NYK zrezygnowali, Lin w Rockets!

New York Knicks oficjalnie zakomunikowali, że nie mają zamiaru wyrównywać oferty Jeremy’ego Lina. To oznacza, że 23-letni rozgrywający przenosi się do Houston Rockets gdzie ma szansę kontynuować szaleństwo jakie przed nim w azjatyckich krajach generował Yao Ming.

25.1 mln $ za trzy lata gry to liczba, która okazała się zbyt wysoka nawet dla Jamesa Dolana (właściciela NYK). Oferta Rockets została tak skonstruowana by jej wyrównanie było maksymalnie trudne dla Knicks.

Chodzi zwłaszcza o ostatni, trzeci rok umowy, w którym do zapłacenia będzie aż 14.8 mln $. To w połączeniu z wielkimi kontraktami Anthony’ego, Stoudemire i Chandlera sprawiłoby, że w rozgrywkach 2014/2015 NYK płaciliby olbrzymi podatek od przekroczenia salary cap.

Gdyby Knicks wyrównali umowę to w sumie koszt zatrzymania Lina wyniósłby w przybliżeniu około 43 mln $ (5 mln $ za pierwszy sezon, 5.225 mln $ za drugi, 14.8 mln $ za trzeci + opłata za przekroczenie pułapu płac).

Ciekawe jest to, czy korzyści z zatrzymania Jeremy’ego jednak by tego nie przesłoniły. Nie mówię nawet o korzyściach marketingowych, które prawdopodobnie pozwoliłyby na maksymalne złagodzenie obciążenia finansowego. Chodzi o to, że mimo wszystko Lin to gracz o większym potencjale niż Raymond Felton. Dodatkowo mając u boku Jasona Kidda mógłby się jeszcze szybciej rozwijać.

Wczorajsza decyzja kończy etap Linsanity w Nowym Jorku. W czasie 35 spotkań w barwach Knicks rozgrywający notował 14.6 ppg, 6.2 apg i 3.1 rpg. Fantastyczną serię przerwała dopiero kontuzja kolana, która uniemożliwiła Linowi zadebiutowanie w Playoff.

Lin (tak jak widać w umieszczonej wyżej wiadomości z Twittera) był już wcześniej w Rockets. Wówczas nie przekonano się co do jego talentu i nie zdołał wywalczyć miejsca w składzie co zakończyło się skreśleniem go z drużyny. Teraz będzie miał okazję pokazać miejscowym kibicom co naprawdę potrafi.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. luki pisze:

    A może chodziło o to że Melo mógłby nie być gwiazdą NYK (lub przynajmniej trochę w cieniu Lina)? Pieniądze na trzeci rok kontraktu znalazłyby się. Powiedzmy sobie szczerze JK (chodzi o to że nie jest graczem przyszłościowym)ma już swoje lata a Felton jest słabszy od Lina i JK. Lin przy JK mógł faktycznie się rozwinąć gdyż w dalszym ciągu jest nieoszlifowanym diamentem. Tylko czy Lin chciałby być nr 2 w NYK?

  2. Myślę, że Lin chciał zostać i nie przeszkadzałoby mu to, że miałby być graczem nr 2 lub 3 (pewnie chciałby udowodnić na parkiecie, że może być nr 1). Deal się rozsypał bo standardowo zarząd Knicks musiał zagrać wszystkim ekspertom na nosie ;)

  3. darekf pisze:

    Żadna strata dla NYK.
    Trochę przesadzacie na forum pisząc, że Lin to mega gwiazda. Chłopak wyszedł z cienia na chwilę. Pewnie szybko do niego wróci.
    Lin jest zawodniczo przepłaconym graczem, może marketingowo nie. 75% koszykarzy jest przepłaconych.
    Przeciętniacy rzucający po 8pkt zarabiają po 10 mln $.
    Zresztą aktorzy, politycy, sportowcy to baaaaaaardzo przepłacani ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *