Zapowiedź IO – Hiszpania

Kto jak nie oni? Tak wydaje się myśleć większość kibiców, oczywiście w odniesieniu do pokonania na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie Teamu USA. Czy grający ze sobą od lat czołowi hiszpańscy koszykarze będą w stanie nawiązać rywalizację z Amerykanami?


Skład:

G – Jose Calderon (Toronto Raptors)
G – Juan Carlos Navarro (Barcelona)
G – Sergio Rodriquez (Real Madrid)
G – Sergio Llull (Real Madrid)
G – Victor Sada (Barcelona)
F – Rudy Fernandez (Real Madrid)
F – Fernando San Emeterio (Caja Laboral)
F – Victor Claver (Portland Trailblazers)
F – Felipe Reyes (Real Madrid)
F – Serge Ibaka (Oklahoma City Thunder)
C – Marc Gasol (Memphis Grizzlies)
C – Pau Gasol (LA Lakers)

Trener – Sergio Scariolo (Olimpia Milano)

Budowany w oparciu o doświadczenie i siłę podkoszową zespół ma prawdopodobnie jedną z ostatnich, a może nawet ostatnią szansę, aby podtrzymać wspaniałą passę hiszpańskiej koszykówki, trwającą od 2006 roku serię medalową na wielkich imprezach.

Drużyna prowadzona przez Sergio Scariolo jest niezwykle zbilansowana, dzięki czemu oprócz wspomnianej siły podkoszowej, rywale Hiszpanów muszą się bać także zagrożenia ze strony graczy obwodowych, wśród których prym wiodą Juan Carlos Navarro i Rudy Fernandez. Hiszpanie tworzą wspaniały kolektyw, budowany od niemal 10 lat. Jest to doskonale rozumiejąca się , doświadczona drużyna, mająca w składzie ośmiu obecnych bądź byłych graczy NBA.

Hiszpanie są niemal przez wszystkich ekspertów stawiani, jako pewny rywal Teamu USA w olimpijskim finale, ale mało kto bierze pod uwagę, żeby mogli oni pokonać ekipę Mike’a Krzyżewskiego. Na pewno na takie opinie wpływa ostatni mecz przez Igrzyskami, jaki rozegrały oba zespoły. Amerykanie wygrali bardzo pewnie, nie pozostawiając żadnych złudzeń grającym w Barcelonie gospodarzom. Oczywiście LeBron James i spółka wydają się być drużyną z innej planety, ale Hiszpanie prawdopodobnie dopiero podczas turnieju olimpijskiego zaprezentują pełnię swoich umiejętności.

Przede wszystkim, Hiszpanie dysponują siłą podkoszową, która jest decydującym czynnikiem, pozwalającym w ogóle myśleć o pokonaniu Amerykanów. Pau Gasol, Marc Gasol i Serge Ibaka to prawdopodobnie najlepszy frontcourt na świecie, a osamotniony Tyson Chandler i grający momentami jako piątka James, mogą mieć spore problemy ze świetną trójką z Hiszpanii. Piszę o Hiszpanach głównie przez pryzmat rywalizacji z USA, bo tak naprawdę nie chce mi się wierzyć, żeby któryś z tych teamów potknął się wcześniej na innym rywalu.

Bracia Gasol, a w szczególności Pau stanowią śmiertelne zagrożenie dla właściwie każdej reprezentacji, uczestniczącej w IO. LeBron James wydaje się być jedynym zawodnikiem, który mógłby powstrzymać – choć na kilka minut – starszego z hiszpańskich braci, ale i tak Gasol potrafi doskonale współpracować ze swoimi graczami obwodowymi. Rudy Fernandez, Jose Manuel Calderon czy Juan Carlos Navarro świetnie wykorzystują na dystansie odrzucenia swoich wysokich graczy.

Właśnie Calderon wzbudza najwięcej emocji, po tym, jak na początku roku więzadła zerwał Ricky Rubio. Brak błyskotliwego rozgrywającego może być wbrew pozorom sporym atutem Hiszpanów, którzy dzięki playmakerowi Toronto Raptors mogą grać bardziej ułożoną, spokojną koszykówkę, co w starciu z Amerykanami może przyczynić się nawet do wygranej. Rubio ma predyspozycje do szybkiej gry, która mogłaby okazać się zgubna w pojedynku z USA. Calderon świetnie współpracuje z wysokimi, z którymi gra nieprzerwanie od dekady. Niestety gorzej wygląda gra defensywna 31-letniego zawodnika, który w żaden sposób nie jest w stanie powstrzymać Chrisa Paula i Derona Williamsa.

Sergio Scariolo przybyło na pewno kilka siwych włosów, wiedząc, że Navarro przez cały sezon zmagał się kontuzją stopy. MVP Eurobasketu 2011 jest niekwestionowanym liderem ofensywnym drużyny, uderzający w najbardziej potrzebnym momencie, kiedy zespołowi nie idzie. Nie robi mu różnicy czy gra akurat z Tunezją, czy USA. Może trafić trzy-cztery trójki z rzędu, wymusić niezliczoną liczbę rzutów wolnych, doprowadzając jednocześnie do furii broniących go graczy. Mimo problemów zdrowotnych w trakcie rozgrywek ligowych, mogę stawiać wszystkie pieniądze, że kiedy dojdzie do rywalizacji o medale olimpijskie „La Bomba” będzie grał nie na 100, a 150%.

Poza doskonałą pierwszą piątką Hiszpanie dysponują wielkim potencjałem także na ławce rezerwowych. Wchodząc z ławki prym wiodą: Sergio Llull, Fernando San Emeterio i Victor Claver. Llull będzie niezwykle ważną postacią, głównie w momencie, kiedy wspomniany wcześniej Navarro będzie jednak odczuwał ból w kontuzjowanej nodze. San Emeterio z kolei to dobre zastępstwo dla Rudy’ego Fernandeza, który narzeka na problemy z kręgosłupem. Zawodnik Caja Laboral to głównie świetny defensor, mogący powstrzymywać najgroźniejszych strzelców rywali. Claver, to obok Serge Ibaki najmłodszy zawodnik w zespole, dający sporo energii i zapewniający sporo zbiórek.

Scariolo nawet wystawiając rezerwową piątkę z Sergio Rodriguezem, Lullem, San Emeterio, Caverem i Ibaką, byłby w stanie pokonać przynajmniej 6-7 innych drużyn, uczestniczących w olimpijskim turnieju. Większą siłą z ławki dysponują oczywiście tylko Amerykanie.

Hiszpanie są właściwie pewniakami do udziału w finałowej rozgrywce, a każde ich potknięcie będzie uważane za sporą niespodziankę. Ekipa Sergio Scariolo to mieszanka wybuchowa, mogąca zaskoczyć rywala niezwykłą siłą podkoszową w osobach braci Gasol oraz Serge Ibaki, a jednocześnie będą w stanie zabiegać wszystkich rywali z wyłączeniem Teamu USA, kiedy Rudy Fernandez i Juan Carlos Navarro zostaną uruchomieni w kontrataku.

Mecze Hiszpanii w grupie B:

29 lipca: Hiszpania – Chiny

31 lipca: Hiszpania – Australia

2 sierpnia: Hiszpania – Wielka Brytania

4 sierpnia: Hiszpania – Rosja

6 sierpnia: Hiszpania – Brazylia

 

Mój typ nie różni się za bardzo od standardowych, a więc stawiam na grę Hiszpanów w finale, a po drodze największe problemy mogą napotkać w spotkaniach z Rosją i Brazylią, które również dysponują sporą siła podkoszową. Mimo wszystko, stawiam na komplet zwycięstw Hiszpanów w grupie, a później dość łatwą przeprawę, aż do finału, gdzie możemy sobie tylko życzyć, aby stworzyli podobne widowisko, jak cztery lata wcześniej w Pekinie.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

4 komentarze

  1. bartol86 pisze:

    mam taka prosbe moglby ktos wrzucic terminarz meczy na olimpiadzie i gdzie beda lecialy ?

  2. Jakub Szefler pisze:

    Zapomniałeś Rubio też się świetnie dogaduje z podkoszowymi (Love,Peković) no i jest świetnym obrońcą. Szkoda że go nie będzie

  3. quentin pisze:

    Piotrze chyba nie doceniasz Rosji:) Ale OK, dla dobra sportu również jestem za powtórką finału sprzed 4 lat. Tylko tym razem życzyłbym wyniku w drugą stronę Hiszpanom

    • gladysh pisze:

      Heh, jak najbardziej doceniam, ale jednak Hiszpanów cenie wyżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *