EnbieIOwy podsumowuje po raz ostatni

Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 już za nami, a jednym z najważniejszych wydarzeń ostatniego dnia było zakończenie turnieju koszykarskiego. Sporo osób się nim zainteresowało i żadna z nich nie mogła żałować. Mecz o brązowy medal, a potem finał – oba spotkania stały na bardzo wysokim poziomie. Ostatecznie do niespodzianki nie doszło, złoto zgarnęli Amerykanie, ale srebrni Hiszpanie walczyli do samego końca, zmuszając wyżej notowanych rywali do wysiłku. Brązowe medale po emocjonującej końcówce wywalczyli Rosjanie. „Najgorsze miejsce dla sportowca”, czwarte, zajęli Argentyńczycy.

Zapraszam na ostatnie olimpijskie podsumowanie.

77:81

Argentyńczycy nie obronili brązu z Pekinu, nie wywalczyli trzeciego medalu olimpijskiego z rzędu, choć na 43 sekundy do końca po ładnym reversie Manu Ginobilego prowadzili 77:76. Aleksiej Szwed, bohater Rosjan w tym spotkaniu, 6 sekund później trafił trójkę, która tak naprawdę dała Sbornej upragnione medale, gdyż swojej szansy na game-winnera nie wykorzystał Andres Nocioni, a ostatnie sekundy meczu mijały przy walce o piłkę na środku parkietu i „wymianę” strat. Taki przebieg wydarzeń zdecydowanie był na rękę prowadzącym Rosjanom tym bardziej, że Szwed przechwycił piłkę i Witalij Fridzon bez żadnego zagrożenia przypieczętował wygraną Rosji wsadem.

Szwed nie rozegrał rewelacyjnego turnieju, ale świetnie grał w dwóch meczach – pierwszym i ostatnim. Wczoraj zdobył 25 punktów (8-16 FG, 6-11 3pt), rozdał 7 asyst, zebrał 5 piłek, popełniając tylko jedną stratę. W ważnym momencie trafił 3 na 4 rzuty wolne, co jak na niego (30% FT przed tym meczem!) jest wyczynem naprawdę dobrym. W poprzednich spotkaniach można było mieć sporo zastrzeżeń co do jego gry, decyzji z piłką, ale teraz to on jest zwycięzcą. Jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz.

Do dobrej gry po wpadce z Hiszpanią wrócił AK47. Andriej Kirilenko zdobył 20 punktów (8-12 FG, 7-8 2pt), zebrał 8 piłek i przede wszystkim wziął na siebie odpowiedzialność punktowania. Bohaterem jest Szwed, ale bez swojego kompana raczej by nim nie został. Witalij Fridzon dołożył 19 punktów (5-9 FG, 8-8 FT, 5 TO) – on też może być z siebie zadowolony, również ze swoich poprzednich występów (22-23 FT, game-winner przeciwko Brazylii, 24 punkty z Hiszpanią). 9 punktów i 7 zbiórek miał Wiktor Chriapa, po 6 punktów i zbiórek – Chuck Hayes Sasza Kaun (0-2 FT, zerowa nota za styl). Koszykarze Davida Blatta trafili prawie 51% rzutów i zdobyli pierwszy olimpijski medal pod szyldem „Rosja”.

Manu Ginobili zdobył 21 punktów, trafił 4 razy za trzy, do końca turnieju był bezbłędny na linii wolnych (34-34), został drugim strzelcem turnieju (155 pkt, o punkt mniej od KD), ale nie zrealizował swojego najważniejszego celu – zdobycia medalu. Zabrakło niewiele, jednego trafienia w końcówce. Ale jednak.. Andres Nocioni zdobył 16 punktów (6-10 FG) i miał 7 zbiórek, Carlos Delfino – 15 i 6, a Luis Scola – 11, 6 i 4 asysty. U tego ostatniego zabrakło trochę skuteczności (5-12), ale nie pisałbym o tym, gdyby Szwed nie trafił szóstej trójki.

107:100

Złoto dla USA, ale większe brawa należą się Hiszpanom za walkę do samego końca – mimo nie najlepszej gry w ostatnich spotkaniach dotarli do finału i dopiero tam wznieśli się na wyżyny. Rozegrali naprawdę świetny mecz, walcząc z Dream Teamem jak równy z równym przez prawie cały mecz, chwilami nawet prowadząc. Po trzeciej kwarcie, w której rewelacyjnie grał Pau Gasol (13 pierwszych punktów drużyny w 3Q), było 83:82 dla USA. W czwartej Amerykanie również nie mieli lekko, ale jednak poradzili sobie z Espaną. Na starcie 4Q szybkie 5 punktów rzucił Chris Paul, po czterech punktach Bryanta i trójce Duranta DT prowadził 97:87, ale Hiszpanie nie zamierzali się poddawać, doprowadzając do wyniku 91:97 na 3:39 do końca. Wtedy jednak wszystko rozstrzygnął LeBron James, który wsadem i trójką w izolacji dał wynik 102:93 na niecałe 2 minuty do końca. Już wtedy wiadomo było, kto stanie na najwyższym stopniu podium. Po rewelacyjnym meczu Amerykanie wygrali 107:100. Ktoś spodziewał się tak wyrównanej potyczki?

Bohaterem Hiszpanów był nie kto inny, jak Pau Gasol (24 pkt, 8 zb, 7 ast, 9-17 FG), który zagrał po prostu fantastycznie. Przebudowa przebudową, ale tak grającego Pau chciałbym widzieć w Orlando. Juan Carlos Navarro wystartował rewelacyjnie, z wejścia trafił 3 trójki, w pierwszej połowie miał 19 punktów, ale po przerwie dołożył tylko dwa. Marc Gasol miał 17 punktów (8-10 FG), także grał dobrze, w ataku kilkukrotnie miał akcje w stylu Dirka, ale już w drugiej kwarcie miał na koncie 4 faule i w efekcie rozegrał tylko 17 minut. 14 punktów i 6 zbiórek miał Rudy Fernandez. 12 i 9 – Serge Ibaka. 7 punktów i 6 asyst dodał Sergio Rodriguez. Co by było, gdyby w jego miejsce grał Ricky Rubio? Tego się nie dowiemy. Podobnie jak tego, jak potoczyłby się mecz, gdyby Marc nie wpadł w foul-trouble. Tak czy inaczej – srebro w koszykówce smakuje znacznie lepiej niż w innych dyscyplinach, zwłaszcza po takiej walce z Amerykanami, którzy ten finał wygrać po prostu musieli.

30 punktów (5-13 3pt, 8-9 FT, 9 zb) zdobył Kevin Durant. 19/7/4 dołożył LeBron James (8-13 FG). 17 punktów miał Kobe Bryant, a 11 Chris Paul. To właśnie ta czwórka wywalczyła w czwartej kwarcie złoty medal dla Stanów Zjednoczonych. Poza tym 9 punktów i 9 zbiórek miał Kevin Love, a odpowiednio 8 i 5 – Carmelo Anthony.

Co tu więcej pisać.. tym, którzy nie obejrzeli finału, radzę nadrobić zaległości, bo to była po prostu koszykarska uczta, z pewnością godna miana finału Igrzysk Olimpijskich. I choć koszykówka to wciąż taka gra, w której na końcu wygrywają Niemcy Amerykanie, to jednak Hiszpanie pokazali, że można nawiązać z nimi walkę. Wygrać – jeszcze nie, ale wierzę, że narodzi się jakaś potęga, która będzie w stanie pokonać Dream Team. Nie to, żebym miał coś przeciwko USA, ale.. tak będzie po prostu ciekawiej:) Pytanie tylko – kto?

Nagrody dnia

MVP: Aleksiej Szwed (RUS) – 25 pkt, 7 ast, 5 zb, 6-11 3pt / Kevin Durant (USA) – 30 pkt, 9 zb

Najlepszy przegrany: Pau Gasol (ESP) – 24 pkt, 8 zb, 7 ast

Sixth-man: Witalij Fridzon (RUS) – 19 pkt

Nieenbiejowiec: Juan Carlos Navarro (ESP) –  21 pkt

Najlepsi

punkty: Durant (30)

zbiórki: Ibaka, Durant, Love (9)

asysty: Prigioni, P.Gasol, Szwed (7)

przechwyty: Prigioni, Paul (3)

bloki: Kirilenko (2)

straty: Fridzon (5)

3pt: Szwed (6)

FT: Durant (9)

Niedługo znów się widzimy, Enbiej Fantasy Draft #2 :)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *