W Minny myślą o Gasolu

NBA nie znosi próżni. Nie opadły jeszcze echa tegorocznego Draftu, a już powoli rozpoczyna się transferowe szaleństwo, które w tym sezonie może wyjątkowo obrodzić. Wiadomo, nazwiska Derona Williamsa, Steve’a Nasha czy Pau Gasola rozgrzewają wszystkich kibiców. Właśnie ten ostatni znalazł się na celowniku Timberwolves.


Pewnie kilku osobom już powoli nudzą się te rumory o Gasolu, ale ich ilość potwierdza tylko, że Lakers za wszelką cenę starają się pozbyć Hiszpana, a i on sam z chęcią wysiadłby ze statku o nazwie Los Angeles Lakers. Tym razem, Gasol łączony jest z Minnesotą Timberwolves, ale jak dla mnie, taka ewentualna transakcja byłaby przynajmniej dziwna i raczej mało korzystna dla „Jeziorowców”, ale i druga strona raczej niewiele mogłaby zyskać.

W czym rzecz? Otóż Wolves chcieliby zaoferować w zamian za hiszpańskiego zawodnika Derricka Williamsa i picki w przyszłych latach. No cóż, Williams to co prawda drugi wybór zeszłorocznego naboru, ale w debiutanckim sezonie notował tylko 8.8 punktów i 4.7 zbiórek, wchodząc w 51 z 66 spotkań z ławki rezerwowych.

Owszem, w kilku spotkaniach udowodnił spory potencjał, a jedną z drużyn, która dobitnie się o tym przekonała byli… Lakers. W meczu z „Jeziorowcami” Williams zagrał jedno z najlepszych spotkań, rzucając 22 punkty.

Pomysł pozyskania Gasola popierają: jego przyjaciel z reprezentacji Ricky Rubio i Kevin Love, ale co tak naprawdę mogłoby dać Wolves przyjście Hiszpana? Trio Rubio – Love – Gasol ewidentnie nie jest jeszcze składem na mistrzostwo, a ewentualnie umożliwia skuteczną walkę o Playoffs. Po drugie, zupełnie zaprzecza taktyce stosowanej w Minnesocie w ostatnich latach, czyli stawianiu głównie na młodszych zawodników. Gasol niedługo będzie miał 32 lata i nie wiadomo, jak trudy kolejnych sezonów zniosą jego kolana. Dodatkowo wisi na nim 38 milionów zapisanych w kontrakcie podczas kolejnych dwóch lat.

Jeszcze innym aspektem przemawiającym na NIE, jest fakt, że przyjście Gasola oznaczałoby konieczność posadzenia na ławce albo wytransferowania Nikoli Pekovica, który dopiero co rozegrał życiowy sezon. Nie, to się nie może udać, a tym bardziej opłacać…

Jak miałoby to wyglądać ze strony Lakers? Mitch Kupchak oddałby Gasola, który mimo słabszych playoffs, ciągle pozostaje jednym z najbardziej dominujących zawodników pod koszami, pozyskując w zamian Derricka Williamsa, którego talent może, ale nie musi eksplodować dopiero w kolejnych latach.

Nie sądzę żeby z takiego obrotu sprawy zadowolony był Kobe Bryant, zdający sobie sprawę, że jego czas powoli przemija i jeśli ma jeszcze powalczyć o swój szósty pierścień, to musi to zrobić w sezonie 2012/13. Dlatego też będzie nalegał na GM-a Lakers na pozyskanie klasowego rozgrywającego (ewentualnie pozostawienie Sessionsa) oraz wymianę z Gasolem, w której LAL otrzymają zawodników gotowych do rywalizacji o mistrzostwo tu i teraz.

To się nie może udać.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

4 komentarze

  1. Qumawan pisze:

    2012/2013 :P

  2. t. pisze:

    ale ta wymiana za samego Williamsa nie przejdzie z racji niezgodności finansowych a nie wiem kogo mogła by jeszcze oddać Minnesota by ta transakcja była dla LA bardziej atrakcyjna. Może Johnsona i Webstera i wymiana przyszłymi pickami (liczę ze w końcu zobaczę jak Lakers wybierają kogoś w 1 rundzie draftu)

  3. bartol86 pisze:

    tez pomyslalem o beasleyu zwlaszcza ze lakers chcieli juz go w pooprzednim sezonie jesli minesota oddalaby williamsa i beasleay za gasola z jego ogromnym kontraktem to tak jak by sobie strzelili w kolano

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *