Barkley – trochę o Dream Teamie i Lakers

Autor: Hubert Krzywda / Koszykówka.net

Charles Barkley jest postacią nietuzinkową i jak zawsze ma wiele ciekawego do powiedzenia, z czym jak zawsze jedni się zgadzają, natomiast inni nie.

Barkley zastanawia się nad tym, iloma punktami jego Dream Team pokonałby obecny oraz o nowej sile na Zachodzie.

Dream Team 2012

Oni mieli świetny zespół teraz, lecz chciałbym aby ludzie w końcu przestali z tymi porównaniami. Mieli świetny zespół, jednak był zbyt mały. Walczyli na równi z braćmi Gasol, (których podziwiam) nie mając kogoś takiego w zespole jak David Robinson czy Patrick Ewing. Dajcie mi już spokój…

O wyższości DT 1992 nad DT 2012

Pokonalibyśmy ich 15-17 punktami, mając kłopoty jedynie z upilnowaniem LeBrona. James jest niesamowity i Kobe również, jednak Michael dałby mu radę. Chciałbym także zobaczyć Scottie Pippena w sile wieku w obronie przeciwko LeBronowi. To byłaby piękna, klasyczna konfrontacja na tej pozycji.

Jordan czy James?

Powiedziałbym wcześniej, że to świętokradztwo porównując ich. Nie widziałem nigdy takiego faceta jak LeBron. Przy tym wzroście i tej wadze tak poruszającego się gracza jeszcze nie było. Oczywiście aby ich w ogóle móc porównywać musiałby mieć te 4-5 mistrzostw. Wtedy można by go umieścić na tej samej półce co MJ, jednak zawsze jestem nieufny porównując kogokolwiek do MJ. Tak jest też z Kobe Bryantem, który także jest niewiarygodny.

Lakers

To lato jest bardzo ciekawe pod znakiem transferowym. Lakers pozyskali Nasha, który wkrótce zblizy się do 40 tki i co noc będzie musiał stawiać czoła takim graczom jak Westbrook, Rondo, Paul  czy Rose. Nie wiem czy wytrzyma to. Jestem wielkim fanem Howarda i wiem, że oczy fanów będą skierowane również na niego. Jestem bardzo ciekaw, jak będzie sobie radził po powrocie do gry.

Papierowy faworyt Konferencji Zachodniej

Lakers. Pomimo tego, że mocni są Oklahoma City. Nie jestem ich wielkim fanem, chociaż mają szczególną łatwość zdobywania koszy. Mówiłęm przed poprzednim sezonem, że Miami zdobędzie mistrzostwo, gdyż będą w stanie pokonać ich w środku. Tak jak zrobili to rok wcześniej Dirk Nowitzki i Tyson Chandler z Dallas, tak teraz zrobili to Heat. Nie można liczyć na zwycięstwa bazując w ataku tylko na obwodzie, który dzięki dodatkowi takiego gracza jakim jest James Harden jest w tym zespole wspaniały.

2 komentarze

  1. gratek pisze:

    Z upilnowaniem Durantuli też byłby problem.

  2. Currose pisze:

    Spokojnie by sobie 92 poradził ;p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *