Garnett nie rozmawia z Allenem i inne smaczki z Celtics Media Day

Wczoraj z obozu Celtics napłynęło wiele informacji. Wszystko za sprawą specjalnego ‚dnia dla mediów’ podczas którego dziennikarze mogli swobodnie rozmawiać z zawodnikami i trenerami.

Ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć choćby od Paula Pierce’a (np. na temat jego kolana), ale mnie najbardziej zaskoczyły słowa Kevina Garnetta:

Nie mam już numeru Ray’a. Nie próbuję się z nim skontaktować. Po prostu jestem z wami szczery… Tak to po prostu jest.

Przyciskany przez media dlaczego zerwał kontakty z Allenem dodał:

Tak wybrałem. To była moja osobista decyzja. Mówiłem już wam, że Ray jest mi bliski. Znam jego rodzinę. Życzę mu i jego rodzinie wszystkiego najlepszego. (…) Gdy człowiek podejmuje decyzje kierując się dobrem rodziny to nie możesz mieć mu tego za złe.

Od pytań dotyczących Ray’a nie mógł uciec także The Truth:

Myślałem że skończymy kariery razem: ja, Kevin i Ray. Byłem bardzo zaskoczony jego przenosinami do Miami. Ale znacia Ray’a. Jest dorosłym facetem. Podjął decyzję, która jest dla niego i jego rodziny najlepsza. Gdyby miał już odejść i mógłbym decydować to chciałbym by przeniósł się do Clippers. Wybrał jednak naszych rywali w Konferencji Wschodniej. Wiecie, Ray lubi golfa. Może to miało wpływ na jego decyzję. Może nie lubił grać w golfa zimą w Bostonie.

Po tych słowach zawodnicy dali do zrozumienia, że wolą się już skoncentrować na pytaniach odnośnie przyszłości. Garnett powiedział, że ważniejsze od historii z Ray’em jest dla niego teraz to jak w skład wkomponują się Jason Terry i Courtney Lee.

Dodatkowo liderzy Celtics powiedzieli, że nie koncentrują się tylko na pokonaniu Heat – chcą zdobyć tytuł, więc muszą ograć każdego kto stanie im na drodze.

Dziennikarze postanowili podpytać KG jeszcze w sprawie jego emerytury, która oczywiście ze względu na przedłużenie umowy została mocno przesunięta w czasie:

Poważnie o tym myślałem. Wraz ze zbliżającym się końcem kontraktu nie chciałem myśleć o zmianie klubu. Moja sportowa emerytura byłaby tylko moją decyzją bazując głównie na dobrze rodziny. Najważniejszym powodem dla którego znów tu jestem jest to, że został Doc Rivers. Granie dla niego sprawia mi radość. Zawodnicy, miasto i kibice tutaj są najlepszymi jakie spotkałem w mojej karierze.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *