Iverson rozważa Chiny jako jedną z opcji

Ostatnio cicho jest na temat Allena Iversona, który ciągle próbuje wrócić do NBA. Czasu ma coraz mniej, bo lata lecą, a AI nie jest już taki młody (37 lat). Jeżeli na nadchodzący sezon Allen nie znajdzie sobie drużyny, to szanse, że o rok starszy w sezonie 2013/14 znajdzie nowy klub są bardzo, bardzo małe. Najbliższy miesiąc może być decydujący dla „The Answer”. Jeśli nie znajdzie klubu, to raczej już go w NBA nie zobaczymy.

Źródło – Twitter zawodnika

Nie oznacza to jednak, że rozważa on zakończenie kariery. Jak sam Iverson mówi, ciągle kocha tą grę i nie zamierza z nią kończyć. Celem numer jeden jest oczywiście NBA, ale jest też „plan B”, który zakłada grę w Chinach. Czyżby AI miał iść śladami Stephona Marbury’ego, który w ostatnim sezonie zdobył mistrzostwo ligi w Chinach? Możliwe jest nawet, że wspomniani zawodnicy zagrają w jednej drużynie czyli Beijing Ducks.

Definitywnie chcę grać w NBA, ale jeśli nie będę mógł tam wrócić to mam nadzieję na grę w Chinach.” Mówi Iverson. „Chiny wciąż są jedną z moich opcji, ale drużyna, dla której mam grać musi pokazać, że im zależy, że naprawdę mnie chcą.”

Allen nie był w NBA od lutego 2010 roku. W tym czasie grał sezon w Turcji, a potem odrzucił oferty od  drużyn z Dominikany i Wenezueli.

23 maja, Iverson wrócił do Philadelphi, ale tym razem oglądał mecz z trybun.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=JFkTcV9GTuQ&w=585]

Iverson pod koniec meczu udzielił jeszcze wywiadu dla stacji NBA TV. Z Iversonem rozmawiał między innymi Rip Hamilton, który miał okazję grać z nim w Pistons, twierdzi on, że AI wciąż jest lepszy niż 75% zawodników w lidze i mógłby w każdej chwili wyjść na boisko i po prostu grać.

Osobiście jestem wielkim fanem Iversona i życzę mu powrotu do NBA, nawet jakby miał grać po parę minut na mecz.

Adam Wiśniewski

Fan NBA i Miami Heat od 2006 roku, kiedy to D-Wade (mój ulubiony zawodnik) zdobył pierwszy tytuł. Z niegrających już zawodników jestem wielkim fanem Iversona. Obecnie staram się z dnia na dzień polepszać swoją grę. Wciąż czeka na telefon od menadżera drużyny z NBA.

3 komentarze

  1. gratek pisze:

    Musi pokazać, że im zależy – czytaj: dobrze zapłaci.
    Myślę również, że co najmniej 75% jest lepszych od AI, a nie na odwrót.
    Za bardzo bazował na dynamice i szybkości, której niestety w wieku 37 lat niewiele zostało. To że w ostatnim czasie raczej zbijał bąki, niż grał zawodowo, też nie pomaga.

  2. Ja tylko cytowałem Hamiltona. Może trochę przesadził z tym, że Allen jest lepszy od 75%, ale AI dałby jeszcze radę w lidze.

  3. niepoprawny pisze:

    Dzięki temu gościowi pokochałem kosza, był on mi bliższy niż ci dwu metrowi gracze latający 100 cm nad parkietem. Wiedziałem, że tak nie zrobię nigdy, ale dlaczego mam nie wejść pod kosz jak AI, dlaczego mam nie wykonać takiego cross’a…
    Moim zdaniem takie zespoły jak Suns (z racji nie posiadania dobrego scorer’a), Celtics (zmiennik dla Rondo i dobra strzelba), Heat (zmiennik Mario i gość, który może rotować z Wade’m i Ray’em na tyle, że żaden z nich nie będzie miał kontuzji…) czy Bulls (z racji zniennika dla Rip’a i zastępcy dla Rose’a) powinny się nim zainteresować.

    Skoro np. Bulls i tak skreślają ten sezon i czekają na powrót Rose’a to dlaczego mieli by nie zaryzykować. AI jest nadal w stanie kręcić statystyki 12+/4+ przy 15/20 minutach gry…
    Jestem w stanie pokusić się o twierdzenie, że grając w Bulls lub C’s AI mógł by otrzymać nawet nagrodę dla najlepszego rezerwowego… i może w końcu styl hip-hop wrócił by do NBA… (please…) – Tylko czy ktoś zaryzykuje minimum dla weterana (Marc Cuban… come on!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *