Amerykanie wygrali po niełatwej przeprawie z Brazylią

Przygotowujący się do Igrzysk Olimpijskich w Londynie, koszykarze USA rozegrali drugi mecz sparingowy tego lata. Tym razem, w Waszyngtonie pokonali 80-69 Brazylię, ale zwycięstwo nie przyszło im łatwo.


Mecz swoją obecnością uświetnił prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama. Będący wielkim fanem koszykówki Obama miał nietęga minę przez pierwszych kilkanaście minut spotkania, kiedy to Brazylijczycy wykorzystywali błędy gospodarzy i, momentami prowadzili nawet 10 punktami.

Team USA trafił tylko 38.5% rzutów z gry w pierwszej połowie i 40.8% w całym meczu. Jedynym zawodnikiem zasługującym na wyróżnienie był LeBron James, zdobywca 30 punktów. Pozostali zawodnicy pierwszej piątki USA rzucili zaledwie 24 punkty, pudłując 18 z 27 prób z gry.

Mike Krzyzewski nie był zadowolony zwłaszcza z defensywy swojej drużyny w pierwszej kwarcie meczu, wygranej przez Brazylijczyków 27-17.

“We did not have defensive intensity (early in the game); if this team doesn’t have that, we’re going to get scored on” – powiedział szkoleniowiec reprezentacji USA.

Jednak przez kolejne 30 minut, jego podopieczni pozwolili sobie rzucić tylko 42 oczka, a goście razili nieporadnością, tracąc w całym meczu 23 piłki, z których napędzający akcje James i spółka zdobyli łatwe 28 punktów.

Głównym problemem USA, o którym wiadomo było od początku istnienia tej drużyny, jest brak zawodników podkoszowych. Poza Tysonem Chandlerem, Krzyżewski nie dysponuje innym nominalnym środkowym, co doskonale wykorzystali w początkowych fragmentach gry Brazylijczycy. Anderson Varejao czy Tiago Splitter co i rusz ogrywali swoich niższych przeciwników.

Sytuacja zmieniła się w drugiej kwarcie, którą Team USA wygrał 20-5, zmuszając rywali do aż 12 strat. Po przerwie, gospodarze kontrolowali prowadzenie. Nawet kiedy na sześć minut przed końcem Brazylijczycy zmniejszyli straty do sześciu punktów (65-59), nie wpadli w panikę i za sprawą trafień Carmelo Anthony’ego, Chrisa Paula i siedmiu punktów z rzędu LeBrona Jamesa, wygrali 80-69.

Brazylijczycy wygrali walkę na tablicach (38-30), ale w drugiej części meczu nie potrafili powstrzymać akcji, po których gracze USA zdobywali punkty z pomalowanego, skąd gospodarze rzucili 40 oczek. Kobe Bryant i spółka trafili 6 z 24 prób za trzy, mimo przybliżonej linii.

Kolejne spotkania Team USA rozegra już w Europie. Najpierw z Wielka Brytanią w Manchesterze, a później wezmą udział w turnieju w Barcelonie.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

2 komentarze

  1. M2V3P pisze:

    z tego co widziałem w nocy to tylko James i Paul wyglądają na ludzi zdeterminowanych do gry, reszta łącznie, co mnie dziwi, z KD i KB24 wygląda jakby lała na wszystko wkoło

  2. Kosmos11 pisze:

    przegrane zbiórki, mało asyst, zaczyna się popis gwiazdorków i ich iso-boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *