Miller pragnie więcej.

Autor: Bartek Berbeć

Miami HeatMike Miller był swego czasu liderem zespołu w NBA, ostatnio wcielił się w rolę zadaniowca w mistrzowskim zespole, ale przez całą karierę miał opinię gracza często kontuzjowanego.

Przez dwa lata gry w Miami Heat zmagał się z krytyką dotyczącą ilości spotkań, które musiał opuszczać z powodu urazów. W tegorocznej fazie play-off również w pełni zdrowy nie był, co nie przeszkodziło mu jednak stać się jednym z bohaterów serii finałowej. W decydującym o tytule meczu eksplodował i spłacił dług wdzięczności kierownictwu klubu oraz jego fanom.

Mówiło się o tym, że skoro wreszcie osiągnął swój cel, a więc zdobycie pierścienia, może pomyśleć o emeryturze. Umysł Mike’a Millera zdaje się być jednak znacznie bliżej boiska do koszykówki. Weteran ostro trenuje, wyleczył stare urazy i gwarantuje gotowość do obrony mistrzowskiego tytułu.

Czuje się całkiem nieźle. Rozważałem możliwości, jakie miałem i po konsultacjach z lekarzami doszliśmy do wniosku, że mogę zupełnie pozbyć się bólu. Powoli, ale systematycznie zbliżam się do tego momentu – oceniał Miller i dodał, że jest w pełni gotów na obóz przygotowawczy, co ostatnio nie zdarzało mu się za często.

Nie wiadomo jeszcze, ile minut w rotacji trenera zaoferuje mu trener Erik Spoelstra, pewnym jest, że Miller nie ma zamiaru poprzestać na jednym tytule.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *