Jaka przyszłość czeka Memphis?

Nie milkną echa decyzji o sprzedaży Memphis Grizzlies przez Michaela Heisleya Robertowi J. Perze. Jeden z najmłodszych miliarderów na świecie ma teraz przed sobą nie lada problem do przebrnięcia. Musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy warto przenosić tak dobrze do tej pory zarządzany klub z Memphis do San Jose, w którym obecnie rezyduje.

 

Przypomnijmy, że Grizzlies trafili do miasta Elvisa w 2001 roku. Wcześniej swoją siedzibę mieli, w doskonale kojarzonym przez nas wszystkich z hokejem, kanadyjskim Vancouver. Heisley nie był do końca zwolennikiem tej decyzji. Początkowo chciał utrzymać drużynę w Kanadzie. Do zmiany lokacji swojego teamu w głównej mierze przyczyniły się kłopoty z wynajęciem hali i generalna niechęć społeczności do utrzymywania nierokujących Miśków w swoim mieście. Dużą rolę odegrało tu także spoglądanie na klub nieprzychylnym okiem przez władze jednego z największych ośrodków w Kanadzie.

 

Początkowe lata obecności Niedźwiadków w Tennessee nie wróżyły niczego dobrego. Drużyna była, delikatnie mówiąc, przeciętna, kibice nie pchali się drzwiami i oknami by oglądać ekipę z ogona ligi, a o grze w zespole nie chcieli słyszeć najlepsi zawodnicy ligi. Bardzo dużo się zmieniło po oddaniu do użytku hali FedExForum. Pozwoliło to na zwiększenie zainteresowania wynikami Miśków i budowaniu coraz to lepszej drużyny. Dzisiaj ekipa budowana wokół Rudy’ego Gaya jest już w czołówce najlepszych i każdy wie, że inwestycja w ten klub jest bardzo dobrą decyzją. FedExForum żyje w każdym meczu, a tutejsi fani są jednymi z najgłośniejszych i najsilniej związanych z teamem w całej National Basketball Association. Rodzi się więc pytanie, czy ewentualna wyprowadzka z Memphis byłaby dobrym wyjściem?

 

Pierwszym pomysłem jaki pojawił się w głowie Pery i jego doradców jest utrzymanie dotychczasowych barw i loga zespołu przy zmianie siedziby z Memphis na San Jose. Dotychczas to miasto, położone w Kalifornii było znane głównie z tego, że wywodzi się z niego jedna z najlepszych drużyn w NHL San Jose Sharks. Rekiny od kilku lat corocznie występują w rozgrywkach Play-Off, choć póki co nie mogą pochwalić się sukcesem na miarę Pucharu Stanleya. Trochę to przypomina sytuację Memphis, dla której również same udziały w PO były do tej pory sporym osiągnięciem.

 

Grizzlies mogliby być piątą drużyną z Kalifornii w lidze. Dołączyliby do Golden State, Sacramento i obu drużyn z Miasta Aniołów. Byłby to dla ligi prawdziwy ewenement, gdyby udało się stworzyć dywizję złożoną z ekip z tego samego stanu.

 

To, co warte jest wspomnienia to na pewno średnia widzów Rekinów w każdym spotkaniu. Przez ostatnie pięć sezonów Sharks utrzymują się w połowie stawki, jeśli chodzi o publikę odwiedzającą ich halę w każdym spotkaniu. Na tym polu ta liczba wygląda dużo bardziej okazale niż w przypadku Grizzlies grających w Memphis. Tutaj dopiero od tego sezonu widoczna jest znaczna poprawa (20 miejsce w tym sezonie). Dotychczas Niedźwiadki plasowały się zazwyczaj na szarym końcu, ewentualnie jedno-dwa miejsca nad kreską. Jeśli więc udałoby się utrzymać trend znany z meczów Sharks wtedy Grizz cieszyliby się większą popularnością niż w stanie Tennessee.

 

Na niekorzyść pomysłu wyprowadzki Miśków z Memphis na pewno wpływa fakt hali, w jakiej przychodzi im grać. FedExForum to jeden z najnowocześniejszych i najbardziej okazale prezentujących się budynków w całej NBA. Wielu ekspertów uważa też, że jest ona zbudowana idealnie pod mecze koszykówki. Za koronny argument podają tu ‚udźwiękowienie’ hali sprzyjające roznoszeniu się dopingu.

 

Hala, w której swoje mecze grają Sharks może nie należy do najstarszych w NHL, ale na pewno nie jest to obiekt pokroju tego w Memphis. HP Pavillion pomimo tego, że może pomieścić nawet większą ilość osób niż FedExForum to jednak w porównaniu z całym ich zapleczem wygląda bardzo blado. Znając jednak objętość portfela Pery można wnioskować, że stać go będzie na wybudowanie nowego budynku, więc tę niekorzyść zbyć można bardzo łatwo.

 

To wszystko jednak tylko domysły i spekulacje. Na pewno jednak wiemy tyle, ile zostało wydane w oświadczeniu wydanym przez klub w zeszły poniedziałek. Oto jego przypomnienie.

 

‚Michael Heisley, większościowy udziałowiec Memphis Grizzlies ogłosił dzisiaj, że osiągnięto porozumienie w sprawie całościowej sprzedaży klubu Robertowi J. Perze. Pera jest założycielem i dyrektorem zarządzającym Ubiquiti Networks, organizacji zajmującej się wykorzystaniu wysokich technologii w biznesie. Transakcja czeka teraz na zatwierdzenie przez Radę Generalną NBA.

 

Grizzlies zostali zakupieni przez Heisleya w 2000 r. kiedy zespół miał swoją siedzibę w kanadyjskim Vancouver. W 2001 r. Grizzlies zostali przez niego przeniesieni do Memphis. Po oddaniu do użytku jednej z najpiękniejszych hal w lidze FedExForum Niedźwiadki z miejsca zostały jej użytkownikiem. Od czasu przenosin do Memphis, Grizzlies pięciokrotnie zagrali w rozgrywkach postseason w NBA. Ostatnie dwa sezony w ich wykonaniu to najlepszy okres w dotychczasowej historii organizacji.’

 

Po dopięciu warunków umowy Heisley mówił:

 

‚Byłem bardzo zadowolony mogąc pełnić rolę właściciela tego klubu i wspierać rozwój koszykówki w mieście. Jestem pewny, że dobra passa zespołu zostanie teraz podtrzymana i Grizzlies w ciągu kilku lat staną się rokrocznym kandydatem do gry w finałach ligi, a także integralną częścią całej lokalnej społeczności. Szczególnie satysfakcjonujące było dla mnie to, że umieliśmy trzymać się razem i dzięki temu ciągle się rozwijaliśmy. W drużynie wszystko jest na swoim miejscu, świetni gracze, doskonały sztab trenerski i doświadczone kierownictwo. W Robercie, mamy takiego właściciela, który wyraża wszystkie idee realizowane do tej pory przez zespół’

 

Pera z kolei dodawał:

 

‚Patrzę w przyszłość z nadzieją na to, że uda mi się przekonać społeczność w Memphis do tego, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu. Mamy zamiar kontynuować budowę teamu na miarę sukcesów tu i teraz’.

 

Czy to tylko zwykła gra pod publiczkę, czy też rzeczywiście Pera nie będzie nic zmieniał?

 

 

4 komentarze

  1. OKC pisze:

    Czemu nie powieksza NBA o 5 druzyn. Z tego co tu czytam to kilka miast jest zainteresowanych. Wienc po co przenosic jak mozna dodac.

    • Apapap pisze:

      Dokładnie.
      Anaheim, Seattle, San Jose, Columbus, San Francisco
      A pewnie i te które mogą stracić drużynę: Sacramento, Charlotte, Memphis.

    • rzepik pisze:

      to zły pomysł gdyż może sie skończyć tak jak w formule 1 czyli dodanie nowych teamow które zaniżą zdecydowanie elitarność ligi..

      w tym momencie trzeba być najlepszym z najlepszych zeby dostać się do tej ligi a jak wiemy zdarzają się już flopy natomiast zwiększenie liczby drużyn to zwiększenie liczby graczy a co za tym idzie zmniejszenie konkurencji przynajmniej ja tak to widze.

      jeśli by mieli zwiększyć to wiadomo że musiałaby to być raczej liczba parzysta zarówno w zachodniej jak i wschodniej konferencji.

  2. OKC pisze:

    No tak wtedy musialaby byc parzysta liczba ale czy ja wiem czy zmniejsyzloby to poziom. Do play-off i tak kwalifikowaloby sie nadal 16 druzyn. A takie Bobcats niby nie obnizalo poziomu. Moim zdaniem nowe zespoly dodalby kolorytu lidze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *