która jest lepsza znacznie niż młodzież Lakers…

    • Enbiejpl Woy pisze:

      Biedrins, Jenkins, Tyler, Ezeli plus w tym samym czasie co weszli Aguilar, Goudelock, CDR -> Bazemore,Golbourne, Kinsey i Carlon Brown. A prawda jest taka jaką napisałem w relacji, chłopakom z GSW siadł rzut i Rush z Lee’m wykorzystali spanie w obronie Lakers (i chyba odrobinę luzu) na starcie 3kw.. Z tym potencjałem bym nie przesadzał zwłaszcza jak napisałem, przy ubytkach Curry’ego i Boguta

  2. noname pisze:

    warto dodac, ze w wygranej grubo pierwszej polowie duzy udzial mieli starterzy, po czym w 2 odslonie nie wyszli w ogole…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *