Frye może stracić sezon przez problemy z sercem.

Problemy sercowe w ostatnim czasie mają się na porządku dziennym w NBA. Niestety wiedzą coś o tym Jeff Green, Aaron Gray oraz Chuck Hayes (chociaż w jego przypadku skończyło się tylko na wielkiej grozie niż prawdziwym problemie). Teraz podobna zmora dosięgła silnego skrzydłowego Phoenix Suns, Channinga Frye’a.

Podczas rytynowych badań lekarskich wykonywanych przed campem, lekarze Słońc zdiagnozowali problem powiększonego serca, a konkretnie komory sercowej. Z tego powodu kolega z drużyny Marcina Gortata opuści całe przygotowania, mecze przedsezonowe, by dać sobie nieco przerwy od koszykówki i następnie powtórzyć badania w grudniu.

AZCentral.com nawet podało informację, iż Channing może opuścić cały sezon 2012-13. Dobra wiadomość jest taka, że dolegliwość skrzydłowego nie eliminuje go z całkowitego uprawiania sportu i jeśli będzie stosował się do zaleceń lekarzy to powininen wrócić do gry na najwyższym poziomie.

„The good news is it is a virus so it does have a good chance of going away. My heart can be normal again.” – Channing Frye.

„It was very shocking and, at the same time, scary. It’s not like an arm or a knee or an elbow where you’re like, maybe I can just rehab this. It’s something that keeps you going.”

29-latek przed sezonem 2010-11 parafował z klubem z Arizony, nowy 5-letni kontrakt na wartość 30 mln USD.  Ma za sobą lata kariery wśród New York Knicks i Portland Trailblazers, podczas których zdobywał średnie 9.7pkt i 5.2 zb na mecz.  W podkoszowej rotacji Suns zostają do dyspozycji trenera: Marcin Gortat, Louis Scola, Michael Beasley, Jermaine O’Neal i Markieff Morris. Nie wykluczone, że w przypadku problemów Frye’a zatrudnią Słońca jeszcze jednego gracza do swojej rotacji (może Kenyona Martina?).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *