Wrzuta dnia: Jeremy Lin na okładce GQ China

Jeremy Lin (Rockets) na okładce magazynu GQ China jako jeden z mężczyzn roku.

Okładka GQ China (źródło: NBAoffseason.com)

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. daruh123@wp.pl pisze:

    to kurwa zostwil knicks dla siana ale i tak nie jest tego wart lamus

    • woy9 pisze:

      nawet nie dostał z Knicks oferty asie..

    • marek pisze:

      Mam beke z takich ludzi jak ty, nie majacych pojecia o sytuacji jaka miala miejsce i wyzywajacych ludzi ktorzy osiagneli wiecej przez 2 miesiace niz ty przez całe życie.

  2. daruh123@wp.pl pisze:

    to nie mug zagrc z rok za mniej jak by sie znowu sprawdzil to wtedy muglby podpisac lepszy konkrakt knicks go wypromowal powinien to docenic

    • Poczytaj trochę o tym jak wyglądała sprawa jego kontraktu w NYK. On CHCIAŁ negocjować, a władze Knicks powiedziały mu, że ma spróbować sił jako wolny agent. Dostał ofertę z Rockets, a NYK nagle się obudziło i jeszcze próbowało z niego zrobić winnego tej sytuacji.

      Z innej strony – Ty byłbyś takim altruistą, że nie wiedząc jak długo pograsz (powiedzmy, że za rok przytrafiłaby Ci się kończąca karierę kontuzja) – odrzuciłbyś pieniądze dające dobre życie Tobie i Twojej rodzinie?

      Ja nie i jestem tego absolutnie pewny.

  3. daruh123@wp.pl pisze:

    skad wiesz ze chcial negocjowac ?knicks go chcieli napewno to huston duzo ryzykuje w tym momencie on i tak by dobrze zarobil dostal by jak novak czy jr smith na tyle go tera cenie pozdrawiam

  4. AZS pisze:

    naucz sie pisac daruh…

  5. daruh123@wp.pl pisze:

    marek ja mam beke z takich ludzi jak ty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *