Heat już patrzą w przyszłość.

Miami żyje swoim drugim tytułem Mistrza NBA i na ulicach miasta nie opadła wrzawa po zdobyciu pierwszego pierścienia przez LeBrona Jamesa, ale sternicy klubowi patrzą już w przyszłość. Finały 2012 roku oznaczały przełom dla budowanego przez Pata Riley’a i Erika Spoelstry imperium. Teraz nadejdzie czas na spokojne transferowe lato i solidne przetasowania w składzie, by za rok znów stanąć do trudniejszej walki – jak wiemy w NBA panuje zasada „bić Mistrza!” – w obronie tytułu.

Większość ekspertów sonduje jednak, iż będzie Żarowi łatwiej namówić do przeprowadzki, często za mniejsze pieniądze, czołowych graczy NBA do słonecznego Miami. Powód – ciężar zdobycia tytułu już nie jest tak ogromny, a ponadto LBJ nie potrzebuje już tak wielkiego wsparcia, bo udowodnił wielu, że sam potrafi to zrobić. Teraz, kiedy przełamał swoją niemoc sugeruje się, że kilku graczy może zgodzić się na obniżenie własnej gaży by zagrać u boku nowo koronowanego Mistrza..

Pierwsza sprawa to fakt, iż aż 3-4 graczy z obecnego składu odejdzie z drużyny lub nawet zakończy karierę sportową. Tutaj media są bezlitosne i dzień po celebracji skazują na zieloną trawkę Juwana Howarda, Jamesa Jonesa, Eddy’ego Curry i nawet Mike’a Millera.  Ich miejsce mieliby zająć bardziej wartościowi lub jeszcze bardziej doświadczeni gracze, mogący przynieść więcej korzyści zespołowi (niczym Shane Battier).

Takim sposobem na listę życzeń Heat trafili kolejno:

Andre Miller – PG który naprawdę nie zagrał nigdy do tej pory o więcej niż finał konferencji. Jego doświadczenie i wszechstronność mogłyby być świetnym uzupełnieniem dla Norrisa Cole’a i Mario Chalmersa. A.M. ostatni sezon spędził w Nuggets, a wcześniej grał dla Blazers. Gracz pożądany przez co najmniej 3 drużyny ligi, a jego wymagania finansowe były do tej pory wcale nie małe. Czego jednak się nie robi dla pierwszego pierścienia!

Jermaine O’Neal – center najlepsze lata mający już za sobą, a swego czasu miał okazję on już pomóc (z marnym skutkiem to wyszło) Heat w dotarciu wyżej niż pierwsza runda P.O. Niestety eksperyment z pozyskaniem J.O. z Raptors nie wypalił i środkowy po sezonie (2010) gościł już wśród Celtów. Minimum ligowe oraz lepsza jakość usług niż u Eddy’ego Curry może dać mu kontrakt w Miami.

Ray Allen – czyli kolejny Celt przymierzany do gry u niedawnego największego rywala? Mistrz NBA z 2008 roku miałby zagrać o kolejny tytuł kosztem emerytowanego Mike’a Millera. Shooter w wakacje zamierza rehabilitować swoje kości by znów błyszczeć formą na starcie 2013 roku. Łakomy kąsek dla kilku ekip ligi.

Grant Hill – te nazwisko już przed rokiem gościło w kręgu zainteresowań Heat. Wydaje się, że ex gwiazda Pistons, Magic i Suns mogłaby ciągle liczyć na 3-4 miliony USD, które niekoniecznie dostałaby na Florydzie. Ponadto wydaje się, że po udanych finałach pozycja Shane’a Battiera jest na tyle mocna, iż Żar nie potrzebuje dodatkowego niskiego skrzydłowego..

Chris Kaman – Niemiec może uciec Hornets i przenieść się na Wschód. Zakusy na klasowego podkoszowego mają też Boston Celtics. W jego przypadku przejście do ligowego potentata mogłoby oznaczać ogromne wsparcie i dodatkową siłę pod koszami. C’s czy Heat zalepiliby podkoszową dziurę. Sugeruje się, że Kaman transfer do Nowego Orleanu potraktował niczym zsyłkę i pragnie przypomnieć sobie lepsze czasy, nawet z ery gry dla Clippers ( All Star Game ).

Pointa: tytuł może być nieco mylący – paradoksalny – gdyż o ile patrzymy w sezon 2012-2, to jednak metryki graczy nie są tutaj atutem przetargowym, a raczej przeszłość to najlepszy okres wielu z wymienionych graczy. Jak wiemy jednak, pewna ręka lub doświadczenie bywają w play offs bezcenne. Heat mogą na to liczyć przy niemal każdym wymienionym nazwisku.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. Ray Allen ponoć jest najbliżej i to właśnie shooter będzie priorytetem jeżeli Miller i Jones zakończą kariery.

    W Hilla i J. O’Neala bym się nie pakował. Miller imho mógłby zablokować rozwój N. Cole’a (a w finałach grał nieźle). Pozostaje Kaman i tutaj dwa pytania – po pierwsze ile by chciał/ile mogą mu dać Heat, po drugie – czy zaakceptuje rolę zmiennika (Bosh na 5tce może być już na stałe).

    • gratek pisze:

      Bosh to znacznie lepsza czwórka niż center i przy Kamanie mógłby większość czasu grać na swojej nominalnej pozycji. Największym problemem mogą być właśnie wygórowane wymagania finansowe Kamana, który może wciąż we własnym mniemaniu czuć się topowym centrem ligi.

  2. Adrian89 pisze:

    „Powód – ciężar zdobycia tytułu już nie jest tak ogromny, a ponadto LBJ nie potrzebuje już tak wielkiego wsparcia, bo udowodnił wielu, że sam potrafi to zrobić.”

    Woy cenię zazwyczaj to co piszesz, ale takie teksty mnie wkurwiają po prostu. Coś a’la

    Skip Bayless.

    Jak Dallas wygrywało a Dirk był wielki większość pisała o tym jak to Dallas wygrali. A teraz co i rusz ktoś piszę że Lebron praktycznie sam wygrywa, albo nie potrzebuje niby wsparcia. Ok może oni grali bardziej zespołowo, ale w finałach w każdym meczu ktoś inny trafiał niesamowicie ważne rzuty, Battier, Chalmers, Miller. Do tego Bosh grał bardzo dobrze na deskach w większości spotkań, Wade zawsze robi swoje.

    Nic mu nie odbiera był wielki ale tych wielkich w tych finałach było kilku. I praktycznie każdy z nich gdyby był zabrany tytułu by najprawdopodobniej nie było.

  3. eastz pisze:

    „Powód – ciężar zdobycia tytułu już nie jest tak ogromny, a ponadto LBJ
    nie potrzebuje już tak wielkiego wsparcia, bo udowodnił wielu, że sam
    potrafi to zrobić.”

    Też to rzuca się w oczy, LBJ nigdy by nie wygrał tytuły gdyby nie przyszedł do MIA, ja wiem Cavsi to nie jest drużyna, która przyciąga wielu zawodników, jednak LBJ nie potrafił zbudować na swoich barkach Mistrza , dopiero w drużynie Wade mu to wyszło :)

    • woy9 pisze:

      ciężko nazwać tego-sezonowych Heat teamem Wade’a. Nie brakowało głosów ,że Wade w tym sezonie miał najgorszą skuteczność od lat. MVP sezonu i MVP finałów był zdecydowanie James.

  4. Szerszeń pisze:

    „Powód – ciężar zdobycia tytułu już nie jest tak ogromny, a ponadto LBJ nie potrzebuje już tak wielkiego wsparcia, bo udowodnił wielu, że sam potrafi to zrobić.”

    Sedziowie w ogole Mu nie pomogli a Wade,Bosh,Battier,Chalmers to klody.Mam nadzieje,ze to pierwszy i ostatni tytul Miami i LBJ.LBJ byl fenomenem dopoty byl w Cavs.Tak tylko pokazal,ze ma slaba psychike i gwiazdorem …

    • woy9 pisze:

      Na temat pracy sędziów
      wolałbym też się nie wypowiadać , bo to nie oni bronili Jamesa w
      post-up;-) Ponadto czego można chcieć od jego psychiki , kiedy wygrywa drużynie 2 mecz rzutem o dechę, a powtarza to w meczu 4 z kurczami nóg i fenomenalną trójką? skończymy z tym hejterstwem, bo to aż niezdrowe!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *