Podsumowanie 13. dnia Summer League

Przedostatni dzień Ligi Letniej za nami.

81:55

Heat przed tym meczem mieli bilans 3-1, kilka dobrych występów za sobą i nadzieję na zakończenie Ligi Letniej zwycięstwem. Mieli ułatwione zadanie, bowiem ich rywale, Blazers, grali bez swojego lidera, Damiana Lillarda, a także bez Luke’a Babbitta, Meyersa Leonarda, Nolana Smitha i Wesa Matthewsa. Trudno jednak wygrać jakikolwiek mecz NBA, nawet latem, jeśli rzuca się 55 punktów na skuteczności nawet nie 30-procentowej. Nie pomogło nawet aż 18 ofensywnych zbiórek.

Umówmy się – w tym meczu Miami rzucało naprawdę fatalnie. Chlubnym wyjątkiem był Dexter Pittman (13 pkt, 5 zb, 6-8 FG), który był najlepszym strzelcem swojej drużyny. To akurat nie było trudne do osiągnięcia, jeśli spojrzeć na to, jak rzucali inni (kolejność przypadkowa):

  • Justin Hamilton 2-6 FG
  • Kyle Weaver 0-8 FG (5 pkt, 4 zb, 6 ast)
  • Jason Clark 3-10 FG
  • Damian Saunders 2-6 FG
  • Lamont Hamilton 0-7 FG
  • Adrian Thomas 2-10 FG

Blazers nie mogli skorzystać z m.in. Lillarda, ale w roli pierwszej opcji i najlepszego strzelca świetnie zastąpił go Will Barton (27 pkt, 10-17 FG, 4-8 3pt, 40 min). Po 14 punktów dodali Dee Bost (7 ast, 6-18 FG, 40 min) oraz zmiennik LaMarcus Reed III (5 zb, 5-8 FG). Środkowy Ekene Ibekwe zdobył 8 punktów (2-9 FG) i zebrał 10 piłek.

O bilansie 4-1 marzyli Heat, natomiast taki wynik stał się rzeczywistością dla Blazers. Na pocieszenie dla Żaru – to do nich należy rekord, jeśli chodzi o rozmiar zwycięstwa (+50 vs. Lakers).

82:76

Jae Crowder (21 pkt, 5-13 FG, 6 zb, 3-4 3pt) po raz kolejny zagrał bardzo dobrze, ustanowił rekord kariery, ale gdyby trafił w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry, ten mecz byłby pozbawiony dogrywki. Ale nawet to nie uchroniło Spurs od porażki – w OT Mavericks nie pozwolili Ostrogom na zdobycie choćby punktu, samemu zdobywając 6 i wygrywając czwarte spotkanie w SL.

Crowder zagrał na swoim poziomie, dobrze spisał się Justin Dentmon (16 pkt, 7 zb, 4-11 FG), kolejny raz dobrze na środku operował Bernard James (9 pkt, 8 zb, 3 blk), natomiast Dominique Jones, który w poprzednich meczach zachwycał, dziś rozegrał tylko 11 minut (ból pleców). Zdobył tylko punkt, ale rozdał 5 asyst.

Mavericks byli gorsi, jeśli chodzi o skuteczność z gry (36,4% – 43,9%), jednak sprawę załatwili na linii rzutów wolnych. Wymusili aż 32 rzuty za jeden, trafili 29 (90%), natomiast Spurs trafili tylko 11 z 22 osobistych. Sami Crowder i Dentmon trafili po 8 takich rzutów.

Cory Joseph nie popełnił tym razem 10 strat, spisał się najlepiej spośród graczy Spurs, zdobywając 18 punktów (7-13 FG), zbierając 7 piłek i rozdając 5 asyst. Dobre zmiany dali Dwight Buycks (11 pkt), znany z SL Orlando, gdzie grał w barwach Thunder, a także Ryan Richards (9 pkt, 13 min). James Anderson zdobył 13 punktów, rozdał 6 asyst i zebrał 5 piłek, ale spudłował 8 z 11 rzutów i popełnił 5 strat. Równie nieskuteczny był LD Williams (10 pkt).

80:72

Golden State Warriors tym zwycięstwem zakończyli swoje zmagania w Summer League, opuszczając ją z bilansem 5-0 i zostając jedyną niepokonaną drużyną. Wojownicy wygrali ten mecz tylko ośmioma punktami, ale ani razu nie dali sobie odebrać prowadzenia, rozbudowując swoją przewagę nawet do 15 punktów.

Charles Jenkins zdobył 15 punktów, a po 13 dodali Harrison Barnes (5-13 FG) i Kent Bazemore. Przyzwoicie zagrał rezerwowy Draymond Green (9 pkt, 6 zb), po 8 punktów zdobyli Festus Ezeli (4-5 FG) i Justin Burrell (5 zb, 2-7 FG).

W Hornets bardzo dobrze spisali się Xavier Henry (21 pkt, 7 zb, 4 ast, 40 min) oraz Brian Roberts (18 pkt, 7-13 FG, 5 ast). 14 punktów i 8 zbiórek dorzucił Lance Thomas (4-11 FG, 8-8 FT). Jednak poza nimi żaden starter nie zdobył choćby punktu, a żaden rezerwowy nie zdobył więcej niż 6 punktów. Austin Freeman (6 pkt) chciał to przełamać, ale spudłował 8 z 10 rzutów.

Dla obu drużyn był to koniec letnich zmagań. Warriors, jak już wiemy, wygrali wszystkie 5 spotkań, natomiast Hornets zwyciężyli tylko raz. Być może ten bilans byłby lepszy, gdyby nie kontuzja.. Blake’a Griffina. Tak, chodzi o zastępstwo Anthony’ego Davisa za skrzydłowego Clippers. Trochę szkoda, że tak się stało nawet nie ze względu na wyniki drużyny NOH podczas SL, a dlatego, że nie mogliśmy zobaczyć ‚jedynki’ Draftu 2012 w akcji. Igrzyska jednak dopiero przed nami.

78:86

Wolves są jedną z sześciu drużyn, które nie skończyły jeszcze Ligi Letniej i do rozegrania mają jeszcze jedno spotkanie. Ciekawe, co pokaże w nim Wesley Johnson, który zdobył dziś 28 punktów, trafił 9 z 14 rzutów, 5 z 7 trójek, a także wszystkie 5 rzutów wolnych. Wes jest z meczu na mecz coraz lepszy, skuteczniejszy. Zespół z D-League (2-3) nie miał dziś z nim szans.

Poza nim w drużynie Minnesoty najjaśniej błyszczeli Derrick Williams (15 pkt) i zmiennik Kammron Taylor (11 pkt). Jak widać, tyle wystarczyło, by wywalczyć dziś trzecią wygraną tego lata. Wystarczyło trafiać z gry (51,6% – 41,7%). Można było lepiej opiekować się piłką (8-16 w stratach), ale w obliczu wygranej jest to tylko wskazówka na przyszłość.

Z kolei w drużynie D-Ligowców po raz kolejny najmocniejszym punktem była ławka rezerwowych. Mardy Collins zdobył 20 punktów (7-10 FG), Marcus Dove miał 13, a Kenny Hayes 11 oczek. Cała trójka rozpoczęła mecz na ławce. Wśród starterów znów najlepiej zagrał Leo Lyons (11 pkt). Andre Emmett (9 pkt) oraz Jerry Smith (8 pkt) „chcieli, ale nie mogli” (odpowiednio 4-14 i 3-13 FG).

77:74

Tak jak w RS najpopularniejszą ekipą w Polsce jest drużyna Phoenix Suns, tak lato 2012 należy do Chicago Bulls. Oczywiście powodem jest Olek Czyż, który dziś rozegrał swój najlepszy mecz w Lidze Letniej (choć też bez większego szału). Zdobył 8 punktów, zebrał 5 piłek (2 w ataku), popełnił 5 fauli i 2 straty, trafił 2 z 6 rzutów z gry, ale wszystkie 4 wolne (Bulls 24-28, Clippers 8-13). Miał też jeden blok. A to wszystko w aż 21 minut gry. Spośród rezerwowych Bulls Polak spisał się najlepiej, jednak oczywiście to nie on poprowadził Chicago do pierwszej wygranej w SL.

Jimmy Butler zdobył 23 punkty (6-10 FG, 10-10 FT, 5 zb), a Malcolm Thomas znów zanotował double-double, tym razem naprawdę potężne (21 pkt, 16 zb, 9-11 FG). Obaj – to już teraz można stwierdzić – wykorzystali szansę, jaką dała im Liga Letnia. Olkowi Czyżowi do pokazania swoich umiejętności został już tylko jeden mecz.

Poza Butlerem i Thomasem próg double-digits przekroczył Marquis Teague (13 pkt, 5 ast). Znany z gry w Celtics i Cavaliers Leon Powe zdobył 6 punktów i zebrał 5 piłek w 13 minut.

Kto wie, czy Bulls nie przegraliby po raz kolejny, gdyby nie brak Erika Bledsoe w szeregach Clipps. Na posterunku był jednak Adam Morrison, który znów zagrał naprawdę dobrze (18 pkt, 7-15 FG, 5 zb). Po 15 punktów dodali Marcus Hubbard i Talor Battle. Zabrakło jednak wsparcia od Terrico White’a (0-8 FG) czy Antoine Wrighta (0-6 FG).

87:96

Josh Selby znów punktował (23 pkt), znów był skuteczny (7-13 FG, 5-8 3pt), dodał też po 6 zbiórek i asyst, ale Suns rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść w ostatnich 3 minutach. Markieff Morris trafił na 3:15 do końca trójkę i wyciągnął Phoenix z remisu, a w ostatnich 180 sekundach spotkania Słońca zdobyły 6 punktów przy tylko jednym Grizzlies.

Suns nareszcie zagrali dobrze, tak jak w pierwszym spotkaniu (99:74 z Knicks). Aż szóstka ich graczy przekroczyła próg 10 punktów. Najlepszym z nich był oczywiście Markieff Morris (25 pkt, 11 zb, 10-17 FG). On już jednak w poprzednich meczach pokazał, że umie grać w koszykówkę. Bardziej powinno cieszyć 15/10 Kendalla Marshalla (6-10 FG), który w tym meczu ustanowił swoje rekordy punktów, asyst i skuteczności. Podobnie jak on, 15 punktów zdobył Marcus Landry. DeShawn Sims zdobył 13 punktów, a Charles Garcia 12. PJ Tucker zdobył 10 punktów i był o jedną zbiórkę od double-double. Suns trafili aż 53,6% rzutów.

Jeśli chodzi o Grizzlies, to poza Selby’m najwięcej punktów zdobyli Tony Wroten (19 pkt) i Deon Thompson (14 pkt, 6 zb, 5-6 FG). W poprzednich opisach wymieniałem także tych najgorzej rzucających, najmniej skutecznych, więc teraz wspomnę o Mitchellu Watt’cie (6/6, 3-11 FG) i Ryanie Randle’u (2-12 FG, 5 ast).

Grizzlies mają w tej chwili dwa zwycięstwa i dwie porażki, dziś meczem z Minnesotą kończą Ligę. Suns zaś już mogą jechać do domu (2-3).

88:87

Jared Sullinger (16 pkt, 11 zb, 3-13 FG, 10-12 FT) nie trafił bardzo trudnego rzutu z odchylenia w ostatniej akcji meczu, dzięki czemu Bucks wygrali trzecie spotkanie, a Celtics przegrali drugi mecz podczas tej Summer League. Obie ekipy swój ostatni mecz rozegrają ostatniego dnia Ligi, czyli dziś.

Bucks po raz kolejny do wygranej poprowadził duet Tobias Harris – John Henson. Ten pierwszy zdobył 22 punkty, zebrał 7 piłek, a na 5.9 sekundy do końca meczu trafił dwa rzuty wolne, które – jak się okazało – wygrały dla Milwaukee ten mecz. Drugi także zakończył mecz z dorobkiem 22 punktów, poza tym miał 9 zbiórek. Po 11 punktów zdobyli Larry Sanders (15 zb) i Stefhon Hannah.

Najlepszym strzelcem Celtics był znów Dionte Christmas (17/7/6, 5 TO), po 16 punktów dodali Sullinger i Jamar Smith (5-16 FG). 15 punktów i 6 zbiórek z ławki dodał Craig Brackins (6-11 FG), a Kris Joseph dorzucił 11 punktów (3-11 FG). Celtics trzymali się tak długo w grze, choć trafili zaledwie jedną trzecią rzutów (MIL 47,8%).

Najlepsi

punkty: Johnson (28)

zbiórki: Thomas (16)

asysty: Marshall (10)

przechwyty: Koshwal (4)

bloki: James, McGhee, Tyler (3)

straty: Anderson, Christmas (5)

3pt: Selby, Johnson (5)

 

Dzisiejsze mecze:

  • 22:00 Bulls-Bucks
  • 0:00 Celtics-Clippers
  • 2:00 Grizzlies-Wolves

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *