EnbieIOwy podsumowuje półfinały

Tak jak typowano przed Igrzyskami – w finale spotkają się drużyny USA i Hiszpanii. O brąz zagrają Argentyńczycy i Rosjanie. Zapraszam na podsumowanie półfinałów.

67:59

Rosjanie w meczu o pierwsze miejsce w grupie B pokonali już Hiszpanię, ale tym razem, w meczu o Wielki Finał, nie zdołali powtórzyć tego sukcesu, choć w pierwszej połowie mieli już 13 punktów przewagi. Niespodzianka nie była aż tak odległa, ale z drugiej strony – Hiszpanie, srebrni medaliści z Pekinu, mistrzowie Europy, druga drużyna świata (a jeśli przyjąć, że Amerykanie nie są z tej planety, to pierwsza) nie mogli grać tak słabo przez cały mecz. W pierwszych 20 minutach rzucili 20 punktów na skuteczności 21% (2-11 3pt). Dla porównania, sam Siergiej Monia trafił w pierwszej połowie 3 trójki i w dużej mierze to dzięki niemu, ale też właśnie dzięki dobrej obronie Rosjanie schodzili na halftime z 11-punktową przewagą.

Hiszpanie doskonale wiedzieli, że w pierwszej połowie zagrali bardzo słabo i że po przerwie, w trzeciej kwarcie potrzebny jest przełom, dzięki któremu faworyci tego spotkania wrócą do gry. Tak też się stało, 26 punktów w samej 3Q (więcej niż w całej pierwszej połowie) dało im remis przed ostatnimi 10 minutami. Trójkę na remis trafił Jose Calderon, na 4 sekundy do końca trzeciej odsłony. Przewaga psychologiczna była zdecydowanie po stronie Hiszpanów, którzy złapali już wiatr w żagle i mknęli po finał i możliwość rewanżu na Amerykanach. Rosjanie wcale się nie poddali, na starcie 4Q Anton Ponkraszow przeprowadził akcję 2+1 i przywrócił prowadzenie Rosjanom, ale rywale zrobili run 14-1, po którym wynik brzmiał 60:50 dla mistrzów Europy na ok. 4,5 minuty do końca. Było już po wszystkim.

Rosjanie mogliby walczyć o zwycięstwo do samego końca, a nawet po nie sięgnąć, ale zabrakło przeciwwagi dla coraz lepszej gry Hiszpanii. Innymi słowy – zabrakło trafień Andrieja Kirilenki (2-12 FG, 5-10 FT, 4 faule, 10 pkt, 8 zb, 2 stl, 3 blk). Sasza Kaun zdobył 14 punktów (5 zb, 7-10 FG), Anton Ponkraszow 10 (1-6 3pt). 9 punktów miał Siergiej Monia, który poza 3 trójkami w pierwszej połowie nie trafił już nic. Witalij Fridzon (8 pkt, 2-3 3pt, 4 faule, 12 min) nie grał już tak dobrze, jak w poprzednim meczu z Hiszpanią (tym w grupie). Monia i Fridzon byli jedynymi graczami Sbornej, którzy byli skuteczni za trzy (razem 5-8). A pozostali? Kirilenko 1-5, Szwed 0-4, Chriapa 0-4, Ponkraszow 1-6. W sumie Rosjanie trafili 7 z 27 rzutów za trzy, z czego tylko dwa w drugiej połowie. Po popełnieniu tylko 3 strat w pierwszej połowie, w drugiej części meczu było ich już 10.

Pau Gasol zdobył 16 punktów i zebrał 12 piłek, jego brat Marc miał 11 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty. Rudy Fernandez również jedenaście, Jose Calderon – 14. Ten ostatni trafił 4 trójki (głównie po podaniach młodszego z braci Gasol) w drugiej połowie, prowadząc drużynę do remisu, a potem do wygranej. Sergio Llull z kolei trafił wszystkie 3 rzuty z gry i miał 7 punktów.

Hiszpanie z trudem, bo z trudem, ale wywalczyli wygraną dającą im finał z Amerykanami. Sergio Scariolo musi wyciągnąć wnioski z tego meczu – dziś jeszcze udało się nadrobić po fatalnej pierwszej połowie i ostatecznie zwyciężyć, ale Dream Team z pewnością wykorzysta nawet chwilę słabości rywali – nie wolno sobie na nie pozwalać, jeśli chce się choćby podjąć walkę z USA. A może Hiszpanie najlepsze przyszykowali na finał? Chciałbym, by tak było, żeby jutro w meczu o złoto coś się działo. Liczę na braci Gasol, którzy mogą zmienić obraz tego meczu.

83:109

Niespodzianki nie było. Podobnie jak w meczu grupowym Amerykanie wystrzelili w drugiej połowie, odjechali Argentyńczykom i sięgnęli po wygraną. W poprzednim meczu obu ekip po dwóch kwartach USA prowadziły tylko 60:59, ale trzecią kwartę wygrały 42:17. Tym razem Amerykanie na halftime schodzili z wynikiem 47:40, ale drugą połowę wygrali 62:43. Ostatnie 20 minut gry można sprowadzić do trzech trójek w trzech kolejnych akcjach czwartej kwarty należących do Carmelo Anthony’ego.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=0SKLVPnecRg&w=585]

Trzeba jednak oddać mistrzom Ameryk, że walczyli. Na początku trzeciej kwarty doprowadzili nawet do wyniku 46:51, ale Amerykanie z Durantem i Jamesem na czele byli po prostu za mocni. Argentyna mogłaby dojść do finału, gdyby wygrała mecz grupowy z Francją, który zadecydował o drugim miejscu dla Trójkolorowych. Ta lokata dawała gwarancję uniknięcia USA aż do finału – gdyby Argentyna zajęła miejsce Francuzów, o finał biłaby się z Hiszpanami i Rosjanami – mocne zespoły, ale w porównaniu do Amerykanów.. ale teraz można tylko gdybać.

Po raz kolejny atak Dream Teamu opierał się na trójkach (18). 5 trafił Kevin Durant (19 pkt), 4 Anthony (18 pkt, 6 zb), 3 Kobe Bryant (13 pkt). 18 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst miał LeBron James, 10 punktów i 7 asyst – Chris Paul, Kevin Love zdobył po 9 punktów i zbiórek, a Deron Williams – po 6 oczek i asyst. Amerykanie trafili 53% rzutów,  64% za dwa i 43% za trzy. Wygrali na tablicach 46-29, zbierając 15 piłek w ataku. Jedyna zła wiadomość – Russell Westbrook doznał kontuzji kostki i nie wiadomo, czy wystąpi przeciwko Hiszpanom.

Manu Ginobili zdobył 18 punktów, Luis Scola i Carlos Delfino – po 15. 3 trójki w 12 minut trafił Leonardo Gutierrez. Rozgrywający argentyńscy, Pablo Prihioni Prigioni i Facundo Kompaso Campazzo rozdali łącznie 10 asyst. Dla Argentyny nie jest to koniec turnieju, jutro bedą bronić brązu przed Rosją. Amerykanie zaś staną przed szansą obrony tytułu – znów z Hiszpanią.

Nagrody dnia

MVP: LeBron James (USA)- 18 pkt, 7 zb, 7 ast

Najlepszy przegrany: Manu Ginobili (ARG) – 18 pkt

Sixth-man: Carmelo Anthony (USA) – 18 pkt, 6 zb

Nieenbiejowiec: Sasza Kaun (RUS) – 14 pkt, 5 zb, 7-10 FG

Najlepsi

punkty: Durant (19)

zbiórki: P.Gasol (12)

asysty: James, Paul, Szwed (7)

przechwyty: Kirilenko, Bryant (2)

bloki: Kirilenko (3)

straty: Calderon, Chriapa, Anthony, Ginobili (3)

3pt: Durant (5)

FT: Kirilenko, bracia Gasol (5)

 

Mecz o trzecie miejsce: Argentyna-Rosja – 12:00

Finał: Hiszpania – USA – 16:00

Oba mecze w niedzielę. A więc – do poniedziałku.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *